- WIADOMOŚCI
Trójka gigantów łączy siły. Red Hawk rusza na podbój rynków zagranicznych
Trzy wielkie firmy lotnicze podpisały porozumienie ws. dostosowania samolotu T-7 Red Hawk do potrzeb brytyjskich i zaoferowania go jako następcy starzejących się BAE Hawk.
Firmy te to Boeing i Saab, a zatem przedsiębiorstwa zaangażowane w skonstruowanie i produkcję T-7 dla Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, a także BAE, czyli firma z dużą obecnością na rynku brytyjskim. Nowy samolot ma być konstrukcją „opartą na T-7”, ale jednak inną, a przede wszystkim składaną na Wyspach Brytyjskich.
Royal Air Force eksploatuje samoloty Hawk T2 w liczbie 28 egzemplarzy. Maszyny te są stosunkowo nowe i służą od niewiele ponad 10 lat. Mają jednak problemy techniczne z silnikami i szkolenie w RAF jest aktualnie przedmiotem outsourcingu.
W szranki o potencjalny kontrakt brytyjski stają dwaj dotychczasowi globalni rywale: KAI z T-50 i Leonardo z M-346. Dla T-7 Red Hawk i firm zaangażowanych w jego program to pierwsza próba wyjścia z tym samolotem poza Stany Zjednoczone. Wcześniej maszyna ta wygrała amerykański program nowego samolotu szkolnego T-X i zamówienie na 351 maszyn plus 46 symulatorów i inne urządzenia pomocnicze.
Zobacz też

Pomimo notowanych opóźnień programu i produkcji Red Hawków, od czasu zwycięstwa w programie T-X wiadomo, że powstała w efekcie innowacyjna konstrukcja ma ogromne szanse na sukces na rynkach eksportowych. Poza Wielką Brytanią najbliższe plany związane są ze sprzedażą do Australii, Serbii, a także amerykańskiej US Navy.
T-7 Red Hawk ma być maszyną optymalną do szkolenia pilotów samolotów 5. generacji (F-35A, B, C) i kolejnych (F-47). Chodzi o nauczanie posługiwania się maszyną odbierającą dużo informacji i posiadającą zaawansowane sensory. T-7A powstał w otwartej architekturze, co pozwala na integrację z nowymi, pojawiającymi się technologiami. Można na nim też symulować najróżniejsze zagrożenia i sytuacje. Bazę tych zagrożeń również będzie można rozwijać bez problemu w przyszłości.
Maszyna powstała jako jedna z pierwszych przy wykorzystaniu technologii cyfrowego projektowania (digital engineering). Pomimo zastosowania tej rewolucyjnej metody – po raz pierwszy z sukcesem zastosowanej przy tworzeniu bombowca strategicznego B-21 Raider – program Red Hawka opóźnił się o dwa lata. Problemem nie była jednak sama technologia digital engineering, ale przyjęcie błędnych założeń przy projektowaniu kabiny załogi. Zaprojektowano ją bowiem tak, że pilot o niskim wzroście (np. kobieta) nie mógłby się bezpiecznie katapultować.

