Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ
  • ANALIZA

Koniec czołgu przyszłości. Niemcy: Niech żyje Leopard! [KOMENTARZ]

ARC 3.0
Leopard 2 ARC 3.0, dobrze widoczne są masywne moduły pancerza, chroniące kabinę załogi zabudowaną w przedniej części kadłuba.
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Po potwierdzeniu przez Francję upadku programu rodziny generacyjnie nowych wozów bojowych wokół czołgu przyszłości MGCS, realizowanego razem z Niemcami, Berlin skupia swoją uwagę na zdolnościach, które można osiągnąć w krótszym terminie. Ich pancernym fundamentem może być… czołg Leopard 2, ale w zupełnie nowej formie.

Reklama

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego to Niemcy zdecydowali o zaprzestaniu rozwoju wspólnego czołgu w ramach MGCS?
  • Jakie będą cechy nowych czołgów, rozwijanych w celu wdrożenia do państw europejskich po 2030 roku?
  • Dlaczego bazą dla wielu z nich będzie Leopard 2, a konkretnie jego podwozie?

MGCS nie jest drogą do nowego czołgu

Jak podało Politico, szef Sztabu Generalnego francuskich sił zbrojnych gen. Fabien Mandon poinformował, że Niemcy zdecydowały o odejściu ze wspólnego projektu czołgu przyszłości. Program MGCS (ang. Main Ground Combat System, czyli główny system walki lądowej) miał zapewnić następców niemieckiego Leoparda 2 i francuskiego Leclerca.

Informacja pochodzi ze strony francuskiej. Choć nie rozstrzyga to jeszcze losu wszystkich technologii rozwijanych w programie, to zdaje się przesądzać, że wspólnego wozu bojowego, który miał wejść do służby początkowo około 2035, a następnie około 2040 roku, nie będzie. Podobne doniesienia pojawiały się zresztą już wcześniej i były opisywane na Defence24.pl.

Jest tak z wielu powodów. Po pierwsze, o ile Francuzi widzieli w MGCS drogę do odbudowania pancernych kompetencji i rozwoju technologii (także za niemieckie pieniądze), to Niemcy uznają, że zagrożenie może przyjść wcześniej. I do tego trzeba też dostosować odpowiedź. Ponadto, Niemcy cały czas produkują Leopardy 2A8 (dla siebie, ale też dla coraz większej liczby państw europejskich jak Litwa, Norwegia, Szwecja, lub Chorwacja. I chcą utrzymać produkcję, a nie czekać do zbudowania nowego czołgu.

Reklama

Umarł Leopard, niech żyje Leopard!

To, w jakim kierunku mogą teraz iść przemysły pancerne przede wszystkim Niemiec, ale także Francji, pokazały tegoroczne targi Eurosatory. Zaprezentowano na nich koncepcje nowych czołgów, będących połączeniem zmodyfikowanych podwozi Leoparda 2 z zupełnie nowymi systemami wieżowymi, z daleko posuniętymi rozwiązaniami w zakresie autonomii.

Leopard 2A8
"Klasyk", z załogową wieżą, ale w najnowszej wersji, z aktywną ochroną: Leopard 2A8
Autor. Adam Świerkowski / Defence24

Tutaj ważna uwaga: podwozie Leoparda 2 i napęd musiały zostać głęboko zmodernizowane, by „udźwignąć” zmiany, które są wprowadzane w systemach wieżowych, nawet klasycznych Leopardów 2A8 (z 4-osobową załogą, z której 3 żołnierzy przebywa w wieży). W praktyce modernizacja kadłuba standardowej konstrukcji Leoparda 2 do pełnej wersji 2A8 w zasadzie nie jest już możliwa. Czołgi muszą być (i są) produkowane od podstaw.

Pierwsze „symptomy” tego były widoczne już zresztą w programie Leopard 2A7A1, gdzie bazą do modernizacji były istniejące Leopardy, ale kadłuby trzeba było produkować całkowicie od nowa. Wprowadzenie nowej produkcji podwozi dla Leopardów dało jednak zapas modernizacyjny w zakresie masy i zapotrzebowania na energię, który – dzięki nowym technologiom jak bezzałogowe wieże z nową architekturą – można teraz „odzyskać”.

Reklama
ARC 3.0
To już Leopard 2 A-RC 3.0. Widać wyraźnie bezzałogową wieżę z zupełnie nową architekturą i moduł uzbrojenia, załoga jest w kadłubie
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Nowo opracowane czołgi, a właściwie demonstratory/prototypy, pokazane w 2026 roku: Leopard 2A-RC 3.0 od niemieckiej spółki KNDS oraz francuski wóz CAPINT mają bowiem jedną wspólną cechę. Łączą głęboko zmodernizowane podwozie (kadłub) i napęd Leoparda 2 z zupełnie nowymi systemami wieżowymi (bezzałogowymi). W obu wypadkach cała 3-osobowa załoga przebywa w kapsule w kadłubie (wieża ma automat ładowania).

CAPINT
CAPINT, czyli zmodernizowane podwozie Leoparda 2 z nową wieżą i architekturą po francusku
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Z kolei nowe bezzałogowe moduły wieżowe mają potencjał do integracji armat o kalibrze większym niż obecny 120 mm, razem z modułami uzbrojenia z armatami automatycznymi, amunicją krążącą i systemami robotycznymi, a w przyszłości prawdopodobnie także bronią energii skierowanej. Oczywiście świadomość sytuacyjna budowana jest za pomocą systemów elektronicznych, a klasyczne peryskopy w kadłubie odgrywają co najwyżej pomocniczą rolę.

CAPINT
A to francuskie podejście - CAPINT. Tutaj kadłub Leoparda 2 został zmodernizowany i podwyższony
Autor. KNDS France

Innymi słowy, kadłub i napęd Leoparda 2 w głęboko zmodernizowanej wersji może stać się bazą, by stworzyć de facto nowy czołg. I może on powstać szybciej i taniej niż MGCS. A jednocześnie otrzyma całą architekturę elektroniczną pozwalającą na integrację np. systemów bezzałogowych, łączności, aktywnej ochrony. Te po wybuchu wojny na Ukrainie rozwijają się zapewne dużo szybciej, niż przewidywali to w poprzedniej dekadzie twórcy programu MGCS, czyli francusko-niemieckiego czołgu. A nowe wozy na bazie Leoparda 2 będą projektowane tak, by móc do nich dodawać kolejne wersje „skrzydłowych” bezzałogowców z systemów obrony. Choć niektóre elementy związane z budową wspólnej architektury MGCS do lepszej integracji z pojazdami przypuszczalnie będą kontynuowane.

Reklama

Co się udało?

Z drugiej strony, przynajmniej jeden element programu, czyli połączenie niemieckiego KMW i francuskiego Nextera w jeden holding (KNDS), zostało zrealizowane pomyślnie. Formalnie była to decyzja zaangażowanych przedsiębiorstw, ale faktycznie – wspierany politycznie wstęp do programu czołgu. Dziś obie firmy współpracują w poszczególnych programach, często przedstawiają komplementarną ofertę i w ramach współpracy budują moce produkcyjne.

Warto też spojrzeć na niemiecki koncern Rheinmetall, będący tradycyjnym partnerem programu Leoparda 2 (dostarczającym np. uzbrojenie i systemy kierowania ogniem). Nie jest tajemnicą, że jego stosunki z KMW można określić jako „szorstką przyjaźń”. Ten koncern, notowany na głównym indeksie niemieckiej giełdy DAX, w kilku ostatnich latach przeprowadził ogromną ekspansję na rynku dzięki zamówieniom na amunicję, sprzęt przeciwlotniczy i inne elementy. W „pancernym” sektorze rozwija własny program czołgu, we współpracy z Węgrami oraz Włochami.

W tym celu założono też wspólną spółkę joint venture z Leonardo, rozwijającą opracowany początkowo za własne pieniądze Rheinmetalla BWP Lynx oraz nowy czołg w wariantach pod potrzeby armii włoskiej. Czołg KF51 Panther, bo o nim mowa, jest – a jakżeby inaczej – połączeniem zupełnie nowej (choć na razie załogowej) wieży i architektury systemów elektronicznych z głęboko zmodernizowanym podwoziem wywodzącym się z Leoparda 2.

Reklama
LRMV NMBT
NMBT bazuje na kadłubie czołgu Leopard 2 lub wywodzącym się z niego, oraz nowej wieży będącej dalszą ewolucją koncepcji systemu wieżowego KF51 Panther.
Autor. Jędrzej Graf/Defence24

Jest więc wielce prawdopodobne, że Niemcy i kilka wiodących państw NATO będą od niemieckiego przemysłu i partnerów przez następną dekadę otrzymywały właśnie takie czołgi: będące połączeniem nowych wież, architektury i systemów, z kadłubem i napędem Leoparda 2, oczywiście po głębokich modernizacjach. Można więc powiedzieć, że Leopard 2 jest wiecznie żywy, choć produkowane za dekadę wozy pod kątem zdolności bojowych i sposobu użycia nie będą już przypominać tych, które wprowadzono w Niemczech na przełomie lat 70. i 80. XX wieku do produkcji.

Czeskie czołgi Leopard 2A4.
Leopard 2A4, standard późnych lat 80., tutaj w czeskiej armii. Nowe wozy będą się różnić pod względem zdolności i sposobu użycia, choć założenia konstrukcji kadłuba i napędu będą podobne
Autor. 7. mechanizovaná brigáda Hranice / Facebook
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama