Tajwan: armii brakuje rezerw. Powodem "profesjonalizacja" [KOMENTARZ]

20 lutego 2020, 08:10
Zrzut ekranu 2020-02-19 o 15.47.18
Fot. mna.gpwb.gov.tw

Podyktowana względami polityki wewnętrznej „profesjonalizacja” sił zbrojnych Tajwanu napotyka na poważne problemy i jest obecnie przyczyną znacznego spadku gotowości sił zbrojnych tej wyspy. Czy władzom w Tajpej uda się poradzić sobie z coraz bardziej nabrzmiewającym kryzysem?

Siły Zbrojne Republiki Chińskiej potocznie zwanej dziś Tajwanem na papierze prezentują się bardzo dobrze. Dysponują ponad 1,2 tys. czołgów, ponad 2 tys. bojowych wozów piechoty i transporterów opancerzonych, ponad 500 sztukami artylerii samobieżnej, około tysiącem luf artylerii ciągnionej i ponad setką wyrzutni artylerii rakietowej. Niemal 400 (!) samolotów liczy lotnictwo bojowe, oparte przede wszystkim ma modernizowanych do standardu V myśliwcach F-16 (około 140, kolejnych 66 zamówionych) i stosunkowo nowych lekkich myśliwcach rodzimej produkcji F-CK-1 Ching-kuo (ok 130). Marynarka wojenna liczy m.in. cztery okręty podwodne (z czego dwa przedstawiają wartość bojową), cztery niszczyciele i aż 22 fregaty.

Stan techniczny i generacje tego uzbrojenia to jednak osobna sprawa. Tajwańskie czołgi np. to głównie zmodernizowane wersje przestarzałych amerykańskich M-60 i M-48, choć pod koniec 2019 pojawiła się informacja o pozyskaniu 100 czołgów M1A2 Abrams wraz w pojazdami towarzyszącymi. Przyczyną technicznego zapóźnienia wielu sfer obronności Republiki Chińskiej są kwestie polityki międzynarodowej, w której kontynentalne Chiny robiły wszystko aby uniemożliwić sprzedaż nowoczesnego uzbrojenia wyspie uznawanej przez Beijing za „zbuntowaną prowincję”. Przez wiele lat zabiegi te przynosiły powodzenie, a Tajpej wychodzi z izolacji dopiero teraz, w efekcie zaostrzenia się stosunków amerykańsko-chińskich.

Stąd właśnie teraz inwestycje sprzętowe m.in. w obronę powietrzną czy śmigłowce AH-64E Apache Guardian. Nie mogą one jednak być lekarstwem na zupełnie inny problem trapiący siły zbrojne tego wyspiarskiego i stale narażonego na potencjalną agresję kraju. Chodzi nie o uzbrojenie ale o ludzi.

Łącznie tajwański MON ma na papierze 215 tys. etatów z czego 188 tys. mają stanowić stanowiska dla mundurowych. W rzeczywistości jednak w 2018 roku tylko dla 81 proc. (153 tys.) etatów mundurowych udało się znaleźć odpowiedni personel. Co gorsza, braki występują nie tyle w jednostkach tyłowych co właśnie tych, które w razie wojny walczyłyby w obronie wyspy – głównie pancernych, piechoty zmechanizowanej i artylerii. Jak pisze Foreign Policy, ich stany są dzisiaj wypełnione w 60-80 proc. Mimo to w czasie prowadzonych ćwiczeń, gier wojennych i symulacji zakłada się ich wypełnienie w przynajmniej 90 proc. W związku z tym niektórzy tajwańscy wojskowi alarmują, że od co najmniej kilku lat wszelkie wnioski wyciągane z tych przedsięwzięć, a co za tym idzie plany obrony, są opierane na fikcyjnych wynikach. A to nie wróży dobrze przebiegowi ewentualnego konfliktu zbrojnego.

Przyczyną leżącą u podstaw problemu jest przeprowadzona w ostatniej dekadzie „profesjonalizacja” sił zbrojnych. Polegała ona na podzieleniu żołnierzy na dwie kategorie. Profesjonalistów, którzy pozostają w wojsku przez co najmniej cztery lata i poborowych, którzy spędzają w służbie zaledwie cztery miesiące. Jak oceniają tajwańscy wojskowi w ciągu kilku miesięcy nie da się wyszkolić żołnierza, a co za tym idzie przygotowywać rezerwistów.

Nawet wcześniej system poboru na Tajwanie był oceniany jako stosunkowo liberalny, w porównaniu z innymi państwami narażonymi na atak w każdej chwili. O ile np. w Izraelu poborowy spędza w wojsku obowiązkowo 32 miesiące a w Republice Korei 18-22 miesiące, to na Tajwanie było to 12 miesięcy. Mimo to uważano, że w tym czasie można z cywila zrobić przeciętnego, przyzwoitego żołnierza i sytuacja była uważana za zadowalającą. Teraz kadra postrzega poborowych niemal jak "turystów" i dba się przede wszystkim o to aby nie zrobili sobie w czasie pobytu w wojsku krzywdy. Nie powoduje to realnego wzmocnienia jednostek, ani budowy rezerw na czas wojny.

Z kolei żołnierze zawodowi często dążą aby przenieść się do jednostek tyłowych, w których służby jest lżejsza a wynagrodzenie podobne. Chociaż stawia im się na drodze różne przeszkody to statystycznie części się to udaje, skutkiem czego to właśnie jednostki bojowe mają obecnie największe braki kadrowe.

„Profesjonalizacja” - zaprojektowana została w dyskusyjny sposób i jest kontynuowana przez drugi rząd w Tajpej z rzędu pomimo pojawiających się w mediach i ze strony wojska ostrzeżeń. Żaden z polityków, nawet tych należących do opozycji, nie chce przywrócenia starego systemu szkolenia i budowania rezerw. Obawa przed utratą punktów procentowych w kolejnych wyborach jest – przynajmniej jak na razie – zbyt wielka. Społeczeństwo zaś wydaje się w tej sprawie podzielone.

Podobnie jak jeszcze niedawno w Polsce, zbliża się czas kiedy przeszkolone jeszcze zgodnie ze starym systemem roczniki zaczną się kończyć i ubytki w jednostkach na czas wojny będą mogły być uzupełniane wojskowymi po krótkim przeszkoleniu i emerytowanymi żołnierzami zawodowymi. Zakładana dwumilionowa rezerwa jest więc bardziej fikcją niż rzeczywistością, szczególnie, że dla takiej liczby ludzi i tak brakuje na Tajwanie nawet uzbrojenia osobistego.

W zasadzie jest nawet jeszcze gorzej, ponieważ system nie przewiduje uzupełniania jednostek pierwszorzutowych rezerwistami. Z tych ostatnich mają być po prostu formowane rezerwowe brygady piechoty – uzbrojone w karabiny i pozbawione pojazdów opancerzonych, o bardzo małej wartości bojowej. Nieważne czy rezerwista ma za sobą czteromiesięczne symboliczne przeszkolenie czy służył jeszcze niedawno w elitarnej jednostce specjalnej, albo był np. czołgistą. Z punktu widzenia prawa ma zostać żołnierzem piechoty rezerwowej, a nie powrócić do rodzimej jednostki, gdzie mógłby przydać się znacznie bardziej.

Tymczasem jednostki pierwszorzutowe nie mają najprawdopodobniej przewidzianych uzupełnień, a co za tym idzie mają walczyć do czasu ich kompletnego wyczerpania. Światełkiem w tunelu może być jak na razie tylko program tajwańskiego MON „Reserve Warrior” umożliwiający powrót weteranów-ochotników do jednostek gdzie są potrzebne ich umiejętności. Jak na razie skorzystało z niego 214 specjalistów w tym dwóch pilotów…

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Reklama
Rix
wtorek, 25 lutego 2020, 00:59

Problem wszędzie jest podobny. Nowoczesny sprzęt wojskowy wymaga profesjonalnej obsługi. Do tego potrzeba wykształconych technicznie fachowców, którzy na dodatek muszą mieć przeszkolenie ogólno-wojskowe. To tak jak w firmie która korzysta z nowych technologii. Nie może przyjąć ludzi prosto z ulicy. Musi pozyskiwać wykształconych absolwentów uczelni technicznych, którzy w juz w firmie przechodzą kolejny etap szkolenia specjalistycznego. Wszystkie nowoczesne armie w krajach demokratycznych opierają się na zawodowcach. W takich krajach juz się nie da przymusowo wcielać poborowych na 2 lub 3 lata a tyle potrzeba na wyszkolenie wojskowego specjalisty. Na dodatek takie szkolenie jest kosztowne a przymusowo "wyszkolony" specjalista tylko czeka na to aby wrócić do cywila i do normalnego wolnego życia i nie ma żadnej motywacji aby się przykładać do szkolenia . To jest marnowanie publicznej kasy i marnowanie czasu ludzi. Dlatego w nowoczesnej armii muszą pracować głównie zawodowcy a pozostali powinni przechodzić tylko 4 miesięczne przeszkolenie "wakacyjne" i zostać przygotowani do zadań pomocniczych. Przy dobrze zorganizowanym systemie rekrutacji można tu do maksimum wykorzystywać profesjonalne kwalifikacje i wykształcenie z cywila aby poborowi nie marnowali czasu podczas szkolenia. Wtedy taki poborowy maksymalnie wspiera system obronny kraju bo widzi, ze jego wiedza i umiejętności są sensownie zagospodarowane w wojsku. To daje poczucie satysfakcji i mobilizuje do poważnego potraktowania takiego szkolenia.

fryzjer
poniedziałek, 24 lutego 2020, 08:55

jak bym już gdzieś o analogicznej "profesjonalizacji" czytał...

Ustawiator
piątek, 21 lutego 2020, 13:11

Jakoś cicho na Tajwanie o grypie z wuhan?a to tylko 200 km cieśniny Ale podobnie jak Koreańczycy czyszcza pid ciśnieniem ulice i domy Dlaczego?

Medicos
niedziela, 23 lutego 2020, 10:33

Kolego wszyscy czyszczą pod ciśnieniem widać ze kropelki wirusa osidaja na dlugo a gorąca woda daje radę.Serum jeszcze nie ma a przenosi sie jak gruźlica

ByT
sobota, 22 lutego 2020, 20:33

To spójrz na mapę gdzie jest Wuhan a gdzie Tajwan....

Rzyt
piątek, 21 lutego 2020, 11:18

Mamy 120 generałów,mnogo związkowców i urzedasow,posłów i senatorów,prezesikow z namaszczenia partyjnego ... wydzierżawić armii Tajwanu lub wymienić za F16 ... zyskają pewnie ze 150 tys luda ognistego

Polskie Linie Kolejowe
niedziela, 23 lutego 2020, 08:33

popieram!

Cóż
czwartek, 20 lutego 2020, 21:28

Zdegenerowane społeczeństwo liberalne nie ma nawet woli sie rozmnażać, a co dopiero oprzeć się społeczeństwom autorytarnym. Za 20 lat siły zbrojne Tajwanu po prostu się rozwiążą, a ChRL przypłynie na wyspe wycieczkowcami żeby pozbierać resztki tego nibypaństwa i doprowadzić je do jako takiego porządku.

dg
wtorek, 18 sierpnia 2020, 23:36

A na czym polega "zdegenerowanie" społeczeństw liberalnych? Jeśli na braku skłonności do mnożenia się i tym,że inni mogą być silniejsi to pogląd Autora łatwo uznać za prymitywny. Ponieważ,w co chcę wierzyć, Autorowi przyświecały całkiem inne założenia bardzo proszę o ich przedstawienie.

Z
czwartek, 20 lutego 2020, 23:26

To "zdegenerowane społeczeństwo" na Tajwanie i tak wypracowuje PKB na głowę wielokrotnie wyższy od Chin. A za 20 lat Chiny będą państwem starców, demografię mają znacznie gorszą od np. USA.

Cóż
sobota, 22 lutego 2020, 07:44

Miło że ominąłeś znacznie ważniejszą statystykę - współczynnik urodzeń. W pochloniętym materializmem i przeliczaniem człowieka na pieniądze Tajwanie wynosi on 0.9 dziecka na kobietę, jeden z najniższych kiedykolwiek w znanej historii człowieka. To już nie zapaść, a już (wcale nie powolna) śmierć zatomizowanego kapitalizmem społeczeństwa. Chiny maja gigantyczne zasoby ludzkie, a tajwanu za 20 lat po prostu nie będzie. Zawsze mogą śladem swoich i twoich idoli, zaimportować na przykład filipińczyków żeby bronili przed ChRL swojego umierającego kraju, na pewno się to uda, tak jak udaje się w USA, UK, etc.

dg
wtorek, 18 sierpnia 2020, 23:39

Tak to niektórzy stają się fascynatami mnożenia się. Wykształcenie też się liczy?

sobota, 22 lutego 2020, 15:14

Dla lepszego obrazu sytuacji to trzeba podzielić jeszcze na pół, jedna matka zostawia 0,45 potencjalnej matki następnemu pokoleniu.

Z
sobota, 22 lutego 2020, 15:11

Sprawdź współczynnik dzietności w Chinach. Wynosi znacznie poniżej 2, więc chińskie społeczeństwo szybko się starzeje. Za 20 lat Chiny będą państwem starców. Zupełne przeciwieństwo USA, gdzie współczynnik urodzeń jest znacznie wyższy. I przede wszystkim Tajwan to bogaty kraj i nie ma stamtąd emigracji zarobkowej. Tymczasem z biednych Chin zwiewa kto tylko może, właśnie do USA i innych krajów zachodnich, bo raz że pensje na Zachodzie są znacznie wyższe niż w ChRL, a dwa że Zachód to wolne kraje, nie rządzą tam zbrodniarze z KPCh. A wolność to dla każdego normalnego człowieka bardzo ważna sprawa.

Mr T.
sobota, 22 lutego 2020, 11:31

Miło, że ominąłeś znacznie ważniejszą statystykę - współczynnik osób na "emeryturze" do osób w wieku produkcyjnym. Za 20 lat na jednego emeryta będzie przypadać około 1.5 osoby w wieku produkcyjnym. Ciężko być światowym mocarstwem w takiej sytuacji.

sobota, 22 lutego 2020, 15:10

W Chinach nie ma państwowych emerytur

piątek, 21 lutego 2020, 17:05

PLN na głowę dwa razy wyższy, więc nie wi

piątek, 21 lutego 2020, 08:40

Czyli atak sprowokują KRLD na wcześniej sami Tajwan z desantują a Rosja zaatakuje Bałtów i RP --kilka tyg. później jak USA ugrzęzną w z pomocy sojusznikom w pobliżu Chin .

Chinek Malinek
czwartek, 20 lutego 2020, 17:01

Jak na strategię defensywna maja zbyt mało wojsk rakietowych i tralowców

Pentagram
czwartek, 20 lutego 2020, 15:46

Tajwan wykazuje największą proporcja mgr inz w armii co czyni go doskonałym poligonem doświadczalnym dla usa

Korri
czwartek, 20 lutego 2020, 11:18

I bardzo dobrze! Koniec z niewolnictwem mężczyzn w wojsku! Nikt nie ma prawa siłą kogoś wcielać i zmuszać do czegoś, czego nie chce! Jak ktoś lubi i chce to niech idzie, a normalnym ludziom da spokój. Jak podłym trzeba być, by w ogóle chcieć powrotu czegoś takiego. Chcesz iść? Idź! Tajwan sobie w tej sytuacji poradzi na pewno.

dg
wtorek, 18 sierpnia 2020, 23:45

Szanowny Korri. Obowiązki to coś czego z reguły nie chcemy a czynić musimy. I nie żebym tym faktem był jakoś szczególnie zachwycony. Nie chciałbym natomiast współpracować z kimś komu się nie chciało wstać do pracy bo deszcz padał...

wert
piątek, 21 lutego 2020, 14:47

Jestem Polakiem więc mam obowiązki polskie! Obrona kraju, rodziny, własnego miejsca na ziemi to właśnie taki obowiązek. To także spłata długu wobec tych którzy tak robili przed nami i często gęsto ginęli. Nie chcę aby okazali się FRAJERAMI

Rhotax
piątek, 21 lutego 2020, 08:30

Oczywiście pod lufami krasnoarmiejców będziesz szedł ochoczo do kopania rowów na swe własne zwłoki i swej rodziny? Nie masz wojska i przeszkolonego społeczeństwa (poborowych) to giniesz --ale suwerennie na własne życzenie z własnej głupoty . RP zaliczy najszybszą klęskę w historii przez idealistów i lekkoduchów oraz zwykłych zdrajców .

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 20 lutego 2020, 19:28

tak ci się tylko wydaje

rozczochrany
czwartek, 20 lutego 2020, 10:37

Podzielony naród. Powinni się zjednoczyć z Chinami kontynentalnymi. W negocjacjach powinni zyskać jakiś samorząd, autonomię jak Hongkong.

Człowiek z przyszłości
środa, 3 czerwca 2020, 22:20

Dobrze, ze cie nie posluchali bo hongkong wlasnie stracil calkowicie autonomie...

Telamon
czwartek, 20 lutego 2020, 14:40

Dobrze się czujesz? Kuomintag z Komunistami? Żeby po kilkunastu latach czystek i zamordyzmu nikt z Kuomintagu na Tajwanie nie pozostał? Nie będzie zjednoczenia póki komuna trwa w części kontynentalnej bo - w przeciwieństwie do Hong-Kongu - Tajwan ma silnego protektora, a i sam nie należy do krajów bezbronnych.

wew
czwartek, 20 lutego 2020, 21:24

Silnego protektora? Chyba śnisz. Symulacje w USA pokazały że nie będę w stanie pomóc Tajwanowi, użyją ich tylko do spowolnienia natarcia Chińczyków i jako pretekstu do blokady morskiej.

wert
piątek, 21 lutego 2020, 08:11

Dlatego po okresie ograniczania Tajwanowi nowoczesnej broni teraz ją sprzedają. Z nami było podobnie. W 2005-06 jak ruszaliśmy ten temat odpowiedz ludzi Busha była krótka "po co wam taka nowoczesna broń, nikt wam przecież nie zagraża"

Pedro alwarez
czwartek, 20 lutego 2020, 12:23

Kolega ma rację Zjednoczony z grypą Wuhan

Fanklub Daviena
czwartek, 20 lutego 2020, 10:37

USA to najdroższy przyjaciel. Te Abramsy USA chcę sprzedać Tajwanowi "jedynie" po ponad 18 mln USD sztuka... No ale przyjaźń z USA musi kosztować, bo Polin czy Tajwan wysoko ją cenią! :)

Tomasz33
czwartek, 20 lutego 2020, 13:00

Rzeczpospolita lub Polska. To są prawidłowe nazwy. Polin funkcjonuje tylko w języku hebrajskim. W Polsce mieszkają w zdecydowanej większości polacy, i sugerowanie(a może na to wskazywać użycie bezpodstawnie tej nazwy, czyli Polin) że Polska jest pod jakimś magicznym wpływem Izraela jest śmieszne. Polska kupuje sprzęt z USA w podobnych cenach co wszyscy sojusznicy lub członkowie NATO. Przyjdą jeszcze czasy, że Rosja o przyjaźń z USA będzie zabiegać, jak Chiny będą potrzebować surowców i przestrzeni życiowej. Ciekawe co wtedy szanowni towarzysze napiszą.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 20 lutego 2020, 19:33

Nic nie napiszą bo demograficznie tam jest dno i wodorosty z jednej strony ich wygryzą Chińczycy z drugiej muzułmanie a ci co nakradli wyjadą na zachód.

sża
czwartek, 20 lutego 2020, 18:56

A "polacy" pisze się z dużej litery, czyli Polacy. Co do ceny jaką płacimy USA za zabawki dla wojskowych, offset, dostęp do kodów i nowych technologii, też bym polemizował, tym bardziej, że płacimy już, a sprzęt będziemy mieć dopiero za kilka lat.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 20 lutego 2020, 12:22

Za to ile kosztuje przyjaźń z Rosja to najlepiej wie Mołdawia i do niedawna zaprzyjaźniona Ukraina najbiedniejsze kraje w Europie.

Rhotax
piątek, 21 lutego 2020, 08:34

W Osetii po 11 latach władzy Moskwy --katastrofa humanitarna , głód i bieda na maxa . Ale przecież mogą zjeść sobie paszporty Rosyjskie i portrety najlepszego Przywódcy oraz tanki .

sża
piątek, 21 lutego 2020, 14:56

Chyba ci się Osetia z Jemenem pomyliła. Martw się raczej o Ukrainę, bo młodzi Ukraińcy emigrują z tego "dobrobytu" na potęgę.

Fanklub Daviena
czwartek, 20 lutego 2020, 16:19

Zanim Ukraina czy Gruzja zaczęły się przyjaźnić z USA i Izraelem i gniewać na Rosję ich PKB/osobę było kilka razy wyższe...

wert
piątek, 21 lutego 2020, 14:38

po co i komu te kłamstwa? PKB na twarz per capita na Ukrainie: rok 1990- 6800 następnie spadek do 3400 w 1998- okres jelcynowski, dalej wzrost do 8400 w 2008, spadek o 900 w 2009, wzrost do 8700 w 2014, spadek o 700 w 2015, wzrost do 9200 w 2018 roku. Skomentujesz swoje fantazje?

wert
piątek, 21 lutego 2020, 08:06

wystarczy zajrzeć do statystyk aby zobaczyć fakty ale starozakonnym się wydaje że ludzie mózgów nie mają a wujek Google to jakaś efemeryda. Łżesz waść!

dropik
czwartek, 20 lutego 2020, 10:36

stany : w 60-80 % - o panie były u nas były takie stany to bysmy byli potęgą :P

J
piątek, 21 lutego 2020, 22:46

Wyobraź sobie że są w Polsce jednostki wojskowe ukompletowane wyżej niż 80 %. I to w tzw. Wojskach Lądowych. Sam w takiej służę!

SZARIK
czwartek, 20 lutego 2020, 10:32

Wszystkie bogate społeczeństwa mają ujemny przyrost naturalny , co oznacza , że zwiększa się w nich ilość ludzi w starszym wieku a maleje młodych. ludzi. W młodym pokoleniu jest stosunkowo niewielu nadających się do pracy w wojsku , co wynika z ogólnej tendencji panującej wśród młodzieży do wygodnictwa i lekkiego , przyjemnego życia. Wojsko wymaga od rekrutów odpowiednich cech psychicznych i fizycznych , które są coraz rzadsze wsród młodego pokolenia. Wprowadzanie obowiązkowej służby wojskowej nie ma żadnego sensu , gdy poborowi nie chcą lub nie nadają się do wojska. Jedynym rozwiazaniem jest tworzenie rezerw mobilizacyjnych z ochotników! Nowoczesne wojsko wymaga profesjonalizacji związanej z posługiwaniem się nowoczesnym sprzętem bojowym i ogólnym funkcjonowaniem żołnierza na polu walki. Człowiek nieprzygotowany fizycznie i psychicznie do warunków panujacych w trakcie bitwy , nie jest w stanie podejmować racjonalnych decyzji i skutecznie walczyć. Obecnie obserwujemy tendencję do zastępowania ludzi w zadaniach bojowych dronami i innymi robotami. Nowoczesność armii jest drogą do uzyskania wysokiej wartości bojowej sił zbrojnych bez konieczności mobilizowania dużych ilości ludzi. Armia tajwańska jest bardzo nowoczesna i z pomocą USA poradzi sobie z ewentualną chińską inwazją !

dropik
czwartek, 20 lutego 2020, 12:21

to kwestia płac. podniesiesz to znajdą się chętni , ale czy wystarczy sie na resztę... tu jest problem. dla nas nauczka po niestety po niewczasie. Pora przywrócić jakaś formę poboru ok 30-40 tys rocznie. 5-9 mięsiecy , bez mieszania poborów i fali. Jak najwięcej szkolenia, a najmniej nudy. Jako bonus -2 lata do emerytury z składkami na poziomie średniej krajowe (z budzetu mon). Moźr to będzie droższe niż WOT ale stworzy to realne rezerwy mobilizacyjne.

Tweets Defence24