- WIADOMOŚCI
Polska przygotowuje się do wojny. Kluczowa ustawa na ostatniej prostej
Autor. plut. Paweł Sadoch / 16. Dywizja Zmechanizowana
Ministerstwo Obrony Narodowej intensywnie pracuje nad pakietem regulacji potocznie nazywanym „ustawą przedwojenną”. Jak ujawnia w rozmowie z portalem Defence24.pl gen. broni rez. Dariusz Łukowski z MON, nowe przepisy mają znieść bariery prawne z czasu pokoju i dostosować państwo do realiów wojny hybrydowej. – Jeśli nie dostosujemy procedur, możemy przegrać konfrontację nie przez brak sprzętu, ale przez własne bariery prawne – ostrzega generał.
Całą rozmowę można przeczytać tutaj:
Obecne polskie prawodawstwo w zakresie obronności, jak zauważa gen. Łukowski, dyrektor Departamentu Strategii i Planowania Obronnego MON, opiera się na założeniach sprzed ponad dwóch dekad. Tworzono je z myślą o klasycznym, konwencjonalnym ataku, poprzedzonym formalnym wypowiedzeniem wojny. Dziś jednak głównym zagrożeniem są działania podprogowe (hybrydowe) – od cyberataków i dywersji, po dezinformację.
Z perspektywy MON polskie przepisy dotyczące stanów nadzwyczajnych są na Kremlu dogłębnie przeanalizowane. Przeciwnik precyzyjnie kalkuluje swoje operacje tak, aby paraliżować państwo, nie przekraczając jednocześnie progu otwartego konfliktu. Polską odpowiedzią ma być asymetryczna zmiana prawa.
„Śmiem twierdzić, że polskie przepisy dotyczące stanów nadzwyczajnych są na Kremlu przeanalizowane lepiej niż w wielu naszych rodzimych instytucjach” – podkreśla gen. Łukowski. – „Przeciwnik wie dokładnie, jak daleko może się posunąć z dezinformacją, cyberatakami, dywersją na szlakach kolejowych czy przestępczością gospodarczą, aby nie sprowokować przekroczenia progu otwartej wojny. Wykorzystuje przy tym polaryzację polityczną” – mówi dyrektor.
Koniec ze skrępowanym wojskiem. Co zmieni ustawa?
Tzw. ustawa przedwojenna to w rzeczywistości pakiet połączonych regulacji, które mają umożliwić elastyczne reagowanie wszystkimi instrumentami państwa już w czasie pokoju, czyli w stanie stałej gotowości obronnej. Pakiet opiera się na dwóch głównych filarach:
Ustawa o gotowości obronnej państwa: Skupi się na strukturach państwowych i cywilnych. Wprowadzi m.in. obowiązkowe szkolenia obronne dla ministrów i wojewodów, uprości model planowania obronnego na szczeblu samorządowym, a także ureguluje kwestie finansowania zadań obronnych oraz tworzenia Stanowisk Kierowania Obroną Państwa.
„Proszę spojrzeć na granicę wschodnią: wojsko wykonuje tam zadania, ale działa w oparciu o uprawnienia ustawy o Straży Granicznej, co rodzi potężne komplikacje dowodzenia” – wylicza dyrektor DSiPO MON.
Ustawa o reagowaniu obronnym: Jej celem jest likwidacja barier utrudniających działanie wojska. Zmiany mają dotyczyć m.in. ułatwień w prowadzeniu operacji na granicy państwowej (obecnie wojsko operuje tam na podstawie przepisów o Straży Granicznej), jasnych zasad użycia broni w zadaniach quasi-policyjnych czy zwalczania wrogich dronów. Ustawa ma również drastycznie skrócić czas trwania postępowań sprawdzających (tzw. poświadczeń bezpieczeństwa) dla powoływanych rezerwistów, które dziś mogą trwać nawet pół roku.
„Obecne procedury poświadczeń bezpieczeństwa trwają minimum pół roku. Czy w razie kryzysu lub zagrożenia wojennego możemy sobie pozwolić na to, by powołany rezerwista czekał miesiącami na dopuszczenie do stanowiska? System musi zostać uelastyczniony” – wskazuje generał.
Szybka ścieżka dla NATO
Zmiany prawne są również wymuszone przez procedury Sojuszu Północnoatlantyckiego. Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR) otrzymał niedawno uprawnienia do szybkiego uruchamiania planów reagowania. Polskie prawo musi być gotowe na to, by płynnie zaabsorbować siły sojusznicze – na przykład zezwolić na uziemienie lotnictwa cywilnego w razie konieczności przeprowadzenia natowskiej operacji w naszej przestrzeni powietrznej.
„Pojawia się jednak pytanie: czy polskie ustawodawstwo jest gotowe na to, by w czasie pokoju oddać część dowodzenia operacją obronną na naszym terytorium dowódcy sojuszniczemu?” – pyta gen. Łukowski, wskazując m.in. na scenariusz konieczności uziemienia cywilnego ruchu lotniczego przez PAŻP na potrzeby operacji NATO w polskiej przestrzeni powietrznej.
MON rozważa wprowadzenie nowej kategorii planów reagowania. Według wstępnych koncepcji, mogłyby one podlegać preautoryzacji ze strony Prezydenta RP, a ich faktyczne uruchomienie w sytuacji nagłego zagrożenia następowałoby szybką decyzją Ministra Obrony Narodowej (z zachowaniem prawa weta dla głowy państwa).
Jak podkreśla gen. Łukowski, procedowane akty prawne nie naruszają obecnych kompetencji Prezydenta RP ani Prezesa Rady Ministrów. Mają natomiast stanowić narzędzie, dzięki któremu w razie kryzysu decyzje zapadać będą natychmiastowo, a wojsko nie będzie musiało czekać na procedury z czasu pokoju.

