- WIADOMOŚCI
Dlaczego Republikanie przegrali w USA i co się zmieni dla Polski? [KOMENTARZ]
Autor. Joyce Boghosian/White House/flickr
Po wyborach połówkowych do Kongresu USA (tzw. midterms), zadawane pytanie do analityków amerykańskiego życia politycznego brzmi: „kto byłby lepszym wyborem dla Polski?” – już na wstępie pozwolę sobie odpowiedzieć, że to nie ma znaczenia – pisze Mikołaj Teperek, amerykanista Defence24.pl i jeden z twórców kanału Niepoprawny Dyplomata.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Republikanie stracili większość w Kongresie mimo spadku przestępczości i cięć podatków.
- Jak cła handlowe i wojna z Iranem przełożyły się na koszty życia zwykłych Amerykanów.
- W jaki sposób zmiany demograficzne i pokoleniowe wpłynęły na sukcesy Demokratów (m.in. w Teksasie).
- Czym w praktyce skończy się groźba weta Donalda Trumpa wobec nowego Kongresu.
- Dlaczego wynik wyborów w USA nie wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo i interesy Polski.
Kraje takie jak Polska czy Japonia obserwowały wybory do amerykańskiego Kongresu głównie z perspektywy własnego bezpieczeństwa i gospodarki. Zwykły obywatel i polityk mogą obserwować te wybory jeszcze ideowo czy światopoglądowo – podchodzić do nich jak do sportu czy nawet rozrywki.
A więc co stało się w pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada roku 2026 w USA?
Partia prezydenta Donalda Trumpa, która przez ostatnie dwa lata miała większość w Kongresie przegrała wybory do Senatu i Izby Reprezentantów.
Dlaczego Trump przegrał wybory?
Powodem tego wyniku jest bezapelacyjnie jedna osoba – prezydent, który obiecał przede wszystkim jedną, ważną dla wszystkich rzecz: niższe koszty życia.
Przez połowę drugiej kadencji Trumpa udało się obniżyć przestępczość w całym kraju, a także radykalnie ograniczyć nielegalną migrację. Poza tym w życie weszły wielkie ulgi podatkowe od napiwków, nadgodzin i emerytur, a także sporo różnych długoterminowych inwestycji federalnych. Mimo tych, nazwijmy to, sukcesów prezydenta, nie polepszyło to życia zwykłych Amerykanów.
Wizja prezydenta USA na „uratowanie Ameryki” obejmowała jeszcze kilka innych istotnych ruchów, które poczyniła amerykańska administracja już w pierwszych miesiącach kadencji. Rozmawiając z Amerykanami, najczęściej słyszę narzekanie na cła Trumpa, które zamroziły handel i najważniejszą odnogę amerykańskiej gospodarki: logistykę.
Polskie firmy spedycyjne w Chicago bankrutują, ponieważ przerzut towarów po prostu zmalał. O ile zabawnie obserwuje się przepychanki Trumpa z Kanadyjczykami czy „pingwinami z Grenlandii”, to obrzucanie sojuszników cłami było ciosem nie w zagraniczne firmy, a w amerykańskich przedsiębiorców.
„Obok ceł, które wpłynęły na zwiększenie kosztów życia po raz pierwszy, wzrost kosztów był skumulowany przez następstwa wojny z Iranem – rozpoczętej rok po tym, jak Trump przejął władzę i siłowo usunął część tzw. deep state, czyli zawodowej kadry politycznej i wojskowej w administracji, obwinianej o wcześniejsze niepowodzenia USA. Elementem deep state była też kultura szukania konsensusu z drugą stroną, czyli Demokratami (bipartisan consensus). Nie wchodząc w szczegóły, przygotowanie i przebieg tej wojny były tym, czego deep state przez ostatnie lata starał się uniknąć” – komentuje Jakub Palowski, zastępca redaktora naczelnego Defence24.pl
Nie tylko gospodarka: jak zmienia się amerykańskie społeczeństwo
Zahaczając jeszcze o wątki bardziej polityczne, wydaje mi się, że duży wpływ na obecną mapę wyników wyborczych mają jeszcze dwa czynniki: migracja wewnętrzna i zmiany demograficzne oraz pokoleniowe wśród Amerykanów. Po wygranej Democratic Socialists of America w Nowym Jorku rok temu, amerykańscy socjaliści z mniejszości etnicznych biorących udział w politycznych wojnach kulturowych zaczęli przyciągać do siebie rzesze młodych gniewnych Amerykanów.
W 2025 roku Nowy Jork przywitał pierwszego burmistrza muzułmanina (Zohran Kwame Mamdani), a teraz stan Michigan wybrał pierwszego senatora muzułmanina. Mocno komentowane jest także przejęcie Teksasu przez Demokratów, a także paru innych stanów, które przez ostatnie lata tradycyjnie należały do Republikanów.
Co dalej? „VETO” – czerwoną czapkę z takim hasłem opublikował profil prezydenta Stanów Zjednoczonych na platformie X. Wszyscy wiemy, co to znaczy, a nawet dobrze znamy i pamiętamy to z polskiej sceny politycznej. Po przejęciu Kongresu przez Demokratów Biały Dom zapowiedział już wetowanie ustaw, które z perspektywy prezydenta będą szkodliwe dla jego wizji „ratowania Ameryki”.
Co zmieni się dla Polski?
Dla Polski nie zmieni się nic i błędem analitycznym byłoby stwierdzenie, że relacje polsko-amerykańskie z tego powodu się pogorszą. Polska jest kluczowym sojusznikiem USA i całego NATO w Europie i nic tego nie zmieni.
Amerykańskie życie polityczne będzie nadal ciekawym teatrem do obserwacji analitycznej, ale także generatorem ciekawych memów i po prostu dobrą rozrywką – a właśnie takiego luźniejszego podejścia, według mnie, bardzo nam brakuje.
PS: Czy kolejnym prezydentem USA zostanie Latynos?
Mikołaj Teperek, amerykanista, Defence24.pl / Niepoprawny Dyplomata
