- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Bliski sojusznik Polski wybiera parlament. NATO, zbrojenia i Rosja w centrum kampanii
Autor. Antonia Sehlstedt/ Försvarsmakten
Na niecały tydzień przed wyborami parlamentarnymi w Szwecji walka o władzę wyraźnie się zaostrzyła. Najnowszy sondaż Novus dla TV4 daje lewicowej opozycji 50,3 proc. poparcia, podczas gdy blok centroprawicowy wraz ze Szwedzkimi Demokratami może liczyć na 47,9 proc. Różnica wynosi już tylko 2,4 pkt proc. Jeszcze niedawno przewaga opozycji była znacznie większa.
Szwedzi pójdą do urn 13 września. Od końca lipca trwa jednak głosowanie przedterminowe, z którego korzystają setki tysięcy obywateli. Według danych szwedzkiego Urzędu Wyborczego przed rozpoczęciem ostatniego tygodnia kampanii zagłosowało już co najmniej 1,4 mln osób. O wyniku wyborów mogą zdecydować kwestie społeczne, ochrona zdrowia, gospodarka i polityka klimatyczna. Jednak w tle kampanii znajduje się również fundamentalna zmiana szwedzkiej polityki bezpieczeństwa. Kraj, który przez dekady pozostawał poza sojuszami wojskowymi, jest dziś członkiem NATO i prowadzi największą rozbudowę sił zbrojnych od zakończenia zimnej wojny.
Co ważne, w sprawie samego kierunku rozbudowy obronności między głównymi partiami istnieje znacznie więcej zgody niż sporów.
Opozycja prowadzi, ale prawica odrabia straty
Według najnowszego badania Novus lewicowy blok tworzony przez Socjaldemokratów, Zielonych, Partię Lewicy i Partię Centrum otrzymuje 50,3 proc. poparcia. Prawicowy obóz – Umiarkowana Partia Koalicyjna, Chrześcijańscy Demokraci, Liberałowie oraz wspierający rząd Szwedzcy Demokraci – zdobywa 47,9 proc. Prawica poprawiła swój wynik o 0,2 pkt proc. w porównaniu z poprzednim badaniem. Szczególne znaczenie ma wynik Liberałów. Ugrupowanie, które jeszcze niedawno znajdowało się poniżej czteroprocentowego progu wyborczego, obecnie osiąga 4,3 proc. To może mieć ogromne znaczenie dla układu sił w przyszłym parlamencie. Jednocześnie Socjaldemokraci z wynikiem 27 proc. mogą zanotować jeden z najsłabszych rezultatów w swojej historii. Jeszcze kilka tygodni temu taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny. Sondaże przez długi czas wskazywały na przewagę lewicy sięgającą 5–10 pkt proc. Teraz różnica niemal całkowicie się zatarła.
Bez względu na wynik wyborów jedno jest pewne: przyszły szwedzki rząd będzie funkcjonował w zupełnie innych warunkach bezpieczeństwa niż poprzednie gabinety. Szwecja przystąpiła do NATO w 2024 r., kończąc wieloletnią politykę wojskowej niezaangażowania. Sztokholm uznał, że po rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę dotychczasowy model bezpieczeństwa nie zapewnia już wystarczającej ochrony. Szwedzki rząd wskazuje wprost, że rosyjska agresja zasadniczo pogorszyła sytuację bezpieczeństwa w regionie. W praktyce oznacza to również zmianę sposobu myślenia o szwedzkiej armii. Szwecja musi nie tylko być zdolna do obrony własnego terytorium, ale również uczestniczyć w planowaniu obrony NATO, zabezpieczać Bałtyk, współpracować z Finlandią, Norwegią, Polską państwami bałtyckimi i pozostałymi sojusznikami oraz zapewnić możliwość prowadzenia działań na północnej flance NATO.
W czerwcu 2025 r. wszystkie partie reprezentowane w szwedzkim parlamencie zawarły porozumienie dotyczące historycznej rozbudowy systemu obronnego.
Porozumienie zakłada możliwość osiągnięcia nowego celu NATO, czyli 3,5 proc. PKB na wydatki wojskowe oraz dodatkowych 1,5 proc. na szersze wydatki związane z bezpieczeństwem i odpornością państwa. Szwedzki rząd zakłada osiągnięcie poziomu 3,5 proc. PKB na wojsko już w 2030 r. W 2026 r. budżet szwedzkiego MON to 75 mld koron szwedzkich, czyli około 2,8 proc. PKB według sposobu liczenia NATO. Od 2028 r. mają odpowiadać około 3,1 proc. PKB. To właśnie w tym obszarze widać ciekawy paradoks szwedzkiej kampanii: partie spierają się o to, jak powinno wyglądać państwo opiekuńcze, gospodarka czy polityka klimatyczna, ale praktycznie cały parlament zgadza się, że Szwecja musi się zbroić.
Socjaldemokraci: silna armia i jeszcze większe NATO
Największa partia opozycyjna, Socjaldemokraci kierowani przez Magdalenę Andersson, nie kwestionuje członkostwa w NATO. Wręcz przeciwnie – partia deklaruje, że Szwecja powinna być silnym członkiem Sojuszu i realizować jego cele dotyczące wydatków obronnych. Socjaldemokraci chcą osiągnąć poziom 3,5 proc. PKB przeznaczany na obronność. Ich program zakłada jednocześnie dalszą rozbudowę całego systemu obronnego.
Socjaldemokraci chcą m.in.:
- zwiększenia liczby osób odbywających służbę wojskową,
- docelowego szkolenia 20 tys. poborowych rocznie,
- utworzenia dwóch nowych pułków – w Kvarn i Kirunie,
- utworzenia nowego batalionu amfibijnego na Gotlandii,
- rozwoju wojsk lądowych, marynarki wojennej i lotnictwa,
- rozbudowy obrony cywilnej,
- ochrony infrastruktury krytycznej,
- zwiększenia cyberbezpieczeństwa,
- walki z dezinformacją i zagranicznymi operacjami wpływu.
Szczególnie interesująca jest koncepcja rozwoju współpracy wojskowej w regionach nordyckim i bałtyckim. Dla Socjaldemokratów wejście Szwecji do NATO oznacza bowiem nie tylko gwarancję bezpieczeństwa dla samego kraju, ale także możliwość budowania znacznie silniejszego systemu obronnego obejmującego Szwecję, Finlandię, Norwegię, Danię Polskę i państwa bałtyckie. Partia deklaruje również utrzymanie wsparcia dla Ukrainy.
Umiarkowani: więcej pieniędzy, więcej uzbrojenia i lekcje z Ukrainy
Najważniejszym ugrupowaniem obecnego rządu jest Umiarkowana Partia Koalicyjna premiera Ulfa Kristerssona. Jej podejście do bezpieczeństwa jest zdecydowanie proobronne. Umiarkowani wskazują na konieczność dalszej modernizacji szwedzkich sił zbrojnych, rozwoju obrony powietrznej oraz wykorzystania doświadczeń z wojny na Ukrainie. Jednym z konkretnych pomysłów jest stworzenie szwedzkiego systemu obrony przed dronami. Partia proponuje, aby w przyszłej kadencji przeszkolić w tym zakresie 10 tys. osób.
Zobacz też 
To pokazuje, że szwedzka debata obronna coraz mocniej uwzględnia doświadczenia z Ukrainy. Nie chodzi już wyłącznie o klasyczne systemy uzbrojenia, takie jak samoloty bojowe, okręty czy czołgi. Coraz większe znaczenie mają bezzałogowce, przeciwdziałanie dronom, cyberbezpieczeństwo, rozpoznanie i odporność infrastruktury. Umiarkowani popierają także osiągnięcie 3,5 proc. PKB na wydatki wojskowe do 2030 r. To właśnie obecny rząd odpowiada za największą część rozpoczętej obecnie rozbudowy szwedzkiej armii.
Szwedzcy Demokraci: silne państwo, silna armia i NATO
Szwedzcy Demokraci, którzy jeszcze kilkanaście lat temu byli znacznie bardziej sceptyczni wobec NATO, obecnie jednoznacznie popierają członkostwo Szwecji w Sojuszu. Partia uważa, że NATO powinno być podstawą współpracy obronnej Szwecji z państwami nordyckimi i bałtyckimi. Szwedzcy Demokraci wskazują na konieczność przygotowania państwa na możliwość rozszerzenia się wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz podkreślają znaczenie północnej flanki NATO. Ich zdaniem Szwecja powinna wspólnie z państwami nordyckimi i bałtyckimi być zdolna do obrony tego regionu. Ugrupowanie chce również rozbudowy szwedzkiego totalförsvaret, czyli systemu obejmującego zarówno siły zbrojne, jak i obronę cywilną.
W programie partii znajduje się m.in. rozwój nowoczesnego uzbrojenia, zwiększenie odporności społeczeństwa, rozwój schronów i zapasów kryzysowych oraz zwiększenie samowystarczalności państwa. Szwedzcy Demokraci chcą również wzmacniania obrony przeciwrakietowej NATO oraz zwracają uwagę na konieczność przygotowania Sojuszu na zagrożenie ze strony Chin.
Chrześcijańscy Demokraci: 5 proc. PKB i pełne zobowiązania wobec NATO
Chrześcijańscy Demokraci są jednym z najbardziej zdecydowanie proobronnych ugrupowań w szwedzkim parlamencie. Partia jednoznacznie popiera NATO i uważa, że silna armia jest jednym z podstawowych obowiązków państwa. Ugrupowanie popiera obecny kierunek zwiększania wydatków do 5 proc. PKB w rozumieniu nowego celu NATO – 3,5 proc. na wydatki wojskowe oraz 1,5 proc. na szersze wydatki związane z bezpieczeństwem. Chrześcijańscy Demokraci podkreślają, że Szwecja musi być zdolna nie tylko do obrony własnego terytorium, ale również do wypełniania zobowiązań wynikających z członkostwa w Sojuszu. To istotne, ponieważ Szwecja dzięki swojemu położeniu geograficznemu ma szczególne znaczenie dla obrony Bałtyku i północnej części Europy.
Liberałowie: jeszcze więcej wydatków i europejski filar NATO
Liberałowie są obecnie najmniejszym ugrupowaniem rządowej koalicji, a ich przekroczenie progu wyborczego może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości obecnego układu władzy.
W kwestiach bezpieczeństwa prezentują jednak bardzo zdecydowane stanowisko. Partia chce realizacji pełnego celu 5 proc. PKB wynikającego z ustaleń NATO i deklaruje, że może poprzeć jeszcze większe wydatki, jeżeli będzie tego wymagało bezpieczeństwo Szwecji.
Liberałowie chcą inwestowania w:
- uzbrojenie,
- nowe technologie,
- personel wojskowy,
- cyberbezpieczeństwo,
- obronę przed atakami hybrydowymi,
- europejską obronę powietrzną,
- europejskie zdolności antydronowe.
Partia opowiada się również za silniejszym europejskim filarem NATO oraz rozwojem unijnej współpracy obronnej. Jednym z ciekawszych postulatów jest stworzenie europejskiej „ściany” dronowej i obrony powietrznej. Liberałowie chcą także dalszego zwiększania presji na Rosję oraz wykorzystania rosyjskich aktywów na rzecz odbudowy i obrony Ukrainy.
Zieloni: obrona tak, ale bez rezygnacji z transformacji klimatycznej
Partia Zielonych jest częścią lewicowego bloku opozycyjnego. Jej podejście do bezpieczeństwa jest nieco inne niż w przypadku Umiarkowanych czy Chrześcijańskich Demokratów. Zieloni nie kwestionują już jednak samej rozbudowy szwedzkiego systemu obronnego. Partia poparła ponadpartyjne porozumienie dotyczące osiągnięcia przez Szwecję nowych celów NATO – 3,5 proc. PKB na obronę wojskową oraz do 1,5 proc. na szersze wydatki związane z bezpieczeństwem i odpornością państwa. Jednocześnie Zieloni podkreślają, że rozbudowa obronności nie może odbywać się kosztem państwa opiekuńczego ani inwestycji klimatycznych. Jedna z posłanek nawet forsowała pomysł opracowania elektrycznego czołgu, jakkolwiek to zabrzmi.
Partia proponuje m.in. dodatkowe rozwiązania podatkowe mające zapewnić finansowanie zwiększonych wydatków na obronę i bezpieczeństwo. Zieloni są znacznie bliżej głównego nurtu szwedzkiej polityki obronnej niż jeszcze kilka lat temu, ale chcą połączyć zwiększenie bezpieczeństwa militarnego z bezpieczeństwem energetycznym i klimatycznym.
Lewica: jedyna partia kwestionująca NATO
Największą różnicę wśród szwedzkich partii reprezentowanych w parlamencie prezentuje Partia Lewicy. Ugrupowanie sprzeciwiało się wejściu Szwecji do NATO i nadal uważa, że członkostwo było błędem. jednocześnie Lewica nie postuluje obecnie likwidacji szwedzkich sił zbrojnych jak to kiedyś bywało. Wręcz przeciwnie – chce silnego, własnego systemu obronnego oraz rozbudowy obrony cywilnej. Różnica polega przede wszystkim na tym, jak Lewica rozumie bezpieczeństwo.
Partia nie chce wiązać wydatków obronnych z konkretnym procentem PKB wymaganym przez NATO. Jej zdaniem ważniejsza od samego poziomu wydatków jest rzeczywista zdolność państwa do prowadzenia obrony. Lewica zwraca również uwagę na szpitale, infrastrukturę, energetykę, transport i odporność społeczeństwa. Jednocześnie postuluje, aby na terytorium Szwecji nie rozmieszczano broni jądrowej i aby nie powstawały stałe bazy obcych wojsk. Chce także uczynienia z państw nordyckich strefy wolnej od broni jądrowej. Partia uważa, że Szwecja powinna przede wszystkim koncentrować się na obronie własnego terytorium, Bałtyku, Arktyki i regionu nordyckiego, a nie na operacjach NATO w odległych częściach świata i wspieraniu sojuszników.
Wspólny mianownik: Rosja pozostaje największym zagrożeniem
Pomimo różnic politycznych szwedzka debata dotycząca bezpieczeństwa ma jeden bardzo wyraźny wspólny mianownik. Rosja jest postrzegana jako główne zagrożenie militarne dla bezpieczeństwa Szwecji i Europy. To właśnie rosyjska agresja na Ukrainę doprowadziła do historycznej zmiany szwedzkiej polityki bezpieczeństwa. Jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny Szwecja zwiększała wydatki obronne. Po 2022 r. proces ten gwałtownie przyspieszył, a następnie doprowadził do decyzji o wejściu do NATO. Teraz Szwecja musi odpowiedzieć na kolejne pytanie: jak wyglądać będzie armia państwa będącego częścią NATO? Odpowiedź jest coraz bardziej konkretna. Więcej żołnierzy. Więcej uzbrojenia. Większa obrona powietrzna. Silniejsza marynarka. Większe zapasy. Rozbudowana obrona cywilna. Cyberbezpieczeństwo. Systemy antydronowe. Większa odporność infrastruktury krytycznej.
Szwecja posiada własny, bardzo rozwinięty przemysł obronny, którego najbardziej znanym symbolem jest Saab. Państwo dysponuje również znaczącymi zdolnościami w zakresie produkcji okrętów, radarów, systemów rozpoznania, pocisków i innych elementów uzbrojenia. Rosnące wydatki obronne oznaczają więc nie tylko większe zakupy zagraniczne, ale również potencjalne zwiększenie produkcji krajowej. Niedawno Szwecja podpisała z francuskim Naval Group umowę na cztery nowe fregaty. Kontrakt ma wartość około 4 mld dolarów, a nowe okręty mają znacząco zwiększyć szwedzkie zdolności obrony powietrznej. Pierwsza fregata ma zostać dostarczona w 2030 r. To kolejny sygnał, że Bałtyk staje się jednym z najważniejszych teatrów planowania obronnego NATO.
W przypadku Szwecji nie sposób mówić o bezpieczeństwie bez wspomnienia o Gotlandii. Wyspa znajduje się w strategicznym centrum Bałtyku. Jej położenie sprawia, że może mieć znaczenie dla kontroli szlaków morskich, działań lotniczych oraz rozmieszczenia systemów obrony powietrznej i sensorów. Uznawana jest zresztą za wielki lotniskowiec lądowy na Bałtyku. Dlatego między innymi Socjaldemokraci proponują utworzenie na Gotlandii nowego batalionu amfibijnego. Jednocześnie szwedzka marynarka wojenna ma odgrywać większą rolę w ochronie Bałtyku, a całe państwo ma być coraz mocniej integrowane z planowaniem NATO.
Z punktu widzenia NATO wynik wyborów w Szwecji nie powinien oznaczać gwałtownego zwrotu. Nawet ewentualne zwycięstwo Socjaldemokratów nie oznacza powrotu do polityki neutralności. Magdalena Andersson i jej ugrupowanie jednoznacznie popierają członkostwo w NATO, zwiększanie wydatków obronnych i rozwój szwedzkich zdolności wojskowych. Największa różnica dotyczy raczej sposobu finansowania, struktury sił zbrojnych, polityki społecznej oraz podejścia do roli państwa. Znacznie większą zmianę przyniosłoby zwycięstwo obozu prawicowego w zakresie tempa rozbudowy obronności. Umiarkowani, Liberałowie, Chrześcijańscy Demokraci i Szwedzcy Demokraci należą bowiem do najbardziej zdecydowanych zwolenników zwiększania wydatków wojskowych i wzmacniania NATO.
Wybory nie rozstrzygną więc, czy Szwecja będzie się zbroić
To jedna z najważniejszych różnic między szwedzkimi wyborami a debatą w wielu innych państwach europejskich. W Szwecji zasadniczy spór nie dotyczy już tego, czy zwiększać wydatki na obronę, ale raczej jak szybko, na co je przeznaczać i jak je finansować. Prawica stawia mocniej na rozwój potencjału wojskowego, NATO i przemysł obronny. Socjaldemokraci chcą kontynuować rozbudowę armii, ale większy nacisk kładą również na obronę cywilną i szerokie bezpieczeństwo społeczeństwa. Centrum podkreśla odporność państwa i bezpieczeństwo infrastruktury. Zieloni próbują połączyć rozbudowę obronności z transformacją energetyczną. Lewica pozostaje najbardziej sceptyczna wobec NATO, ale również uznaje konieczność posiadania silnego szwedzkiego systemu obronnego. Niezależnie od wyniku Szwecja będzie więc dalej zwiększać swoje zdolności wojskowe.
Największą niewiadomą pozostaje skala tej rozbudowy i sposób jej realizacji. Jeżeli obecne plany zostaną utrzymane, w ciągu najbliższych kilku lat Szwecja przejdzie od państwa, które przez dekady ograniczało swoje zdolności wojskowe, do jednego z kluczowych militarnie państw północnej flanki NATO. A to ma znaczenie nie tylko dla Szwedów. Silniejsza Szwecja oznacza silniejszą obronę Bałtyku, większe możliwości działania NATO w regionie i znacznie lepsze połączenie potencjałów Szwecji, Finlandii, Norwegii, DaniI, Polski i państw bałtyckich.
Konkludując: bez względu na to, kto 13 września wygra wybory, szwedzka polityka bezpieczeństwa będzie w najbliższych latach zmierzała w jednym kierunku: więcej wojska, więcej uzbrojenia, większa odporność państwa i coraz głębsza integracja z NATO.




