Niemcy sfinansują zakup BWP dla Jordanii i Tunezji. Pomoc w ochronie granic

9 maja 2016, 12:17
Marder
Fot. Bundeswehr/Carsten Vennemann
Reklama

Jak donoszą media, niemiecki rząd planuje przekazanie dwóm bliskowschodnim krajom funduszy na zakup gąsienicowych wozów bojowych piechoty Marder. Mają one pomóc Tunezji oraz Jordanii, do których trafią pieniądze, ochronić granice przed bojownikami z Daesh. 

Jak poinformował "Der SPiegel", Berlin przekaże na ręce jordańskiego rządu sumę 25 milionów euro. Środki te mają zostać przeznaczone na zakup niemieckich wozów bojowych Marder 1, które mają być dostarczone przez Rheinmetall Landsystems. BWP będą zapewne pochodzić z nadwyżek Bundeswehry, natomiast koncern będzie odpowiedzialny za ich remonty/modernizację i dostawę. 

Jak podaje "Der Spiegel", podobne fundusze mają trafić do Tunezji. Będą również służyć zakupowi BWP Marder 1. Wcześniej pojazdy tego typu były eksportowane m.in. do Indonezji, gdzie trafiły z nadwyżek Bundeswehry wraz z czołgami Leopard 2.

Mardery stanowią podstawowe uzbrojenie pododdziałów zmechanizowanych niemieckiej armii. Docelowo będą zastąpione przez BWP Puma, ale z uwagi na redukcje strukturalne Niemcy dysponują dużymi nadwyżkami tych pojazdów. Ich uzbrojenie główne stanowią armaty 20 mm, mogą też wykorzystywać ppk Milan. Są używane od początku lat 70. XX wieku, ale były wielokrotnie modernizowane, m.in. w zakresie systemów celowniczych i ochrony wnętrza. W 2015 roku pododdziały uzbrojone w Mardery były rozmieszczane w Polsce, w tym w ramach sił natychmiastowego reagowania NATO (tzw. szpicy - VJTF).

Pieniądze, które trafią do Ammanu i Tunisu, pochodzą ze środków przeznaczonych na pomoc we wzmocnieniu zdolności do zapobiegania kryzysom państwom znajdującym się na południe od Unii Europejskiej - podaje niemiecki tygodnik. W sumie rząd niemiecki wygospodarował na ten cel 100 milionów euro.

Według zagranicznych mediów, rzeczniczka nimieckiego resortu obrony odmówiła udzielenia komentarza na temat doniesień "Der Spiegel". Przyznała jednak, że program z którego pochodzić mają te środki, działa sprawnie już od kilku lat. Podkreśliła również, że kraje takie jak Irak, Tunezja i Jordania znajdują się na liście jego priorytetów. 

Zatrzymać Daesh na granicy 

Zarówno dla Jordanii jak i Tunezji Daesh to realne zagrożenie, które znajdują się tuż za granicą tych państw. Sąsiadująca z Jordanią Syria zmaga się nie tylko z wojną domową, ale z pomocą międzynarodowej koalicji stara się również odzyskać przejęte przez islamskich bojowników terytoria. 

W podobnej sytuacji znajduje się granicząca z Libią Tunezja. Zgodnie z doniesieniami zachodnich mediów, liczba islamskich bojowników pracujących dla Daesh zwiększyła się w tym niestabilnym kraju aż dwukrotnie. Ich przenikanie przez granicę stanowi dla tunezyjskiego rządu duży problem. W zeszłym roku doszło tam do dwóch ataków terrorystycznych, w których zginęło prawie 40 turystów. 

Czytaj też: Libia światowym centrum handlu bronią dla terrorystów i rebeliantów

Schwytanie organizatorów zamachów jest bardzo trudnym zadaniem. Islamscy bojownicy przebywają i działają bowiem przede wszystkim na terytorium pochłoniętej przez konflikt wewnętrzny Libii. Rozwiązanie tunezyjskich problemów ma stanowić bariera ochronna, której budowę rozpoczęto na początku 2016 roku na 195-kilometrowej granicy z Libią. Składać się ona będzie z zasieków, wałów z piasku oraz rowów wypełnionych wodą. Jej utworzenie ma oczywiście na celu uniemożliwienie islamskim bojownikom przekraczanie granicy. 

Pomoc z Ameryki

Niemcy to nie jedyny kraj, który wspiera Tunezję w ochronie granic. Fundusze na ten cel wygospodarował również rząd Stanów Zjednoczonych. Pierwsza rata tych środków trafiła do Tunisu na początku kwietnia. Wartość udzielonego przez Amerykanów wsparcia finansowego szacuje się na 24,9 mln dolarów. 

Amerykańska pomoc obejmuje również dostarczenie zintegrowanego systemu nadzoru granicy, którego głównym elementem są zdalnie monitorowane czujniki. Amerykanie ponadto wyszkolą funkcjonariuszy tunezyjskich sił zbrojnych oraz organów bezpieczeństwa.

W szkolenia sił tunezyjskich i libijskich mieli zaangażować się również Niemcy. Jeszcze w lutym tego roku, władze Republiki Federalnej Niemiec miały rozważać wysłanie tam własnych żołnierzy. Informacje na ten temat przekazała gazeta „Bild am Sonntag”. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
Hammerhead
poniedziałek, 9 maja 2016, 15:25

Mądrze. Podliżą się arabom dając im z nadwyżek Mardery co później, w czasie rzeczywistej sprzedaży sprzętu przyniesie im już realne korzyści. Mądrze.

Podbipięta
poniedziałek, 9 maja 2016, 20:09

Złomy stare tyko że lepiej opancerzone od Bwp1 A teraz pytanie...jaki bwp rozp... wcześniej drugiego bwp a. ? Marder z 20 ki czy Żelazko z Groma.Odpowiedzi proszę kierować na Berdyczów.I proszę mi nie pisać o modernach SKO. Mowa jest o systemach uzbrojenia.

45
środa, 11 maja 2016, 14:43

Grom nie służy do zwalczania Mardera.Do zwalczania tegoż służy rakieta.Co była montowana nad lufa.Grom służy do zwalczania siły żywej .Rakieta była ok w rękach dobrze wyszkolonego operatora.Dane mi było być blisko tego tematu więc trochę wiem.Marder jest dla Leo.BWP dla teciaka.Zasada jest jedna BWP musi mieć takie same możliwości poruszania jak czołg.Pancerz jest mu nie potrzebny ma chronić przed odłamkami i bronią strzelecką z daleka.O wystrzel i zapomnij nawet nie myśl.One będa atakować za zasłona artylerii.

Tweets Defence24