MON wysłał wstępne zapytanie ws. Adelaide. Kownacki: Za wcześnie, by mówić o zakupie

20 kwietnia 2017, 12:12
Fot. LSIS Justin Brown/navy.gov.au.
Fot. POIS Paul McCallum/navy.gov.au.
Fot. Maciej Nędzyński/CO MON.
Reklama

Ministerstwo Obrony Narodowej wysłało wstępne zapytanie do władz Australii w sprawie pozyskania używanych fregat typu Adelaide. – Na razie jest zdecydowanie za wcześnie, aby mówić o decyzji dotyczącej zakupu tych okrętów. Sprawa wymaga dalszych analiz – mówi w rozmowie z Defence24.pl sekretarz stanu w MON Bartosz Kownacki.

Jak dowiedział się nieoficjalnie Defence24.pl, resort obrony wysłał do władz Australii zapytanie w sprawie pozyskania dwóch używanych fregat typu Adelaide. Obejmuje ono trzy warianty potencjalnej transakcji: zakup okrętów „w systemie zero”, z uzbrojeniem oraz wraz ze śmigłowcami pokładowymi S-70B-2 Sea Hawk. Dokument został przygotowany przez Departament Polityki Zbrojeniowej we współpracy z Departamentem Wojskowych Spraw Zagranicznych MON.

Na razie jest zdecydowanie za wcześnie, aby mówić o decyzji dotyczącej zakupu tych okrętów. Sprawa wymaga dalszych analiz, uzyskania potrzebnych zgód i pełnej informacji o warunkach transakcji. Pozyskanie fregat Adelaide jest jednym z rozważanych wariantów, ale trudno przesądzać, czy będzie realizowany. Warto zaznaczyć, że Ministerstwo Obrony Narodowej analizuje każdą, potencjalnie atrakcyjną, ofertę w celu uzupełnienia zdolności. Tak było między innymi w przypadku analizy pozyskania samolotów F-16 A/B. Wyniki analiz okazały się niekorzystne dla resortu.

Sekretarz Stanu w MON Bartosz Kownacki

Informacje o złożeniu zapytania w sprawie fregat Adelaide skomentował w rozmowie z Defence24.pl sekretarz stanu w MON Bartosz Kownacki. Wiceminister zaznaczył, że na razie jest zdecydowanie zbyt wcześnie aby przesądzać, czy zostanie podjęta decyzja o pozyskaniu okrętów, a sama kwestia musi jeszcze być analizowana.

Czytaj więcej: Fregaty Adelaide: Za i przeciw [OPINIA]  

Celem złożenia zapytania do władz Australii jest uzyskanie informacji o ewentualnej zgodzie strony australijskiej na pozyskanie tych okrętów, jak i o cenie takiej transakcji w każdym z dopuszczonych wariantów. Zakup musi także być zaaprobowany przez władze Stanów Zjednoczonych.

Adelaide
Fot. LSIS Justin Brown/navy.gov.au.

Po uzyskaniu wszystkich potrzebnych zgód kolejnym krokiem będzie ocena stanu okrętów przez polskich specjalistów, w tym z Marynarki Wojennej. Posłuży ona do oszacowania całościowego kosztu ewentualnego zakupu używanych okrętów. Należy bowiem pamiętać, że najnowsze z fregat Adelaide weszły na wyposażenie marynarki wojennej w pierwszej połowie lat 90. XX wieku, mowa więc o ponad 20-letnich jednostkach.

Co za tym idzie, koszt ich utrzymania w eksploatacji jest ważnym czynnikiem, mogącym wywrzeć wpływ na decyzję o zakupie. Do tego należy dodać cenę samych fregat, jak i uzbrojenia lub wyposażenia, nawet jeżeli w pewnej części miałoby zostać pozyskane nie bezpośrednio z Australii, a na przykład z USA.

Czytaj więcej: Fregaty Adelaide – rozwiązanie pomostowe, a nie odrzucenie możliwości rozwojowych sektora stoczniowego 

Dopiero po uzyskaniu danych pozwalających na jednoznaczną ocenę australijskiej oferty będzie mogła zostać podjęta decyzja w sprawie nabycia lub nie okrętów z nadwyżek tamtejszej marynarki wojennej. Należy jednocześnie pamiętać, że w chwili obecnej nadal obowiązuje program operacyjny „Zwalczanie zagrożeń na morzu”, zakładający między innymi pozyskanie nowo budowanych okrętów obrony wybrzeża Miecznik i jednostek patrolowych z możliwością zwalczania min Czapla.

Resort obrony będzie więc musiał zbadać, w jaki sposób zakup fregat wpłynie na realizację tego programu i ocenić, czy wprowadzenie głęboko zmodernizowanych, ale używanych okrętów będzie celowe z punktu widzenia potrzeb i zdolności Sił Zbrojnych RP, również w dłuższym okresie.

Adelaide
Fot. POIS Paul McCallum/navy.gov.au.

W stosunku do fregat znajdujących się obecnie na wyposażeniu Marynarki Wojennej, jednostki typu Adelaide charakteryzują się znacznie szerszym zakresem zdolności. Australijczycy zmodernizowali bowiem ich uzbrojenie, sensory i systemy zarządzania walką. Okręty otrzymały między innymi możliwość odpalania pocisków przeciwlotniczych średniego zasięgu Standard SM-2MR, jak i wystrzeliwania rakiet ESSM (Evolved Sea Sparrow Missile) z wyrzutni pionowych. Dysponują więc silniejszą obroną przeciwlotniczą.

Australijskie fregaty zaliczają się też do „wydłużonych” okrętów typu Oliver Hazard Perry, a co za tym idzie mają możliwość wykorzystania śmigłowców większych i cięższych, niż używane obecnie przez Marynarkę Wojenną Kaman SH-2G Super Seasprite. W Australii do operowania z ich pokładów pierwotnie przeznaczono maszyny S-70B-2 Sea Hawk, a obecnie rolę tych ostatnich przejmują nowsze MH-60R.

Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że okręty typu Adelaide koncepcyjnie pochodzą z czasów Zimnej Wojny, a ich podatność modernizacyjna po ewentualnym wprowadzeniu do Marynarki Wojennej będzie ograniczona. Na razie nie ma oficjalnych informacji ze strony australijskiej o zgodzie na zakup tych okrętów, czy też dotyczących kosztu takiej transakcji. Jest jednak prawdopodobne, że może ona zostać zaapbrobowana, gdyż przekazanie okrętów innym państwom, użytkującym fregaty OHP – np. Republice Chin (Tajwanowi) byłoby problematyczne ze względu na konieczność uzyskania zgody USA.

O prowadzeniu rozmów w sprawie fregat typu Adelaide oficjalnie poinformował w marcu br. w Sejmie Dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi BBN, generał brygady Jarosław Kraszewski. Obecnie wiadomo, że Ministerstwo Obrony Narodowej wysłało wstępne zapytanie w tej sprawie do strony australijskiej. Dopiero po otrzymaniu odpowiedzi, jak również po ocenie stanu okrętów i wpływu ich pozyskania na proces modernizacji i rozbudowy zdolności Marynarki Wojennej, również pod kątem kosztów będzie mogła zostać podjęta decyzja w sprawie ewentualnego zakupu fregat. W chwili obecnej jest więc za wcześnie, aby przesądzać, czy resort obrony ostatecznie będzie dążyć do pozyskania australijskich okrętów.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 62
Reklama
SAS
piątek, 21 kwietnia 2017, 08:59

Wszystko doraźnie, wszystko chaotycznie, wszystko za późno. Co nagle to po diable. I tak też będzie z tym przypadkowym zakupem.

ali
piątek, 21 kwietnia 2017, 08:53

a żaglowce ? może jakieśżaglowce da sie jeszcze zakupic ?

szczwany plan
czwartek, 20 kwietnia 2017, 18:29

Stawiam na to że je kupią w wersji max full wypas ze śmigłowcami. Wszystkie pieczenie na jednym ogniu - MW szybko urośnie w siłę i stocznie będą miały co remontować i będą wreszcie śmigła ZOP i SAR (tym bardziej, że to są amerykańskie okręty i śmigła, a u nas już wyraźna inklinacja w stronę przemysłu amerykańskiego).

123
piątek, 21 kwietnia 2017, 08:41

Nie stać nas na stary złom! Spowoduje to rezygnację z budowy i zakupu nowych okrętów.

t
piątek, 21 kwietnia 2017, 21:36

Budowac a zbudowac to roznica. Gawron pokazal nasze mozliwosci stoczniowe.

Funky Koval
piątek, 21 kwietnia 2017, 14:52

Brałbym. Jeśli teraz ich nie weźmiemy, za 5 lat będziemy pluć sobie w brodę jak przy niemieckich Patriotach - Korea wzięła a my zostaliśmy z ruskimi Newami. Pod każdym względem są lepsze od naszych OHP. A ruska agentura, wiadomo że będzie krzyczeć żeby nie brać.

ck16
czwartek, 27 kwietnia 2017, 12:36

Jakby co do czego miało dojść to tacy Rosjaine namierzą nasze Adelki swoimi satelitami a potem wystrzelą w ich stronę kilka rakiet z Kaliningradu. Po 20 minutach takiej walki będzie po Adelkach. Oczywiście jeszcze przed rozpoczęciem wojny Adelki mogą odpłynąć np do Anglii tylko wtedy po co nam one.

Mario
czwartek, 20 kwietnia 2017, 17:56

typowy wybór między rozwiązaniem złym a żadnym, ale ktoś mógłby powiedzieć prawdę jedynym w ogóle powodem analizowania kwestii OHP nie jest jakikolwiek rozsądek ew. decyzji tylko strach przed nieudacznictwem i tym że ze strony MON nigdy nie będzie żadnej innej decyzji dot. zakupów dla MW, dlatego ktoś w strachu zaczął ten dziwny temat 'bo jak nie to wszystko samo zdechnie', samo w sobie to jest chore, niech IU uczciwie weźmie wreszcie odpowiedzialność wpierw podejmie decyzje o dokończeniu Ślązaka zwiększając jego uzbrojenie w tym ppl. tak żeby istniał choć jeden okręt na jakimś poziomie, potem niech będzie realne konkretne zamówienie 3 x OP z konkretną specyfikacją i konkretnymi danymi i datami, a potem czyli np. za 5 lat niech ktoś zamówi te Mieczniki, dosyć już tych używek i pseudorozwiązań, trzeba wejść do świata żywych i zacząć działać, gdyby tak było, realizowano by planowane zamówienia nikt nigdy o starych OHP by nie wspomniał

można nie dożyć miecznika
czwartek, 20 kwietnia 2017, 23:51

jak mamy za 5 lat zamówieć Mieczniki jak jeszcze będziemy spłacać Wisłę i Homara a do tego za 5 lat to może 1 OP już będzie a za kolejne 2 będziemy płacić do 2024 jak nie 2026. Kasa pojawi się pewnie po 2026 czyli realizacja około 2030. Do tego czasu jak znalazł te Kangury.

ANDRZEJ
czwartek, 20 kwietnia 2017, 17:42

brac tym bardzie jak slyszymy ze pomysly sie rodza na dunskie okrety- co oznacza ze ktos prubuje torpedowac pomysl zakupu z astralii czyli wiemy juz ze po mimo ze z lat 90 tych to z modernizacja beda na tyle skuteczne ze odstrasza potencjalych najezdzcow(wiadomo kogo) na najblizsze 10 lat! i dobrze!

dd
piątek, 21 kwietnia 2017, 14:28

To co się dzieje na świecie a on mówi że "Za wcześnie, by mówić o zakupie"...ręce opadają.

Gliwiczanin
czwartek, 20 kwietnia 2017, 17:13

Najlepiej by było najpierw dokończyć Ślązaka. Najwyżej by marynarka dostała go później o rok może dwa, a zyskała by nowoczesny i uzbrojony okręt w pociski przeciw okrętowe najlepiej od producenta (Saaba) tych co są na Orkanach. Do tego dodać jakiś sensowny system obrony przeciwlotniczej krótkiego i średniego zasięgu. Na pewno wyszło by taniej kupić uzbrojenie i zamontować je na okręcie niż budować całą jednostkę od podstaw tym bardziej że Ślązak (Gawron) pierwotnie miał mieć podobne uzbrojenie więc miejsce jest gdzie to montować. Tylko oddać go do dozbrojenia Stoczni Remontowej Shipbuilding bo jak oddadzą go Stoczni Marynarki Wojennej to potrwa to następne 14 lat.

KrzysiekS
sobota, 22 kwietnia 2017, 12:28

Widać myślenie w wypowiedzi Pana B.Kownackiego pytanie za ile należy przeanalizować koszty czy nam się opłaca brać okręty tzw. pomostowe czy należy skupić się na budowie nowych okrętów (pozostaje pytanie jakich i ile na pewno nie patrolowców).

Milton
czwartek, 20 kwietnia 2017, 16:28

Kupić ze 6 sztuk, wsadzić na to nasze rodzime blackhawki. Z dwoma OHP , Kaszubem i okrętami podwodnymi to na Bałtyku damy rade przez jakieś 10 lat. W tym czasie sie wymiecznikujemy i wyczaplujemy własnym sumptem.

MP
czwartek, 20 kwietnia 2017, 16:21

Amerykanie mają jeszcze coś około 10 OHP przeznaczonych na sprzedaż, dwie najnowsze z '87 roku więc i tak starsze parę lat od australijskich, najnowsze ('94) maję Hiszpanie i właśnie robili im MLU. Za to tajwański Tian Dian z 2004 to młodszy jest niż stępka Ślązaka ;)

Poleszuk
czwartek, 20 kwietnia 2017, 16:21

Jak kogoś niestać na nowe auto lepszej klasy to kupuje używane lepiej jak chodzić piechotą i tak samo z okrętami bo jak nasze stocznie zaczną budować nowe to więcej kasy pujdzie na analizy.zmianę zarządów prezesów.zmian konstrukcyjnych wyboru uzbrojenia to one zerdzewieją .

pit
piątek, 21 kwietnia 2017, 12:42

Każdy okręt da się zatopić, nawet najlepiej uzbrojony i nie ma co się ekscytować czym to Rosjanie zatopią te nieszczęsne Adelajdy i czy to oni jeszcze dysponują. Polsce już, na dzisiaj, potrzebne są pełnomorskie eskortowce do ochrony przede wszystkim skroplonego gazu. Obniża to gigantyczne koszty ubezpieczeń (uwzględniają ochronę), a zarazem stwarza dużo większość dla armatorów świadczących usługi gazowcami. Bez takiej ochrony Gazoport może mieć problem. Należy pamiętać, że Polska będzie eksportować gaz z USA i nie wiadomo jakie warunki w zakresie ochrony postawią amerykanie, oczywiście mogą zaproponować własną, a to kosztuje i to dużo. Tego typu realia mogą spowodować, czy mieć wpływ na zakup i właśnie jako działania pomostowe. Nie należy sądzić, że rząd zrezygnuje z mocno nagłaśnianego planu budowy okrętów, odbudowy stoczni.

mi6
czwartek, 20 kwietnia 2017, 15:58

A jaki mamy wybór? Albo bierzemy Adelaidy albo czekamy z 10-15 lat aż nasze cudowne stocznie cos w końcu wybudują.

kapitan
czwartek, 20 kwietnia 2017, 23:10

Po prostu nie mamy pieniędzy na poważniejszą i skuteczną MW. Na fregaty. Na okręty podwodne. Wypada się z tym pogodzić i przyjąć do wiadomości, że będzie ona się ograniczać do 2 okrętów wielkości jakiegoś pomniejszonego amerykańskiego LCS-a, o ograniczonych zdolnościach bojowych (trochę lepsze niż Ślązak w konfiguracji patrolowca). W sumie nie są nam one wcale potrzebne, chodzi raczej o zachowanie resztek prestiżu.

dimitris
piątek, 21 kwietnia 2017, 07:32

Prestiżu ? Nie mamy i nie będziemy go mieć, w sprawie mórz, ani też nikt go od nas nie oczekuje. Poza kilkoma napuszonymi urzędnikami, wewnątrz kraju. Natomiast Panu chodziło zapewne o status ? Kraju posiadającego marynarkę wojenną, "ćwiczącą" wspólnie z sojusznikami operacje śródziemnomorskie czy afrykańskie i składającą wizyty sąsiadom ? Oczywiście kosztem faktycznej obronności Państwa Polskiego ? Przytoczę Panu amerykańską definicję statusu: STATUS JEST WTEDY... gdy kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, aby zaimponować znajomym, których nie lubimy. Natomiast takie dwie, nienajnowocześniejsze fregaty, to wspaniała okazja dla agresora. Aby bardzo wiele uzbrojenia naraz, niemożliwego do rozśrodkowania, bez trudnu "zdmuchnąć" jednym pociskiem hipersonicznym, przy tym w pierwszych godzinach konfliktu.

Tom 97
czwartek, 20 kwietnia 2017, 23:00

Każde pieniądze wydane na MW są stracone. W razie w. na Bałtyku nic się nie będzie działo Przeciwnik wystrzeli 50 Kalibrów z portu w K. i do spółki z Iskanderami zniszczy lotniska elektrownie i gazoport. Potem będzie rozejm i utarczki jak w Donbasie. Reasumując potrzebna nam obrona plot i siły szybkiego reagowania przy granicy. Potrzebny jest jakiś w marę duży okręt z okazałą mesą i zasobnym barkiem do prezentacji bandery na ćwiczeniach NATO z jakimś krajowym radarem i uzbrojeniem np kontenerami z RBS-ami i Trytonem .

FFG
piątek, 21 kwietnia 2017, 19:49

Na Bałtyku - wewnętrznym morzu NATO i UE to ten przeciwnik jest na straconej pozycji.

Kirk
piątek, 21 kwietnia 2017, 10:28

o i wylali się "specjaliści " rodem z onetu i gw .... Brak "edukacji " morskiej jak i lobby morskiego dodatkowo utrudnia działania w MON , trudno więc że niektórzy snują swoje własne wizje wg swojej wiedzy , i uważają się za nieomylnych , tak samo jak dotychczas i w MON nic nie wiedziano o sprawie ...a PMW idzie sama na dno z powodu "korozji " ponad 40 letnich op , lub 30 paro letnich fregat ...

MP
piątek, 21 kwietnia 2017, 09:53

jest jednak szansa, że zanim wystrzeli te 50 kalibrów, to będzie miał już dwie dziury w burcie po NSMach

men
sobota, 22 kwietnia 2017, 10:50

Przytaczana strategia morska ma jedyną wadę - zrobiło ją BBN a nie nad minister AM. Co do meritum - jeśli atrakcyjna cena to brać - na bliskim horyzoncie ok 10-15 lat nie widać żadnej jaskółki okrętowej - i to jest rzeczywistość, skończyć Kormorany - 3 szt i OP - tez będzie pomostowy - wypożyczony bo cykl szkolenia padnie

Willgraf
sobota, 22 kwietnia 2017, 23:16

okręty w normalnym kraju buduje się dwa lata a nie 15-cie !!!

TREW
czwartek, 20 kwietnia 2017, 15:04

Pewnie kupią te okety w opcji dla "biedaka". Same kadłubki bez uzbrojenia i radarów. Australijczycy zdemontują wszystkie systemy. Nam, ludowi, MON za to ogłosi sukces i powie że kupił najbardziej wypasione okręty z serii OHP. Po paru miesiącach się okaże że tego brak, tamtego brak, rakiet plot brak, tylko sprawna 76mm. Nasza MW nigdy nie będzie miała okrętów z prawdziwego zdarzenia a tym bardziej z porządną obroną plot. NIGDY.

ck
czwartek, 27 kwietnia 2017, 11:52

Czy ktoś mi może wytłumaczyć po co Polsce potrzebna jest marynarka wojenna poza kilkoma okrętami na defilady i do patrolowania wód terytorialnych. Znaczenie militarne Polskiej Marynarki Wojennej już we wrześniu 1939 roku i w całej II wojnie światowej było żadne, podkreślam żadne. Nasz los w roku 1939 i ewentualnie obecnie rozstrzygnie się na lądzie i w powietrzu a nie na morzu. Bałtyk od czasów II wojny światowej zapewne "zmniejszył" się w sensie wojskowym o jakieś 30-50%. Do obrony wybrzeża potrzebujemy zapewne dobrego systemu rakietowego, kilkudziesięciu śmigłowców oraz kilkudziesięciu samolotów z odpowiednim uzbrojeniem do zwalczania okrętów przeciwnika. Zamiast wydawać np 10 mld złotych na okręty, które w wypadku rozpoczęcia wojny będą musiały natychmiast odpłynąć do Anglii aby nie zostać zniszczone, lepiej kupić takie uzbrojenie, które będzie służyło realnej walce z wrogiem a nie propagandzie polityków. Po co nam nowe okręty skoro mamy za mało samolotów bojowych (około 100 a możemy ze 400) za mało czołgów (mamy około 600 a możemy zdaje się około 1200) nie mamy praktycznie żadnej obrony rakietowej a nasze BWP mają ze 40 lat. To co nawet mamy nowoczesnego to po maksymalnie kilkadziesiąt egzemplarzy z amunicją na maksymalnie 2-3 dni walki. Reasumując, po co tacy Rosjanie mają wysyłać przeciwko nam swoją marynarkę, skoro mogą zniszczyć nasze wojska lądowe w jakieś 7-10 dni.

ERTWA
czwartek, 20 kwietnia 2017, 14:40

Oczywiście ze za wcześnie. Nawet na to kasy nie ma. Pewnie wysłali zapytanie o zakup samych skorup bez uzbrojenia i amunicji i to najwcześniej w 2029. ZENUA.

PRS
piątek, 21 kwietnia 2017, 18:05

Decyzja o zakupie ,,Adelek" w żadnym razie nie wpłynie na plany budowy nowych okrętów nawodnych w polskich stoczniach. Za to na pewno wpłynie na decyzje wypożyczenia/wydzierżawienia jakiś okrętów na ,,okres pomostowy" do czasu wprowadzenia do służby nowych jednostek. Bo taka decyzja musiała by nastąpić chcąc zachować ciągłość szkolenia.

sojer
piątek, 21 kwietnia 2017, 21:55

Absolutnie. Biorąc pod uwagę naszą wydajność i efektywność zaplanowałbym podniesienie bandery na pierwszym Mieczniku w 2032.

ppp
czwartek, 20 kwietnia 2017, 14:27

Powinni zrewidować plany odbudowy floty i budować lub kupić okręty, ale nowe (AEGIS), które pozwoliłyby zabezpieczyć północne rubieże naszego kraju. OHP to raczej przeżytek, który więcej przyniesie złego flocie niż ewentualnych korzyści. Ile te okręty mają lat? Już kiedyś przejęliśmy podobne pontony (Kościuszko, Pułaski), które w ówczesnym czasie odpowiadały nowoczesnością (na tamte czasy) Adelkom

CZARNY ORZEŁ
środa, 26 kwietnia 2017, 00:04

Kownacki zastanawia się czy opłaca sie kupić 20 letnie "Adelki" a nie zastanawia się czy warto dalej trzymać nasze 40 letnie OHP-y!?? i ciagle je remontować?czy zdajecie sobie sprawę ile wydano na remonty "Kościuszki" i "Pułaskiego"!?? sprzedać nasze ohp-y Ukraińcom a kupić Australijskie "Adelki"!! to jest tak proste jak budowa CEPA!! nad czym tu się zastanawiać!??

ja
czwartek, 20 kwietnia 2017, 13:59

Brac nie wybrzydzać bo jeśli liczymy na wlasny przemysl stoczniowy to możemy brac przykład z slazaka który jest grubo ponad 10 lat budowany,kupic wszystkie cztery i marynarke mamy zglowy i skupic się na dokupieniu czolgow leopard jak i samolotow bo tego jest najbardziej nam potrzebne niż budowac nowe fregaty i tym podobne.

Bartek
czwartek, 20 kwietnia 2017, 16:38

Ślązak na własne życzenie nam tak ciężko idzie. Jak Niemcy proponowali budowę pierwszej sztuki u nich w Hamburgu ale przy udziale naszych materiałów i pracowników żeby zdobyć "know how" i żeby nasze stocznie nie były stratne, drugiej sztuki już u nas ale jeszcze pod okiem Niemców a dopiero reszty całkowicie sami (miało być 7 sztuk) to nie wpadliśmy się że chcemy od początku robić wszystko sami i wyszło jak wyszło. A o sposobie finansowania przez środki z budżetu stoczni a nie nie z MON'u to już lepiej nie wspominać.

Ślązak
czwartek, 20 kwietnia 2017, 13:29

z punktu widzenia przemysłu stoczniowego to pomysł koszmarny , ale był by to skokowy wzrost możliwości bojowych PMW tu i teraz a nie za 10 , 20 lat czy możemy lekceważyć taką okazje ? Poza tym jeżeli idziemy drogą Dani , Norwegi i chcemy budować fregaty zamiast korwet to miecznik , czapla leci do kosza a nowe fregaty na przykład zbudowane przy pomocy Duńczyków kiedy będą za około 10 lat ale chyba tak super optymistycznie licząc

Tadeusz
czwartek, 20 kwietnia 2017, 13:21

Brac i sie nie zastanawiac! Tym bardziej ze projekt Miecznik to "wyrosniety" MOR z bardzo ograniczonymi zdolnosciami OPL i ZOP - a te powinny byc priorytetowe na okretach dla MW RP, a nie zwalczanie okretow nawodnych, zas projekt Czapla to kosztowny jacht reprezentacyjny z ograniczonymi, w stosunku do Kormorana, mozliwosciami zwalczania min.

uofca zombie
czwartek, 20 kwietnia 2017, 17:28

A poważnie? Jeśli idzie o same rakiety OPL SM-2 Block IIIA i RIM-162 ESSM, to faktycznie, na Adelajdach jest nieźle. Ale radary wykrywania, a szczególnie kierowania ogniem to po prostu inna epoka. AN/SPS-49Av1MPU, Mk92 FCS MOD12 - tu szału nie ma. Więc jeśli porównywać będziemy całość systemów, to jeden "projekt Miecznik" wart jest wszystkich Adelajd, jakie moglibyśmy pozyskać.

cotozaroznica
sobota, 22 kwietnia 2017, 15:10

Lepiej przez kolejnych sto lat kilka nowych ślązaków pobudować.

xyz470
sobota, 22 kwietnia 2017, 23:57

W kwestii Ślązaka to ktoś przy wyborze wykonawcy podjął błędną decyzję. Na świecie jest wiele stoczni i wykonawców, którzy w ciągu 3 lat są w stanie dostarczyć produkt zgodny z wymaganiami zamawiającego. W Polsce też można takiego wykonawcę znaleźć, tylko trzeba nie mieć awersji do niepaństwowych firm.

dropik
czwartek, 20 kwietnia 2017, 13:17

skoro Australia uznała , że chińskie rakiety są już zbyt trudne do zwalczania przez te ohpy, to na Bałtyku z ruskimi będzie jeszcze gorzej. dla mnie szkoda kasy na ten sprzęt.

eee
czwartek, 20 kwietnia 2017, 13:17

Miał być "Polski Przemysł" będzie Australijski.

Akanios
czwartek, 20 kwietnia 2017, 13:16

"...w chwili obecnej nadal obowiązuje program operacyjny „Zwalczanie zagrożeń na morzu”, zakładający między innymi pozyskanie nowo budowanych okrętów obrony wybrzeża ..." Zwracam autorowi uwagę, że obecnie nie są budowane żadne okręty... i jak tak dalej pójdzie - jeszcze długo nie będą! Mam szczerą nadzieję, że Adelajdy po prostu kupimy z pełnym wyposażeniem, bo są naszej flocie naprawdę potrzebne. Inspektorat Uzbrojenia będzie miał czas na zbieranie papierków, pieszczenie procedury i wymyślanie po co MW okręty.

123
piątek, 21 kwietnia 2017, 10:01

Przypominam wszystkim, że zakup Adelaid jest działaniem pomostowym i moim zdaniem w żadnym wypadku nie zmienia ani nie ogranicza on potrzeby realizacji innych programów morskich tj. nowych okrętów np. Kormorany II, Orki, Mieczniki, Czaple. Potrzebujemy na okres pomostowy tj. 10-15 lat tego typu okrętów, które będą wypełniać zadania sojusznicze z dala od Bałtyku ewentualnie wypełniać rolę eskortową (jeżeli będzie taka potrzeba ) na Atlantyku, Morzy Śródziemnym lub Oceanie Indyjskim. Adelaidy są już potrzebne, bo nie mamy okrętów bojowych do poważnych działań sojuszniczych na odległych akwenach, śmiem twierdzić, że w okresie do roku 2025 powinny działać także Pułaski i Kościuszko (jeden może pełnić rolę fregaty szkoleniowej na wodach przybrzeżnych). Ograniczenia finansowe budżetu pozwolą dopiero za około 10-15 lat myśleć o nowych fregatach, nawet jeśli chcielibyśmy np. nowiutkie fregaty oparte na wzorze fregat duńskich to i tak nie stać nas na nie w obecnej dekadzie a przez 15 lat coś musimy mieć. W latach 2022-2025 mógłby rozpocząć się program na nowe fregaty przeciwlotnicze i nowoczesne korwety, które byłyby następcami dla OHP.

Arczi
piątek, 21 kwietnia 2017, 11:34

I tu się mylisz. Jedną Adelaide australijczycy wyceniają na około 700 mln $ australijskich (kurs z dziś to powiedzmy równe 3zł czyli trochę ponad 2 miliardy złotych za sztukę) do tego dodaj później utrzymanie jeszcze. A koszty nowych fregat są np. takie: FREMM 500-750 mln euro; Álvaro de Bazán F100 600 mln euro; F105 Cristobal Colon 950 mln euro; Iver Huitfeldt około 350 mln $; Absalon około 300 mln $; De Zeven Provinciën 600 mln euro; Fridtjof Nansen 600 mln euro. Zakup nie byłby tez pomostowy, bo na następne 15-20 lat w ogóle nie byłoby już rozważania nad zakupem nowych okrętów, po tym okresie następne 3-5 lat przetargów i budowy, także albo teraz kupujemy nówki albo się już chyba nigdy nie doczekamy.

Albert.
czwartek, 20 kwietnia 2017, 20:15

Czy warto kupić te okręty,ciężko powiedzieć niby jest sens bo u nas zanim coś zbudują te stocznie(które są w żałosnym stanie) to minie 15 lat a po za tym wymiana prezesów itp. Ale z drugiej strony lepiej jednak mieć używane stare okręty ale lepsze niż nasze niż nie mieć ich wcale.Decyzja trudna ale najgorsze jest to że jesteśmy dzięki cudownym ministrom tak zapóźnieni z całą armią

KOSA
czwartek, 20 kwietnia 2017, 20:10

Zdecydowanie przyspieszyć decyzję co do zakupu 2 Fregat wraz z uzbrojeniem i Śmigłowcami. Z tego co wyprawia MON nie ma co liczyć na nowe okręty. Nawet Niszczyciel min KORMORAN, którego kolejne 2 jednostki miały być zakontraktowane, a nie są...? A fregaty? Nie najmłodsze prawda, nie najnowocześniejsze prawda, ale byłby to skokowy wzrost możliwości bojowych PMW i w porównaniu z tym co obecnie mamy to i tak duży postęp. Tylko pamiętać o uzbrojeniu i faktycznym sprawdzeniu stanu technicznego.

xyz470
czwartek, 20 kwietnia 2017, 20:06

Zakup 2 trzydziestoletnich fregat Adelaide z uzbrojeniem to prawdopodobnie wartość jednej nowej fregaty. Czy warto ? Moim zdaniem nie. Lepiej jedna nowa z uzbrojeniem, jaki najbardziej nam będzie pasował. Z perspektywy na już, aby odtrąbić sukces to kierunek ten możne odpowiadać decydentom. Za 3-5 lat będziemy pluć sobie w brodę.

St. Chor.
czwartek, 20 kwietnia 2017, 21:14

Okręty mają 25 lat z czego 7 lat spędziły na stoczni na modernizacji. Jeśli cena z uzbrojeniem będzie satysfakcjonująca to należy je zakupić. Bogatszy Tajwan kupił dwie 30-to kilku letnie Ohp. Australijskie są zdecydowanie lepsze od tajwańskich.

MIR
czwartek, 20 kwietnia 2017, 12:52

Nie jest to najnowocześniejsza broń ale w porównaniu z tym co obecnie mamy to i tak duży postęp. Dodatkowo nasza Marynarka ma już doświadczenie z tymi okrętami i może szybko je zagospodarować oraz utrzymać ciągłość w szkoleniu. Nowe okręty z naszych stoczni to odległa pieśń przyszłości, niestety...

ehhhh
czwartek, 20 kwietnia 2017, 15:22

Przecież nie można porównywać do tego co mamy i sie cieszyć, że jest "lepiej niż było" tylko popatrzeć co ma Rosja. OK, złomy z Australii są marginalnie lepsze niż obecne złomy z USA tylko co nam po tej ich obronie przeciwlotniczej adekwatnej na przeciwników z trzeciego świata? Przed ruskimi same siebie nie obronią o skutecznej walce nie mówiąc a na dno pójdą tak samo jak OHaPy. To jest pułapka na 20 lat- politycy i wojskowi znowu będą mogli rżnąć głupa i chwalić się w mediach, że broni nas nowoczesny sprzęt. A po dekadach tradycyjnie pudrowanie syfa i znowu spokój na lata. Znowu ta sama historia, czy to czołgi, samoloty czy okręty nic się nie zmienia.

Tabaka
czwartek, 20 kwietnia 2017, 12:51

Brac full wypas z S-70B, bo nic innego i tak nie zostanie zakupione. Mieczniki i Czaple to mżonki.

Ciekawe
czwartek, 20 kwietnia 2017, 12:42

Jeśli MON uzna za opłacalny zakup jednostek typu "Adelaide" od Australii to ciekawe czy będą to dwie czy trzy jednostki i czy zastąpią używane przez MW RP fregaty OHP, czy też ORP "Kościuszko" i ORP "Puławski" pozostaną w służbie.

bbb
czwartek, 20 kwietnia 2017, 15:02

Biorąc pod uwagę, że w 2022 kończy się umowa z Gazpromem i Polska nie ma zamiaru podpisywać kolejnej długoterminowej umowy z rosyjska firmą to gazoport będzie pracował na pełnych obrotach. A wtedy Kościuszko i Pułaski będą pilnować gazowców przed piratami pracującymi na zlecenie Moskwy. Ich ograniczony potencjał bojowy nie będzie przeszkodą w tego typu akcjach. Zresztą nie mamy i długo nie będziemy mieć żadnych patrolowców do takich misji. Adelajdy też będą brały w tych działaniach udział bo tylko dwie jednostki to może być za mało. I oczywiście misje NATO bo obecnymi naszymi OHP to już wstyd pokazywać się w tym gronie. Na Bałtyku Adelajdy będą służyć jako parasol przeciwlotniczy dla Orkanów, które jednak posiadają dość duży potencjał w zwalczaniu okrętów.

Kokoszko
czwartek, 20 kwietnia 2017, 13:55

Puławski na pewno pozostanie jeszcze w MW przez co najmniej 10 lat, ponieważ przeszedł generalny remont. Kościuszko zapewne pójdzie na złom bo przeszedł ostatnio tylko taki przegląd ewentualnie można go sprzedać do Afryki. Na moje oko Puławski będzie pełnił rolę okrętu szkolnego a dwa Adelaide będą operacyjne.

Lucek
czwartek, 20 kwietnia 2017, 13:44

Powinny być 2 ale z wyposażeniem i powinny zastąpić jeszcze starsze przez nas użytkowanie. Do tego jeżeli będą śmigłowce ZOP z resursami to nie będziemy musli kupować nowych ZOP w tej chwili.

Skagen
sobota, 22 kwietnia 2017, 14:44

"Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że okręty typu Adelaide koncepcyjnie pochodzą z czasów Zimnej Wojny". Wtedy się budowało "konkretne" okręty o sprawdzonych rozwiązaniach...

daro N.
piątek, 21 kwietnia 2017, 09:25

W zakupie tych okrętów nie chodzi o ich możliwości techniczne ale o szybkie pozyskanie dużych okrętów którym można nadać imiona. Jeden z okrętów dostanie imię „Prezydent Lech Kaczyński” a drugi zapewne „Marszałek Józef Piłsudski” lub „Prezydent Ryszard Kaczorowski”.Sprawą oczywistą jest, że okręt „Prezydent Lech Kaczyński” zostanie okrętem flagowym Marynarki Wojennej. W takim towarzystwie : ORP Kościuszko ; ORP Pułaski; ORP Piłsudski jednostka ORP Kaczyński będzie wyglądać dostojnie. I to wszystko można zrealizować w bardzo krótkim czasie. Nie trzeba czekać na budowę nowych jednostek którym nazwy zapewne będzie nadawać inna ekipa rządowa.

Akanios
piątek, 21 kwietnia 2017, 12:58

Na tym forum dotychczas taki poziom nie był prezentowany... W treści artykułu są linki do innych tekstów na temat australijskich OHP. Mowa jest tam m.in. o gruntownej modernizacji 4 okrętów, które obecnie są uzbrojone w rakiety Standart SM 2MR o zasięgu ok. 160 km. (armia polska takimi nie dysponuje), 32 rakietami ESSM (plot w tym przeciw pociskom ponaddźwiękowym), rakietotorpedy ASROC, przeciwokrętowe Harpoony, 6 wt. pop 324 mm, 1 x 76 mmm, 1 x 20 mm Vulcan Phalanx block 1B, 2 śmigłowce Black Hawk UH60. Wniosek: byłyby to jedne z najsilniejszych okrętów klasy fregata w tej części Europy. Do tego Adelajdy de facto w linii nie były jeszcze dwudziestu lat (z uwagi na rozległe kilkuletnie stoczniowe prace modernizacyjne) więc jak na nasze standardy to są "nówki nie śmigane". Pzdr.

Sebulba
czwartek, 20 kwietnia 2017, 18:57

Australia dostała je za 1 dolara bo miały iść na złom. Teraz my ten złom odkupujemy. Nasza armia będzie mieszanką szrotu posowieckiego i poamerykańskiego.

andrzej.wesoly
piątek, 21 kwietnia 2017, 12:22

Zastanawiające jest, dlaczego w tylu wpisach (trolle?) użyto słowa "szrot" - w stosunku do doskonałych okrętów, z bardzo nowoczesnym uzbrojeniem? Możliwości bojowe OHP typu Adelajde przewyższają możliwości większości okrętów bojowych używanych w Europie - poza najnowszymi ( i znacznie droższymi ) - jakie posiada jedynie kilka najbogatszych państw (i to w niedużych ilościach). Kadłuby faktycznie maja blisko 30 lat, ale akurat kadłuby starzeją sie najwolniej...

PRS
piątek, 21 kwietnia 2017, 11:28

Kolego Sebulba - Australia ZBUDOWAŁA te okręty. Nawet w totalitarnych systemach typu ZSRR, III Rzesza, etc. opartych w dużej mierze na pracy niewolników budowa czegokolwiek nie kosztowała 1 Dolara.

Tweets Defence24