Geopolityka

Zimny prysznic dla zwolenników bezzałogowego lotnictwa. Drony dobre tylko na czas pokoju?

Wszystko wskazuje na to, że dron S-100 Camcopter jest mało odporny na długotrwałe zakłócanie systemu GPS – fot. M.Dura
Wszystko wskazuje na to, że dron S-100 Camcopter jest mało odporny na długotrwałe zakłócanie systemu GPS – fot. M.Dura

Południowa Korea opublikowała wyniki testów, z których wynika, że zakupiony przez ten kraj bezzałogowy miniśmigłowiec S-100 Camcopter austriackiej firmy Schiebel Elektronische Geräte GmbH jest nieodporny na długie zakłócanie systemu GPS.  

Camcopter S-100 jest przez wielu specjalistów uważany za jeden z najnowocześniejszych systemów w swojej klasie na świecie i był między innymi bardzo uważnie sprawdzany przez NATO, a także obserwatorów z naszej Marynarki Wojennej (którzy zresztą nic nie stwierdzili). Może więc szokować wypowiedź Koreańczyków, którzy wprost mówią że mają obawy, czy dron ten będzie mógł wykonywać misje szpiegowskie i rozpoznawcze na granicy z Koreą Północną, do czego miał być z założenia przeznaczony.

Południowokoreańska marynarka wojenna wydała w sumie 25 miliardów wonów (23,6 milionów dolarów) na zakup czterech miniśmigłowców S-100, które mają wejść na wyposażenie okrętów wykonujących misje rozpoznawcze wzdłuż wybrzeży Północnej Korei i linii rozgraniczającej (nazywanej powszechnie Northern Limit Line). W tym celu pod egidą sił morskich prowadzi się badania eskploatacyjno – wojskowe i słaba ocena odporności na zakłócenia aktywne systemu GPS jest prawdopodobnie ich wynikiem.

Czy zakłócanie jest problemem dla dronów S-100?

Przedstawiciele firmy Schiebel zawsze twierdzili, że ich dron S-100 jest wyposażony w rezerwowy system kierowania lotem oparty o tzw. system nawigacji inercyjnej (zliczającej przebytą trasę), a więc jest w stanie wykonywać zadanie samodzielnie i powrócić do miejsca startu. Koreańczycy jednak trwają przy swojej ocenie, że miniśmigłowiec nie jest zdolny do działań pozbawiony przez dłuższy czas sygnału z GPS: „Pomimo, że istnieje alternatywny system nawigacyjny, to jednak znacząco obniża on możliwości tego systemu uzbrojenia i w najgorszym przypadku może go całkowicie wyeliminować”.

Te deklaracje złożone w czasie spotkania w sztabie południowokoreańskich sił morskich w Daejeon (znajdującym się 164 km na południe od Seulu) są wynikiem prawdopodobnie najostrzejszych testów, jakim w ogóle poddano miniśmigłowiec S-100 od czasu jego opracowania. Ich intensywność i bezkompromisowość jest o tyle zrozumiała, że system będzie musiał działać od razu w warunkach zbliżonych do bojowych. Ponadto podczas lotów testowych w maju 2012 r. Południowa Korea straciła w wypadku jeden dron S-100 w okolicach miasta portowego Inchen. Zginął wtedy słowacki pilot z firmy Schiebel kierujący dronem oraz dwóch Koreańczyków.

Przypadki zakłócania systemu GPS przez Koreę Północną są na porządku dziennym i dotknęły setki wojskowych i cywilnych statków powietrznych oraz jednostek pływających przebywających w tamtym regionie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Przypuszcza się nawet, że północnokoreańscy inżynierowie wyspecjalizowali się w tego rodzaju systemach zakłóceń wiedząc, że duża część amerykańskiej broni precyzyjnej dalekiego zasięg bazuje właśnie na sygnale z satelitarnego systemu GPS.

System rozpoznania morskiego Południowej Korei jest w tym momencie praktycznie nieczynny ponieważ na trzy posiadane bezzałogowce Shadow-400 dostarczone przez amerykańską firmę AAI, jeden rozbił się przy wschodnich wyspach w 2007 r., drugi wpadł do wody niedaleko portu Pohang w 2010 r., a trzeci jest obecnie niezdolny do lotów.

Czy drony to systemy tylko na czas pokoju?

Zachłystując się możliwościami systemów bezzałogowych zapominamy o pewnej fundamentalnej zasadzie, którą powinni się kierować wszyscy wojskowi: „nie zakładaj, że przeciwnik jest głupszy od ciebie”. Tymczasem tak zachowują się wszyscy Ci, którzy sądzą, że bez żadnych problemów będą mogli wysyłać nad terytorium przeciwnika systemy bezzałogowe.

Na szczęście pojawia się coraz więcej specjalistów, którzy studząc entuzjazm „wizjonerów” pokazując, że jeszcze daleka droga przed wprowadzeniem dronów jako równorzędnego systemu uzbrojenia w stosunku do „załogowców”.

Firmy produkujące drony tak naprawdę nie mają żadnego interesu, by sprawdzać swoje produkty w warunkach chociażby zbliżonych do tych, jakie mogą one napotkać w warunkach współczesnego konfliktu zbrojnego i w starciu z przeciwnikiem posiadającym przynajmniej tak samo rozwiniętą technologię. Przeprowadzenie realnych testów zwiększyłoby bowiem koszty badań, a ponadto zmusiłoby do zastosowania systemów przeciwzakłóceniowych, które po pierwsze zwiększyłyby cenę całego systemu. Dodatkowo, zabrałyby miejsce na jego pokładzie, zmniejszając czas jego działania.

W efekcie tworzy się bezzałogowce „pokojowe”, które mogą działać nad terytorium pozbawionym systemów przeciwlotniczych (np. nad Afganistanem), natomiast są zakłócane i sprowadzane na ziemię tam, gdzie poziom techniki jest już odpowiednio wysoki. Przekonali się o tym między innymi Amerykanie tracąc nie tylko mało skomplikowane drony ScanEagle (które zresztą Irańczycy bez skrupułów skopiowali i produkują), ale również ściągnięty na ziemię bez większych uszkodzeń przez Irańczyków tajny dron RQ-170 Sentinel, podobno wykonany przez koncern Lockheed Martin w supertechnologii. Widocznie niewystarczająco „super”.

Polskie wizje bezzałogowych sił zbrojnych

Czas przestać się łudzić, że jedynym sposobem na unieszkodliwienie dronów latających jest ich zestrzelenie. Są na to o wiele bardziej wyrafinowane sposoby i należy być przygotowanym na ich zastosowanie. By stwierdzić, że „król jest nagi” wystarczy tylko zlecić specjalistom Wojskowej Akademii Technicznej by opracowali system zakłóceń dronów wykorzystywanych przez polską armię i dać im do tego wolną rękę. Dopiero wtedy wyszłoby na jaw, na ile produkowane bezzałogowce są przydatne w działaniach z agresywnie myślącym przeciwnikiem.

Ale może lepiej żyć w błogiej nieświadomości i snuć bezkarnie wizje bezzałogowej marynarki czy bezzałogowego lotnictwa. To taniej kosztuje. Niestety jak pokazuje Iran i Korea Południowa - tylko chwilowo.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.