Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

W Wielkiej Brytanii upada rząd. Dlaczego Starmer rezygnuje?

Rząd Keira Starmera upada. Z jego gabinetu najpierw odeszli ludzie związani z wojskiem. Do tego niekontrolowany kryzys migracyjny i brak spójności politycznej Partii Pracy spowodowały ostatecznie, że Starmer zapowiedział złożenie teki premiera.

Brytyjski premier Keir Starmer dopuszcza wysłanie brytyjskich wojsk na Ukrainę
Brytyjski premier Keir Starmer dopuszcza wysłanie brytyjskich wojsk na Ukrainę
Autor. Keir Starmer/X

Keir Starmer miał być bardziej cywilizowanym i centrowym obliczem Laburzystów, i dzięki temu profilowi politycznemu pokonał w wewnętrznym konflikcie Jeremy’ego Corbyna – lewicowego radykała i sympatyka Hamasu. Brytyjska Partia Pracy stanęła na rozdrożu – czy ma stać się partią migrantów (jak chciał Corbyn), czy utrzymać społeczny balans. Wygrała ta druga opcja, co wróżyło Starmerowi wielki polityczny sukces.

Ratować partię czy Zjednoczone Królestwo?

Problem w tym, że Starmer swoją niejasną polityką sam postawił się przed dylematem – ratować Wielką Brytanię, czy spadające sondaże Partii Pracy. Wybór wydawał się oczywisty, ale nie dla tego polityka. I tak, muzułmański elektorat Partii Pracy odpłynął do „Zielonych”, a w strachu przed dalszym spadkiem notowań Starmer zamiast prowadzić ostrą politykę wobec nielegalnej migracji udawał, że problemu nie ma. Wybrał bierność i to się na nim zemściło. Jak w tym przysłowiu: zbił termometr, by nie było gorączki.

Reklama

Brytyjską policję psuła polityczna poprawność, posunięta do tego stopnia, że morderca Henry’ego Nowaka, uzbrojony w sikhowski nóż, którym zasztyletował swoją ofiarę, swobodnie rozmawiał z funkcjonariuszami, do tego oskarżając umierającego studenta o rasizm. Gdy policjanci bardziej boją się oskarżeń o dyskryminację niż o życie ofiar, to znaczy, że system jest w kryzysie. Do tego Sudańczyk z brytyjskim azylem w uproszczonej procedurze, próbował obciąć w Belfaście głowę bezbronnemu człowiekowi, co podpaliło Belfast, a w ogniu tych zdarzeń ze stanowisk zrezygnowali ludzie związani z brytyjską obronnością, a rząd skrytykował wpływowy generał. Kostki domina zaczęły się przewracać. Na wizerunku Stramera ciążyła też sprawa Petera Mendelsona, byłego już ambasadora Wielkiej Brytanii w USA i przyjaciela premiera, który nie dość, że stanowisko otrzymał bez poświadczeń bezpieczeństwa, to jeszcze znalazł się w epicentrum afery z wyspą Epsteina.

Najpierw „The Observer” poinformował, że dni Keira Starmera na stanowisku premiera są policzone. Brytyjscy dziennikarze wskazali właśnie poniedziałek jako moment, gdy upadnie jego gabinet albo ogłosi ten koniec. Informację potwierdził Donald Trump, prezydent USA, który napisał na platformie Truth Social: „Keir Starmer zrezygnuje ze stanowiska premiera Wielkiej Brytanii (…) Poniósł sromotną porażkę w dwóch bardzo ważnych kwestiach – IMIGRACJI I ENERGII”. Gdy piszę te słowa Starmer zapowiedział swoje odejście.

Niezdecydowany jak Keir Starmer

Nawet relacje Starmer-Trump pokazują, że nie był on w stanie się zdecydować jaką politykę chce prowadzić. Z jednej strony, to Starmer miał wizję by tzw. Koalicja Chętnych ws. wsparcia Ukrainy była euro-atlantycka, by patronował jej Donald Trump (a nie była tworem dystansującym się od USA). Z drugiej strony, w obawie o manifestacje muzułmanów na brytyjskich ulicach odrzucił propozycję wejścia do operacji „Epicka Furia” przeciw Iranowi, co skończyło się i tak irańskimi atakami na angielskie bazy na Bliskim Wschodzie. Starmer nie chciał być drugim Tonym Blair’em, czyli pro-amerykańskim socjaldemokratą, ale z perspektywy ostatnich dni na pewno zazdrości premierowi z lat 1997-2007.

Absolutny brak tożsamości politycznej Partii Pracy i samego Starmera widać w sondażach. Partia Pracy, prawdopodobnie, przy obecnych katastrofalnych sondażach, przegra kolejne wybory parlamentarne – to raz, a dwa – dojdzie także do całkowitego załamania brytyjskiej tradycji parlamentarnej, przełamania duopolu między Laburzystami (Partia Pracy), a Torysami (Partia Konserwatystów i Unionistów). Z analizy sondażowej opublikowanej przez serwis „Politico” wynika, że antymigrancka partia „Reformy Wielkiej Brytanii” Nigela Farage’a jest pierwsza, z poparciem 26 proc. głosujących, na drugim są Laburzyści, ale spadając do 18 proc. poparcia, a zaraz za nimi Torysi. W tendencji sondaży widać także wzrost popularności „Zielonych”, którzy stali się partią migrantów, kosztem Partii Pracy.

To uprawdopodabnia dymisję gabinetu Starmera. Laburzyści będą próbowali zrobić rządowo-partyjny lifting, wybierając kogoś kto ma ratować władzę. Jako następcę Starmera wskazuje się Andy’ego Burnhama, który w ekstraordynaryjnym trybie wszedł do Izby Gmin wygrywając wybory, ponieważ z mandatu zrezygnował Josh Simons. To właśnie powoduje, że Burnham jest faworytem do przejęcia władzy, bo utorowano mu drogę do mandatu, by mógł funkcjonować jako premier-poseł. Do tego Burnham w wyścigu do parlamentu pokonał kandydata „Reformatorów” – Roba Kenyon’a, ma wysokie notowania i jest popularny. Czy to zmieni politykę brytyjskiego rządu wobec nielegalnej migracji? Jest to wątpliwe. Burnham wszelako interweniował politycznie na rzecz brytyjskich muzułmanów, za co z resztą został publicznie nagrodzony.

„Piszę, aby wyrazić wdzięczność w imieniu Muzułmańskiej Rady Wielkiej Brytanii za szczerą, solidną i ważną interwencję w Izbie Handlowej w Manchesterze w sprawie rządowej strategii przeciwdziałania terroryzmowi (…) Wasza interwencja pokazuje zrozumienie wielu obaw społeczności muzułmańskich w całym kraju i odzwierciedla rozmowy, które odbyliśmy” – pisali muzułmanie w liście do Andy’ego Burnhama.

Reklama