- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Syria po Assadzie. Kurdowie dogadują się z nowymi władzami
Autor. Kurdishstruggle
Ogłoszenie pełnej integracji Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) z armią syryjską to dobra wiadomość. Mimo wiążącego się z nią ryzyka. Zawarcie porozumienia między Kurdami a nowymi władzami Syrii pod przywództwem Ahmeda asz-Szary stwarza szansę na stabilizację Syrii po 15 latach walk wewnętrznych. Jest to wyraz pragmatyzmu i realizmu, zarówno ze strony Kurdów, jak i Szary oraz Turcji, jako państwa najbardziej zainteresowanego.
Maksymalistyczne podejście do swych postulatów, nawet jeśli oparte jest na sprawiedliwych i słusznych podstawach, może często prowadzić na manowce. Na braku kompromisu często tracą też obie strony. Tymczasem sytuacja geopolityczna sprzyja obecnie Kurdom. Natomiast w interesie Turcji jest rozbrojenie problemu kurdyjskiego, który mógł zostać wykorzystany przeciwko niej w narastającym konflikcie z Izraelem (ze szkodą dla NATO). Siłowe rozwiązanie nie służyłoby temu celowi.
Kurdowie w Syrii oczekiwali, że po tym jak odegrali kluczową rolę w pokonaniu ISIS, świat wesprze ich starania o usankcjonowanie Autonomicznej Administracji Syrii Południowo-Wschodniej. Globalna dynamika geopolityczna okazała się jednak niesprzyjająca i choć może to wywoływać rozgoryczenie Kurdów, to właściwsze było dostosowanie się do niej. Atak Rosji na Ukrainę spowodował, że Europa znów skoncentrowała się na bezpieczeństwie flanki wschodniej, ograniczając swoje zainteresowanie dynamiką wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Ponadto zagrożenie nielegalną migracją, jej instrumentalizacją oraz będący konsekwencją tego wzrost popularności radykalnej prawicy w Europie, sprzyjał narastaniu przekonania, że silne państwa bardziej będą sprzyjać stabilizacji Bliskiego Wschodu. Dotyczyło to w szczególności coraz większego przekonania o kluczowym znaczeniu partnerstwa z Turcją.
Kurdowie mają też świadomość, iż nie mogą liczyć na wsparcie USA pod przywództwem Donalda Trumpa. Przekonali się o tym bardzo brutalnie w październiku 2019 r., gdy amerykański prezydent dał Turcji zielone światło na atak na Syrię Północno-Wschodnią. Wprawdzie negatywne konsekwencje wycofania sił USA spowodowały, iż po tygodniu podjął decyzję o ich powrocie i wymusił na tureckim prezydencie Recepie Tayyipie Erdoganie wstrzymanie ofensywy, ale Kurdowie dobrze zapamiętali te wydarzenia. Dlatego w ostatnich miesiącach nie dali się wciągnąć w napuszczenie ich na Iran czy Turcję w charakterze proxy. Planom tym towarzyszyły zresztą niezbyt zachęcające, a czasem wręcz obraźliwe dla Kurdów wypowiedzi Trumpa, sprowadzającego ich do roli najemników walczących o broń i pieniądze.
Nieudane negocjacje z Assadem
Warto przy tym podkreślić, że ruch kurdyjski związany z SDF, na którego czele stoją takie osoby jak Mazlum Abdi (dotychczasowy szef SDF), Ilham Ahmed (reprezentująca Syrię Północno-Wschodnią w kontaktach zagranicznych) i Sipan Hemo, wbrew dość powszechnej narracji, nie dążył do oddzielenia się Syrii Północno-Wschodniej od Syrii, lecz do uzyskania autonomii przypominającej status Regionu Kurdystanu. Negocjacje prowadzone jeszcze z Assadem zakończyły się totalnym fiaskiem, gdyż syryjski dyktator nie oferował Kurdom w zasadzie niczego, żądając pełnej integracji ze scentralizowanym państwem.
Sytuacja uległa zmianie po obaleniu Assada, co Kurdowie przyjęli ze szczerym zadowoleniem, mimo nieufności wobec nowych władz, wywodzących się z afiliowanej przy Al Kaidzie Dżabat al Nusra/HTS. W latach 2013-2014, zanim ISIS wyparło Nusrę/HTS z północnej Syrii, między kurdyjskimi oddziałami YPG/YPJ a tymi dżihadystami dochodziło do walk. Później oddziały dżihadystów, które powstały pod protektoratem Turcji jako Syryjska Armia Narodowa, atakowały SDF w ramach ofensyw tureckich w północnej Syrii. Obie strony dzieliły głębokie różnice ideologiczne, gdyż Kurdowie z SDF/YPG/YPJ odwoływali się do lewicowego apoizmu, demokratycznego konfederalizmu oraz promowali równość kobiet i mężczyzn oraz równouprawnienie wszystkich religii.
Ahmed asz-Szara, wcześniej znany jako Abu Mohammad al-Dżulani, dokonał szybkiej metamorfozy z dżihadystycznego rebelianta w męża stanu w garniturze i dzięki korzystnym dla niego czynnikom geopolitycznym dostał kredyt zaufania ze strony USA i Europy, a w Turcji znalazł kluczowego sojusznika. Choć trudno przesądzać, czy ta zmiana okaże się trwała w długiej perspektywie, to póki co Szara stara się utrzymywać ten wizerunek, nie wprowadzając reżimu islamistycznego w Syrii i nie prowadząc dżihadystycznej polityki zagranicznej. Wprawdzie w czasie jego rządów doszło do ataków i mordów dokonywanych na Druzach, alawitach i Kurdach, ale nie były one częścią planowanej polityki państwa. Problem polega na tym, że siły, które obaliły Assada, były zróżnicowane i ich stopień podporządkowania Szarze był zróżnicowany. Obecnie Szara stara się ograniczać tę niezależność, jednak musi robić to ostrożnie, by nie zostać obalonym w jakimś przewrocie dżihadystycznym.
Po obaleniu Assada kontrola sił nowego rządu nad Syrią nie była pełna. W mniejszym stopniu dotyczyło to terenów alawickich (gdzie ostatecznie nie doszło do uzyskania kontroli nad jakimś terytorium przez siły post-assadowskie) i druzyjskich, natomiast przede wszystkim chodziło o Autonomiczną Administrację Syrii Północno-Wschodniej (AANES), czyli tereny kontrolowane przez SDF i obejmujące (do stycznia 2026) niemal całą prowincję Hasaka, połowę prowincji Deir az-Zaur, większość prowincji Rakka i część prowincji Aleppo. W pierwszych miesiącach po przejęciu władzy przez Szarę prowadzone były negocjacje, a jednocześnie dochodziło do starć na ograniczoną skalę między SDF a siłami nowego rządu (zwłaszcza powiązanymi z Turcją oddziałami w prowincji Aleppo, z której SDF musiały się częściowo wycofać). W marcu 2025 zawarto wprawdzie porozumienie, ale jego implementacja napotykała na istotne przeszkody w jego interpretacji. Chodziło przede wszystkim o to, jak SDF ma zostać zintegrowane z armią syryjską (na indywidualnych zasadach czy jako wydzielony komponent), czy integracja ma objąć również kobiety z YPJ, w jakim zakresie nauczanie ma być prowadzone w języku kurdyjskim i jaki ma on mieć status oraz czy zintegrowanie administracji ma nastąpić według modelu irackiego (Region Kurdystanu w Iraku).
Niepowodzenie implementacji marcowego porozumienia doprowadziło do ofensywy sił rządowych na AANES w styczniu 2026 r., w wyniku której zginęło ponad 1000 osób, a oblężonemu Kobane (symbolowi walki z ISIS) groziła zagłada. Ostatecznie, pod naciskiem międzynarodowym (w tym wielu senatorów USA), ofensywa została wstrzymana, ale SDF straciło kontrolę nad większością terytoriów, utrzymując się jedynie na rdzennie kurdyjskich terenach na północ od Hasaki oraz w odizolowanym Kobane. Działania te doprowadziły też do przejęcia przez siły rządowe kontroli nad więźniami ISIS (głównie ze zlikwidowanego po ofensywie styczniowej obozu Al Hawl) oraz ogólnej odpowiedzialności za zwalczanie terrorystów z tej organizacji. W rezultacie aktywność ISIS w Syrii w pierwszej połowie 2026 r. znacznie wzrosła, a Szara zapewne miał świadomość, że choć jest stroną silniejszą, to wznowienie walk z Kurdami prowadzić będzie do destabilizacji Syrii, a przez to sprzyjać będzie ISIS.
Kluczowe znaczenie miały jednak czynniki zewnętrzne związane z dynamiką geopolityczną regionu. Izrael, choć od początku wojny domowej w Syrii miał kanały kontaktu z syryjskimi dżihadystami, postawił na dalszą destabilizację wewnętrzną tego kraju. Zresztą pod koniec swoich rządów Assad, z inicjatywy Rosji, sabotował obecność Iranu w Syrii, akceptował przekazywanie danych dotyczących dyslokacji irańskich celów w Syrii Izraelowi i nie zaangażował się w działania tzw. „osi oporu” po masakrze 7.10.2023 r. i rozpoczęciu działań Izraela przeciw Hamasowi i Hezbollahowi. W zamian liczył na to, że w przypadku kryzysu Izrael nie pozwoli na jego upadek. Tak się jednak nie stało, a od razu po zmianie władzy Izrael rozpoczął bombardowania obiektów militarnych w Syrii oraz zajął pas strategicznego terenu w prowincji Quneitra, w tym górę Hermon. Motywacja Izraela oparta była na dwóch założeniach – po pierwsze, iż w interesie Izraela jest niedopuszczenie do stabilizacji Syrii i utrzymanie w niej stanu wojny domowej, bo słaba Syria nie stanowi zagrożenia; po drugie, iż wpływy Turcji w Syrii są zagrożeniem dla Izraela i trzeba je zwalczać za wszelką cenę. W kwietniu 2025 Izrael zbombardował bazę T-4 w pobliżu Palmyry, gdy Turcja planowała rozmieszczenie tam swoich sił.
Co na to Izrael i Turcja?
Plan Izraela zakładał, że kluczowym narzędziem destabilizacji Syrii oraz zwalczania wpływów tureckich przez Izrael będzie wykorzystanie mniejszości, w tym w szczególności Kurdów. Dlatego Izrael zintensyfikował prokurdyjską narrację, oskarżając Turcję o ludobójstwo Kurdów. Jednocześnie zaczęły się pojawiać fantastyczne projekty autonomicznego tworu, a nawet nowego państwa, które jakoby miałoby powstać po połączeniu terenów druzyjskich na południu (granicząc z Izraelem) z terenami kurdyjskimi poprzez słabo zaludnioną, ale strategicznie ważną (kontrolowanie granicy z Irakiem) wschodnią Syrię. Oczywiście był to całkowicie nierealny projekt, który miał jednak zachęcić Druzów i Kurdów do stawiania oporu Szarze i jego siłom, bez względu na to jak duże byłyby tego koszty. Tymczasem Izrael nigdy realnie nie był gotów udzielić Kurdom w Syrii jakiejkolwiek pomocy, co zresztą potwierdziły wydarzenia ze stycznia 2026. Natomiast Turcja groziła, że w przypadku niezintegrowania SDF z siłami syryjskimi, może ponownie zaatakować AANES. Warto dodać, że kreowanie się przez Izrael na patrona Kurdów przynosiło im wyłącznie szkody, nakręcając niechęć w świecie arabsko-muzułmańskim.
Turcja jednak zrozumiała, że samą siłą i groźbami nie rozwiąże sytuacji, a jedynie zwiększy prawdopodobieństwo dogadania się Kurdów z Izraelem. Dlatego jeszcze w końcu 2024 r. rozpoczęły się nowe działania w celu pokojowego rozwiązania kwestii kurdyjskiej. Sprawa przyśpieszyła w lutym 2025, gdy przebywający w tureckim więzieniu lider PKK Abdullah Ocalan wezwał do rozwiązania tej organizacji i złożenia broni. W maju 2025 odbył się kongres PKK, na którym podjęto decyzję o samorozwiązaniu, a w lipcu tego samego roku doszło do symbolicznego złożenia broni przez grupę członków PKK. Wprawdzie w kolejnych miesiącach proces ten spowolnił, to faktem jest, że walka zbrojna z którymkolwiek z państw objętych aktywnością tej organizacji (Turcja, Irak, Iran, Syria) nie ma najmniejszego sensu i nie przyniesie sprawie kurdyjskiej żadnych korzyści. Z drugiej strony Turcja zrozumiała, że przemoc jedynie podsyca kurdyjski opór, a nie go tłamsi. Ponadto, faktem jest również, że pod rządami AKP doszło do istotnej zmiany sytuacji Kurdów w Turcji, których tożsamość przed 2002 r. była całkowicie negowana. Natomiast w sierpniu 2026 r. parlament turecki przyjął ustawę regulującą reintegrację członków PKK po rozbrojeniu (ma to nie dotyczyć wyłącznie przywództwa organizacji).
Proces pokojowy w Turcji toczył się zatem równolegle do negocjacji Damaszek–SDF, ale oba były ze sobą ściśle związane i Izrael starał się je wykoleić. Kolejnym pomysłem było więc wykorzystanie Kurdów do wojny z Iranem wraz ze stworzeniem mirażu jakiegoś organizmu przypominającego AANES na terenach, które Kurdowie mieliby tam zająć. To mogłoby przekonać PKK do wznowienia aktywności zbrojnej przeciwko Turcji i wykorzystania swoich wpływów in Syrii do przekonania SDF do usztywnienia stanowiska. Erdogan jednak zagroził interwencją zbrojną w takiej sytuacji i Trump odwołał ten plan. Istnieją zresztą głębokie wątpliwości, czy sami Kurdowie poszliby na to bez konkretnych gwarancji, a tych nie otrzymaliby od Trumpa. Realizacji jakiegoś planu wykorzystania Kurdów jako proxy w interesie Izraela nie sprzyja zarówno to, że relacje turecko-irańskie, turecko-irackie i turecko-syryjskie są obecnie bardzo dobre, jak i to, że sytuacja Kurdów w Turcji, Iraku i Syrii uległa ogromnej poprawie w stosunku do czasów gdy PKK była zakładana.
Pod rządami dynastii Assadów znaczną część Kurdów pozbawiono obywatelstwa, a co za tym idzie wszelkich praw. Według nacjonalistycznej narracji byli oni ciałem obcym i mieli do wyboru albo ulec arabizacji albo opuścić kraj. Tymczasem obecnie po raz pierwszy uznano Kurdów za integralny komponent etniczny Syrii. Wkrótce po wydarzeniach ze stycznia 2026 r. wznowione zostały negocjacje, w których tym razem obie strony wykazały się znacznie większą skłonnością do kompromisu. W lutym gubernatorem prowincji Hasaka, zatwierdzonym przez Szarę, został wskazany przez SDF Nureddin Issa Ahmed, a miesiąc później wiceministrem obrony Syrii mianowany został dowódca YPG Sipan Hemo (jednocześnie na wniosek Syrii usunięty przez Turcję z listy ściganych terrorystów). Ostateczne porozumienie zostało zawarte 25 sierpnia w Damaszku, po którym lider SDF Mazlum Abdi ogłosił rozwiązanie tej formacji. Zdementowane (co nie oznacza, że nieprawdziwe), ale mocno cytowane wypowiedzi liderów kurdyjskich w Syrii wskazywały, że Izrael do końca próbował storpedować porozumienie.
Zgodnie z porozumieniem żołnierze SDF utworzą cztery odrębne brygady w ramach dywizji Hasaki, które mają odpowiednio bronić kluczowych obszarów kurdyjskich: Derik, Hasaka, Kamiszlo i Kobane. Piąta brygada ma powstać w Efrin, z którego SDF zostały wyparte przez Turcję in 2018 r. i wejść do dywizji Aleppo. To ogromny sukces Kurdów, gwarantujący im bezpieczeństwo (i zapewniający możliwość powrotu kurdyjskich uchodźców do swych domów), a jednocześnie ujednolicający strukturalnie armię syryjską. To również wzmacnia Szarę, który wie, że jeżeli kiedyś dojdzie do jakiejś próby przewrotu ze strony bardziej radykalnych formacji, to jednostki kurdyjskie wesprą go. Również kurdyjskie siły bezpieczeństwa (Asaisz) mają zostać zintegrowane, niemniej w tym wypadku nie mają one stanowić odrębnych formacji. Trudno jednak się spodziewać, że syryjskie MSW wyśle do Kamiszlo znaczne siły, gdyż wciąż są one bardziej potrzebne w Damaszku i na południu Syrii. Do sił MSW mają też zostać włączone jednostki kobiece YPJ, których dowódca Nesrin Abdullah uczestniczyła w ostatecznych rozmowach z Szarą. Jeśli chodzi o administrację, to na terenach kurdyjskich oparta będzie ona na dotychczasowych, kurdyjskich zasobach, a jedynie strukturalnie włączona będzie do struktur państwa. Wiele się zatem pod tym względem nie zmieni.
Natomiast język kurdyjski nie zyskał statusu oficjalnego (czyli równego arabskiemu, tak jak jest to w Iraku), ale został uznany za narodowy, co również jest pierwszym takim przypadkiem w historii nowoczesnej Syrii. Nauczanie wprawdzie będzie po arabsku, ale kurdyjski będzie przedmiotem włączonym do programu edukacji szkolnej wszelkich szczebli z trzema lekcjami tygodniowo. AANES co prawda wprowadziło całą edukację po kurdyjsku, ale konsekwencją było nieuznawanie świadectw i dyplomów przez władze syryjskie (a w konsekwencji również międzynarodowo). Syryjskie władze mają też przejąć kontrolę nad zasobami, w szczególności wydobyciem ropy. Mazlum Abdi, dotąd uznawany przez Turcję za terrorystę, został mianowany doradcą prezydenta ds. kurdyjskich, a Ilham Ahmed otrzymała stanowisko w parlamencie. Choć Abdi planował zostać w Kamiszlo i w dalszym ciągu kierować tamtejszą polityką, to jego obecność na szczeblu centralnym, sprzyjać będzie zabezpieczeniu praw Kurdów oraz rozwiązywaniu sytuacji konfliktowych, by nie dopuścić do ewentualnych eskalacji. Nie można ich wykluczyć, gdyż strony nadal darzą się nieufnością, po obu stronach są przeciwnicy porozumienia (choćby bardziej radykalni dżihadyści), a do tego dochodzi czynnik zewnętrzny (Izrael).
Sukces czy klęska Kurdów?
Po zawarciu porozumienia w kurdyjskiej przestrzeni medialnej pojawiły się głosy mówiące o zdradzie albo klęsce, co jest, delikatnie mówiąc, nieadekwatne do stanu faktycznego. To porozumienie nie daje Kurdom wszystkiego, czego chcieli, ale jest lepsze niż jakakolwiek propozycja składana im dotychczas. Okoliczności geopolityczne są natomiast dla nich niekorzystne i nie było szans na uzyskanie statusu podobnego do tego, jaki mają Kurdowie w Iraku. Część głosów niezadowolenia nakręcana jest przy tym zapewne przez propagandę izraelską. Przy tym należy podkreślić, że zadowolenie z porozumienia wyraziły Turcja, państwa arabskie, USA i Europa.
Kurdom syryjskim po latach wojny potrzebny jest spokój, a nie nowa walka, która byłaby nieuchronną konsekwencją zerwania rozmów. Porozumienie z Damaszkiem daje szansę na nowe relacje z Turcją, otwarcie granicy i ożywienie wymiany handlowej. Alternatywą byłaby nowa wojna, zniszczenia, bieda i masowa migracja, co dobiłoby interes kurdyjski w Syrii.



Wybrane okazje dla Ciebie