Geopolityka

Śmierć generała Solejmaniego to cios dla Iranu [KOMENTARZ]

generał Ghasem Solejmani  Fot. Tasnim News Agency (CC BY 4.0)
generał Ghasem Solejmani Fot. Tasnim News Agency (CC BY 4.0)

W wyniku operacji powietrznej w Iraku w piątek rano zginął dowódca irańskich służb specjalnych generał Ghasem Solejmani – twórca bliskowschodniej strategii Teheranu. To kolejna odsłona trwającej od miesięcy wojny nerwów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Atakiem na Solejmaniego Amerykanie odnieśli taktyczne zwycięstwo. Pojawia się jednak pytanie – jakie będą długofalowe konsekwencje tego wydarzenia dla regionu, ale także dla samego Iranu, w którym niedługo odbyć się mają wybory parlamentarne. 

Z perspektywy operacyjnej atak w Bagdadzie był wielkim sukcesem. W zamachu zginął również Dżamal Dżafar Mohammed, znany jako Abu Mahdi al-Muhandis, z pochodzenia pół-Irakijczyk i pół-Irańczyk, zaufany współpracownik generała Solejmaniego. Był on dowódcą Al-Haszd asz-Szabi – szyickich grup zbrojnych, blisko współpracujących z Teheranem za pośrednictwem Al-Kuds, a więc jednostki utworzonej w latach osiemdziesiątych, obecnie odpowiedzialnej za szczególnie istotne, niebezpieczne i jednocześnie tajne operacje poza granicami Iranu. Trzecią ofiarą ataku miał być Nijam Ghasem (zastępca dowódcy Hezbollahu). 

Na wstępie warto zauważyć dwie ciekawostki. Po pierwsze, Solejmani już w przeszłości był bliski śmierci. Po jednej z bitew pod syryjskim Aleppo pojawiły się informacje, że irański generał zmarł w wyniku odniesionych ran. Wówczas generał w wywiadzie z uśmiechem powiedział, że „męczeństwo jest tym, czego szuka, ale to nie było mu jeszcze dane”. Po drugie, Iran w przeszłości tracił już generałów w wyniku działań nieprzyjaciela. Większość z nich zginęło w ostatnich latach w Syrii. Żaden nie był jednak tak ważny jak Ghasem Solejmani. 

Kim był generał? 

Generała Ghasema Solejmaniego w zasadzie nie trzeba przedstawiać, bowiem to jedna z najbardziej znanych osób na Bliskim Wschodzie. Kilka lat temu najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei określił Solejmaniego mianem „żyjącego męczennika rewolucji islamskiej”. W młodości biedny i głęboko wierzący pracownik miejskich wodociągów, już w 1979 roku dołączył do Korpusu Strażników Rewolucji. Bohaterstwo, oddanie i zmysł taktyczny wykazał na wojnie z Irakiem, gdzie według oficjalnej hagiografii szybko awansował z dowódcy kompanii na dowódcę Dywizji „Sarallah” (jeszcze przed trzydziestką!). 

Solejmani odgrywał kluczową rolę w zakulisowych działaniach Iranu na Bliskim Wschodzie. Jeśli rację miał amerykański generał David Petraeus to generał Solejmani – dowódca służb specjalnych Al-Kuds – „kontrolował politykę Iranu wobec Iraku, Libanu, Strefy Gazy i Afganistanu”.  Dotyczyło to również Iraku, gdzie wpływy Al-Kuds były niezwykle silne. W 2014 roku Al-Kuds było w stanie odegrać kluczową rolę w utworzeniu Sił Mobilizacji Ludowej (Al-Haszd asz-Szabi), a więc koalicji przeszło czterdziestu szyickich milicji na obszarze Iraku, ale również w Syrii. Podczas gdy duchową inspiracją ruchu został ajatollah Chamenei, dowódcą wojskowym stał się generał Ghasem Solejmani, który – według amerykańskiego generała Stanleya McChrystala – „przekształcił się z wojskowego dowódcy w „upiornego mistrza marionetek” i „najpotężniejszego i najbardziej nieskrępowanego w swych działaniach aktora na Bliskim Wschodzie”. Jednocześnie Solejmani był realistą. Gdy trzeba było, wyrażał gotowość do rozmów z Amerykanami, z którymi wszak pośrednio współpracowano w Iraku przeciwko Państwu Islamskiemu. Podczas tajnych, genewskich rozmów ze śmiertelnym wrogiem – Stanami Zjednoczonymi, Solejmani miał powiedzieć, iż „nie sposób przetrwać ośmioletniej wojny jeśli człowiek nie jest pragmatyczny”. 

Solejmani miał być w Bagdadzie w momencie rozpoczęcia amerykańskiej agresji w 2003 roku. Uznał rozwój wydarzeń za dobrą nowinę, bowiem „otwierało to Irak na obecność wspieranych przez Al-Kuds irackich milicji. W 2007 roku członkowie wspieranej przez Iran (zdaniem Amerykanów) szyickiej grupy dokonali udanego szturmu na amerykańskie dowództwo w Karbali. Pięciu żołnierzy Stanów Zjednoczonych zginęło. Zdaniem Amerykanów to Solejmani wydał rozkaz do operacji w ramach retorsji za wcześniejsze pochwycenie funkcjonariuszy Al-Kuds w Irbilu. W tym czasie – jak wynika ze wspomnień - generał David Petraeus rozważał atak celem zabicia generała Solejmaniego, którego siły przyczyniły się do śmierci setek amerykańskich żołnierzy. Tak się nie stało, a Solejmani wysłał zuchwały list do generała Petraeusa, w którym napisał, iż ten „powinien wiedzieć, że to ja – Ghasem Solejmani – kontroluję politykę Iranu w Iraku, Libanie, Gazie i Afganistanie. Irański ambasador w Bagdadzie to funkcjonariusz Al-Kuds. Osoba, która go zastąpi, również jest członkiem Al-Kuds”W wyniku działań Solejmaniego doszło do zbliżenia Baszszara al-Asada i Nuriego al-Malikiego – rezultatem było podpisanie w lipcu 2011 roku wstępnego porozumienia na temat gazociągu Iran-Irak-Syria. Solejmani brał również udział w negocjacjach z Rosjanami. 

W irańskim systemie władzy Solejmani uchodzi za jednego z głównych obrońców Republiki Islamskiej i systemu rządów religijnych. Popierał stanowczą, antyamerykańską narrację Teheranu. Gdy więc w 2018 roku uchodzący za umiarkowanego prezydent Hasan Rouhani zapowiedział gotowość zablokowania cieśniny Ormuz, Solejmani skierował do niego list otwarty, w którym uznał groźbę prezydenta za „powód do dumy” („List generała Sojemaniego do Rouhaniego: Pańskie cenne uwagi na temat władzy syjonistycznej rodzą w nas dumę, całuję Pańską dłoń w podzięce za te mądre słowa, oto właśnie doktor Rouhani jakiego znaliśmy”). Zapewne mało osób wie, że Solejmani był jednym z sygnatariuszy listu otwartego irańskich generałów z 1999 roku. W niezbyt zawoalowanej formie grożono w nim prezydentowi Mohammadowi Chatamiemu przed konsekwencjami w obliczu „porzucenia muzułmańskiej i narodowej misji”. Zapowiedziano gotowość obalenia prezydenta, jeśli ten będzie kontynuował liberalizacjęTo Solejmani i jego siły odegrały kluczową rolę w zduszeniu prodemokratycznych protestów – w ostatnim czasie w Iraku jak i Libanie oraz w Iranie w 2009 roku. 

Solejmani – wzór nowego Irańczyka 

Solejmani był chwilowo krytykowany w samym Iranie. Przykładowo, część irańskich komentatorów uznało, że pojawienie się w Iraku Państwa Islamskiego to kompromitacja Al-Kuds, a więc i dowódcy tej formacji. Zaczęto sondować możliwość zdymisjonowania Solejmaniego. Niemniej jednak pokonanie Dae’sz raz jeszcze wyniosło popularność generała na szczyty. Wielu komentatorów zakładało, że Solejmani może stać się nowym prezydentem Iranu. Brano bowiem pod uwagę możliwy kryzys, po którym wojsko – chociażby w przypadku śmierci lub choroby najwyższego przywódcy – będzie musiało przejąć władzę. W ostatnich latach Solejmani odgrywał istotną rolę w Iranie także dlatego, iż władze w Teheranie – chcąc zwiększyć swoją popularność – zaczęły częściej niż w przeszłości podkreślać wymiar narodowy, a mniej religijny.  

Wynika to ze świadomości, że konsolidacji społeczeństwa nie da się dłużej zapewnić jedynie odwołaniem do rewolucji i Republiki Islamskiej, a więc wartości, które w odróżnieniu od patriotyzmu są przez wielu Irańczyków odrzucane i w obliczu wyraźnej klęski haseł rewolucji 1979 roku idea ta nie może spajać społeczeństwa, a już na pewno nie całego. Tym bardziej, że w Iranie rodzi się nowy nacjonalizm. Nie jest przypadkiem, że Solejmani jest przedstawiany jako bohater narodowy, a w 2018 roku podczas tradycyjnego dnia sił zbrojnych pierwszy raz od czasów rewolucji islamskiej irańscy żołnierze maszerowali z patriotyczną pieśnią „Ej Iran” na ustach. Innymi słowy -  Solejmani był idealny jako wzór łączący różne grupy Irańczyków: zarówno konserwatywnych i religijnych jak i antyreligijnych, ale proirańskich. Każdy mógł znaleźć w nim coś dla siebie.

Irańskie władze zareagowały na śmierć Solejmaniego w typowy dla siebie sposób – zaczęto grozić zemstą i atakami na cele amerykańskie (co wszak od dawna Teheran realizuje). Atak na generała zbiega się w czasie z piątkowymi modłami w meczecie – wątek ten na pewno zdominuje irańskie meczety w nadchodzących godzinach i dniach. Prócz wprowadzonej żałoby narodowej spodziewać się należy antyamerykańskich demonstracji oraz dużego pogrzebu, który stanie się wielką manifestacją. Na cześć Solejmaniego powstanie wiele murali. Ali Chamenei już złożył irańskiemu narodowi kondolencje, ale dodał, że męczeńska śmierć to powód do dumy i radości, a ofiara ta nie pójdzie na marne. 

Regionalna wojna nerwów 

Z punktu widzenia polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Republiki Islamskiej jest to wielki cios. Wskazać można dwie zasadnicze płaszczyzny – psychologiczno-polityczną i strategiczną. Po pierwsze, to klęska wizerunkowa Iranu – śmiertelny wróg zabił czołowego dowódcę. Skoro irańska armia nie jest w stanie ochronić żołnierza numer jeden to jak ochroni innych generałów? Czy jest w stanie ochronić Iran? Zapewne takie pytanie zadaje sobie teraz wielu  - zarówno zwolenników jak i przeciwników Republiki Islamskiej. Nie jest przypadkiem, że wiadomość o śmierci Solejmaniego spotkała się z zadowoleniem wielu irańskich imigrantów, mieszkających poza granicami Republiki Islamskiej. To poważna rysa na wizerunku niezwyciężonego państwa, które dzielnie stawia czoła „globalnej arogancji”.  

Po drugie, Iran w ostatnim czasie starał się podnieść poprzeczkę w regionalnej wojnie nerwów i pokazać, że jest gotów dalej eskalować napięcie. Trump wycofał się z tej gry, nie wspierając Arabii Saudyjskiej po serii ataków na tankowce i saudyjską rafinerię. Efektem był wyraźny w drugiej połowie 2019 roku kryzys wiary w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa wśród arabskich monarchii Zatoki Perskiej. Jednocześnie dzięki swej ryzykownej grze Teheran odsunął wówczas ryzyko wojny. Teraz jednak sytuacja diametralnie odwróciła się – to Amerykanie zaatakowali, a Trump pokazał, to co wcześniej pokazywali Irańczycy, a więc gotowość do zwiększania stawki tej ryzykownej gry. Iran nie może pozwolić sobie na otwartą wojnę ze Stanami Zjednoczonymi, ale jeśli nie zareaguje to przegra kolejną odsłonę psychologicznego starcia. Po drugiej stronie jest Trump, dla którego z jednej strony otwarta wojna byłaby klęską przed wyborami prezydenckimi, ale z drugiej ograniczone działania militarne i „kontrolowany kryzys” mogłyby zakryć aferę z jego odwołaniem. Teheran nie może być jednak pewny jak kalkuluje Trump i jakie scenariusze bierze pod uwagę. Jakakolwiek dalsza eskalacja ze strony Iranu może doprowadzić do śmierci amerykańskich żołnierzy (czego Teheran unika), a to doprowadzi do reakcji Białego Domu. Innymi słowy – o ile wcześniej taktyczne sukcesy odniósł Iran, to teraz (chwilowo) zwycięskie są Stany Zjednoczone. W perspektywie długofalowej strategii nikt jednak nie zyskuje. 

Solejmani – jak zostało wskazane powyżej  to kluczowa osoba planująca i realizująca irańską strategię na Bliskim Wschodzie. Biorąc pod uwagę jego charyzmę, wieloletnie doświadczenie i kontakty osobiste, jego zastąpienie będzie bardzo trudne. Przed irańskimi służbami trudny okres, bowiem muszą pilnie zrealizować trzy zadania. Po pierwsze odbudować struktury dowodzenia. Mianowany na miejsce Solejmaniego generał Ismail Ghaani był do tej pory zastępcą dowódcy. Pełne zastąpienie Solejmaniego, odbudowa kontaktów, zajmie mu nieco czasu. Po drugie, Irańczycy muszą zrekonstruować osłabione kontakty na Bliskim Wschodzie i zabezpieczyć swoją pozycję w obliczu amerykańskiej presji, która zapewne nie zmaleje. Po trzecie, należy pilnie wykryć dziurę kontrwywiadowczą – atak na Solejmaniego nie mógł wszak zostać przeprowadzony bez wcześniejszego rozpoznania wywiadowczego. Czy ktoś z grona Solejmaniego zdradził? A może ktoś z Hezbollahu? Czy Amerykanów wsparł iracki wywiad? To ważne pytania, na które irańskie służby specjalne – a jest ich kilka – muszą szukać odpowiedzi. 

Wewnętrzne kalkulacje 

Pozostaje jeszcze pytanie o wpływ udanego zamachu na Solejmaniego na sytuację wewnętrzną w Iranie, która jest trudna. Wpływa na to pogłębiający się kryzys gospodarczy, który stanowi największe wyzwanie dla dalszego trwania Republiki Islamskiej i jej legitymizacji, coraz częściej kwestionowanej nawet wśród konserwatywnych Irańczyków. Pomysł wyboru Solejmaniego na prezydenta przestaje być – z oczywistych powodów – aktualny. Bezpośrednią konsekwencją wewnętrzną zapewne będzie jeszcze większe zwycięstwo konserwatystów – antyzachodnich i asertywnych – w wyborach parlamentarnych, które mają odbyć się w drugiej połowie lutego. Seria wydarzeń, w tym wycofanie się Amerykanów z porozumienia nuklearnego oraz tenże atak, osłabiają obóz reformistów. Teraz nawet część irańskich liberałów może zagłosować na konserwatystów, uznając, że to oni lepiej poradzą sobie w czasach tak poważnego kryzysu. Z perspektywy reformistów w Iranie śmierć Solejmaniego – mimo wszystko pragmatyka – jest niekorzystna. 

Z perspektywy konserwatystów wydarzenie to można oceniać zarówno jako negatywne jak i paradoksalnie pozytywne. Po pierwsze, należy powtórzyć to raz jeszcze, stracono kluczową postać w irańskiej strategii bliskowschodniej. Stanowi to wspomniany cios na wielu płaszczyznach dla wizji, którą od dawna promują właśnie konserwatyści, związani z obozem najwyższego przywódcy. Z drugiej jednak, aczkolwiek nikt tego nie przyzna otwarcie, może to być częściowo dobre. Nie tylko dlatego, że „męczeńska śmierć” Solejmaniego da im więcej punktów w nadchodzących wyborach parlamentarnych, ale również dlatego, że Amerykanie usunęli niezwykle silną i wpływową osobę, której wewnętrzne aspiracje mogły zablokować im kariery w irańskich ośrodkach władzy. Po drugie, irański reżim od dawna stara się zarządzać kryzysami, zgodnie z taktyką „rally around the flag” – koncentracji wokół narodowego sztandaru. Taki kryzys daje im doskonałą szansę na odwrócenie uwagi od problemów gospodarczych i skierowanie uwagi sfrustrowanych Irańczyków na Stanach Zjednoczonych.

Komentarze (51)

  1. yaro

    Irański generał Kasem Sulejmani przygotowywał zamachy na amerykańskich dyplomatów i wojskowych – oświadczył doradca amerykańskiego prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego USA Robert O’Brien. ---- kto w to wierzy ręka w górę ...

    1. Użytkownik

      Jakies 80% ludzi na swiecie:)

    2. mobilny

      Jasne. Za globalne ocieplenie też Iran jest odpowiedzialny. Ludzie uwierzą. CIA przedstawi dowody a Greta T przemówi od serca. Sklećmy koalicje i hajda na Teheran

  2. Davien

    Ale mieli je na swoich Me-109 kiedy wybijali rosyjskie lotnictwo do nogi więc nie płacz załosny trolu z Olgino:)

  3. Szymon

    To jest cios dla Iranu, ale nie taki straszny, jak się może wydawać. Na miejsce Sulejmaniego przyszedł nowy generał, który z nim współpracował. Ile czasu zajmie mu ogarnięcie spraw po swoim szefie? Miesiąc? Dwa? Pół roku? A Amerykanie zaraz stracą Irak, albo wplączą się w wojnę partyzancką na jego terytorium. Rozkaz Trumpa był idiotyczny, głównie dlatego, że śmierć Sulejmaniego niczego Amerykanom nie daje, a na dłuższą metę tylko ich kosztuje. Już stracili Kurdów, stracili jakikolwiek wpływ na Syrię (chociaż tutaj główny winnym jest Obama), zaraz będzie Irak. Wszystko, oczywiście, wzmacnia pozycję Rosjan i w mniejszym stopniu Chińczyków na Bliskim Wschodzie.

    1. Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

      Mylisz się, Amerykanie pokazali że skończyła się zabawa zabicie Sulejmaniego to był odwet za ataki na Ambasadę, i jeśli będą szli za ciosem to w końcu rozprawią się z tym przeciwnikiem a wystarczy kampania lotnicza żeby taki kraj sprowadzić do poziomu średniowiecza.

    2. Szymon

      No dobrze, sprowadziłeś Iran do poziomu średniowiecza. Co to dało i co dalej?

    3. Davien

      To teraz panie szymon popatrz jak na szyitów patrza sunnici, a własnie szyicki Iran nie ma szans na obrone? Jak sadzis się to by skończyło?

  4. Sano

    W Iraku większość to sunnici ale w parlamencie rządzą sunnici, sprzymierzeńcy Iranu. Jest jeszcze kwestia wolnego Kurdystanu. To daje Ameryce dużo możliwości ale fakt jest taki, że USA niepotrzebnie walczy w nieswoich wojnach, no ale wiadomo przecież Izrael będzie walczył do ostatniej kropli krwi amerykańskiego żołnierza.

    1. Sternik

      "W Iraku większość to sunnici ale w parlamencie rządzą sunnici." Skoro mają większość to chyba nie jest dziwne, że rządzą w parlamencie.

    2. Były żołnierz

      Sprzymierzeńcy Iranu to szyici a nie sunnici w Iraku

  5. Radowid V

    Terroryści padli ofiara zamachu terrorystycznego dobre! teraz USA powinno dobrze dozbroić kraje sunnickie a Rosja i Chiny kraje szyickie i niech sobie nawzajem popaprańcy zmniejszą populacje bo przeludnienie maja.

    1. Dudley

      A cena ropy poszybuje w kosmos, i będziemy mieli następny kryzys paliwowy.

    2. Radowid V

      No i dobrze bez odpowiedniego bodźca przejście na inne źródła energii będzie trwało wieczność, a technologia pozwala na zastąpienie większości paliw z ropy naftowej, wodorem.

    3. Dudley

      Tyle że będą ginąć normalni młodzi chłopcy po obu stronach, którzy być może pół roku wcześniej grali razem w jakiejś grze, słuchali takiej samej muzyki, chodzili w podobnych ciuchach i kibicowali tej samej drużynie i jarali się wypasionymi autami. To jest tragiczne, i w imię czego, rozdętego ego napuszonego narcyza?

  6. Komentator

    Mam wrażenie ze nikt nie spogląda na możliwe konsekwencje zabójstwa Sulejmaniego trochę szerzej. A weźmy pod uwagę ze ten facet był na tyle rozsądny ze potrafił współpracować z USA przy prowadzeniu walk z Państwem Islamskim, potrafił rozgrywać Hezbollah, Hutii, Syrię, Palestynę i bojówki szyickie w Iraku. Mysle ze jego popularność w regionie dorównywała popularności Trumpa na zachodzie, jego wkład w rozbicie Panastwa Islamskiego w Iranie była gloryfikowana do rangi żyjącego męczennika. Trump nie jest taki głupi na jakiego wyglada, po prostu ma jaja i jest ryzykantem. Tak na prawdę to nie miał wyjścia, i jakiś krok musiał podjąć, tak na prawdę to zobaczył ze kolejne sankcje nic nie dadzą, a sojusznicy wymagają radykalniejszych ruchów, chociaż uważam ze podejmując taki ruch, jedna rzecz blednie założyli. Prezydenta USA do takiego działania skłoniło wiele czynników: naciski sojuszników i jeśli wszyscy maja na myśli Izrael i Arabię Saudyjska to się mylą, tak na prawdę jeśli wszyscy przywódcy nazwijmy ich państw sojuszniczych USA mówią ze proszą o deeskalacje konfliktu to nie kłamią ale każdy spogląda na działania Ameryki również z perspektywy działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa swojego państwa i ewentualnej relacji na potencjalne zagrożenie i zachowanie Stanów przez pryzmat działań na bliskim wschodzie. Iran, albo jego sprzymierzeńcy pozwalali sobie na ataki rakietowe na Izrael, na zamachy w Arabii Saudyjskiej czy nawet na ataki na rafinerie. Te kraje wymuszały na USA jakaś reakcje do której przez dłuższy czas nie dochodziło - reszta sprzymierzeńców szczególnie po pozostawieniu Kurdów samym sobie w Syrii spoglądała na sojusz z USA jak na kartkę bezwartościowego papieru. Po ostatnich działaniach USA POKAZAŁO WSZYSTKIM SOJUSZNIKOM, ze jeśli zajdzie taka potrzeba to reakcja będzie ostra. Toczące się od dwóch miesięcy protesty w Iranie, prowokowane i wszczynane przez społeczeństwo które jest już zmęczone izolacja - myślę ze Trump podejmując decyzje o zabiciu swojego bliskowschodniego odpowiednika kalkulował, ze protesty antyrządowe się nasila, dzięki czemu być może(po udzieleniu wsparcia protestującym dojdzie do przewrotu i Ajatolahowie zostaną obaleni), zdawał sobie sprawę ze bezpośrednie wsparcie protestów przez jego kraj po jawnym zabójstwie ich generała nie spotka się z aprobata nawet antyrządowych demonstrantów, mysle ze chciałby w tym celu wykorzystać Turcje która dzięki temu udało by się przekupić bardziej na swoją stronę dzięki jej mocarstwowosciowym ambicja w regionie. Czynników było oczywiście dużo więcej, lekceważenie sankcji, protesty pod ambasadami, manewry flot Irańsko Rosyjsko Chińskiej itp. Wszystkie te czynniki złożyły się na decyzje o zabiciu odpowiednika Trumpa w świecie Szyitów. Iran wie ze otwarta wojna będzie dla niego przegrana, ale z drugiej strony, nie będzie to tez wojna która wszyscy pamiętają z Iraku, gdzie po paru godzinach od startu konfliktu można było „przejechać się porzuconym irackim czołgiem”. Cała sytuacja jest zupełnie inna niż ta która pamiętamy z Iraku, Irak w swoich działaniach był mocno osamotniony, Iran wspiera: Syrię, Liban, Jemen, Afganistan, Irak,(nazywajmy to Hezbollah, Huti itp) a przede wszystkim szyitów na całym świecie którzy na pewno będą pamiętać o wsparciu jakim zostali obdarzeni i nie pozostaną dłużni sojusznikom. Siatka wywiadowcza Iranu jest rozległa, szczególnie w regionie. Biorąc pod uwagę, ukształtowanie perskiego terenu, liczbę ludności, liczbę żołnierzy, morale armii( szczególnie po ostatnich wydarzeniach), systemy rakietowe i przeciw lotnicze stawiają Iran w zupełnie innej pozycji niż Irak przed inwazja koalicji zachodniej. Musimy wziąć pod uwagę, ze takie kraje jak Rosja czy Chiny, w obecnej sytuacji będą dzieliły się częścią technologi, informacjami wywiadowczymi, satelitami a nawet wyposażeniem wojennym z Persami aby straty ich przeciwników były maksymalne, im więcej strat po stronie USA tym lepiej dla nich. Mimo tych wszystkich czynników nazwijmy je sprzyjającymi, Straty wojenne jakie będą po stronie Iranu będą olbrzymie, ale po stronie ich regionalnych wrogów również będą dotkliwe. Myśle ze takie kraje jak ZEA, Kuwejt, Bahrajn, Arabia Saudyjska w razie otwartego konfliktu, dostałyby gradem rakiet jeśli nie w skupiska ludności cywilnej to przynajmniej w infrastrukturę krytyczna taka jak elektrownie, sieci przesyłowe, lotniska, rurociągi, oczyszczalnie ścieków, rafinerie, byc może mosty oraz infrastrukturę militarna bazy wojskowe, ośrodki dowodzenia itp. Warto zwrócić uwagę na ogólna sytuacje na rynku ropy naftowej na której aktualnie najbardziej zyskują Rosjanie ale nie tylko, region bliskiego wschodu robi się coraz bardziej nie stabilny, Rosjanie pilnują aby sytuacja w Wenezueli również zbytnio się nie ustabilizowała dzięki czemu cena ropy naftowej idzie do góry. Sytuacja na bliskim wschodzie robi się coraz bardziej ciekawa, Irak w którym mieszka duża cześć szyitów naturalna koleją rzeczy powinna po jawnym naruszeniu jej suwerenności, oraz o czym większość ludzi zapomina zabiciu przedstawiciela oficjalnej i legalnie włączonej grupy bojowej do służby bezpieczeństwa tego kraju, powinni stanąć po stronie Iranu, przypominam: nieuzgodniony atak na generała innego kraju na ich terenie. Z drugiej strony USA musiało pokazać również Irakowi ze obecny rząd, działa i istnieje tylko ze względu na interwencje wojsk która miała miejsce pare lat wcześniej. Ale mało ludzi pamięta, ze większość przedstawicieli obecnej irackiej władzy to byli polityczni uchodźcy w Iranie za czasie Saddama Hussjna . Ogólna sytuacja w Iraku może pogorszyć się na tyle se wybuchnie wojna domowa. Warto podkreślić również sytuacje Kurdów którzy czuja się, co najmniej, odtrąceni po wg. Ich oceny delikatnej zdradzie ze strony USA. Czy to może ich skłonić do lojalnych wobec swoich sprzymierzeńców(przyp. Hezbollah, Hutii, miejscowe bojówki itp) Irańczyków, a już razem przeciw DAESH walczyli. Poza tym, dochodzi sytuacja syryjska, gdzie tak na prawdę Syryjskie interesy są stosunkowo bliskie Irańskim(chodzi o korytarz tranzytowy z Iranu, przez Irak(tereny kontrolowane przez Kurdów) przez Syrię do Libanu - co de facto jest sprzeczne z interesem rosyjskim. Powyższy opis stosunków nie podoba się Turcji która aktualnie ma kurdyjska obsesje, ale z tylu głowy pozostają jej plany odbudowy dawnego imperium, ogólnie rzecz biorąc Turcy nie lubią się ani z Iranem bo to ich regionalny konkurent, ani z Izraelem. Pamietajmy również ze Rosja jest jawnym sojusznikiem Izraela, i wydaje mi się ze w razie otwartego konfliktu „Izrael - Iran” stanęła by po stronie Izraela, „Ambasador rosyjski w Izraelu stwierdził, że w wypadku eskalacji konfliktu irańsko-izraelskiego Rosja poprze Izrael”. Biorąc pod uwagę powyższe, można śmiało założyć ze obrażenia po stronie koalicji anty-irańskiej będą również bardzo dotkliwe jeśli Iran posunie się do ataków na obiekty cywilne, co w mojej ocenie może skłonić USA tylko do jednego, maja już w tym doświadczenia z Japonii - zrzutu paru atomowek i totalnej pacyfikacji narodu irańskiego. Chociaż prywatnie twierdze ze jak spadnie chociaż jedna duża irańska rakieta na Tel Awiw to Izrael nie będzie się nikogo pytał i wrzuci pare swoich bombek olbrzymiego rażenia na Teheran. Jeśli Iran chce wyjść z twarzą przed światem s przede wszystkim przed swoim narodem, musi jakieś kroku odwetowe podjąć, Najbezpieczniej i najkorzystniej byłoby przenieść konflikt poza swoje granice, przy okazji uzyskując technologiczne, techniczne i wywiadowcze wsparcie od Rosji oraz Chin. Ale musimy pamiętać ze Iran na pewno ma przygotowane dokładne plany na prowadzenie wojny asymetrycznej i na zasadzie walki Dawida z Goliatem. Jakie cała ta sytuacja ma konsekwencje dla naszego kraju ? - [ ] Nasz obecnie główny sojusznik pokazał ze sojusz z nim to nie tylko puste słowa. - [ ] Wiadomosc, głównie dla Rosji ze ewentualny atak na nas nie pozostanie bez odpowiedzi. - [ ] Surowce zdrożeją wiec będzie miało to wpływ na gospodarkę i portfele ludzi. - [ ] Mysle ze w razie otwartego konfliktu USA-Iran będziemy zmuszeni do wzięcia w nim udziału. - [ ] To jak Amerykanie potraktowali Kurdów, pokazuje, ze dla USA liczą się tylko sojusznicy ze wspólnymi interesami

    1. pytajnik

      Czytam to i się tak zastanawiam, skąd żeś sie chłopie urwał, z jakiej choinki z Kaukaskiej czy z parku Yellowstone ? "Ale musimy pamiętać ze Iran na pewno ma przygotowane dokładne plany na prowadzenie wojny asymetrycznej i na zasadzie walki Dawida z Goliatem. " --- pytanie jak się zakończyła walka Davida z Goliatem ?

    2. gnago

      A co tytanie geopolityki robią jankesi razem z Kurdami na jej polach naftowych ? Strzelaja do siebie?

    3. Komentator

      Posłuchaj, ja nie jestem żadnym tytanem geopolityki tylko luźno skomentowałem na podstawie informacji z tego co się mówi w mediach internetowych na temat tych wszystkich zdarzeń, fajnie jakbyś mnie konstruktywnie poprawił jak wiesz lepiej. A jakie wyjście maja kurdowie niż tak czy siak jak poniżany pies trzymać się jankesow? Z jednej strony Iran który swojego czasu przeprowadzał czystki na kurdach, z drugiej Turcja ze swoją kurdofobia z trzeciej ich „kurdystan” Dążący do autonomi która za pewne mieli obiecana od USA, Utrzymujący się z tego ze właśnie amerykański wielki gangster daje „ochronkę” frajerom na których terenie buszują szczątki państwa islamskiego finansowane również z pieniędzy najbliższego (Po Izraelu) kumpla USA w regionie czyli Saudów. Co Ty byś zrobił na miejscu Kurdów? I wytknijcie mi błędy w moim rozumowaniu, chętnie poczytam

  7. Yama

    Będzie wojna to jest pewne. Amerykański zamach to tylko prowokacja. Dobrze wiedzą , że nie pozostanie to bez odpowiedzi, bardzo na to liczą. Iran odpowie a jeśli jakimś cudem pozostaną bierni to operacja fałszywej flagi zostanie wykonana. Przy obecnej, napiętej sytuacji stworzenie false flag jest dziecinnie proste. Wtedy już będzie pretekst do wojskowej inwazji. Izrael i Arabia Saudyjska czynnie pomogą w nalotach. Wojska NATO będą "pilnowały" baz wojskowych oraz zajmą się "szkoleniami" miejscowych. Kolejne państwo spotka dramat wojenny a wszystko w imię demokracji w stylu amerykańskim. Ostatni obszar w tym regionie o ogromnym potencjale naftowym. Kto następny będzie ?

  8. Ammo

    Wojny nie będzie, Pentagon nie pozwoli. Po stronie Irańskiej też nie, bo niby co mogliby zrobić Ameryce w pełnoskalowym konflikcie nie na swoim terytorium? Amerykanie też nie wejdą na teren Iranu, bo dostaną łomot. Skończy się na kilku wybuchach i/lub straszeniu.

    1. Davien

      Ammo, a po co USA ma wchodzic do Iranu jak zrobia mu druga Serbie z powietrza a Iran na to sobie nie może pozwolic bo sasiedzi zjedliby go zywcem( sunnici nienawidza szyitów)

    2. Czy ty w końcu kiedyś skończysz pisać brednie?

      Jak by to było takie proste, to by zostało dawno zrobione. Więc daruj sobie i skończ bredzić.

  9. Użytkownik

    Dzięki bogu, że Niemcy nie mieli wtedy AIM-120 na swoich samolotach, bo losy bitwy o Anglię czy wojny potoczyły by się inaczej. Kiedy już dostali te AIM-120, jak to twierdziłeś davidku, na swoje F-4 w 1972, II WWW była już na szczęście historią.

  10. SOWA

    Tylko w samych Stanach nie są do końca pewni co się stało w WTC.

  11. Kolo

    Prawie 20 lat po inwazji amerykańskiej na Irak, śladów "wzorcowej demokracji arabskiej" nie widać. Jest za to polityczny chaos, z którego zapewne za jakiś czas wyłoni się kolejny dyktator. I w ten sposób sytuacja wróci do punktu wyjścia. Chcąc zmieniać świat , oprócz siły militarnej trzeba jeszcze mieć siłę kulturotwórczą , udało się to w podbitych Niemczech i Japonii, Bliski Wschód widocznie jest inny

    1. Geralt z Rivii

      Bliski wschód potrzebuje swobody działania i świeżych dostaw broni jak te warunki będą spełnione to bliski wschód będzie się zajmował wyłącznie sobą i będzie tam równowaga demograficzna a po jakimś czasie dobór naturalny pozostawi tylko potomków jednostek najmniej wojowniczych i będą to ludzie brzydcy się przemocą.

  12. observer

    ciekawie się tu czyta komentarze, z jednej strony byli agenci CIA, z drugiej emeryci z KGB.. prawdy sie nie dowiemy co takiego miał na sumieniu lub co on planował. teraz pozostaje tylko czekać aż kolejny chemiczny ali wyczyści całe miasto.. i powiecie ok, mieli prawo do zemsty przecież.. dziwnym trafem będzie to pewnie miasto pełne chrześcijan..

  13. spinoza

    Dziwi mnie jedna sprawa. Przed amerykańską inwazją na Irak, Iran był śmiertelnym wrogiem Saadama Husseina. A gdzie został został zastrzelony Solejmani? W Bagdadzie. Taki jest efekt inwazji amerykańskiej. Sprawiła, że muzułmanie się jednoczą, terrorystów jest coraz więcej, a świat coraz mniej bezpieczny. Uchodźców w Europie z powodu tamtej wojny przybywa. W Bagdadzie w latach 70-tych trudno było spotkać kobietę w burce, dziś - mało która chodzi bez niej.

    1. Dudley

      Saddam był sunnitą i wszystkie ważniejsze stanowiska administracyjne i wojskowe były zarezerwowane dla sunnitów. Po usunięciu Saddama do władzy doszli szyici i stąd ich współpraca z Iranem.

    2. mobilny

      I co z tego wynika? Poszli do Iranu i co? Nie mogą? Wolny kraj czy nie? I nie zmienia to faktu że USA w chwili obecnej jest okupantem podobnie ja Rosjanie na Krymie. Czy ta prawda do was nie dochodzi? Niepoprawne politycznie co?

  14. Fantasy by davidek.

    To te rozmowy o czym były davidku, o pogodzie?A kto mówi o współpracy w Iraku davidku, mowa o współpracy przeciwko ISIS. Poza tym nikt nie jest w stanie osmieszyć się bardziej od ciebie, ekspercie od AIM-120 na F-4 w 1972 roku. Buahahahaha!!!

  15. Bolesna nauczka

    Iran wycofał się z umowy nuklearnej, więc nastąpią potężne niszczące ataki na infrastrukturę techniczną Iranu. Izrael zacznie eksterminować agentów Iranu terrorystów w terenie. Być może nastąpi seria precyzyjnych ataków na wszystkich wrogów decydentów oraz na węzłowe gospodarcze i ekonomiczne możliwości Iranu. Ekonomia Iranu i gospodarka są zagrożone. W przypadku eskalacji irańskiej np. w zatoce nastąpi anihilacja sił Persów w całej okolicy zatoki. Gdyby rakieta Iranu poleciała na, to radary i wyrzutnie pójdą na śmietnik.

    1. antyDavien

      Tak tylko Ci się wydaje to nie Irak ....

    2. 16BPanc.

      To ni Iran się wycofał tylko jednostronnie USA.przytaczajmy fakty,propagandy już starczy

    3. Dudley

      Gdyby to było takie bezproblemowe to bomby już dawno by poleciały. Skoro nie poleciały, to znaczy się że nie mogą, zapewne z wielu różnych powodów. ;-)

  16. ...

    Z punktu widznia polityki Izreala wciagnac USa do wojny to idealne

  17. Wojciech

    Zamach na Sulejmaniego to cios przede wszystkim w amerykańskie interesy na Bliskim Wschodzie. Najlepiej na tym wyjdą Chińczycy, którzy zaoferują wsparcie krajom oburzonym takim skrytobójczym mordem. (Do pracowników wiadomych ambasad: nie wybieram się zwiedzać ani Wzgórz Golan ani Yellowstone)

  18. Sternik

    Dobrze napisane. Zginął w zamachu, bo to był zamach terrorystyczny. W tym wypadku to terroryzm państwowy. A dla precyzji. Generała zabili Izraelczycy odpalając rakietę z izraelskiego drona a Ameryka wzięła to na siebie.

    1. tyle

      A czym był atak na ambasadę USA w Bagdadzie? Sforsowanie ogrodzenia a nie była to siatka i wejście na teren ambasady nastąpiło przy pełnej aprobacie irackiego rządu, biorąc pod uwagę zachowanie irackich służb. To też był państwowy terroryzm. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

    2. Davien

      Sternik daruj juz sobie kolejne załosne kłamstwa Sputnika i SANA bo sie niedobrze robi:)

    3. Fak sejk

      Ale jakoś to al Quds są na oficjalnej liście organizacji terrorystycznych USA. Jakoś o tym nikt już nie pamięta. I nie wrzucili ich na listę dzień przed akcją...

  19. Derwisz

    Nosił wilk razy kilka...... Nawet irackim szyitom te pentajace się bojówki dały się we znaki

  20. Fantasy by davidek.

    No i prawda boli davidku. Co za kolejna brednia, amerykańska nie trafia przypadkiem. Do dopiero zabójcza skuteczność., zamiast w cel trafić w ambasadę mocarstwa.

  21. Hanys

    Prawda jest taka, że po tym zabójstwie USA jest skończone. Nie tylko na bliskim wschodzie, ale na świecie. Jeszcze w latach 80. była iracko-irańska wojna, a dzisiaj te kraje się jednoczą przeciwko USA. "Sukces" gigantyczny, nie ma co :) Chiny już przebierają nogami żeby wejść do Iraku, chiński ambasador w Bagdadzie coś tam mówił, że Chiny są gotowe udzielić Irakowi pomocy wojskowej, a Rosjanie zaoferowali Irakowi S-400. Nie muszę chyba mówić, że bez Iraku USA będzie się też musiało wycofać ostatecznie z Syrii. Całkowita klapa, ale to zawsze sie tak kończy, gdy sie prowadzi bandycką politykę. Bardzo szybko posypie się ta "hegemonia" USA na świecie, a właściwie jej resztki.

  22. Davien

    Fantasy i znowu sie osmieszyłęs jak zwykle biedaku:) Rozmowy to nie współpraca a Sulejmani w Iraku współpracował z armia Iracka a nie z USA ale jak widac dalej estes za... by to zrozumiec:)

  23. Davien

    Fantasy jak na razie to broń z USA nie trafia przypadkiem ale za to rosyjska broń odwrotnie, trafia jedynie przez przypadek:) A Iskander w Gruzji dzieciaku nie trafił w wybrany cel za to zabił holenderskiego dziennikarza i kilkanasnei osób poranił.

  24. Davien

    SOWA jakos znacznei mniej niż w wyniku rosyjskich bombardowac dywanowych całych dzielnic gdzie byli sami cywile, A cod o terrorystów to samo WTC to kilka tysięcy ofiar wiec daruj sobie manipulacje.

  25. Davien

    A niby kiedy Izrael pzreprowadził taki atak, bo jakos sobie nie przypominam by stosowali rosyjskie metody bombardowań. Ba, często najpierw ostzregaja cywili.