Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Salwa pocisków z Korei Północnej. Odpowiedź na test hipersonicznej broni Seulu?

Zmodernizowana północnokoreańska wieloprowadnicowa wyrzutnia rakiet M-1991.
Zmodernizowana północnokoreańska wieloprowadnicowa wyrzutnia rakiet M-1991.
Autor. KCNA

Korea Północna wystrzeliła w poniedziałek kilka pocisków balistycznych w kierunku Morza Japońskiego. Co najmniej jeden z nich pokonał ponad 900 km, a według władz Japonii wykryte pociski spadły poza jej wyłączną strefą ekonomiczną. Południowokoreańskie wojsko ocenia, że próba mogła być odpowiedzią na niedawny test broni hipersonicznej przeprowadzony przez Seul.

Reklama

Próbę przeprowadzono z okolic Pjongjangu około godz. 9.20 czasu miejscowego, czyli o 2.20 w Polsce. Południowokoreańskie Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (JCS wykryło kilka pocisków, prawdopodobnie różnych typów, nie ujawniając ich dokładnej liczby. Ich charakterystyka i parametry lotu są analizowane wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi. Była to czwarta północnokoreańska próba rakietowa w ciągu miesiąca.

Demonstracja siły Pjongjangu

Japonia zarejestrowała co najmniej dwa wystrzelenia w odstępie 17 minut. Według wiceministra obrony Takashiego Koyariego pierwszy pocisk pokonał około 220 km, natomiast drugi ponad 910 km i poruszał się po nieregularnej trajektorii. Oba spadły do morza poza japońską wyłączną strefą ekonomiczną. Nie zgłoszono uszkodzeń statków ani samolotów.

Japońskie dane uzupełniają ustalenia Seulu o prawdopodobnym wykorzystaniu pocisków różnych typów. Szczególnie istotna jest informacja o nieregularnej trajektorii drugiego pocisku — Tokio używało wcześniej tego określenia w odniesieniu do broni hipersonicznej. Nie przesądza to jednak, że właśnie taki system testowano w poniedziałek.

Reklama

Rzecznik JCS ocenił próbę jako prawdopodobny pokaz siły w odpowiedzi na udany południowokoreański test broni hipersonicznej, a zarazem celową demonstrację zdolności rakietowych KRLD. W tej interpretacji wystrzelenia miały zarówno znaczenie wojskowe, jak i polityczne: służyły sprawdzeniu uzbrojenia oraz przekazaniu sygnału wobec rozwoju zdolności Seulu.

Południowokoreańskie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zwołało nadzwyczajne posiedzenie, podczas którego potępiono próbę jako naruszenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zakaz wystrzeliwania pocisków balistycznych przez KRLD wynika m.in. z rezolucji nr 1718 z 2006 r. oraz nr 1874 z 2009 r. Druga z nich obejmuje wszelkie wystrzelenia wykorzystujące technologię pocisków balistycznych.

Próby rakietowe na tle napięć na Półwyspie Koreańskim

8 października Korea Południowa przeprowadziła pierwszy test opracowanego w kraju hipersonicznego pocisku szybującego (HGV), obserwowany przez prezydenta Li Dze Mjunga. Próba miała zweryfikować kluczowe technologie, w tym odporność materiałów na wysokie temperatury, działanie systemów naprowadzania i sterowania oraz zdolność do manewrowania podczas lotu hipersonicznego. Według kancelarii prezydenta pocisk wykonał zaplanowany lot i trafił w wyznaczony cel.

Reklama

Prezydent określił test jako ważny krok we wzmacnianiu konwencjonalnych zdolności obronnych państwa. Powodzenie próby oznacza postęp w rozwoju uzbrojenia, ale nie jest równoznaczne z osiągnięciem gotowości operacyjnej. Li wezwał do przyspieszenia dalszych prac i wdrożenia systemu.

Własny program broni hipersonicznej rozwija również Korea Północna. Według agencji KCNA 3 października, pod nadzorem Kim Dzong Una, przeprowadzono próbę hipersonicznego pocisku balistycznego średniego zasięgu. Rozwój takiego uzbrojenia może zwiększać wyzwania dla obrony przeciwrakietowej, ponieważ zdolność do manewrowania utrudnia przewidywanie toru lotu i przechwycenie celu. Znaczenie północnokoreańskiej próby zależy jednak od rzeczywistych osiągów testowanego systemu, których nie można wiarygodnie ocenić wyłącznie na podstawie komunikatu KCNA.

Próby rakietowe KRLD mają także wymiar polityczny: pozwalają Pjongjangowi demonstrować zdolności wojskowe i wywierać presję na pozostałych uczestników regionalnego systemu bezpieczeństwa. Owa aktywność aktywność może służyć wzmocnieniu pozycji negocjacyjnej Korei Północnej przed ewentualnym spotkaniem Kim Dzong Una z Donaldem Trumpem. Demonstracja nowego uzbrojenia mogłaby zatem zwiększać siłę przetargową Pjongjangu w przyszłych rozmowach.

Reklama

Rozwój zdolności rakietowych obu państw odbywa się w warunkach utrzymujących się napięć, które zaostrzył spór o incydent z 21 września w strefie zdemilitaryzowanej. Wybuch miny zranił wówczas trzech południowokoreańskich żołnierzy. Seul obarczył odpowiedzialnością Pjongjang, uznał zdarzenie za naruszenie postanowień rozejmu z 1953 r. i zażądał przeprosin.

Korea Północna odrzuciła zarzuty, oskarżyła Południe o sfabrykowanie ustaleń i zagroziła „bezlitosną” odpowiedzią na ewentualne działania odwetowe Seulu. Apele południowokoreańskiego prezydenta o wznowienie dialogu nie przyniosły dotąd zbliżenia stanowisk. Kim Jo Dzong, siostra północnokoreańskiego przywódcy, uzależniła poprawę relacji od okazania przez Seul „najwyższego szacunku”.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama