Geopolityka

Porozumienie ws. zakończenia konfliktu na Cyprze nadal możliwe

Wspierająca misję ONZ na Cyprze załoga argentyńskich sił powietrznych / Fot. unficyp.unmissions.org
Wspierająca misję ONZ na Cyprze załoga argentyńskich sił powietrznych / Fot. unficyp.unmissions.org

Zdaniem sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa nadal istnieje szansa na porozumienie, które zakończy konflikt między Grekami i Turkami cypryjskimi. Zadeklarował on, że przygotuje grunt pod wznowienie negocjacji pokojowych w tej sprawie.

W przygotowanym dla Rady Bezpieczeństwa ONZ i opublikowanym we wtorek raporcie Guterres podkreślił, że zarówno prezydent Cypru Nikos Anastasiadis, jak i przywódca Turków cypryjskich Mustafa Akinci wyrazili gotowość do ponownego podjęcia rozmów.

W raporcie szef ONZ podkreślił, że należy wykorzystać tę gotowość do wznowienia dialogu. "Przed ponownym podjęciem negocjacji w pełnym wymiarze strony powinny porozumieć się co do ich zakresu, co stanowiłoby punkt wyjścia dla możliwego rozwiązania kwestii cypryjskiej" - ocenił. Zaznaczył, że "wspieranie niekończącego się procesu (pokojowego - PAP) jest już za nami, nie przed nami".

Podejmowane w ostatnich 40 latach rozmowy pokojowe dotychczas nieodmiennie się załamywały, ostatnio w lipcu 2017 roku. Guterres zachęcał wówczas strony konfliktu do refleksji. W lipcu br. zlecił wysondowanie postaw obu stron, a pod koniec września spotkał się osobno z Anastasiadisem i Akincim.

Podział Cypru na zamieszkaną przez Greków cypryjskich Republikę Cypru i nieuznawaną przez społeczność międzynarodową Republikę Turecką Cypru Północnego nastąpił w 1974 roku. Do podziału doszło w wyniku interwencji armii tureckiej w odpowiedzi na zamach stanu przeprowadzony przez greckich nacjonalistów z Cypru. Na północy wyspy do dziś stacjonuje ok. 35 tys. żołnierzy tureckich. Ankara nie uznaje Republiki Cypru.

Pokoju na wyspie strzeże misja pokojowa ONZ, odpowiedzialna m.in. za nadzorowanie linii podziału uzgodnionych w porozumieniu o rozejmie i za utrzymanie strefy buforowej między stronami.

Źródło:
PAP

Komentarze (3)

  1. dim

    Panie Boczek, te plany były gotowe od dawna, w szczególności przekazał je Grekom pracownik konsulaty USA w Izmirze (skazany potem na 12 lat więzienia, gdyż nie dowiedziono, że ujawniał tajemnice armii USA, jedynie tureckie). Identyczne plany i też konsultowane z USA istniały wtedy odnośnie ataku na wyspy greckie. Ktoś powiedziałby - Cypr nie był w NATO. Ale Grecja była wtedy w NATO, a Turcy przesyłali Amerykanom kopie planu inwazji na Grecję... - takie to były czasy. Natomiast jeśli chodzi ściśle o konflikt pomiędzy Cypryjczykami, to pracowicie zbudowali go Brytyjczycy. Ci sami Brytyjczycy, którzy pod koniec II wojny światowej proponowali Turkom Dodekanez , w zamian za przysłanie do Aten brygady desantowej, dla walki z antyhitlerowskim, ale i antykrólewskim ELAS. Odmówili sami Turcy, uważając, że brak pretekstu. Natomiast Cypr już takim był. Proszę trochę więcej poczytać o temacie.

  2. dim

    Zawsze ta sama bzdura, cytuję: Do podziału doszło w wyniku interwencji armii tureckiej w odpowiedzi na zamach stanu przeprowadzony przez greckich nacjonalistów z Cypru. NIC PODOBNEGO ! - w trakcie zamachu stanu, 20 lipca, nastąpiła niewielka obszarowo agresja, w trakcie której zajęto nie więcej niż kilka procent terytorium wyspy. I do tej inwazji istniało uzasadnienie prawne - Turcja była gwarantem ustroju wyspy. W trakcie tej inwazji opuścić musiało domy 5 tysięcy greckich cywilów. Turków ani jedna ani druga strona nie ruszała. 22 drugiego lipca zamach stanu skończył się, upadł, na tym turecka interwencja winna zakończyć się. Tymczasem 16 sierpnia nastąpiła dopiero inwazja właściwa, ta wielka, w trakcie której wygnano z domów bodaj 95 Greków, zajmując 37% powierzchni, ale jednocześnie ponad 60% przedwojennego potencjału ekonomicznego wyspy. Czyli podjęto to już w kilka tygodni po upadku zamachowców. Następnie przystąpiono do intensywnej kolonizacji wyspy zorganizowanymi paramilitarnie kolonistami z kontynentu. Działanie oparto na wzorach np. niemnieckiej kolonizacji Zamojszczyny. I tak zostało. W szczególności - zdaniem greckiego wywiadu - tysiąc kilkuset jeńców greckich użyto do badań nad bronią biologiczną, finansowanych przez konkretną firmę z [...]. - nie napszę gdyż nie mam tej dokumentacji w rękach, a i gdybym miał, pewnie nie pożyłbym już długo. Formalnie ludzie ci określani są jako zaginieni, jednak Grekom wiadomo gdzie i jak ich grzebano. Stąd moje porównania do hitlerowskiej kolonizacji Zamojszczyzny. Katyń też by pasował. Podane dane (poza info o zamordowanych jeńcach - formalnie tylko "zaginionych"), znajdziecie Państwo nawet w angielskojęzycznej Wikipedii.

    1. Boczek

      dim, nawet jeżeli zamach stanu był pretekstem, to był on przyczyną.

  3. dim

    Wyobraźmy sobie, że oto szkołę, teatr, pełną - pełen cywilów zajmują jacyś terroryści. Wprawdzie nie grożą cywilom, ale na wszelki wypadek interweniuje jednostka specjalna, są ofiary.... - to byłaby analogia do pierwszej, małej interwencji tureckiej na Cyprze. A teraz wyobraźmy sobie, że ta jednostka specjalna interweniuje i to z ogromną ilością ofiar, w tym z tysiącami zwykłych mordów, ale dopiero w kilka tygodni po poddaniu się terrorystów ... - abstrakcja, prawda ? I to była właśnie ta duża inwazja na Cypr, rozpoczęta w 25 dni już po upadku zamachu stanu i także upadku inspirującej go junty wojskowej w samej Grecji. Liczba wtedy wygnanych, w ramach czystek etnicznych, to 95 tysięcy, nie 95 osób... - literówka.