Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Jak wybory do Kongresu wpłyną na politykę zagraniczną USA? „Cele strategiczne pozostaną bez zmian”

Żołnierz USA na tle amerykańskiej flagi - zdjęcie ilustracyjne
Żołnierz USA na tle amerykańskiej flagi - zdjęcie ilustracyjne
Autor. Envato

„Zdobycie większości w Kongresie nie jest równoznaczne z możliwością narzucenia prezydentowi nowej linii w polityce zagranicznej. Trump pozostanie na stanowisku przez kolejne dwa lata, zachowa szerokie kompetencje wykonawcze i prawo weta, którego Demokraci nie będą w stanie samodzielnie odrzucić” – powiedział Defence24 Paul Balawajder, analityk ds. Stanów Zjednoczonych w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

Reklama

Zwycięstwo Partii Demokratycznej w wyborach połówkowych w Stanach Zjednoczonych to z pewnością osłabienie pozycji politycznej prezydenta Donalda Trumpa. Czy znaczące zmiany w Kongresie wpłyną na politykę zagraniczną Białego Domu?

Co zyskują Demokraci?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, zacznijmy od tego, co Demokraci zyskają dzięki osiągniętemu zwycięstwu. „Od stycznia 2027 r. Demokraci zyskają możliwość prowadzenia dochodzeń kongresowych, blokowania nominacji prezydenckich w Senacie oraz większą kontrolę nad wydatkami federalnymi. Szczególnie istotne będą negocjacje budżetowe. Obecne prowizorium obowiązuje do 11 grudnia, a Demokraci mogą dążyć do przesunięcia rozmów o pełnym budżecie na przyszły rok, gdy ich pozycja negocjacyjna będzie znacznie silniejsza. Pozwoliłoby im to wywierać presję na administrację, m.in. w kwestii finansowania operacji wojskowych i pomocy zagranicznej” – powiedział analityk PISM Paul Balawajder. Podkreślił przy tym, że zdobycie większości w Kongresie nie jest równoznaczne z możliwością narzucenia prezydentowi nowej linii w polityce zagranicznej. Prezydent nie utraci swoich prerogatyw, w tym weta, z którego odrzuceniem Demokraci będą mieli poważne problemy (potrzeba 2/3 głosów w obydwu izbach).

Ukraina zyska?

Według Balawajdera, zachodząca dziś zmiana może wpłynąć na politykę Stanów Zjednoczonych względem Ukrainy. „Demokraci opowiadają się za bardziej zdecydowanym wsparciem wojskowym Ukrainy i utrzymaniem presji sankcyjnej na Rosję. Kontrola nad Kongresem zwiększa szanse na wznowienie bezpośredniej pomocy i utrudni administracji łagodzenie sankcji wobec Rosji” – zaznaczył, dodając, że możliwa zmiana w stosunku do Kijowa nie będzie oznaczać zasadniczej zmiany strategicznych priorytetów Stanów Zjednoczonych.

Reklama

„Stopniowe ograniczanie amerykańskiego zaangażowania w Europie i przenoszenie uwagi na rywalizację z Chinami są procesami wykraczającymi poza bieżący podział partyjny” – podkreślił ekspert, którego zdaniem ewentualne naciski Demokratów niekoniecznie będą wpływać na samego Trumpa, który nadal będzie chciał wywierać presję dyplomatyczną na Ukrainę w celu jak najszybszego zakończenia wojny (niekoniecznie na warunkach korzystnych dla niej i reszty państw europejskich).

Wojna w Iranie

Zwycięstwo Demokratów nie zakończy wojny z Iranem natychmiast, jednak jej dalsze prowadzenie będzie dla Białego Domu znacznie bardziej skomplikowane niż dotychczas. Jak wskazuje Paul Balawajder, głównym celem zwycięskiej partii będzie blokowanie dodatkowego finansowania działań wojskowych oraz zwiększenie kontroli Kongresu nad decyzjami administracji. „Nie oznacza to jednak możliwości natychmiastowego zakończenia wojny, ponieważ prezydent Trump nadal dysponuje istniejącymi środkami i szerokimi uprawnieniami do prowadzenia operacji militarnych” – powiedział.

Paradoks polityki

Na koniec powstaje pytanie, czy w związku z zaistniałą sytuacją Donald Trump ograniczy swoją aktywność na polu polityki międzynarodowej. Okazuje się, że niekoniecznie. „Paradoksalnie, ograniczenie możliwości realizacji programu wewnętrznego może jednocześnie skłonić Trumpa do intensywniejszej aktywności w polityce zagranicznej, w której zachowa znacznie większą swobodę działania. Ostatecznie nowa większość kongresowa będzie więc skuteczniejsza w ograniczaniu najbardziej kontrowersyjnych decyzji administracji niż w wymuszaniu zasadniczej zmiany jej polityki” – podsumował Paul Balawajder.

Reklama
Najpopularniejsze
Najnowsze
Wojna na Ukrainie
Zobacz także
Reklama