Geopolityka

Generał Załużny apeluje o dostawy rakiet dalekiego zasięgu

Fot. Lockheed Martin

Przełom w odparciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę może nastąpić w razie dostarczenia ukraińskim siłom zbrojnym przez państwa zachodnie broni dalekiego zasięgu - ocenił w opublikowanym w środę artykule naczelny dowódca sił zbrojnych Ukrainy generał Wałerij Załużny.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Wśród takich systemów uzbrojenia i rodzajów amunicji Załużny wymienia np. pocisk balistyczny MGM-140B Army Tactical Missile System (ATACMS).

"Chodzi jednak nie tylko i nie tyle o konkretne nazwy (...). Trzeba zastosować całościowe podejście do przezbrojenia artylerii, wojsk rakietowych, lotnictwa taktycznego i marynarki wojennej Ukrainy" - ocenia generał.

Artykuł, opublikowany przez agencję Ukrinform, Załużny napisał wspólnie z generałem Mychajłem Zabrodskim, wiceszefem komisji parlamentarnej ds. bezpieczeństwa narodowego i obrony.

Autorzy artykułu podkreślają, że Siły Zbrojne Ukrainy powinny mieć większy potencjał. Zwracają uwagę na dysproporcję potencjałów Rosji i Ukrainy. O ile Rosja dysponuje środkami rażenia działającymi na odległość do 2 tys. km, to zasięg pocisków, w które wyposażona jest armia ukraińska wynosi 100 km. Rosja więc jest w stanie "bezkarnie prowadzić punktowe uderzenia w głąb całego terytorium" Ukrainy. "Póki taka sytuacja się utrzymuje, to wojna może trwać latami" - piszą wojskowi.

Czytaj też

W artykule potwierdzają oni, że to ukraińskie siły zbrojne dokonały "serii udanych ataków rakietowych" na lotniska rosyjskie na Krymie w sierpniu.

Czytaj też

Wojskowi wskazują, że wojna nie zakończy się w tym roku, a przeciągnie się na rok 2023. Rosja - ich zdaniem - zamierza teraz zająć cały obwód doniecki. Dość korzystna wydaje się teraz Rosji perspektywa dalszej ofensywy na kierunku zaporoskim. Zagrażałaby ona miastom Zaporoże i Dniepr, "co z kolei doprowadzi do utraty przez stronę ukraińską kontroli nad znaczną częścią lewobrzeżnej Ukrainy" - piszą autorzy.

Oceniając obecne intencje Rosji dodają, że może ona wrócić do planów zajęcia Kijowa. Niebezpieczeństwo tworzyłaby też ofensywa rosyjska od południa, w stronę Krzywego Rogu. W tej sytuacji zagrożone byłyby centralne i zachodnie regiony Ukrainy.

W artykule generałowie Załużny i Zabrodski nie wykluczają niebezpieczeństwa użycia przez Rosję taktycznej broni jądrowej. Ostrzegają, że "wszelkie próby praktycznych kroków na rzecz zastosowania taktycznej broni jądrowej powinny być zatrzymane, przy użyciu całego arsenału środków, jakimi dysponują kraje świata".

Źródło:
PAP

Komentarze (3)

  1. komik

    Pomysł wejścia NATO naprawdę świetny... dla ruskiej propagandy zwłaszcza. Konsekwencji takiego ruchu trudno przewidzieć, zwłaszcza, że nie miałoby to żadnego uzasadnienia, bo Ukraina w NATO nie jest.

  2. MariuszZ

    Szczebelek, pomysl zaczym cos napiszesz, "wejscie Nato I wypchniecie Rosjan tansza opcja", miejmy nadzieje, ze ty bedziesz w pierwszej linii...no no to taniej (:

  3. szczebelek

    A może niech kupią? Kraj, który prowadzi wojnę nie powinien liczyć, że najnowsze technologie przypłyną za darmo...

    1. komik

      Takie podejście to może mieć Portugalczyk, czy Amerykanin, ale zakładając, że jesteś Polakiem, to dziwnie piszesz. Ukraińcy nie płacą pieniądzem, tylko życiem i krwią oraz tym, że w najbliższych latach to na nasze fabryki i domy mieszkalne nie spadną ruskie rakiety i pociski. Tak więc "dawanie" im tej broni naprawdę tanio nas wychodzi.

    2. QVX

      Jeśli zechcą sprzedać, a USA dojrzewa powoli do takich decyzji w przypadku broni dalekiegi zasięgu.

    3. szczebelek

      Będąc Polakiem pamiętam i znam historię obu narodów. Nie popadajmy w jakiś kult dla mnie o wiele tańszym wyjściem było wejście wojsk NATO na Ukrainę i siłowe wypchnięcie ruskich z jej granic. Przepraszam, ale to było jedyne właściwe wyjście ograniczające ofiary cywilne. Czy ja napisałem, żeby im broni nie wysyłać, wyrzucić matki z dziećmi z powrotem na Ukrainę?