Francja wspiera USA na Pacyfiku. Okręt podwodny blisko Chin

9 lutego 2021, 13:25
EtuNF8MWgAExSB3
Fot. Marine Nationale
Reklama

Francuska minister obrony Florence Parly poinformowała, że należący do Marine nationale uderzeniowy okręt podwodny „Émeraude” prowadzi w tej chwili misję na Morzu Południowochińskim. Według Parly ma to być dowód zdolności francuskiej marynarki wojennej do działania daleko do Francji i przez długi czas, w połączeniu ze swoimi australijskimi, amerykańskimi i japońskimi partnerami strategicznymi.

Według informacji przekazanej przez minister obrony Florence Parly, od września 2020 roku atomowy okręt podwodny „Émeraude” wraz z okrętem zabezpieczenia „Seine” są w trakcie długiego rejsu przepływając przez Ocean Indyjski i wpływając na Pacyfik. Jak dotąd zespół okrętowy przebył w sumie ponad 15000 km.

Informacja minister Parly została opublikowana w szczególnym momencie tego rejsu, gdy francuski okręt podwodny zakończył przejście przez Morze Południowochińskie. Francuzi chcieli w ten sposób wyraźnie podkreślić, że traktują ten akwen jako wody międzynarodowe, a nie chińskie wody wewnętrzne. Został to zrobione specjalnie, by wesprzeć działania międzynarodowe mające zatrzymać władze w Pekinie w zawłaszczaniu akwenów graniczących z Chinami dla swoich potrzeb.

Miał to być również bardzo wyraźny sygnał dla Stanów Zjednoczonych, że Paryż będzie wspierał rząd w Waszyngtonie w jego działaniach w rejonie Azji Południowo-Wschodniej. Widać to również w komunikacie minister Parly. W jego treści podkreśla się zdolność francuskiej marynarki wojennej do działania w dużej odległości od Francji kontynentalnej i przez długi okres wspólnie ze swoimi australijskimi, amerykańskimi i japońskimi partnerami strategicznymi.

Dodatkowym czynnikiem tłumaczącym działanie francuskiego rządu była również chęć uaktualnienie wiedzy o wodach otaczających Azję Południowo Wschodnią. Francuzi mają w tym swój własny interes, ponieważ mają oni drugą na świecie pod względem powierzchni wyłączną, morską strefę ekonomiczną o powierzchni aż 11 milionów kilometrów kwadratowych. Z tego aż 9 milionów kilometrów kwadratowych znajduje się w obszarze Indo-Pacyfiku.

Agresywne działania chińskiego rządu mogą więc w pewnym momencie uderzyć również bezpośrednio we francuską suwerenność. Francuzi wiedzą, ze obrona swoich interesów w takiej odległości od Francji wymaga wcześniejszego przygotowania odpowiednich sił oraz wsparcia lokalnych sojuszników, takich właśnie jak Japonia i Australia. 

„Dlaczego taka misja? Aby wzbogacić naszą wiedzę o tym obszarze i potwierdzić, że prawo międzynarodowe jest jedyną obowiązującą zasadą, niezależnie od tego, na jakim morzu płyniemy... Francja ma drugą co do wielkości wyłączną strefę ekonomiczną na świecie (11 milionów km2, z czego 9 milionów km2 znajduje się na Indo-Pacyfiku. Zamierzamy chronić naszą suwerenność i nasze interesy”.

Florence Parly - francuska minister obrony

Rejs atomowego okrętu podwodnego na Morze Południowochińskie nie powinien być więc dla nikogo zaskoczeniem tym bardziej, że nastąpiło to zaraz po zaprzysiężeniu nowego, amerykańskiego prezydenta. Jest to więc wyraźny sygnał z Pałacu Elizejskiego dla administracji Joe Bidena, że Francuzi będą wspierać Amerykanów w ich polityce realizowanej w odniesieniu do Chin jeżeli chodzi o prawo swobody żeglugi i respektowanie międzynarodowych praw na morzu.

Francja przeprowadziła już zresztą w przeszłości kilka podobnych operacji na Morzu Południowochińskim, współpracując w tej dziedzinie szczególnie ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Może to pomóc takim krajom jak: Filipiny, Wietnam i Malezja, z którymi Chiny mają spór terytorialny w większości niezamieszkałe o wyspy.

To właśnie dlatego Francja, Niemcy i Wielka Brytania wydały we wrześniu 2020 roku specjalne oświadczenie w ONZ wspierające orzeczenie międzynarodowego trybunału z 2016 roku przeciwko większości roszczeń Pekinu na Morzu Południowochińskim. Orzeczenie tych państw, że „roszczenia Pekinu do praw historycznych na wodach Morza Południowochińskiego nie są zgodne z prawem międzynarodowym” jest jednak tylko apelem formalnym. Chiny nic sobie bowiem nie robią zarówno z protestów innych państw, jak i wyroków międzynarodowych sądów i dalej, konsekwentnie, realizują swoje plany.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
clzxjckljxklcjzxlk
środa, 10 lutego 2021, 11:17

Francuzi zauważyli, że polityka Chińska spowodowała, utworzenie sojuszu państw morskich, i chcą być w grze. W dodatku na ten sojusz przychylnie patrzą Indie.

Jasio
środa, 10 lutego 2021, 07:49

My jako wierny sojusznik powinniśmy wysłać tam nasz okręt podwodny :) tylko który haha

mobilny
środa, 10 lutego 2021, 06:21

USA wspiera Francuzów w Dzibuti więc ci na Pacyfiku USA ale bardziej tu chodzi o kontekst polityczny.....panie x_x czy ty myślisz że to takie proste a same Chiny czy Rosja padną jak Irak Saddama? No właśnie prędzej demokracja w USA padnie /o ile tam takowa jest\ niż ChRL czy FR

Monkey
wtorek, 9 lutego 2021, 22:13

Nie wiedziałem, że mają aż taki obszar wyłącznej morskiej powierzchni ekonomicznej. Ale w sumie to prawda, wysepka tu, wysepka tam, archipelag jeszcze gdzieś indziej. A Chińczycy próbują zrobić cos podobnego na wodach uznawanych za swoje. I tak każdy kombinuje dla własnego interesu.

black sabath
wtorek, 9 lutego 2021, 22:10

No tak, Francja wysłała jeden OP i "zamierza chronić naszą suwerenność..." oczywiście za plecami amerykanów. Papierowe mocarstwo jakim jest Francja nie jest zdolne do zapewnienia sobie samemu bezpieczeństwa bezpiecznej żeglugi a tym bardziej ochrony interesów innych krajów. Brakuje mi tylko jeszcze by wysłała 2 kajaki, motolotnię ...Sama zaś od lat na każdym kroku podważa znaczenie USA wszędzie tam gdzie tylko ma okazję. Nie radzi sobie Francja w Afryce wypierana przez Rosję, Chiny. To państwo słabe, bez przyszłości i większego znaczenia w sferze polityki gospodarczej, militarnej.

bobo
środa, 10 lutego 2021, 13:10

ech pomarzyć...gdyby Polska była tak słaba jak Francja

x-x
wtorek, 9 lutego 2021, 20:12

Chińczycy tylko grożą, nie są silni i wiedzą, że dostaną potężny łomot, który zagrozi władzy komunistycznej i jej dalszemu funkcjonowaniu, nie mówiąc o wewnętrznym problemie, jakim są aspiracje do wolności człowieka i demokracji. Każdy chce zdusić Chiny i wiadome jest, że nie znajdą sobie sojuszników w razie czego.

Obiektywny
środa, 10 lutego 2021, 19:58

Bardzo się mylisz oj bardzo! Powiem tylko że Polska ma papierowych sojuszników i technicznie jest 20 lat za Chinami. A jeżeli chodzi o komunizm to on w Chinach jest już tylko z nazwy!!! Proszę odwiedzić ten kraj a wtedy dopiero pisać.

Ech
środa, 10 lutego 2021, 01:35

Nie maja wyszkolnej armii. W odroznieniu od USa nie atakuja co roku kraju po drugiej stronie Ziemi. Ich armia jest "teoretyczna" Nie uczestniczyla w wojnie od 50 lat

Kiks
wtorek, 9 lutego 2021, 23:36

Chiny wiedzą, że praktycznie całemu światu nie dadzą rady, bo w sumie tak naprawdę militarnie i liczebnie mógłby im pomóc jedynie Pakistan. Wątpię, że ruscy by stanęli po ich stronie, bo potrafią kalkulować i choć pyszczą to wolą być nawet popychadłem, ale częścią tego zgniłego, ale bogatego i cywilizowanego Zachodu, z którym robią interesy niż oddźwiernym Chin.

kol
wtorek, 9 lutego 2021, 20:48

Chińczycy są samowystarczalni a na dodatek bardzo zdyscyplinowani. Atak będzie szybki i na pewno niekonwencjonalny.

andrzejto
środa, 10 lutego 2021, 10:06

Chiny nie są samowystarczalne. Są zależne od surowców energetycznych oraz żywności. Po to właśnie budują gazociągi i kolonizują Afrykę i budują tam farmy. Nie wspominając tego, że są zależne od eksportu.

kursor
wtorek, 9 lutego 2021, 14:35

A my kiedy wyślemy Ślązaka, naszą motorówkę ekspedycyjną?

JOJEK
środa, 10 lutego 2021, 04:04

Oczywiście razem z holownikami

Wawiak
wtorek, 9 lutego 2021, 23:29

Jak tylko uruchomicie znowu Kuzniecowa...

Tweets Defence24