Etiopia: przywódca rebeliantów wzywa wojska rządowe do wycofania się z Tigraju

30 listopada 2020, 15:11
Ethiopian_soldiers_(01)
Fot. Departament Obrony USA
Reklama

Zbiegły przywódca zbuntowanego Tigraju, regionu na północy Etiopii, wezwał premiera Abiya Ahmeda Alego do "powstrzymania szaleństwa" i wycofania wojsk z regionu. Zapewnił, że walki wciąż trwają "na każdym froncie", dwa dni po ogłoszeniu zwycięstwa przez Addis Abebę.

Debretsion Gebremichael w rozmowie telefonicznej z agencją AP powiedział, że przebywa w pobliżu stolicy Tigraju, Makalle, która według etiopskiej armii została przez nią opanowana w sobotę. Ale przywódca Tigraju jest daleki od zaakceptowania deklaracji zwycięstwa władz centralnych. "Jesteśmy pewni, że wygramy" - zapewnił.

Oskarżył przy tym etiopskie siły rządowe o przeprowadzenie "ludobójczej kampanii" przeciwko Tigrajczykom. Ponieważ od miesiąca, kiedy rozgorzały walki, Tigraj wciąż jest odcięty od świata, nikt nie wie, ile osób zostało zabitych i trudno zweryfikować dane podawane przez obie strony konfliktu.

image
Reklama

Tymczasem premier Etiopii oświadczył w poniedziałek w parlamencie, że wojska federalne nie zabiły ani jednej osoby cywilnej w trwającej prawie miesiąc ofensywie przeciwko zbuntowanym siłom lokalnym w Tigraju. Abiy zapewnił również, że jego armia nie zniszczy Makalle po jego zdobyciu w weekend.

Przywódca Tigraju powiedział AP, że walka toczy się o samostanowienie zamieszkanego przez ok. 6 mln ludzi regionu i "będzie trwała, dopóki najeźdźcy go nie opuszczą". Debretsion przekazał, że jego siły przetrzymują nieokreśloną liczbę "jeńców" spośród sił etiopskich, w tym pilota myśliwca, który — jak twierdzi — został zestrzelony w weekend.

Przywódca Tigraju zaznaczył również, że jego siły wciąż mają kilka pocisków, których "mogą użyć, gdy tylko zechcą". Zastrzegł, że nie chodzi o uderzenie w stolicę Etiopii, Addis Abebę. Jak powtórzył, głównym celem jest "oczyszczenie Tigraju z najeźdźców". Ponownie oskarżył Abiya o współpracę z sąsiednią Erytreą w ofensywie w Tigraju, czemu Addis Abeba ustawicznie zaprzecza.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Reklama
BTR
wtorek, 1 grudnia 2020, 07:48

Lokalne wojenki w Afryce... Reszta świata się przygląda bo nie ma ropy,złota, diamentów... Chiny i Szejkasy są za tym żeby trwały. 1 można zarobić 2 popatrzcie jaki tam bałagan a u nas wieżowce i spokój(tańsi niewolni cy co dalej spotykane w krajach arabskich) a za pomoc w akcji kilka intratnych interesów dla panstwa środka...

Andrettoni
wtorek, 1 grudnia 2020, 04:06

Samostanowienie niewiele dało Ormianom i Kurdom.

Tweets Defence24