Były szef niemieckiego wywiadu o zagrożeniach dla Europy

19 lutego 2020, 13:35
hanning_gross
Z lewej: August Hanning, były szef BND. Fot. bundestag.de
Reklama

Były szef niemieckiego wywiadu (BND) mówi w rozmowie z PAP, że długofalowo radykalni islamiści stanowią największy problem dla bezpieczeństwa Europy. Analizuje też skutki kryzysu migracyjnego z 2015 r. dla Niemiec i ujawnia, że wywiad ostrzegał przed nim na długo, zanim się zaczął.

"Jeśli spojrzymy na różne ugrupowania ekstremistyczne w Europie i w Niemczech, to islamiści stanowią długofalowo największe niebezpieczeństwo. Jesteśmy w stanie poradzić sobie z radykalną prawicą i lewicą, ale nie z radykalnym islamem. Mówi się, że religie należy traktować tak samo. Problem w tym, że one nie są takie same. Po pierwsze, w islamie nie ma rozdziału religii od państwa. Jezus nauczał, że mamy oddać cesarzowi co cesarskie, a Bogu, co Boskie. W islamie tego nie ma. Po drugie, kościoły chrześcijańskie nie interpretują Biblii dosłownie. W przypadku Koranu i islamu jest inaczej. Po trzecie, w katolicyzmie jest jasna hierarchia. To Rzym ostatecznie decyduje. W islamie też tego nie ma" - wylicza August Hanning, który był zwierzchnikiem BND w latach 1998-2005.

"Oczekujemy od muzułmanów, że będą się integrować w Niemczech. Jeśli jednak traktować islam dosłownie, to jest to trudne. Np. rola kobiety w nim jest zupełnie inna. Wiele kulturowych rzeczy jest zupełnie innych. Dla ponad 99 proc. muzułmanów nie jest to problem. Dopasowują się i przestrzegają naszego prawa. Ale pozostaje ten 1 procent, z którego rekrutują się salafici, inni ekstremiści i potencjalni terroryści. To poważne zagrożenie. Mamy 5 mln do 7 mln muzułmanów w naszym kraju. Jeden procent, to bardzo dużo.

Musimy stawić czoła temu problemowi i zabezpieczyć się przed nim" - apeluje były szef Federalnej Służby Wywiadowczej i uzmysławia, że choć statystycznie zamachów terrorystycznych nie ma wiele, to ekstremiści mają jasny cel — Europa ma być muzułmańska. "Śmiejemy się z tego, ale oni to traktują bardzo poważnie" - przestrzega. Bardziej aktualnym wyzwaniem wymagającym natychmiastowego działania są według Hanninga konsekwencje kryzysu migracyjnego z 2015 roku.

Od roku 2015 przyjęliśmy około 2 mln migrantów. Z czego od 70 proc. do 80 proc., to młodzi mężczyźni. Społeczeństwo nie było na to przygotowane. I rzecz jasna widzimy konsekwencje. Młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 35 lat są zawsze, tą grupą ludności, która jest statystycznie najbardziej obciążona skłonnością do popełniania przestępstw

August Hanning, były szef BND

"Młodzi ludzie trafiają do kraju, którego nie znają. Spora część z nich nie pochodzi z Europy, tylko z Bliskiego Wschodu, również z Afganistanu. Są tu sami. Czują się opuszczeni. Zwiększa to ryzyko, że popadną w konflikt z prawem. Widać to np. w gwałtownym wzroście ataków z użyciem noży — coś, czego wcześniej nie znaliśmy" - mówi August Hanning, zastrzegając jednak, że sytuacja jest lepsza, niż mogłaby potencjalnie być. Jednocześnie dramatycznie spada poczucie bezpieczeństwa obywateli, którzy mają wrażenie, że państwo nie kontroluje sytuacji.

Problemem — zdaniem byłego szefa BND — jest prawo azylowe. A właściwie oderwanie praktyki od przepisów. "Ojcowie niemieckiej konstytucji wyciągając lekcję z okresu narodowego socjalizmu, uważali, że prześladowanym politycznie na świecie należy zapewnić prawo do azylu. Była to idea z 1949 r. W międzyczasie jednak praktyka udzielania azylu całkowicie się zmieniła. Obecnie prawo do azylu jest wykorzystywane przez migrantów ekonomicznych. Prawie 100 proc. ludzi, którzy starają się tutaj o azyl, nie są prześladowani ze względów politycznych. Prawo azylowe stało się instrumentem masowej imigracji" - konstatuje.

Hanning ujawnia, że wywiad przewidział kryzys migracyjny na początku 2015 r. Rząd federalny jednak bardzo długo na to nie reagował. A nawet negował wnioski raportów. "Kryzys migracyjny był przekładem bezsilności państwa. Wpuszczeni do Niemiec ogromnej liczby ludzi było usprawiedliwiane tym, że nie możemy kontrolować granic. U wielu ludzi powstało wrażenie, że państwo jest bezsilne. Wynika z tego bardzo poważny problem: w Niemczech jest coraz więcej środowisk, które nie uznają państwowego monopolu na przemoc. Od anarchistów w Berlinie, przez prawicowych ekstremistów, po niektórych aktywistów klimatycznych okupujących elektrownie" - wymienia Hanning.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Reklama
Namiestnik Nowosilcow
czwartek, 20 lutego 2020, 12:19

Zemsta Chazarów za II w ś.

Artur
środa, 19 lutego 2020, 22:32

To ilu szpiegów ma byla STASI w Polsce?

BND
czwartek, 20 lutego 2020, 09:38

Tusk ma przeszłość niejasną jeśli chodzi o prace na rzecz Niemiec. Podobno pobierał pieniądze od BND.

jm
środa, 19 lutego 2020, 20:00

Szkoda, że nie potrafią tego pojąć decydenci, którzy mają założone różowe okulary.

Taka prawda !
środa, 19 lutego 2020, 18:29

Sojusz militarny z Niemcami to nieprawdziwe założenie, a nie można swojego bezpieczeństwa opierać na błędnych założeniach. Polityka jest polityką, ale powinniśmy uwzględnić ten fakt w swoich kalkulacjach. Zresztą uważam, że tak się już dzieje. Zresztą Niemcy i Francja (o której mówi się, że doświadcza obecnie wszystkich plag oprócz szarańczy) przez najbliższe lata będą zajęte sobą i rosnącym znaczeniem islamu w życiu publicznym i polityce. Nie pozostaje nam nic innego jak trwale zwiększyć wydatki na armię i jeszcze silniej powiązać się politycznie i militarnie z USA, jednocześnie intensyfikując kontakty polityczne i/lub militarne ze Skandynawią, krajami Europy Wschodniej i Centralnej. Obecnie jakiekolwiek wzmocnienie Ukrainy to osłabienie Rosji i kłopotliwy bufor do bezpośrednich działań wobec m.in. Polski. Poza tym spotykam w Polsce wielu Ukraińców, Białorusinów, którzy w pocie czoła pracują na utrzymanie swoje i swoich rodzin, całkiem odwrotnie niż "uchodźcy" w Niemczech czy Francji. Część to z pewnością pożyteczni idioci, którzy w przypadku akurat Niemiec to nie tyle idioci co przyjaciele Rosji, a nawet agentura bo tej w Niemczech zawsze było bez liku. Skrajny przypadek to Ulrike Meinhof z mężem, zanim została terrorystką, ale i dziesiątki innych mniej afiszujących się z poglądami. Dzisiaj nie jest może być inaczej. Przecież Putin jako były KGB-owiec w Niemczech doskonale zna to towarzystwo i wie jak nimi grać. Założę się, czytając teksty 2-3 znanych od wielu lat "korespondentów" w Polsce dużych teutońskich tytułów, że nie są na jednym etacie w swojej firmie ale i na drugim w.... Bo jak można myśleć o facecie, który mieszka w Polsce 20 lat, pisał bzdurne książki falsyfikujące polsko-niemieckie stosunki przed wojną (Polska nie była bez winy bo prześladowała mniejszość niemiecką (sic)), który nie mógł się nachwalić Skubiszewskim i byłymi komunistami a kiedy dochodzi do władzy kto inny pisze brednie że boi się wyjść na ulicę bo w Polska jest pełna antyniemieckich, antysemickich i ...a jakże antyrosyjskich fobii. A wszystko to tuż po ewidentnych prowokacjach z rodzaju pobicia jakiego dziecka rosyjskiego dyplomaty. Do tego dochodzi wściekły antyamerykanizm wynikający z niemieckiego kompleksu wobec Ameryki i Anglosasów w ogóle. Amerykanie zresztą nie kryją czasem swojej pogardy wobec "Hunów" i walą i prosto z mostu: shut up, to my wam założyliśmy demokrację. Dlatego Niemcy muszą być trzymane w cęgach Anglosasów w NATO i EU i za każdy wybryk płacić słoną cenę i przypominaniem że są narodem zbrodniarzy winnych dwóch wojen i tylko dzięki dobrej woli demokratów nie zostali podzieleni z powrotem jak przed 1866 rokiem (świetny pomysł po I wojnie) albo sprowadzeni do wielkiego kartofliska jak chciał pewien bardzo bliski współpracownik Roosevelta. Przypominać non stop i zgniatać teutońską wrodzoną pychę o której pisali już......1000 lat temu Bruno z Kwerfurtu i czeski kronikarz Kosmas. Innata Teutonicis superbia! Tak to brzmi po łacinie w tekście sprzed 1000 lat!

Telemach
czwartek, 20 lutego 2020, 14:56

Sabała ?!

Państwowiec
czwartek, 20 lutego 2020, 14:45

co do Niemiec, pełna zgoda. Nie ma czegoś takiego w sensie politycznym jak "Skandynawia"; są poszczególne państwa o odmiennych interesach i polityce zagranicznej. Pomóc Ukrainie - nierealne. Nie ma czegoś takiego jak Ukraina... Co sądził Dmowski o Ukrainie 90 lat temu, aktualne do dziś: "Nie ma siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we własnych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, spekulantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i najważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista Liga Narodów… Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby poszczycić się tak bogatą kolekcją międzynarodowych kanalii. Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; ludzie zaś marzący o wytworzeniu kulturalnego, zdrowego i silnego narodu ukraińskiego, dojrzewającego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własnego państwa, mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju, szybki postęp rozkładu i zgnilizny. Ten, kto przypuszcza, że przy położeniu geograficznym Ukrainy i jej obszarze, przy stanie, w jakim znajduje się żywioł ukraiński, przy jego zasobach duchowych i materialnych, wreszcie przy tej roli, jaką posiada kwestia ukraińska w dzisiejszym położeniu gospodarczym i politycznym świata, mogłoby być inaczej – nie ma za grosz wyobraźni. Kwestia ukraińska ma rozmaitych orędowników, zarówno na samej Ukrainie, jak poza jej granicami. Między ostatnimi zwłaszcza jest wielu takich, którzy dobrze wiedzą, do czego idą. Są wszakże i tacy, którzy rozwiązanie tej kwestii przez oderwanie Ukrainy od Rosji przedstawiają sobie bardzo sielankowo. Ci naiwni najlepiej by zrobili, trzymając ręce od niej z daleka”. Roman Dmowski „Świat powojenny i Polska” (1931)

BUBA
środa, 19 lutego 2020, 17:19

Gadanie ..... a kto ich zaprosil i wpuscil.....

Swarożyc
czwartek, 20 lutego 2020, 14:09

Pani Kastner , zwaną Merkel z domu Kaczmarek.

Kowalskiadam154
środa, 19 lutego 2020, 15:06

Dobrze tylko niech mówi to swoim rodakom i tej marksistowskiej agenturze we własnym rządzie bo my to wiemy od dawna

Obiektywny
środa, 19 lutego 2020, 14:44

Łoł i cała prawda o otwartości Europy. Ten bajzel będzie i lewacka ideologia spowoduje, że z Europy pójdzie śladami Cesarstwa Rzymskiego

środa, 19 lutego 2020, 15:45

I dlatego jest byłym szefem BND Podobnie jak ten z BfV który wyleciał gdyż mówił rzeczy niezgodne z linią rządu starej towarzyszki

Tweets Defence24