Rosja ratuje małe stocznie przez zamówienia dla marynarki wojennej [KOMENTARZ]

3 czerwca 2021, 07:33
2021-06-01_спуск-МТВ-пр.20360М-зав.№01551_02
Fot. www.vympel-rybinsk.ru
Reklama

W zakładach stoczniowych „Wympieł” w Rybińsku odbyło się uroczyste wodowanie okrętu do transportu uzbrojenia „Giennadij Dmitriew” projektu 20360M. Jest to kolejna inwestycja rosyjskiego ministerstwa obrony, która ma wspomóc niewielkie, „lądowe” rosyjskie stocznie w przetrwaniu i pozwolić im na utrzymanie potencjału mobilizacyjnego.

Niewielkie stocznie rozłożone w głębi lądu są nadal bardzo ważnym elementem wojenno-przemysłowego kompleksu Federacji Rosyjskiej. Dają one bowiem nie tylko pracę miejscowej ludności, ale przede wszystkim pozwalają na kontynuacje produkcji nawet w przypadku zniszczenia lub zablokowania wielkich zakładów stoczniowych rozłożonych nad samym morzem. Takich śródlądowych stoczni nie należy zresztą lekceważyć, ponieważ są one bardzo często wyposażone w duże hale produkcyjne, w których może się odbywać nie tylko składanie jednostek pływających, ale także remont lądowego wyposażenia wojskowego.

Dodatkowo, dzięki rozwiniętej sieci kanałów wodnych i odpowiednio utrzymywanym rzekom, wszystkie te zakłady przemysłowe mają bezpośrednie połączenie z morzem i to nawet przy transporcie jednostek pływających o wyporności przekraczającej 3000 ton. Utrzymanie takich stoczni wymaga jednak odpowiedniego planowania prac i rozkładania zamówień, a to jak na razie Rosjanom się bardzo dobrze udaje.

image
Fot. www.vympel-rybinsk.ru

Przykładem takiego przemyślanego działania było zamówienie w zakładach stoczniowych „Wympieł” w Rybińsku (w Obwodzie Jarosławskim), znajdujących się ponad 520 km na wschód od Morza Bałtyckiego i ponad 650 km na południe od Morza Arktycznego, okrętu transportu uzbrojenia „Giennadij Dmitriew” projektu 20360M. W głębi lądu Rosjanie budują więc transportowiec o wyporności ponad 3600 ton, długości 77 m i szerokości 16 m.

Jest zresztą największa jednostka pływająca, jak była kiedykolwiek budowana w stoczni „Wympieł”. Co więcej, zadanie zostało już w dużej części zrealizowane, ponieważ 1 czerwca br. w Rybińsku odbyła się uroczystość wodowania „Giennadija Dmitriewa”. W ceremonii wzięli udział m.in.: szef służby szkolenia marynarki wojennej załóg okrętów pomocniczych rosyjskiej marynarki wojennej głównego dowództwa Wojennomorskowa Fłota komandor Anzor Dandamajew, kierownictwo zakładów „Wympieł”, przedstawiciele władz Obwodu Jarosławskiego i miasta Rybińsk oraz rodzina Giennadija Dmitriewa (komandora rosyjskiej marynarki wojennej, który zmarł nagle 4 lipca 2016 w wieku 50 lat w czasie podróży służbowej do Astrachania).

image
Fot. www.vympel-rybinsk.ru

Komandor Dandamajew podkreślił w swoim okazjonalnym przemówieniu, że stocznia z powodzeniem radzi sobie z budową statku o dużej wyporności, chociaż firma budowała wcześniej jednostki o mniejszym tonażu, co ma świadczyć o silnym potencjale produkcyjnym przedsiębiorstwa „Wympieł”. Ujawnił dodatkowo, że dowództwo Wojennomorskowa Fłota planuje seryjną budowę morskich transportowców uzbrojenia projektu 20360M. Pierwsza jednostka tego typu posłuży do przetestowania zastosowanych na niej rozwiązań i wrowadzenia koniecznych zmian na kolejnych okrętach.

Według Dandamajewa cytującego słowa dowódcy Wojennomorskowa Fłota admirała Nikołaja Jewmienowa: „takie okręty są niezbędne dla marynarki wojennej, ponieważ są w stanie rozwiązywać zadania w odległych strefach morskich i oceanicznych, w tym w strefie arktycznej, ponieważ mają klasę lodową kadłuba”. I rzeczywiście, według informacji przekazanych przez stocznię „Wympieł” okręt posiada „podwójne dno i podwójne burty, dwie ładownie, platformę do przewozu ładunków w kontenerach oraz umieszczone na dziobie lądowisko dla śmigłowców”.

W rzeczywistości takie jednostki nie stanowią priorytetu na liście najważniejszych potrzeb rosyjskiej marynarki wojennej. Zadania stawiane temu transportowcowi można by bowiem realizować na bardziej bojowych jednostkach pływających desantowo-śmigłowcowcych, które były większe i zapewniały działanie również na oceanach. Taki kontrakt mógłby jednak zostać zawarty jedynie z największymi stoczniami i dlatego postawiono na mniejsze jednostki, za to prostsze konstrukcyjnie i budowane w większych seriach.

image
Fot. www.vympel-rybinsk.ru

Dzięki temu rozdziela się prace, utrzymując także mniejsze zakłady stoczniowe. Do tego posłużył m.in. program budowy 27 kutrów antydywersyjnych projektu 21980 typu „Graczonok”. Te niewielkie jednostki pływające (o wyporności 139 ton, długości 31,4 m i szerokości 7,4 m) były i są budowane jednocześnie właśnie: w stoczni „Wympieł” w Rybińsku, w stoczni OAO „Zielonodlskij zawod imieni A.M.Gorkowo” w Zielonodolsku nad centralną Wołgą niedaleko Kazania (ponad 1000 km w linii prostej na północ od Morza Kaspijskiego i 1150 km na północny wschód od Morza Azowskiego) i w stoczni „Wostoćnaja Wierf” we Władywostoku.

Tak wykorzystuje się także program budowy osiemnastu małych okrętów rakietowych projektu 22800 typu Karakurt o wyporności 870 ton, długości 67m i szerokości 11 m. Budowa tych jednostek również została zlecona odgórnie mniejszym stoczniom, pomimo skomplikowanej konstrukcji tych okrętów, które mogą być uzbrojone m.in. w rakiety manewrujące 3M14 systemu „Kalibr”, poddźwiękowe rakiety przeciwokrętowe typu 3M54 „Kalibr, ponaddźwiękowe rakiet przeciwokrętowe 3M55 „Oniks” a w przyszłości – w hipersoniczne pociski typu 3M22 „Cirkon”.

Dzięki takiej polityce zapewniono jednak pracę: zakładom stoczniowym PAO „Amurskij sudostroitielnyj zawod” w Komsomolsku nad Amurem (ponad 250 km na zachód od Morza Ochockiego), stoczni OAO „Zielonodlskij zawod imieni A.M.Gorkowo”, stoczni „Pełła” koło Sankt Petersburga (nad Newą – 20 km na wschód od Morza Bałtyckiego) i stoczni „Zaliw” w Kerczu nad Morzem Czarnym. Podobnie budowane są inne, mniejsze jednostki pływające, okręty patrolowe, kutry różnego rodzaju, holowniki, itp. które zresztą nie zamawia jedynie marynarka wojenna, ale np. rosyjska straż graniczna, służby celne czy policja.

image
Fot. www.vympel-rybinsk.ru

Wojennomorskij Fłot rozdzielając w taki sposób prace, godzi się na pojawiające się zmiany w poszczególnych jednostkach pływających, wynikające z różnych sposobów produkcji. Jednak przy takim podejściu, Minoborona ma cały czas w gotowości bardzo rozbudowany kompleks przemysłowy, który można wykorzystać w każdej chwili do podjęcia produkcji wojennej na dużą skalę. Świadczy o tym m.in. rozbudowana ponad potrzeby infrastruktura przemysłowa w stoczniach znajdujących się nawet kilkaset kilometrów w głębi lądu.

Idzie się więc na kompromis godząc własne potrzeby z potrzebami wszystkich, państwowych zakładów stoczniowych przy stosunkowo mocno ograniczonym budżecie.

Reklama
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 53
Reklama
kowalsky
sobota, 5 czerwca 2021, 12:14

Za to u nas kilkanaście milionów zł poszło na "budowę" promu którego nawet kawałka nie widać. I "zamieszani" w tą inwestycję są pewni że są bezkarni. To się nazywa demokracja!

Roshedo
niedziela, 6 czerwca 2021, 12:36

No właśnie co z tym promem? Słabo to świadczy o kompetencjach naszych stoczni... A tu niektórzy marzą o polskiej produkcji Mieczników i Czapli??? My najpierw ten prom skończmy...

x95
piątek, 4 czerwca 2021, 13:15

1. Rosjanie od podstaw zbudowali wielką stocznię Zwezda na Dalekim Wschodzie. To prawdziwy gigant - jeszcze nie gotowa na 100%, ale np. przystąpiła do budowy największych na świecie lodołamaczy o napędzie atomowym. Stocznia ta silnie współpracuje z Chinami i Koreą Połydniową przy budowie wielkich statków o nośności 50 tys. i ponad 100 tysięcy. Tam jest tylko produkcja cywilna. 2. Pod Murmańskiem budują wielką stocznię, która będzie produkować platformy dla wydobycia gazu i ropy. 3. Mają cały program budowy dziesiątków statków rybackich - tylko w swoich stoczniach. Dzięki prostej zasadzie - jak chcesz łowić musisz budować statki w swoich stoczniach. Budowa tych statków się opóźnia, ale nowe statki już są wprowadzane do użytku. To tylko część przykładów - generalnie mają prosty kurs i prostą receptę -statki mają być zamawiane w rosyjskich stoczniach. Tylko w niektórych obszarach pozwalają na zamawianie statków w obcych stoczniach i to do czasu. I jakoś dają sobie radę z budową - oczywiście są trudności z podzespołami, ale też coraz więcej podzespołów robią u siebie - nierzadko są to zakłady firm z Zachodu.

Davien
niedziela, 6 czerwca 2021, 07:38

Jedynie Rosjanie buduja lodołamacze jądrowe więc nawet cos rozmiaró łódki by było najwieksze na swiecie. Jak widać w końcu pokończyły sie Rosjanom polskeij konstrukcji statki rybackie więc muszą budowac swoje. Ale ładnie wykazałes że muszą budować nowe stocznie by robic te platformy, ich stare nei sa w stanie. No i jak tam z naprawa Kuzniecowa?

ito
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:28

No to pojechałeś- zbudowali/budują serię lodołamaczy o wyporności 30 000 ton bo ich potrzebowali. W tym samym czasie Amerykanie jojczą, że Rosja "zawłaszcza" Arktykę- i budują LCS- y i Zumwaldy- uzbrojone, ale przystosowane do pływania po wodach tropikalnych. A problem polega na tym, że u nas, w ramach demokracji, pozwoliliśmy sobie na UTRATĘ kompetencji jeśli chodzi o budowanie statków/okrętów- i skupiamy się na zbieraniu złomu.

x95
niedziela, 6 czerwca 2021, 18:00

1. Nigdy takich platform nie budowali, więc tworzą nową wielką stocznię zeby robić to sami. I buduje to prywatna firma Novatek - własność Pana Mikelsona - największego dostawca ciekłego gazu w Rosji i bardzo liczący się gracza w skali światowej. Ta stocznia będzie robiła tylko konstrukcje cywilne. Budowę tej stoczni po części wymusiły na nim same władze, ale jeszcze w większej części sankcje Zachodu - nawet wielcy kapitaliści w Rosji zrozumieli, że w każdej chwili ich biznes może stać się obiektem sankcji, więc krytyczne technologie trzeba mieć własne. 2. Te statki rybackie były oczywiście nie tylko polskiej konstrukcji - w większości kupowali je w Chinach i Korei Płd. I rzeczywiście były już w większości stare. Więc jeśli same firmy połowowe zapłacą 10-20% więcej za te statki niż w stoczniach chińskich (my już statków rybackich nie produkujemy), to krajowi i tak to się opłaci bo kasa zostanie w Rosji. 3. Rosjanie maja w tej chwili najbardziej zaawansowane cywilne technologie jądrowe na świecie - nawet w latach po upadku ZSRR rozwijali je i teraz przynosi te efekt - nie tylko w elektrowniach, ale również w statkach czy okrętach. Zresztą mają najbardziej rozbudowaną flotę lodołomaczy na świecie i USA ostatnio zabiły na alarm - praktycznie nie mają normalnych łodołamaczy, a jednak Arktyka staje się ważna dla świata i dla Zachodu też. 4. Nie wiem nawet co sie dzieje z Kuźniecowem - popatrzymy na efekt działań Szojgu. Bardziej ciekawa jest kwestia czy Rosjanie zdecyduję się na budowę nowego lotniskowca - ja osobiście uważam że nie ma to sensu w chwili obecnej gdy zdolności bojowe wielkich lotniskowców na współczesnym polu walki stają się dyskusyjne. I te pieniądze można przeznaczyć na inne rzeczy.

ruski stek bzdur...
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 12:23

Buahahaha ! w skali światowej to ten pan jest ZERO nic nie znaczące i zapewne ma na sobie sankcje ! :P

zimny kubek
sobota, 5 czerwca 2021, 21:52

Rosjanie jak na tak małą gospodarkę rozgrywają swoje szachy genialnie. Cały czas się rozwijają, stopniowo i cierpliwie, chyba uczyli się od Chińczyków.

Gulden
sobota, 5 czerwca 2021, 15:23

-x95-Skoro"zmuszają"do zakupu statków rybackich rodzimych przedsiębiorców,to coś chyba nie halo.Gdyby sprzęt produkowany przez lokalne stocznie był tak dobry,tani i nowoczesny,to NIKOGO zmuszać by nie trzeba było,prawda?Czyli w skrócie,chcą znowu sterować odgórnie gospodarką,co się za bardzo nie sprawdza.Choć sam zamysł,czyli odbudowa(nie budowa,bo sobie sami zaorali przemysł,od zbrojeniowego,po stoczniowy,itd)ma swoje plusy.Ale to będzie kosztować,i to sporo.Tak jak pisałem kilka razy na d24-zniszczyć,zlikwidować-łatwo.Zbudować,cały czas unowocześniać,by nie zostać z tyłu-trudno.Tylko że to"trudniejsze"się o wiele bardziej opłaca.

ito
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 08:35

Wybacz, ale tkwisz w świecie baśni. Wolny rynek jest bajką dla mas- w rzeczywistości WSZYSTKIE liczące się gospodarki stosują bardzo silne praktyki protekcjonistyczne. Doskonale widać to po praktykach amerykańskich- nie mogą z kimś konkurować to ogłaszają go agresorem/ satrapą groźnym dla praw człowieka/ niedemokratycznym dyktatorem godzącym w interesy USA i albo posyłają wojsko, albo wprowadzają sankcje. Oczywiście to, co opłaca się państwu niekoniecznie musi się opłacać obywatelowi/przedsiębiorcy- w europejskiej (również) tradycji rozwój państwa kosztem obywatela to nic nowego.

x95
niedziela, 6 czerwca 2021, 18:04

Konkretnie w sprawie statków rybackich - nawet jeśli firma połowowa zapłaci 10-20% za statek więcej niż w Chinach, to i tak się to sumarycznie opłaci bo kasa zostanie w kraju. Zresztą projekty tych statków opracowane zostały we współpracy z Norwegami - statki wyglądaja naprawdę bardzo nowocześnie i są po prostu ładne.

x95
niedziela, 6 czerwca 2021, 13:43

Tak jest w teorii - ale na świecie takiego całkowicie wolnego rynku bez interwencji państwa już jest coraz mniej. Przykładowy Boeing i Airbus nigdy by się tak nie wybiły bez wsparcia swoich państw (USA i UE) i to naprawdę dużego. I to wsparcie ma miejsce cały czas. I tym państwom się to opłaca. Podobnie Rosji wsparcie przemysłu stoczniowego się opłaci - mają na tyle duży rynek że wręcz przestępstwem byłoby oddawać go innym. To daje też rozwój innym dziedzinom - potrzebne są silniki, urządzenia napędowe, itd. Zresztą popatrz co teraz robi UE - te setki miliardy Euro wsparcia w ramach Programu Odbudowy. Klasyczny wolnorynkowy kapitalizm i niewidzialna ręka rynku to dzisiaj już w większości mit.

Gulden
niedziela, 6 czerwca 2021, 22:11

-x95-Co i tak nie zmienia faktu,że rosjanie startują do takich programów z o wiele niższego pułapu,niż rozwinięte kraje,które nie rozwaliły sobie w drobny mak centrów rozwojowych,przemysłu i całej sieci kooperujacych zakładów,przedsiębiorstw,stoczni,czy tam hut.I muszą się posiłkować trnasferem technologii,silników przykładowo,czy tam innych podzespołów,co sami sobie na odpowiednim poziomie wytworzyć nie potrafią.Tak czy siak,to,co im oferują,to nie jest najnowsze co mają choćby norwegowie w ofercie.W jakiś sposób muszą ich trzymać na dystans w kwestii technologi.To co zaczynają ruszać rosjanie,to naprawdę proces na LATA.A świat w miejscu nie stoi,oj nie.

SZACH-MAT
piątek, 4 czerwca 2021, 12:48

3-4 takich okrętów i mamy załatwione programy , Ratownika, Supply i Bałtyk

Honker Haker
czwartek, 3 czerwca 2021, 22:01

Produkcja uzbrojenia to radziecka i rosyjska specjalność. Są w niej ciągle bardzo dobrzy-to dźwignia ich gospodarki, ale przez zastój w przemyśle niewojskowym, małą innowacyjność gospodarki i trochę też przez sankcje stali się zakładnikami swego militarnego sukcesu. Nadprodukcja broni musi być czymś umotywowana, stąd retoryka zagrożenia zewsząd i tworzenie pełzających konfliktów.

andys
sobota, 5 czerwca 2021, 12:40

Mysle, że sektor stosunkowo małych okretów to jest w skali swiata, przyszłosc. Jesteśmy swiadkami rosacych ambicji państw , które cywilizacyjnie "wstaja z kolan" . To sa czesto bogate w surowce, duze terytorialnie państwa Afryki i Azji, musza one dzialac w lokalnych konfliktach i bronic sie przed piratami . Male, efektywne, solidne, stosunkowo tanie okrety moga być ciekawa oferta eksportową , istotnym wsparciem działań politycznych i gospodarczych Rosji.

AŁ1970
czwartek, 3 czerwca 2021, 19:16

W Polsce rząd tworzy Stocznię Wojenną w Gdyni z siedzibą w Radomiu, a kontrakty od wojska wygrywa prywatną stocznią.....

Piotr
czwartek, 3 czerwca 2021, 17:35

Bardzo dobry artykuł, pokazuje, że można dobrze zarządzać tym co się ma i mieć wizje.

Monkey
czwartek, 3 czerwca 2021, 17:17

Nieźle to organizują. Ciekawe na jak długo jednak wystarczy im pieniędzy?

bender
piątek, 4 czerwca 2021, 14:30

Nieźle organizują kroplówkę dla przestarzałych stoczni bez zamówień? Gdyby za tym poszły jakieś reformy, zmiana struktury, plan rozwoju, to miałoby sens. Tak tylko przedłużają agonię posowieckiego przemysłu.

ruski stek bzdur...
sobota, 5 czerwca 2021, 14:49

Polecam obejrzeć ten Rybińsk na Google Street View - nora lat 60-tych... A przedmieścia jak koło Moskwy - cudo :)

Pirat
czwartek, 3 czerwca 2021, 16:33

Tak jak za czasów ZSRR. Ratowanie walącego się przemysłu.

Bobi
czwartek, 3 czerwca 2021, 14:47

A u nas co z stoczniami?

Gulden
czwartek, 3 czerwca 2021, 13:44

No cóż,jak już pisałem wcześniej,bardziej szczegółowo.Na chwilę obecną FR,powoli,sukcesywnie,z mozołem stara się choć w części odbudować kompleks wojskowo-przemysłowo,rozwinięty bardzo(pewnie ponad stan),zatrudniający mnóstwo ludzi,dysponujący centrami rozwojowymi,zakładami i Bóg wie czym jeszcze.W USA to prężna gałąż przemysłu.A co sobie od czasów przewrotu i obalenia sojuza, sami rozwalili,i to praktycznie w drebiezgi.Zniszczyć,zaorać,zaniedbać-latwo.Zbudować,rozwijać,produkować-trudniej.Swoją drogą system rozproszenia budowy okrętów,statków po różnych stoczniach,zakładach,nawet w sporym oddaleniu od morza,na swoje plusy,biorąc pod uwagę obszar FR.No,skoro mają rzeki,to z nich korzystają,a to tani środek transportu,choćby.

A co tam
czwartek, 3 czerwca 2021, 13:41

Dobra Okręt jaki by nie był to nie sprzęt który zarabia na siebie. Jak zamawianie wojskowego sprzętu do własnego użytku, którego natomiast nikt z zewnątrz nie kupuje jest ratowaniem to ja chyba czegoś nie wiem o ekonomii. To wrzucanie swoich własnych pieniędzy w czarną dziurę

Jacek
czwartek, 3 czerwca 2021, 13:26

Nam utrzymanie stoczni nie jest potrzebne. My bierzemy nowe z półki za wielką wodą

Niuniu
czwartek, 3 czerwca 2021, 13:25

To całkiem słuszna polityka. Do tego należy pamiętać, że Rosja to wielki kraj i przemysł a w konsekwencji ludność najlepiej jak są zdecentralizowane. Zamiast dotować z budżetu odległe regiony kraju lepiej jest wspierać zamówieniami państwowymi w tym wojskowymi rozwój przemysłu w tych miejscach. No i na końec - może to nie do końca tak wyrachowana i świadoma polityka rządu FR? Może po prostu główne zakłady stoczniowe Rosji są tak obłożone zamówieniami, że wojsko nie ma wyboru i musi szukać wykonawców w małych odległych regionach? No ale taka prawda jest wysoce nieprzyjemna - wg. naszych stereotypów Rosja to kraj upadły pogrążony w głębokim kryzysie czyli niezdolny również do utrzymania krajowego przemysłu stoczniowego. Nie tak jak My.

ruski stek bzdur...
sobota, 5 czerwca 2021, 10:23

Obejrzyj sobie ten Rybińsk na Google Street View :) To nora z lat 60-tych. Cud, że kajak tam wybudują :P

Roman
czwartek, 3 czerwca 2021, 13:25

Rosj to dziwny kraj niby ratuja stocznie ale przecież to kasa państwowa w dodatku produkują sprzęt wojenny co Oznacza że społeczeństwo nic nie zyska a straci podwójnie bo po pierwsze to inwestycja która się nie zwróci a po drugie stocznia i tak upadnie jak nie będzie zamówień ciaglych Rosj to kraj który broni swojego stylu życia a że jest to styl ubogi to inna sprawa

Przytomny
czwartek, 3 czerwca 2021, 13:16

To coś całkiem jak w Polsce. U nas rząd też ratuje stocznie przed upadłością. Na przykład zlecając im budowę promów pasażersko - samochodowych.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 3 czerwca 2021, 13:15

Przemysł i wojsko w 21 wieku są z sobą ściśle powiązane. Brak rozwijania jednego w powiązaniu z drugim jest powiązane ściśle z teoretycznością kraju na mapie świata (taki tymczasowy byt kolonialny) i zupełnym brakiem jego niepodległości. Realnej niepodległości. Taki kraj kukła na sznurkach szarpanych przez cudzoziemców.

Piotr ze Szwecji
piątek, 4 czerwca 2021, 11:02

Kwestia robotyzacji stoczni w Azji. Produkcja okrętów jest tańsza, a ich jakość z powodu zastosowanych technologii i precyzji produkcji jest o całą skalę cywilizacyjną wyższa. Ten skok cywilizacyjny zabija barbarzyńskie stocznie w Europie, które unikają używania robotów stoczniowych. Niestety stoczniowcy (związkowcy Solidarności?) w Polsce nie palą się do robotów stoczniowych odpierającym im nisko-wykwalifikowaną pracę. Rząd zaś oprócz tragicznej obrony miejsc pracy w stoczniach PGZ, ma podejście do polskiego przemysłu zupełnie ambiwalentne. Przed kamerami premier Morawiecki deklaruje miłość do polskiego przemysłu, a środków wydawanych w budżecie na jego rozwój czy modernizację zupełnie brak i jest coraz mniej z roku na rok.

easyrider
czwartek, 3 czerwca 2021, 13:03

To akurat pozytywne z ich punktu widzenia. Zniszczyć własny potencjał łatwo, odbudować znacznie trudniej o czym się na własnej skórze przekonujemy.

Hanys
czwartek, 3 czerwca 2021, 12:03

No jak tak można ? Zakłady powinno sie zamykać, a zamiast tego stawiać amerykańskie bazy za swoje pieniądze rzecz jasna, Rosja musi sie jeszcze dużo nauczyć od "wolnego świata" :)

SAS
czwartek, 3 czerwca 2021, 12:02

Nie jest sztuką zniszczyć. Sztuką jest budować. Utrzymać jest łatwiej, niż budować, ale trudniej niż zamknąć, zniszczyć.

***
czwartek, 3 czerwca 2021, 11:51

Likwidacja federacji moskiewskiej i wyzwolenie Krymu i Białorusi niebawem.

kolega z sali nr 3 (łóżko pod oknem), obok łóżka "Napoleona"
czwartek, 3 czerwca 2021, 21:27

Też tak uważam.

andys
czwartek, 3 czerwca 2021, 11:36

Rosja ratuje swoje stocznie, nieważne -duze czy małe. Moze to dobry przykład i dla nas?

Fanklub Daviena i GB
czwartek, 3 czerwca 2021, 11:18

Rosja nie planuje inwazji na USA, fanboje kałbojów, dlatego oceaniczne możliwości są dla niej drugorzędne. Za 1 okręt oceaniczny może mieć 2-3 korwety przybrzeżne, równie silnie uzbrojone i znakomicie oraz tanio nadające się do zwalczania szukających guza okrętów US Navy jak statki pełnomorskie. Gdyby Rosji chodziło o oceany to zamawiałaby tylko Karakurty (mniejsze nawet od Bujanów-M, z dłuższą od Bujanów-M autonomią i większą dzielnością morską, ale z zanurzeniem 4m, gdy tymczasem Bujany-M mają zanurzenie 2,6m przez co mogą operować na rzekach i kanałach śródlądowych a pływanie po Wołdze nie przeszkadza im w ostrzelaniu Hiszpanii czy Francji w razie konieczności).

ruski stek bzdur...
sobota, 5 czerwca 2021, 11:05

Buahahaha ! Tymi kutrami to co najwyżej możesz sobie dorsza połowić... :P

Wania
piątek, 4 czerwca 2021, 14:41

Tak samo nie przeszkadza ostrzelanie Hiszpanii czy Francji z wyrzutni mobilnej. A wyjdzie 100 razy taniej. Ale Rosja woli topić pieniądze w łupinki mogące pływać po ich rzekach, bo innych zamówień nie ma dla tych stoczni. W razie potrzeby nic większego i tak nie zbudują, bo nie da się tego dostarczyć do morza. Prawda jest taka, że Rosja nie jest w stanie od wojny przestawić się na produkcję cywilną, bo ta nie jest w żaden sposób z nikim konkurencyjna. Żeby zbudować rufy do mistrali musieli kupić zachodnie maszyny i Francuzi musieli im wprowadzić zachodnie standardy jakościowe. Ale jak znam życie we wszystkich rosyjskich stoczniach nadal są standardy stosowane od czasów II wojny światowej. Czyli byle jakoś jest czymś normalnym.

Davien
czwartek, 3 czerwca 2021, 23:07

Funkui te rosyjskei łupinki zostana wybite do nogi a same nawet nie zobcza przeciwnika, zalkładając ze nie zatona na większej fali:)) A juz z tym, ostzrelanie m Francji czy Hiszpanii to akurat przejmą się kilkoma kalibrami, ale jak NATO odda tak w salwie z 300 Tomahawków naraz .....

drugi Deviant
piątek, 4 czerwca 2021, 15:04

Dlaczego NATO "odda w salwie 300 Tomahawków? Odda naraz nie 300 a 30 000.

sża
czwartek, 3 czerwca 2021, 10:53

I tak jesteśmy od Ruskich lepsi, bo podobno nasze fregaty mają być zbudowane w stoczni w Radomiu.

Polak
sobota, 5 czerwca 2021, 10:28

Oczywiście że jesteśmy lepsi... mamy większe PKB, nieporównywalny rozwój i wojny rynek, oraz dostęp do zachodnich technologii :P

Politolog
piątek, 4 czerwca 2021, 10:05

Oczywiście, a wszystkie naszej produkcji drony i śmigłowce zostaną posadowione na radomskim lotnisku, aby im było bliżej do ciepłych krajów

Tweets Defence24