Przyszłość amerykańskiej triady strategicznej. Decyzje w rękach Bidena [ANALIZA]

21 stycznia 2021, 08:19
B52H hiper
B-52 mogą przenosić nie tylko broń jądrową, ale i konwencjonalną, są używane w testach pocisków hipersonicznych. Fot. Bobbi Zapka/USAF.
Reklama

Chociaż broń strategiczna Stanów Zjednoczonych ulega ewolucji, także ilościowo – zgodnie z zapisami porozumienia New START z 2010 roku – to niezmiennie stanowi ona podstawę systemu obronnego tego państwa. W najbliższych latach zmiany będą kontynuowane – pojawić się mają nowe systemy, choć presja finansowa sprawić może, iż pomysły będą musiały zostać zrewidowane. Bez wątpienia dokładna analiza możliwości, potrzeb, a także zagrożeń, będzie jednym z militarnych priorytetów administracji Joe Bidena.

Tak zwana triada strategiczna to ciągle podstawa, choć coraz bardziej problematyczna amerykańskiej koncepcji obronnej,  – jej stworzenie i utrzymywanie jest niezwykle kosztowne. Co gorsza, wszystkie jej elementy składowe są już stare i nieubłaganie zbliżają się do końca swej żywotności. Sprawia to, iż wielomiliardowe inwestycje są nieuchronne, co w sytuacji pogłębiających się problemów wewnętrznych – w tym finansowych – Stanów Zjednoczonych będzie to sporym wyzwaniem. W 2019 roku Amerykanie oszacowali, że trzy kluczowe programy – nowych okrętów podwodnych (typ Columbia), międzykontynentalnych rakiet balistycznych (GBSD) oraz bombowców strategicznych (B-21) pochłonie w obecnej dekadzie astronomiczną sumę 234 mld USD. Łącznie, według Kongresowego Biura Budżetowego (CBO), do 2046 roku programy związane z triadą strategiczną pochłonąć mają nawet 1,2 bln USD.

Nie brak głosów, że rozbudowa triady strategicznej, a nawet jej utrzymanie w obecnym rozmiarze, jest ponad finansowe możliwości Stanów Zjednoczonych, a przeznaczane na ten cel fundusze lepiej wydać na praktyczniejsze projekty, jak chociażby konwencjonalną broń hipersoniczną, czy też transformację U.S. Navy i U.S. Marine Corps, które – przynajmniej zdaniem części głosów – będą kluczowe w nadchodzących zmaganiach z Chinami. Z drugiej jednak strony zwraca się uwagę, że zarówno Chiny jak i Rosja – dwaj nuklearni rywale Stanów Zjednoczonych – nie pozostają bierni i również modernizują swoje arsenały.

Kształt triady

Dyskusję nad przewidywanym kształtem przyszłej amerykańskiej triady strategicznej rozpocząć należy od przedstawienia jej obecnego charakteru. Ten na przestrzeni dekad wyraźnie ewoluował. W przededniu upadku Związku Radzieckiego Amerykanie mieli ponad 12 tysięcy głowic bojowych. Z czasem – między innymi w wyniku traktatu moskiewskiego z 2002 roku (SORT) – liczba ta została zredukowana do 2,2 tysiąca. Na mocy porozumienia New START z 2010 roku, które zastąpiło zastąpiło SORT, Stany Zjednoczone mają prawo posiadać nie więcej niż 1550 głowic bojowych (ta liczba nie obejmuje broni taktycznej - w wypadku USA bomb B-61 - red.). Według oficjalnych danych w połowie 2020 roku Amerykanie mieli w stanie operacyjnym mniej głowic niż maksymalny pułap traktatu Obama-Miedwiediew. Było to bowiem 1457 głowic na 675 nosicielach (delivery means).

Reklama
Reklama

Obecnie amerykańska triada strategiczna składa się z międzykontynentalnych rakiet bazowania lądowego. To łącznie 400 rakiet Minuteman III z pojedynczymi głowicami (razem 450 wyrzutni) w trzech bazach sił powietrznych: Malmstrom (Montana), Minot (Dakota Północna) i Warren (Wyoming). Każda ma pojemność 150 silosów. Systemy te zostały w ostatnich latach wyremontowane i zmodernizowane – głównie w zakresie silników i systemów naprowadzania – dzięki czemu pozostaną w służbie jeszcze kilkanaście lat. Ten element jest uważany przez wielu za zbyteczny, podczas gdy inni uznają go za najważniejszy. „Gdybyśmy nie mieli pozostających w stanie ciągłej gotowości 400 rakiet międzykontynentalnych, to wówczas nas potencjał nuklearny mógłby zostać zniszczony raptem dziesięcioma uderzeniami” – przekonuje generał Richard Clark, zastępca szefa sztabu ds. odstraszania jądrowego – „wystarczyłoby zniszczyć dwie bazy okrętów podwodnych, trzy bazy sił powietrznych, STRATCOM, Pentagon i trzy nasze laboratoria – Los Alamos, Sandia i Livermore”.

Prócz tego na triadę strategiczną składają się okręty podwodne – to 14 jednostek typu Ohio, każda z maksymalnie dwudziestoma rakietami Trident II (D-5 – każda ma do ośmiu głowic, ale w praktyce jest to mniej – liczba zależy od okrętu, a ten może być poddany inspekcji na prośbę Rosjan). Dziewięć takich okrętów operuje na Oceanie Spokojnym, podczas gdy pięć na Oceanie Atlantyckim (w praktyce w służbie jest 12 okrętów, mogących wystrzelić na cele około 1,1 tysiąca głowic – dwa okręty są w remoncie). Pierwotnie było 18 okrętów tego typu, ale cztery („Ohio”, „Michigan”, „Florida” i „Georgia”) zostały przebudowane tak, aby przenosić rakiety manewrujące Tomahawk z głowicami konwencjonalnymi.

Trzeci filar triady to bombowce strategiczne. U.S. Air Force posiada obecnie 20 bombowców B-2A, które są przystosowane do przenoszenia bomb B61 i B83. Tych łącznie w służbie jest około 322 sztuk dla bombowców i dodatkowych 230 bomb B61 dla samolotów wielozadaniowych. Prócz tego Amerykanie mają 76 bombowców B-52H, z czego 46 może przenosić broń nuklearną (nuclear-capable). Maszyny te (B-52H) nie zostaną wycofane wcześniej niż w latach czterdziestych. Na chwilę obecną dokładny harmonogram nie jest jednak znany.

Do połowy lat trzydziestych w służbie pozostać mają wykorzystywane przez B-52H rakiety manewrujące AGM-86 (ALCM - Air-Launched Cruise Missile), które docelowo mają zostać zastąpione przez nowe systemy dalekiego zasięgu (LRSO – Long-Range Stand-Off), wykorzystywane przez kilka typów samolotów. Warto nadmienić, że elementem broni strategicznej (niekonwencjonalnej) nie są już bombowce B-1, które w latach dziewięćdziesiątych przebudowano tak, aby przenosiły jedynie broń konwencjonalną. W grudniu 2020 roku Amerykanie przeprowadzili testy ogniowe rakiet manewrujących JASSM, przenoszone przez B-1 właśnie.

Fot. Whiteman Air Force Base/US Air Force
Bombowiec B-52H odpalający pocisk AGM-86. Fot. Whiteman Air Force Base/US Air Force

Plany modernizacyjne

Wspomniane liczne modernizacje – już wykonane jak i te planowane (w tym detonatorów z głowicą Mk 21) sprawiają, że rakiety Minuteman III pozostaną w służbie jeszcze w latach trzydziestych XXI wieku. Niemniej jednak już od 2002 roku Amerykanie planują pozyskanie nowych rakiet balistycznych. Mowa tutaj o projekcie GBSD (Ground-Based Strategic Deterrent), który zakłada wykorzystanie już istniejących wyrzutni naziemnych (te zostaną zmodernizowane) i zbudowanie modułowych rakiet o otwartej architekturze. Na roku podatkowy 2020 (1 października 2019 – 30 września 2020) U.S. Air Force otrzymało na program GBSD 552 mln USD, w którym obecnie – po wycofaniu Boeinga – aktywny pozostaje jedynie koncern Northrop Grumman (wartą 13,3 mld USD umowę U.S. Air Force zawarło we wrześniu 2020 roku). Z kolei na rok podatkowy 2021 (1 października 2020 – 30 września 2021) Kongres wydzielił na GBSD już 1,5 mld USD. W ciągu kolejnych kilku lat wydatkowanie ma wzrosnąć do 3 mld USD rocznie.

U.S. Air Force szacuje, że łączne koszty programu w ciągu 30 lat wyniosą 62,3 mld USD, z czego 48,5 mld USD na pozyskanie 624 rakiet, a po 6,9 mld USD na system dowodzenia i modernizację baz. Docelowo ma być 400 rakiet z głowicami nuklearnymi w stanie operacyjnym. W praktyce jednak spodziewać się należy, że koszty wzrosną – według Pentagonu bardziej prawdopodobna suma to 85 mld USD, aczkolwiek szacunki z 2020 roku mówią już o nawet 95 mld USD. Zakłada się, że zastępowanie rakiet Minuteman III rozpocznie się w 2029 roku – wtedy to pierwszych dziewięć rakiet osiągnąć ma wstępną gotowość operacyjną. Pełne wprowadzenie 400 rakiet ma zakończyć się w 2036 roku. Nowa rakieta ma pozostawać w służbie przez 60 lat.

image
Fot. Northrop Grumman.

Co do okrętów podwodnych, to również i tutaj szykują się zmiany. Dzięki remontom i mniej wymagającym misjom niż w przypadku okrętów myśliwskich, przewidywany czas służby to co najmniej 42 lata. Oznacza to, iż wycofywanie typu Ohio z rakietami nuklearnymi rozpocznie się w 2027 roku. Z powodu opóźnień przesunięto projekt okrętów typu Columbia – zamiast w 2029 roku, pierwsza jednostka pojawi się nie wcześniej niż w 2031 roku. Oznaczać to będzie, że przez długą część lat trzydziestych amerykańska triada strategiczna będzie wyposażona w „jedynie” dziesięć okrętów podwodnych z bronią jądrową. Na projekt okrętów typu Columbia U.S. Navy poprosiła na rok podatkowy 2021 sumę 4,4 mld USD. Łączny koszt programu to około 100 mld USD.

Co istotne, U.S, Navy realizuje obecnie program D5LE, a więc przedłużania resursów rakiet D-5. Celem jest nie tylko utrzymanie ich w służbie operacyjnej aż do całkowitego wycofania okrętów typu Ohio (Trident). Planuje się bowiem wyposażyć w nie typ Columbia (zanim opracowane zostaną nowe rakiety, które dopiero z czasem trafią na nowe okręty podwodne). Prace projektowe nad nowymi rakietami mają rozpocząć się w roku podatkowym 2025 (1 października 2024 – 30 września 2025). Każdy okręt typu Columbia będzie miał na pokładzie 16 wyrzutni.

Co do powietrznego filaru triady strategicznej, to także i w tym aspekcie dość łatwo wskazać można przyszły jej kształt. Prócz wspomnianych rakiet LRSO, których pierwszy lot testowy przewidywany jest na koniec tego roku, a także modernizacji B-52H (silniki, radary), istotnym projektem pozostaje ten nowego bombowca strategicznego B-21, charakteryzującego się niską wykrywalnością i zdolnością wykonywania misji na dużych dystansach. Łącznie do służby ma trafić 80-100 takich samolotów, z czego pierwszy około 2025 roku, ale termin ten zapewne zostanie przesunięty. Łączny koszt programu to nawet 80 mld USD. B-21 przewidziany jest jako następca B-2.

Warto nadmienić, że w 2019 roku generał Timothy Ray – dowódca sił strategicznych U.S. Air Force – powiedział – że według analiz Stany Zjednoczone potrzebują co najmniej 225-386 bombowców, aby odzyskać „minimalny poziom odstraszania”. To jednak poziom nierealny i trudno spodziewać się, że jakakolwiek administracja prezydencka, a także mający „władzę nad sakiewką” Kongres, poparły tak ambitny projekt.

Wizja artystyczna nowego bombowca strategicznego B-21 Raider w hangarze bazie sił powietrznych Dyess AFB. Fot. Northrop Grumman
Wizja artystyczna nowego bombowca strategicznego B-21 Raider w hangarze bazie sił powietrznych Dyess AFB. Fot. Northrop Grumman

Co dalej?

Wybór nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych zawsze oznacza zainicjowanie dyskusji co do potencjalnych zmian w polityce wojskowej - zarówno ogólnej jak i strategiach sektorowych. Polityka względem triady strategicznej nie jest wyjątkiem. Czy administracja Joe Bidena odejdzie od polityki poprzedników? Jak dotychczas nic tego nie zapowiada. Nie padły żadne wyjątkowo oryginalne deklaracje, a nawet gdyby takowe wygłoszono, to byłyby to jedynie słowa – od zapowiedzi do deklaracji daleka wszak droga. Dość przypomnieć, że w 2009 roku prezydent Barack Obama zapowiedział, że celem Stanów Zjednoczonych jest stworzenie „bezpiecznego świata bez broni nuklearnej”, choć jednocześnie zaledwie rok później Nuclear Posture Review (NPR) potwierdził kluczowe znaczenie tego typu uzbrojenia w amerykańskiej polityce.

Administracja Baracka Obamy za cel strategiczny – niezależnie od pięknych, ale pustych deklaracji – uznała gruntowną modernizację triady strategicznej tak, aby mogła ona sprostać nadchodzącym zagrożeniom. Co istotne, Obama utrzymał kształt triady, kontynuując tym samym politykę swojego republikańskiego poprzednika – George`a W. Busha. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że administracja Joe Bidena – w której ma znaleźć się wielu współpracowników Obamy – będzie kontynuować takie podejście, podobnie jak uczynił to Donald Trump, który również nie dokonał istotnej wolty (jednym z wyjątków była wstrzymanie decyzji Obamy co do wycofania ze służby bomb B83). Wręcz przeciwnie – administracja Trumpa zadbała, aby do 2018 roku siły strategiczne Stanów Zjednoczonych osiągnęły traktatowe pułapy, zgodnie z tym co wynegocjował Obama. Dokument NPR z 2018 roku stwierdzał, że postanowienia New START pozostaną w mocy do 2021 roku.

Tym samym spodziewać się należy, po pierwsze, kontynuacji podejścia do ogólnej filozofii triady strategicznej. Innymi słowy, jej kształt nie ulegnie raczej zmianie – nadal będą to okręty podwodne, jako że te charakteryzują się największą przeżywalnością w razie wojny; samoloty, bowiem mogą one być rozmieszczane w strefie kryzysu i służyć jako broń polityczna (także jako znak poparcia dla sojuszników); oraz wyrzutnie lądowe. Jednocześnie kontynuowana będzie modernizacja posiadanych sił i środków. Niemniej jednak nie można wykluczyć, że narastająca presja finansowa sprawi, że powrócić mogą dywagacje nad „odcięciem nogi” od triady, to jest całkowitego zrezygnowania z rakiet balistycznych ziemia-ziemia. Taki pomysł może być rozważany.

Po drugie, spodziewać się można dalszych redukcji ilościowych, co rozważała już administracja Obamy, aczkolwiek zależne to będzie od decyzji Rosji, bowiem Amerykanie nie chcą dokonać jednostronnych cięć. W NPR 2018 stwierdzono, że New START może zostać przedłużony o kolejne pięć lat (do 2026 roku), jeśli tylko Stany Zjednoczone i Rosja podejmą negocjacje (te zakończyły się fiaskiem w październiku 2020 roku). Administracja Joe Bidena już zapowiedziała gotowość rozpoczęcia rozmów z Moskwą na ten temat. Wielu ekspertów uznaje, że podpisanie takiego dokumentu będzie jednym z celów strategicznych Białego Domu (stanowi to przykład różnic pomiędzy Bidenem a Trumpem). Nawet jeśli z jakichś powodów tak się nie stanie, to trudno oczekiwać, aby Stany Zjednoczone zdecydowały się zwiększać rozmiar swojej triady strategicznej. Wręcz przeciwnie – w obliczu pogłębiających się problemów finansowych Biały Dom może powrócić do analizy z 2011 roku, która sugerowała zmniejszenie floty okrętów podwodnych przy jednoczesnym zwiększeniu liczby przenoszonych przez nie rakiet. Mowa o oszczędności rzędu nawet 120 mld USD w przeciągu całego życia okrętów (przy założeniu, że zbudowanych zostanie tylko osiem).

Kontrowersyjnym wśród demokratów elementem polityki nuklearnej prezydenta Trumpa był ogłoszony w NPR 2018 plan nabycia broni nuklearnej z głowicami małej mocy, wystrzeliwanej z okrętów podwodnych i nawodnych (co do tych drugich to Amerykanie utracili taką zdolność, gdy prezydent Obama w 2010 roku rozpoczął wycofywanie jądrowych rakiet Tomahawk TLAM-N). Pomysł taki stanowił reakcję nie tyle na działania Rosji, co przede wszystkim na agresywną politykę ekspansji ze strony Chin. Do opracowania takich rakiet, szczególnie dla okrętów podwodnych, jeszcze daleka droga (co najmniej 7-10 lat według Pentagonu). Sprawia to, że administracja Bidena ma dość czasu, aby wycofać się z niego – zanim zostaną poniesione zbyt duże koszty finansowe. Biden kilkukrotnie wyrażał się w przeszłości krytycznie co do taktycznego wykorzystywania broni nuklearnej i postulował, aby traktować ją jedynie jako instrument odstraszania strategicznego. Z drugiej strony pokusa jest wyraźna – rozmieszczenie takich rakiet sprawi, że U.S. Navy będzie mogła wystawić nie dwanaście okrętów z bronią nuklearną, ale nawet trzydzieści.

Jak zapowiedział już Biden, przedłużenie New START będzie pierwszym priorytetem – wszak dokument wygasa już 5 lutego 2021 roku, ale bez wątpienia w dłuższej perspektywie czynnikiem wpływającym na podejście amerykańskiej administracji do broni nuklearnej będą Chiny. Według szacunków Amerykanów Chiny mają obecnie nieco ponad 200 głowic, ale w tej dekadzie arsenał ma ulec podwojeniu. Biały Dom pod wodzą nowych władz będzie chciał w jakiś sposób włączyć Pekin w rozmowy o kontroli zbrojeń i ich redukcji.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 44
Reklama
Andrettoni
piątek, 22 stycznia 2021, 05:52

ChRL stała się mocarstwem światowym. Jest to kraj zdecydowanie silniejszy od Federacji Rosyjskiej i porównywalny z USA. Armia, a szczególnie siły nuklearne nie oddają tego statusu. Dlatego wątpię by Chińczycy zgodzili się na redukcje. Oczywiście można sobie porównywać potencjał Chin i Rosji razem, a USA "po drugiej stronie" ale przecież inne kraje też posiadają broń atomową, a w tym sojusznicy USA - Francja czy Izrael. Dlaczego Chińczycy mieliby się zgodzić na posiadanie mniejszej armii niż Rosja? Oczywiście cały czas postrzegamy ChRL jako przeciwnika USA i sojusznika FR, ale ta percepcja jest raczej zwodnicza. Jak by na to nie patrzeć to arsenał rosyjski nie będzie szybko unowocześniony w swojej masie. Rosja wydaje olbrzymie kwoty na armię, w porównaniu do swojej produkcji i w tym wyścigu jest na przegranej pozycji. USA stać na redukcję ilości z jednoczesnym podniesieniem jakości. Ten wyścig Amerykanie wygrali. Natomiast Chiny mają środki i wolę. Zwracam uwagę na los Krymu - Ukraina oddała broń atomową w zamian za gwarancje nienaruszalności. Gwarancje okazały się być nic nie warte. Z takim sąsiadem ja bym arsenału nie redukował, tylko go rozbudował. Powierzylibyście swoje bezpieczeństwo Putinowi?

Hanys
piątek, 22 stycznia 2021, 11:57

Ukraina nigdy nie miała broni atomowej, to była rosyjska broń i tylko Rosjanie mieli do niej kody :) A co od umów z USA, to jak sie na nich wychodzi wie najlepiej Iran, ale też inne kraje np. Rosja, Wenezuela, Irak i wiele innych :)

każdego szkoda...
piątek, 22 stycznia 2021, 10:30

@Andrettoni Putinowi, towarzyszowi Xi - tak, Bidenowi, Trumpowi, Natanyahu, Królowi Al Su’ud, Prezydentowi Erdoğanowi - zdecydowanie NIE

Jan z Krakowa
czwartek, 21 stycznia 2021, 20:44

Bardzo dobrze, że zostaną włączone Chiny do tych rozmów. Jednak, wydaje mi się, że jeżeli chodzi o podpisanie jakiejkolwiek umowy dot. kontroli zbrojeń i ich redukcji (myślę o taktycznej i strategicznej broni jako takiej, tj. ilość głowic i środków przenoszenia) to nie ma taka umowa sensu, o ile Chiny jej nie podpiszą (czyli muszą ją podpisać USA, Rosja i Chiny) i o ile nie będą możliwe skuteczne sposoby kontroli jej przestrzegania (trudno uwierzyć, wg obecnej praktyki, że taka skuteczna kontrola (weryfikacja) jest możliwa). Jeżeli taka umowa, bez spełnienia tych podstawowych dwóch warunków zostanie podpisana, to będzie to kolejna klęska w tej dziedzinie Ameryki, która w taki sposób, przez podobne porozumienia marnuje od lat swoją przewagę ekonomiczną (którą charakteryzuje makrowskaźnik GDP per capita i oczywiście absolutny wskaźnik GDP. Dzięki, mi in., zbrojeniom USA za Reagana padł CCCP , nie widzę sensu rezygnować z tego narzędzia. Poza tym, Stany powinny mieć przewagę nad sumarycznym takim potencjałem Rosji i Chin -- to chyba jest logiczne i bezpieczne, dla USA i światowego pokoju

Fanklub Daviena
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 10:20

Tak bardzo bałwochwalczo nie wychwalaj Reagana - to on wprowadził megadeficyt budżetowy i można powiedzieć, że zbrojeniami wykończył USA, bo już nigdy budżet USA się z tego nie podniósł, tylko zadłużenie pogłębiało. Za niego USA ostatni raz miały się dobrze gospodarczo... A Sowiety, co tumanom powtarzam, nie upadły, nie zostały wykończone przez USA, tylko ZOSTAŁY ZDEMONTOWANE WEWNĘTRZNIE PRZEZ KGB, które chciało zmienić ustrój i uwłaszczyć się na narodowym majątku. Dlatego Gorbaczow i Jelcyn są w Rosji uważani za zdrajców. Gdyby Sowiety chciały, to mogłyby trwać dowolnie długo - jak Kuba, Chiny, Korea Północna, Wietnam i nawet jakby naród jadł trawę, to na głowice atomowe zawsze by starczyło. :D

Fanklub Daviena
piątek, 22 stycznia 2021, 09:06

Umowa z Chinami jest nierealna: Chiny nie zgodzą się mieć limitów niższych niż przyznane Rosji i USA. USA natomiast obłąkańczo wymyśliły sobie traktować Rosję i Chiny razem i sumować ich arsenał i domagają się, by sumarycznie nie był większy od amerykańskiego. Na to oczywiście nigdy Rosja z Chinami się nie zgodzą i jest to bezczelność ze strony USA, bo odkąd są traktaty START Sowieci/Rosja domagali się, by do parytetów uwzględnić arsenał Francji i Anglii, a USA zawsze tego odmawiały, więc jakim bezczelnym prawem USA domaga się tego względem Chin? :D

Jacek
piątek, 22 stycznia 2021, 14:20

A Izrael to co???

xdx
środa, 27 stycznia 2021, 22:07

Israel ma 100-200 głowic jeśli wierzyć plotkom , dużo nie zmienia . Ma tylko odstraszać i to dość dobrze wychodzi.

Jabadabadu
czwartek, 21 stycznia 2021, 18:47

W powyższych rozważaniach i cytowanych wypowiedziach brakuje tego o czym wiedzą wszyscy lecz nikt nie mówi. A mianowicie tego, że wystarczy jedna, słownie JEDNA głowica zdetonowana w Yelliwstone, aby uwolnić drzemiącą tam gigantyczną kalderę i przebudzić superwulkan. Wówczas - według bardzo optymistycznych oszacowań 90% terytorium USA albo zniknie (dosłownie), albo zistanie przysypane wielometrową warstwą gorącej lawy i popiołów wulkanicznych. W konsekwenscji tego USA przejdą do historii. Przy tej okazji zima wulkaniczna obejmie co najmniej połowę kuli ziemskiej i potrwa kilka lub kilkanaście lat. W takim przypadku jakiekolwiek rizważania o "obronie przed uderzeniem 10 lub więcej głowic" nabierają zupełnie nowego, wręcz humorystycznego sensu.

Jacek
piątek, 22 stycznia 2021, 14:26

Nie mów dla kima bo to zrobi ;)

czwartek, 28 stycznia 2021, 10:16

Jakby mial czym:)

neon
piątek, 22 stycznia 2021, 09:31

Myślę że masz bujną wyobrażnie.Ten superwulkan to fikcja wymyślona przez płaskoziemców.

Davien
piątek, 22 stycznia 2021, 09:11

Jak widac nikt ci nie powiedział że z Rosji zostałoby jeszcze mniej bo najpierw radioaktywna pustynia a potem dosiegłaby ja katastrofa w Yellowstone która obejmie cała półkulę północna. Ale jak jestście tak.... by zaczynać wojnę jądrową...

Artur
piątek, 22 stycznia 2021, 07:40

Troche sie tym tematem interesowalem i okazuje sie iz nie jest to prawda-to raczej musialoby byc kilka glowic duzej mocy a i wtedy wynik wcale nie jest pewny-wynika to z tego iz ostatnimi czacy okazalo sie iz te kaldery z lawa sa glebiej niz dotychczas sadzono a pozatym cisnienie w nich spada wiec ich rozwalenie prawdopodobnie nie doprowadziloby do eksplozji superwulkanu. Ale zalozmy ze masz racje o atakujacmey udaloby sie taki efekt osiagnac-coz efekt eksplozji superwulkanu odlegle regiony USA odczulyby dopiero po wielu godzinach co zostawia mnostwo czasu na zmasowany kontratak-to plus efekty wybuchu sueprwulkanu gwarantuja cofniecie sie cywilizacji do glebokiego sredniowiecza-nie ma zwyciezcow wiec raczje nikt powazny takiej akcji nie dokona(a "niepowazni" gracze nie maja wystarczajacych srodkow).

Ekspert
piątek, 22 stycznia 2021, 06:15

Wedlog szacunkow, elsplozja superwulkanu Yellowstone spowoduje smierc co najmniej pieciu (5) miliardow ludzi, nie natychmiast oczywiscie. Spowodowane bedzie to powszechnym glodem, gdyz liczba pylow uwolnionych po eksplozji doprowadzi do tak zwanej "nuklearnej zimy". Ale w trakcie tekiej eksplozji zostana takze uwonlnione niewyobrazalne ilosci siarki (2 miliardy ton), ktore spwowoduja kwasne deszcze, zabojcze dla wszelkiej flory i fauny. Superwulkan Yellowstone wybuchal juz kilkukrotnie w przeszlosci, srednio co 600 000 lat. Ostatnia eksplozja miala miejsce 640 000 lat temu, wczesniejsz 1,3 miliona lat temu, i jeszcze wczesniejsza 2,1 miliona lat temu. Bardziej optymistyczne prognozy mowia z kolei, ze tak potężne ilości siarki i popiołów uwolnione do atmosfery spowodują ograniczenie docierania do powierzchni ziemi promieni słonecznych, początkowo na Ameryką Północną, a z biegiem czasu także nad całą planetą, gdy gazy i popioły okrążą Ziemię wraz z prądami strumieniowymi. Ochłodzenie klimatu będzie nękać swiat przez co najmniej 10 lat. Ludzkosc bedzie musiala się wtedy liczyć z klęską nieurodzaju, problemami z produkcją żywności i gigantycznymi jej cenami, a także wstrząsami w gospodarce, znacznie poważniejszymi niż w czasie pandemii koronawirusa.Wedlog naukowcow erupcja Yellowstone sie spoznia, i wulkoan moze wybuchnac jutro, jak i za kilkadziesiat tysiecy lat. Czytalem, ze kiedys ZSRR bralo pod uwage atak nuklearny na Yellowstone, lecz bylby to przyslowiowy "strzal w kolano".

Luke
czwartek, 21 stycznia 2021, 22:02

Tylko komu by się to opłaciło? Marne szanse by jakiekolwiek państwo przetrwało gdyby ten scenariusz się sprawdził.

Wujsko
czwartek, 21 stycznia 2021, 18:13

Po co im tyle atomówek. Taka ilość to tylko przyda się od zniszczenia świata.

jak żyć, jak ....
czwartek, 21 stycznia 2021, 13:18

Niemozliwe ?!?!?! "Co gorsza, wszystkie jej elementy składowe są już stare i nieubłaganie zbliżają się do końca swej żywotności."

Davien
czwartek, 21 stycznia 2021, 18:59

I spokojnie opracowuja sobie nowe tak jak i stare wyprzedzające to co ma przeciwnik:)

piątek, 22 stycznia 2021, 06:16

I tak opracuja jak opracowali F-35?

Davien
czwartek, 28 stycznia 2021, 10:18

No popatrz opracowali , lata i ma się dobrze, a wy w Rosji nie potrafiie złozyć do kupy kiepskiej podróbki F-22 dekady zacofanej w stosunku do F-22/35:)

czwartek, 28 stycznia 2021, 13:49

Tak, F-35 lata z 871 wadami. Cud nad cudy, w którym pietnaście lat od oblotu wciąż nie dizała hełm pilota.

czwartek, 28 stycznia 2021, 13:49

Tak, F-35 lata z 871 wadami. Cud nad cudy, w którym pietnaście lat od oblotu wciąż nie dizała hełm pilota.

Janek
czwartek, 21 stycznia 2021, 19:46

No niestety nie spokojnie. Przeczytaj artykuł. Amerykański arsenał jest stary, względnie modernizowany.. ale to skansen technologiczny o dyskusyjnej zdolności do dzialania..

Davien
piątek, 22 stycznia 2021, 09:12

Doprawdy?? Bo obecnie nawet Rosja ma ledwo pociski o parametrach dorównujących Minutemanom III czy ALCM. A na morzu nie ma rakiet zdolnych dorównac Trientom II.

Janek
piątek, 22 stycznia 2021, 14:25

A o jakich kolego parametrach prawisz? 50 letni Minutemanom kontra o 30 do 50 lat młodsze Topol, Jars, Sarmat, czy Avandard.. Trident ze swoimi gabarytami na systemach wczesnego ostrzegania świeci jak słońce. Bulawa przynajmniej leci po płaskiej trajektorii i jest trudno wykrywalna. Marzenia. marzeniami, ale realia sa nieublagane. Bez nowych systemow i rakiet amerykanske wojska nuklearne to skansen i dobrze o tym wiedzą..

Davien
piątek, 22 stycznia 2021, 15:35

Sam Chciałes: dopiero RS-24 Jars ma parametry porównywalne z tymi Minutemanami III sprtzed 50 lat, RS-28 Sarmat nie istnieje, ciagle nei moga skończyc testów I stopnia, Awangard to szybujaca głowica hipersoniczna wolniejsza od zwykłych ICBM-ów dla której nosnikiem jest antyczna UR-100nUTTCh z resursami wyczerpanymi ponad 20 lat temu. Maja całe 6 sztuk. Buława to najbardziej zawodny SLBM w historii i jest tak trudno wykrywalna jak Tu-160:)) Trident II D5 wyprzedza ja o dziesięciolecia:))

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku.
wtorek, 26 stycznia 2021, 06:53

Davidku, wykorzystujesz w swojej propagandzie nieudane proby prototypowych pociskow Bulawa, ale nikt sie na to nie da nabrac. Ostatnie testy dowodza, ze pociski sa w pelni sprawne. Koniec kropka. Bulawa to nie F-35, ktoremu psuja sie cztery systemy jednoczesnie podczas ladowania, albo skladaja sie kola sekunde po wyladowaniu. Rosyjskie pociski ICBM czy SLBM w niczym nie ustepuja amerykanskim odpowiednikom, a do tego Rosjanie swoje pociski ICBM maj na mobilnych platformach, ktore bardzo latwo ukryc i trudno zniszczyc, w przeciwienstwie do silosow z Minetemanami, ktorych lokalizacja jest powszechnie znana. Generalnie rosyjski arsenal strategiczny jest o wiele bardziej nowoczesny i nowszy czego dowodza twarde dane w postaci danych technicznych czy terminow wejscia broni do sluzby. I swoim zaklinaniem rzeczywistosci nie podwazysz twardych faktow. Skansenem sa czterdziesto letnie Minutemany. A o tym, ze Rosyjskie pociski ICBM no nowsze i niowoczesniejsze, swiadcza chociazby daty wejscia tej broni do sluzby. Szach mat!!! Chociazby taki RS-24 Yars, ma taki sam zasieg i lepsza celnosc O Minutemana III a do tego jest od niego 30 lat mlodszy. Szach mat!!! Trident II ktory po odpoaleniu polecial przeciwna strone niz powinien jest najlepszy na swiecie. A Rosyjskie rakiety to pewnie z kartonu. Wiemy Davidku, wiemy. Wiadomo Davidku ze strasznie boli cie fakt, ze Rosjanie posiadaja lepsze Jarsy, do tego na platformach mobilnych, czyli bardzoo latwe do ukrycia i trudne do zniszczenia, w przeciwienstwie do silosow. Bulawa juz jest dopracowana Davidku, a ostatnio odpalono cztery bulawie w jednej salwie, czyli zrobiono cos czego Ohio nie jest w stanie zrobic ze swoimi Tridentami. W 2022 roku wchodzi na uzbrojenie RS-28, czyli bron o potencjale zniszczenia obszaru stanu Teksas lub Francji za pomoca jednego tylko pocisku. A ty Davidzie bajasz o starych Minitemanach III ktore moga rozpasc sie ze starosci podczas startu czy starych Tridentach o parametrach gorszych od Bulawy.

Davien
czwartek, 28 stycznia 2021, 10:24

Jak widzę nasz mistrz od urojonych AIM-120 powrócił:) Ostatnie testy dowodza jedynie że Buława przekroczyła w końcu 60% niezawodnosci, co i tak czyni ją najgorszym SLBM wszechczasów. Rosyjskie pociski RS-24 Jars ledwo dorównuja możliwościami Minutemanom III wiec daruj sobie bajki. Może i są nowsze ale na pewno nie nowocześneijsze:) Trident II Ma ponad 98% niezawodnosci wiec jak widac jedynie rozbawiasz ludzi. A juz z tym ze Trident II jest gorszy od zawodnej Buławy to tak pojechałęś... Ale co się dziwić, każa ci robić z siebie zwykłą.... to robisz:) Aha RS-28 czyli wielko prymitywny pocisk będący nastepca RS-36 nie moze się wyf\grzebac z testów I stopnia:) A co do zniszczenia to jeden Trident ma wieksze możliwości od tego twojego RS-28:)

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku.
piątek, 29 stycznia 2021, 10:45

Tak dla przypomnienia, nie kto inny jak Davien pisal, ze F-4F Luftwaffe uzbrojone byly w pociski AIM-120 i AIM-9L w 1973 roku. Nie kto inny jak Davien pisal, ze Prezydent FR Putin w oficjalnym wystapieniu oswiadczyl, ze F-35 ma system chlodzenia spalin. Nie kto inny jak Davien pisal, ze widzial lopatki turbiny od strony wlotu powietrza w silniku odrzutowym a w Polsce bylo referendum o przystapieniu Polski do NATO. Nie kto inny jak Davien pisal, ze konwencja o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, znana również jako konwencja chicagowska musi byc przestrzegana i obowiazuje takze samoloty bojowe. Nie kto inny jak Davien pisal, ze YF-12 lata w 2021 roku. I jeszcxze wiele innych tylko mi szkoda czasu zeby wszystko wymieniac.

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku.
piątek, 29 stycznia 2021, 10:43

Rosyjski potencjał bronii strategicznej jest lepszy i nowocześniejszy od amerykańskiego i nie zakrzyczysz tego faktu przepisując drugi raz ten sam komentarz.

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku.
piątek, 29 stycznia 2021, 10:42

Trident II ma wieksze możliwości od RS-28. A od kiedy?

Szymon
czwartek, 21 stycznia 2021, 11:27

Na ich miejscu prawdopodobnie zrezygnowałbym z lotnictwa strategicznego, poza B-2. Reszta musi pozostać.

Davien
czwartek, 21 stycznia 2021, 19:03

B-2 i B-1B zastapione będą przez B-21 Raider. A B-52H w roli nosicieli ALCM/CALCM sprawują się doskonale.

czwartek, 21 stycznia 2021, 19:44

Ale to nie o to chodzi, czy się sprawują, czy nie. same okręty podwodne wystarczą, żeby zniszczyć Chiny i Rosję

rozbawiony
czwartek, 21 stycznia 2021, 11:22

Czyżby miał się powtórzyć scenariusz z lat 80- tych ubiegłego wieku ? Tylko tym razem to USA mogą nie sprostać finansowo wyścigowi zbrojeń i polec w starciu z Chinami i Rosją . Dla nas niepokojący może być szczególnie pomysł rezygnacji przez amerykanów z niewielkich głowic taktycznych umieszczonych w rakietach .

Davien
czwartek, 21 stycznia 2021, 19:01

W latach 80-tych to ZSRS rozpaczliwie prosił USA o podpisanie INF kiedy się okazało że nie mają żadnej obrony przed Pershingami i Gryphonami. Ostatnio Putin chciał nowego traktatu rozbrojeniowego i właczenia do niego broni hipersonicznej. Przypadek?....

Janek
czwartek, 21 stycznia 2021, 21:05

W latach 80-tych to ZSSR miał 40 tys. glowic nuklearnych, a USA 22 tysiace.. Może to ci coś uzmysłowi

Davien
piątek, 22 stycznia 2021, 09:15

I te 22 tyś spokojnie wystarczało do odparowania ZSRS a Pershingi i Gryphony umozliwamy uderzenie po którym nie miałby kto wydać rozkazu odpalenia tych rosyjskich głowic:)Może w końcu Iwan zrozumiesz, choć bardzo w to watpię.

Gonitwa myśli
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 00:42

Niestety komuniści prawdopodobnie stworzyli najstraszniejszą broń na świecie, "czarna ręka". Broń ta miał być komputerem który w przypadku straty kontaktu ze wszystkimi dowodztwami miał wydać rozkaz by odpalić wszystko co było do niego podłączone w stronę USA i NATO. Osobiście uważam, że podobne systemy mogą mieć Amerykanie. W myśl zasady, że nawet po śmierci nie możemy przegrać. Wojna atomowa to straszne starcie gdzie nikt nie wygra. Na początku tzw. "ery atomowej" przeprowadzano poligonowe testy nowej broni. Generałowie byli zachwyceni. Jednak wraz z przejściem z kiloton na megatony. Ludzie stworzyli broń która naprawdę może nasze istnienie zakończyć. Broń atomowa jest bronią brudną. Może dzięki temu nikt jej nie używa. Broń ta zakończyła 2 wojnę światową i chyba paradoksalnie zapobiegła trzeciej. W apogeum zimnej wojny obie strony posiadały taką liczbę głowic, że debatowano nie o tym czy wystarczy ich by zniszczyć świat ale czy można to zrobić 12 czy 13 razy. Ostatnio do sieci trafiły częściowe plany uderzenia na USA opracowane przez ZSRR. Wielu kojarzy zapewne NORAD. Baza wojskowa we wnętrzu góry która jest odporna na wybuch jądrowy. Rosjanie z różnych systemów mieli wycelowane tam tylko 146 głowic. Z Polski miała zostać atomowa pustynia. Doktryna NATO przewidywała, że dla zatrzymania przemarszu armii czerwonej przez POLSKĘ mieli wycelowane po jednym pocisku na każdy most na Wiśle. W planie były również uderzenia na inne cele w naszym kraju. Zresztą broń jądrowa to tylko jedno. Za PRL przewidywano, że pojedyńcze uderzenie jądrowe w pewne zakłady chemiczne w zachodniopomorskim doprowadzi do powstanie trującej chmury która sięgnie do Bieszczad. Wiecie czemu w układach rozbrojeniowych zakazywano opracowywania broni anty-balistycznej? Żeby nie zachwiać doktryny gwarantowanego wzajemnego zniszczenia. Każdy się bał, że ktoś niepowołany kiedyś położy rękę na przycisku. Nawet nie zdjecie sobie sprawy jak USA do spółki z Rosjanami i chińczykami srali w gacie podczas zawirowań politycznych w Pakistanie. Żeby tylko jacyś ekstremiści nie położyli łapy na glowicach. Pamiętajcie wojna to jedna z najstraszniejszych rzeczy jaka może nas spotkać. Te wszystkie wyobrażenia o bohaterstwie i o tym, że ktoś powinien kogoś zbombardować są świetne jak siedzi się w domu przy herbatce. Einstein mówił, że nie wie jak będzie wyglądać trzecia wojna światowa ale czwarta będzie toczona na kije i kamienie. Kawka z Orlenu a nawet ciepła woda w kranie przejdzie do przeszłości. Jeśli ktoś tutaj interesował się kiedyś wywiadem wie, że obie strony miały i pewnie mają różne atomowe psikusy przygotowane. Ostatnio było tu o dronach podwodnych z glowicami. Fajna rzecz ale nic nowego. W czasach zimnej wojny Rosjanie podłożyli sobie wielki ładunek atomowy prawie pod dowództwem NATO. To chyba było w zatoce obok Neapolu. Rosyjskie rakiety na Kubie były bee ale rosyjskie okręty podwodne i zachodnich wybrzeży USA już były ok bo co zrobić. Nawet jeśli Amerykanie je śledzili to wystarczył jeden który zdołałby odpalić pociski. Uwierzcie, że wojna jest straszna. Wybaczcie chaos w wypowiedzi ale i tak nie zdołałbym tu opisać wszystkiego co mi wiadome a w głowie gonitwa myśli. Docenimy nasz kraj bo generalnie nie mieszkamy w złym miejscu na świecie. Mając na uwadze, żeby ostrożnie mieszać się do różnych awantur.

Davien
czwartek, 28 stycznia 2021, 10:27

Polecam porządnei zapoznac się z tzw "Martwą Reką" bo o to ci chodzi:) To taki sam mit jak te pogubione walizkowe bomby jadrowe i nawet Rosjanie nie byli tak głubi by stworzyc coś takiego.

Janek
sobota, 23 stycznia 2021, 15:09

Joe Biden prosi Rosje o przedłużenie porozumienia START..

Davien
czwartek, 28 stycznia 2021, 10:27

Nie Bien, ale Rosja i do tego właczyła w to swoje Awangardy:)

piątek, 29 stycznia 2021, 10:41

Jak to nie? Przecież to juz stało sie faktem.

Davien
poniedziałek, 1 lutego 2021, 14:32

Faktem się stało że podpisano przedłużeni Start i objał on rosyjskie szybujace głowice hipersoniczne:))

Marek
piątek, 22 stycznia 2021, 08:47

Tylko, że ZSSR mógł sobie pozwolić, bo okradał demoludy. A to se ne vrati.

lung
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 15:43

A szkoda, bo byś dziś zył sobie w spokoju, a tak bedziesz miejscem pierwszych uderzeń rakietowych, po których świat zapomni o Polsce i Polakach.

Valdore
czwartek, 28 stycznia 2021, 10:28

Raczej o was Rosjanach i o Rosji jak wyparujecie. Ale to odpowiednia kara za zaczynanie wojny jadrowej.

Tweets Defence24