Siły zbrojne

„Zimnowojenne” rakiety NATO nad Morzem Czarnym

Fot. Pfc. Nicholas Vidro, 7th Mobile Public Affairs Detachment/US Army.
Fot. Pfc. Nicholas Vidro, 7th Mobile Public Affairs Detachment/US Army.

Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Rumunii wzięły udział we wspólnym szkoleniu pododdziałów obrony przeciwlotniczej. Zarówno wojskowi z USA, jak i Rumunii użyli systemów rakietowych, opracowanych lub wykorzystywanych przez wojska NATO w czasach Zimnej Wojny. Amerykanie zamierzają wzmocnić bezpośrednią obronę swoich wojsk lądowych. 

Jak czytamy w komunikacie US Army, podczas manewrów Tobruq Legacy (odbywających się też w Czechach i na Litwie, w tym drugim wypadku z udziałem żołnierzy polskich) w Rumunii przeprowadzono wspólne strzelania rakietowe pododdziałów z Rumunii i USA. Manewry zakończyły się w drugiej połowie lipca.

Siły zbrojne obydwu państw używały systemów produkcji amerykańskiej. W wypadku jednostek rumuńskich był to zestaw MIM-23 Hawk, pozyskany wcześniej z nadwyżek sił zbrojnych Holandii. Jest to system rakietowy z pociskami kierowanymi półaktywnie radarowo, zdolnymi do zwalczania celów na odległościach rzędu 40-50 km.

Czytaj więcej: Przeciwlotnicze baterie dla US Army w Europie. Baza w Redzikowie – zgodnie z planem

Pierwsze zestawy rodziny Hawk osiągnęły gotowość bojową na przełomie lat 50./60. XX wieku. Od tego czasu były modernizowane. W wielu państwach po zakończeniu Zimnej Wojny wycofano je ze służby (np. Niemcy, USA, czy właśnie Holandia), ale są nadal używane nie tylko w Rumunii, ale też przykładowo w Turcji i w Szwecji. Rumuńskie systemy Hawk reprezentują obecnie wersję PIP III R. Bukareszt zamierza pozyskać systemy przeciwlotnicze Patriot, ale przynajmniej na pierwszym etapie zastąpią one systemy pochodzenia sowieckiego, a z zestawami Hawk będą współdziałać w systemie obrony powietrznej.

Czytaj więcej: Zbrojenie Międzymorza. Rumunia kupuje Patrioty [KOMENTARZ]

Z kolei amerykańskie jednostki Gwardii Narodowej ze stanu Południowa Karolina rozlokowały zestawy AN/TWQ-1 Avenger, z pociskami Stinger. Wiadomo, że te ostatnie będą modernizowane, a same wyrzutnie Avenger mogą być coraz częściej obecne w Europie w ramach działań związanych z wzmocnieniem wschodniej flanki NATO. Do końca roku fiskalnego 2018 na kontynencie ma też znaleźć się sprzęt dla batalionu Avenger (w ramach Army Prepositioned Stock).

Stinger Avenger
Fot. Pfc. Nicholas Vidro/US Army.

Avenger to zestaw z dwoma kontenerowymi wyrzutniami Stinger (po cztery pociski w każdej) na podwoziu wozu HMMWV. W przeszłości na podstawie architektury Avengera opracowano pojazd Bradley Linebacker, jednak wozy te wycofano ze służby. AN/TWQ-1 wszedł do służby na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, ale prace nad tym systemem realizowano jeszcze w czasach Zimnej Wojny, a stanowiący jego podstawowe uzbrojenie Stinger jest niemal symbolem jej końcowego okresu, choćby z uwagi na użycie bojowe przeciwko siłom ZSRR w Afganistanie.

Czytaj więcej: Stingery przeciwko rosyjskim dronom 

Po wybuchu wojny na Ukrainie Amerykanie zamierzają jednak odbudować swoje zdolności osłony manewrowych wojsk lądowych. Proces ten będzie oparty prawdopodobnie zarówno o wdrażanie dodatkowych systemów przeciwlotniczych Avenger w obecnej postaci, jak i bardziej zaawansowanych, ale bazujących również na architekturze Avengera zestawów osadzonych na podwoziu transporterów Stryker czy BWP Bradley.

Koncern Boeing demonstrował już bowiem zmodernizowaną wieżę Avenger, dostosowaną do odpalania rakiet Sidewinder (o wyższych od Stingera parametrach jeśli chodzi o zasięg i pułap zwalczanych celów) czy przeciwpancernych Hellfire, i może ona zostać wykorzystana. Oprócz tego Amerykanie biorą poważnie pod uwagę utworzenie niewielkich pododdziałów strzelców zestawów przeciwlotniczych Stinger w różnych jednostkach wojskowych.

Wspólne ćwiczenia obrony przeciwlotniczej sił zbrojnych Rumunii i USA są więc tylko pierwszym etapem procesu zwiększania zdolności obrony przeciwlotniczej. Po obu stronach na razie biorą w nich udział systemy, wywodzące się w dużym stopniu z różnych okresów Zimnej Wojny. Rumuńska armia już wcześniej dokonywała ograniczonych zakupów zachodniego sprzętu przeciwlotniczego, czego przykładem są używane systemy przeciwlotnicze Gepard z nadwyżek Bundeswehry czy baterie 35 mm GDF-003 (jedna z nich wspiera grupę batalionową, rozlokowaną w regionie Orzysza). Paradoksalnie zarówno USA jak i Rumunia planują wzmacniać swoje zdolności w zakresie obrony przeciwlotniczej, co ma związek ze wzrostem napięcia po wybuchu konfliktu na Ukrainie.

Zobacz też: Gen. Hodges: Powidz "hubem lotniczym" US Army [Defence24.pl TV]

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.