Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Ważny apel z Kijowa ws. Polski. „Decyzje, które szkodzą”

Iryna Wereszczuk w trakcie przemówienia - zdjęcie poglądowe
Iryna Wereszczuk w trakcie przemówienia - zdjęcie poglądowe
Autor. Biuro Prezydenta Ukrainy / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/)

W środę, 21 października, Iryna Wereszczuk – zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy – zwróciła się z apelem do radnych Lwowskiej Rady Obwodowej, którzy dzień wcześniej ogłosili ustanowienie roku 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza.

Reklama

Apel Iryny Wereszczuk

We wtorek, 20 października, informowaliśmy o skandalicznej decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej, która ogłosiła rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza i działacza OUN Ołeha Olżycza. Przyjęta uchwała wywołała oburzenie nie tylko w Polsce. O opamiętanie się lwowskich radnych apelowała Iryna Wereszczuk, zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy.

„Zwracam się do szanownych radnych Lwowskiej Rady Obwodowej. Sama pochodzę z obwodu lwowskiego. Co więcej, swego czasu, podobnie jak wy, pracowałam we władzach lokalnych. Dlatego dobrze wiem, czym jest samorząd terytorialny, i z wielkim szacunkiem odnoszę się do praw wspólnot terytorialnych.

Jednocześnie władze lokalne obwodu lwowskiego nie mogą lekceważyć interesów polityki zagranicznej państwa ukraińskiego. Chodzi o niektóre wasze decyzje, które szkodzą naszym stosunkom z Polską – jednym z kluczowych sojuszników w wojnie z Rosją” – rozpoczęła apel w serwisie Telegram Iryna Wereszczuk.

Reklama

Ukraina zależna od Polski

W dalszej części apelu zastępczyni szefa BPU rozwinęła swoją argumentację, słusznie zauważając, że Polska jest jednym z kluczowych sojuszników Ukrainy, dzięki któremu państwo może kontynuować walkę z rosyjskim najeźdźcą.

Tym, co zwraca uwagę w przytaczanym apelu, jest fakt, że Wereszczuk nie potępia samej decyzji władz obwodu i nie krytykuje UPA czy Szuchewycza – apeluje po prostu o „pragmatyczne” podejście do polityki, w żadnym ze zdań nie ujawniając swojego stosunku do miejsca hitlerowskich kolaborantów w ukraińskiej historii.

„Czy nam się to podoba, czy nie, nasza logistyka wojskowa i gospodarcza w znacznym stopniu zależy od Polski. Przez jej terytorium dociera do nas broń oraz inna pomoc niezbędna do przetrwania. Od wsparcia Polski zależą również nasze postępy na drodze do UE i NATO. Czy nam się to podoba, czy nie. Nie zapominajmy też o niemal milionie Ukraińców, którzy znaleźli schronienie w Polsce.

Reklama

Dlatego nie możemy nie liczyć się z Polakami. Zwłaszcza w czasie wojny. Tym bardziej w tak wrażliwych kwestiach jak pamięć historyczna. Na napięciach w naszych stosunkach z Polską korzysta wyłącznie Rosja. A do tego nie wolno dopuścić. Apeluję do was o pragmatyzm i odpowiedzialność za państwo. Mam nadzieję, że mnie wysłuchacie” – brzmi treść apelu Iryny Wereszczuk.

Reakcje na skandaliczną decyzję

Warto przypomnieć o tym, że na skandaliczną decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej zareagowały także polskie instytucje. Błyskawicznie do sprawy odniósł się Instytut Pamięci Narodowej oraz szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz. IPN przytoczył najistotniejsze punkty w historii UPA i zbrodniarza Romana Szuchewycza, a minister obrony narodowej zaapelował, by władze w Kijowie odcięły się od tej decyzji.

Niedługo później Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, podpisał wniosek o wpisanie Swiatosława Szeremety (radnego i pomysłodawcy decyzji) na listę osób niepożądanych w Polsce.

Reklama
Zobacz również
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama