Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosyjski „termobaryczny Smok” na celowniku ukraińskiego drona

Wyrzutnia rakiet termobarycznych TOS-3 Drakon użyta przez Rosjan na kierunku pokrowskim
Wyrzutnia rakiet termobarycznych TOS-3 Drakon użyta przez Rosjan na kierunku pokrowskim
Autor. Telegram

Ukraiński dron podjął próbę zaatakowania w obwodzie biełgorodzkim nowej rosyjskiej wyrzutni rakiet termobarycznych TOS-3 Drakon/Dragon. Czy próba porażenia udała się? Są tutaj wątpliwości.

"Smok" w obwodzie biełgorodzkim Wyrzutnia rakiet termobarycznych TOS-3
Reklama

Pierwsze materiały przedstawiające użycie przez Rosjan na froncie nowej odmiany samobieżnej wyrzutni rakiet termobarycznych (w Rosji określanych mianem ciężkich miotaczy ognia) pojawiły się w czerwcu zeszłego roku. Podobnie jak na pierwszej prezentacji pojazd ten otrzymał dodatkową osłonę prętową, mającą na celu zwiększenie jego ochrony przed dronami FPV.

"Smok" w obwodzie biełgorodzkim

Później „Smok” był widziany m.in. na stanie 29. Samodzielnej Brygady Ochrony Radiologicznej, Chemicznej i Biologicznej, a częstotliwość jego pojawiania się na linii frontu i w jej okolicach sukcesywnie rosła (chociaż dalej nie wydaje się on tak liczny na wyposażeniu armii jak starsze TOS-1A). Niedawno pojawiło się nagranie z TOS-3 operującym w obwodzie biełgorodzkim. Pojazd stał się celem dla jednego z ukraińskich dronów, któremu udało się dogonić go i spróbować porazić.

Opis nagrania wskazuje, że jest to pierwsze porażenie TOS-3 przez ukraińską armię, ale film urywa się w takim momencie, że trafienie nie jest takie pewne. W momencie urwania obrazu dron wydaje się schodzić z prostej linii do trafienia wozu i mógł np. stracić łączność lub zerwać światłowód. Bez dodatkowego materiału mamy więcej pytań, niż odpowiedzi.

Reklama

Nie można także wykluczyć, że dron w jakiś sposób trafił w TOS-3 i spowodował uszkodzenia, a przy wsparciu „frontowego szczęścia” nawet zniszczenia po uderzeniu w którąś z rakiet termobarycznych wywołując reakcję łańcuchową. Na ten moment jednak wydaje się, że atak się nie powiódł, lub jego efekt był mizerny.

Przy tej okazji warto zobaczyć, że rosyjskie wyrzutnie rakiet termobarycznych nie zniknęły z linii frontu. Początkowe problemy z ich podatnością na ostrzał (zasięg rażenia TOS-1A określa się na 6-10 km) udało się rozwiązać wdrażając do służby nowsze odmiany (TOS-2/3) wraz z nową amunicją, o znacznie większym zasięgu rażenia.

Wyrzutnia rakiet termobarycznych TOS-3

TOS-3 to rosyjska samobieżna wieloprowadnicowa wyrzutnia pocisków rakietowych kalibru 220 mm bazująca na zmodyfikowanym podwoziu czołgu T-90. Jest to najnowsza odmiana rodziny pojazdów TOS, określanych jako ciężkie miotacze ognia ze względu na stosowany w nich środek bojowy – rakietowe pociski z głowicą termobaryczną. Odmiana ta, podobnie jak kołowe TOS-2 Tosoczka, może wykorzystywać nowy rodzaj rakiet ze zwiększoną donośnością określaną na 15-24 km (względem wcześniejszych 6-10 km).

Reklama
YouTube cover video

TOS-3 Dragon w porównaniu do poprzednich pojazdów tej rodziny posiada mniejszą jednostkę ognia wynoszącą 15 gotowych do wystrzału efektorów, względem 18 w przypadku TOS-2 oraz 24, jeżeli chodzi o TOS-1A. Zmniejszenie liczby prowadnic powoduje obniżenie masy własnej pojazdu, tym samym pozwalając mu na swobodniejsze poruszanie się w terenie.

Rosyjskie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet termobarycznych TOS-3 Dragon oraz TOS-2 Tosoczka z zamontowanymi osłonami prętowymi.
Rosyjskie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet termobarycznych TOS-3 Dragon oraz TOS-2 Tosoczka z zamontowanymi osłonami prętowymi.
Autor. Rosyjskie Ministerstwo Obrony
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama