- WIADOMOŚCI
Jak wojna zmieniła bombowce Su-34? Odpowiedź rosyjskiego przemysłu na straty frontowe
Autor. Anna Zvereva (CC BY-SA 2.0)
Szacuje się, że z floty 130-140 Su-34 na wojnę skierowano początkowo 60-80 Su-34M i Su-34NWO, które stanowiły trzon taktycznych sił uderzeniowo-bombowych w pierwszym etapie konfliktu, atakując głównie klasycznymi bombami. Głównymi bazami, z których Su-34 startowały do ataków na Kijów, Charków czy Donbas, były m.in. bazy w Łunińcu na Białorusi, Buturlinowce, Bałtimorze w Woroneżu czy Morozowsku.
Początkowa taktyka skupiania maszyn na kilku lotniskach tuż przy granicy okazała się dla Rosjan zgubna i po ukraińskich uderzeniach na Morozowsk i Woroneż (Bałtimor), zrezygnowano z trzymania dziesiątek maszyn w jednej bazie, przesuwając je na lotniska bardzo oddalone od granicy, jak np. Szagoł w obwodzie czelabińskim (ok. 1700 km), skąd dolatują w strefę zrzutu bomb szybujących UMPK. W erze ukraińskiego deep strike i tam nie są zresztą bezpieczne, bowiem baza w Szagole (Su-57 i Su-34) była atakowana w kwietniu br.
Początki wojny
W pierwszych miesiącach wojny lotnictwo taktyczne i uderzeniowe WKS poniosło najcięższe straty, ponieważ Su-34 masowo wykonywały niski lot nad terytorium kontrolowanym przez Ukrainę w celu zrzutu tradycyjnych bomb, co narażało je na gęsty ogień obrony przeciwlotniczej krótkiego i średniego zasięgu. Amunicję kierowaną, jak np. rakiety rodziny Ch-25, stosowano raczej rzadko. Skuteczność ataków klasycznymi bombami była niska, a zagrożenie, a zatem i straty bojowe, bardzo wysokie. Dla zrzutu klasycznych bomb, aby uniknąć wykrycia przez ukraińskie systemy dalekiego zasięgu (jak S-300), maszyny schodziły na ekstremalnie niskie wysokości (często poniżej 100-200 metrów), tym samym wlatując wprost w gęstą sieć zestawów Stinger, Piorun, Igła czy Starstreak, które zestrzeliły wiele maszyn. Przykładowo strona ukraińska potwierdziła, że Su-34 strącony wieczorem 6 marca 2022 r. nad Charkowem został zestrzelony z użyciem polskiego przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego Piorun, z kolei zestrzelenie w rejonie buczańskim 18 marca 2022 r. to skuteczne życie zestawu FIM-92 Stinger. Oczywiście zagrożeniem były wszystkie systemy przeciwlotnicze, nie tylko MANPADs, dlatego na tym etapie wojny straty bojowe wśród Su-34 były bardzo duże.
Bomby z UMPK
Sytuacja zmieniła się po wprowadzeniu przez Rosję modułów szybujących UMPK, kiedy Su-34 przeszły na taktykę zrzutu bomb z dużej odległości, zza linii frontu, pozostając poza bezpośrednim zasięgiem wielu systemów przeciwlotniczych. Liczba zestrzeleń spadła, choć nadal dochodziło do bolesnych dla WKS incydentów, bowiem trzeba pamiętać, że w czasie wojny straty to także wynik awarii i usterek, oraz pomyłkowych strat od ognia własnej obrony przeciwlotniczej (friendly fire). W 2025 roku miały miejsce dwa głośne i potwierdzone incydenty – jeden zakwalifikowany jako friendly fire, a drugi jako katastrofalna awaria techniczna – które zakończyły się utratą obu Su-34.
Po ogromnych stratach z 2022 roku Rosjanie wyciągnęli więc pewne wnioski, które przyniosły zmianę taktyki wraz z masowym wdrożeniu modułów UMPK, które zamieniły stare bomby w broń szybującą o zasięgu 50–70 km. Aby bomba szybująca miała odpowiedni zasięg, Su-34 musi lecieć wysoko, ale nie musi zbliżać się bezpośrednio do linii frontu. Na dużym pułapie i w odległości kilkudziesięciu kilometrów za linią frontu, załogi Su-34 były całkowicie nieosiągalne nie tylko dla operatorów z systemami krótkiego zasięgu, w tym naramiennymi, ale nawet dla systemów przeciwlotniczych średniego zasięgu. Jedynym sposobem na sięgnięcie tak działającego Su-34 były mobilne zasadzki przeciwlotnicze, organizowane przez jednostki ukraińskie z użyciem systemów dalekiego zasięgu, takich jak Patriot. Jedną z najbardziej nagłośnionych takich zasadzek była tzw. zasadzka briańska, o czym niżej.
Misje z bombami z UMPK, także dużych wagomiarów jak FAB-1500, a nawet trzytonowe FAB-3000, zrzucanych zza linii frontu, stały się podstawą taktyki uderzeniowych Su-34. Bomby zrzucane masowo, zwłaszcza na wybranych odcinkach frontu, wprost torują drogę grupom szturmowym. Wprawdzie celność samych bomb z UMPK pozostaje wiele do życzenia, jednakże nierzadko ich duży wagomiar, zrzucanie serii bomb, albo powtarzane wielokrotnie uderzenia, są ogromnym problemem, dla ukraińskiej piechoty. Problem jest ogromny i wciąż aktualny, bowiem liczba bomb z UMPK zrzucanych na pozycje ukraińskie stale rośnie. Według oficjalnych danych Sztabu Generalnego SZU w lipcu 2026 r. liczba użytych bomb szybujących przekroczyła 8300, co stanowi najwyższy miesięczny wynik od początku wojny.
Ewolucja bomb z modułami UMPK przyniosła skokowy wzrost ich zasięgu. W 2023 roku standardowe bomby FAB-500 miały zasięg szacowany na ok. 40–60 km. W latach 2024–2025 poprawa aerodynamiki i wprowadzenie wersji UMPK-PD (np. FAB-500T) zwiększyły ten zasięg do 90–100 km. Obecnie, w okresie 2025–2026, dzięki miniaturowym silnikom odrzutowym w amunicji UMPB (np. w najnowszym wariancie UMPB-5R), dystans operacyjny wzrósł do 150 km, a w sprzyjających warunkach prawdopodobnie nawet więcej.
Pewnym novum ostatniego okresu wojny stały się natomiast ukraińskie uderzenia dronowo-rakietowe na bazy i lotniska. Mimo rzadszych strat bezpośrednio w walce powietrzno-frontowej, Su-34 bywają teraz niszczone bądź uszkadzane w wyniku ukraińskich uderzeń dronowych dalekiego zasięgu w głębi terytorium Rosji. Obok zestrzelonych i rozbitych Su-34 pojawiły się więc maszyny w różnym stopniu uszkodzone w atakach naziemnych, a także, o czym się zapomina, płatowce wyeksploatowane i wycofane z różnych powodów ze służby. Tym niemniej straty zostają częściowo uzupełnione bieżącą produkcją. Według analiz renomowanego thin thanku RUSI WKS w 2025 r. mogła mieć ok. 125 Su-34 w linii, jednak tempo strat i eksploatacji może oznaczać, że realna liczba sprawnych maszyn jest zapewne niższa.
Pociski rakietowe Ch-59/69
Su-34 postrzegane są jako nosiciele bomb z UMPK i zastosowanie przez nich amunicji kierowanej umyka uwadze, tymczasem Su-34 odpalają również m.in. pociski Ch-59 i nowsze Ch-69, czyli poddźwiękowe pociski manewrujące o cechach stealth, stanowiące rozwinięcie serii Ch-59. Analitycy podkreślają, że od 2024 r. zastosowanie pocisków Ch-69 systematycznie rosło, a logika i pewne szczątkowe dane wskazują na to, że pociski Ch-59/69 jest trudniej zestrzelić niż Ch-101 czy Kalibr, chociażby z uwagi na pewne cechy stealth i ich niski profil lotu (ok. 20 m). Trudno jest uchwycić skuteczność i skutki ataków tymi pociskami manewrującymi, ale wiadomo na przykład, że Trypolska Elektrownia Cieplna w obwodzie kijowskim została całkowicie zniszczona przez rosyjski atak rakietowy rankiem 11 kwietnia 2024 r., kiedy obiekt zrujnowało kilka pocisków, tym Ch-69. Ukraińskie źródła poinformowały potem, że na miejscu uderzenia znaleziono fragmenty rakiety Ch-69, a przypuszcza się, że cel poraziło kilka rakiet (wg prezydenta Zełeńskiego 4).
Portal branżowy Defence Express zwrócił wówczas uwagę na zagrożenie ze strony pocisku Ch-69 przenoszonego zazwyczaj przez Su-34 w stosunku do pocisków manewrujących Ch-101 lub Kinżał: 1) w przypadku lotnictwa taktycznego nie ma możliwości przygotowania się do ataku lotniczo-rakietowego jak w przypadku np. strategicznych bombowców Tu-95MS, czy ciężkich MiG-31K, poprzez monitorowanie ich startów, 2) większa liczba nosicieli, bowiem flota Su-34/Su-35 jest liczna i operuje z wielu lotnisk, 3) większy zasięg pocisku Ch-69 niż wcześniej sądzono (szacuje się go nawet na 400 km), co oznacza, że przy odpaleniu z odległości 50-70 km od linii frontu w zasięgu jest wiele obiektów krytycznych centralnej Ukrainy.
Zazwyczaj w ukraińskich statystykach używa się określenia Ch-59/69, bez rozróżnienia podtypu zastosowanego pocisku, co jest możliwe w zasadzie dopiero po odnalezieniu szczątków (oba pociski mają zbliżone sygnatury radarowe w trakcie lotu i są odpalane z tych samych platform, klasyfikowane są więc jako tożsame zagrożenie).
Zagrożenie ze strony pocisków manewrujących Ch-69 odpalanych prawdopodobnie głównie przez Su-34 stale rośnie, wraz z liczbą odpalanych miesięcznie rakiet. Ołeksandr Kowałenko z grupy analitycznej Sprotyv.info zwraca uwagę na rosnące zagrożenie rakietowe, w tym również dotyczące właśnie pocisków Ch-59/69: „… wróg (w lipcu) znacznie zwiększył skalę stosowania pocisków lotniczych typu X-59/69, zwłaszcza w Odessie i obwodzie. Według danych lokalnych kanałów monitorujących przeciwnik użył ich znacznie więcej, niż wynika z oficjalnych statystyk za lipiec, ale nawet oficjalne dane wskazują już na rekordową liczbę pocisków tego typu”. Kowałenko podaje lipcową statystykę jako „Х-59/69 – 59/41”, co oznacza odpalonych 59 pocisków i 41 zestrzelonych i zneutralizowanych (70%).
Modernizacja
Logicznym jest założenie, że doświadczenie wojenne wpływa na modernizację Su-34 chociaż szczegóły są oczywiście nieznane. W maju 2026 r. uwagę analityków zwrócił Su-34M z charakterystycznym garbem na grzbiecie kadłuba, bezpośrednio za kabiną pilotów. Ta nowa, seryjnie montowana owiewka anteny została po raz pierwszy dostrzeżona przez analityków na materiałach wideo rosyjskiego Ministerstwa Obrony i od razu została uznana za wojenną modyfikację.
Oczywiście natychmiast pojawiło się kilka hipotez, co może oznaczać ta modyfikacja, z których poniżej przedstawimy trzy najbardziej prawdopodobne.
1) Łączność satelitarna o wysokiej przepustowości
Umieszczenie anteny na górnej półsferze kadłuba zapewnia jej niezakłócony widok na niebo, co pozwala na stabilne utrzymywanie kodowanego sygnału z satelity. Terminal satelitarny zwiększyłby efektywność samolotu w kwestii łączności z systemami dowodzenia i kontroli.
2) Nowe łącza danych
Zmodernizowany system łączności, który umożliwia dwukierunkową wymianę danych w czasie rzeczywistym. Pozwala to na natychmiastowe przesyłanie koordynatów celów wykrytych przez drony lub systemy rozpoznania radioelektronicznego bezpośrednio do komputera pokładowego Su-34M.
3) Dublowanie systemów nawigacji
Modyfikacja chroni i wzmacnia moduły GPS/GLONASS, co ma zapobiegać permanentnemu zagłuszaniu nawigacji przez ukraińskie systemy WRE. Z powodu powtarzających się awarii i niedokładności systemu nawigacji satelitarnej GLONASS, fabryczna instalacja anteny za kokpitem z dodatkową anteną GPS, może stanowić systemową próbę rozwiązania problemu, który wcześniej zmuszał pilotów do używania komercyjnych odbiorników GPS (np. Garmin) w warunkach bojowych.
Zachodni analitycy zwracają uwagę, że nowa owiewka nie jest eksperymentalną i improwizowaną modyfikacją dokonaną w bazie lotniczej, lecz zmianą strukturalną wprowadzoną bezpośrednio na linii montażowej w zakładach lotniczych w Nowosybirsku. Sugerują więc, że jest to dowód na to, że rosyjski przemysł lotniczy oficjalnie wdrożył wnioski z frontu do specyfikacji seryjnej nowo produkowanych egzemplarzy Su-34M.
Zasadzki przeciwlotnicze
Zrzuty bomb z UMPK zza linii frontu spowodowały, że do zasadzek na Su-34 skierowano systemy Patriot i udało się prawdopodobnie zestrzelić kilka Su-34. Najwięcej informacji pojawiło się w związku ze wspomnianą wyżej tzw. zasadzką briańską z 13 maja 2023 r., kiedy w obwodzie briańskim, została zmasakrowana cała grupa powietrzna – w niewyjaśnionych okolicznościach zestrzelono dwa śmigłowce Mi-8 w wersji WRE, jeden Su-35S i jeden Su-34. W krótkim czasie zestrzelono więc aż cztery rosyjskie statki powietrzne, których załogi zginęły, przy czym zestrzelenia miały miejsce na terytorium FR. Grupa lotnicza miała współdziałać razem – Su-34 wykonywał jakoby atak z użyciem amunicji z UMPK, Su-35S miał osłaniać bombowiec frontowy, natomiast dwa śmigłowce WRE typu Mi-8MTPR-1 z systemem WRE Ryczag-AW, miały zapewniać wsparcie WRE. Samoloty bojowe zestrzelone zostały w rejonie Staroduba, bliżej granicy niż śmigłowce. Z czasem okazało się, że zestrzelenia w maju 2023 r. nad obwodem briańskim związane były z tzw. zasadzką przeciwlotniczą (tzw. SAMbush) z zastosowaniem mobilnego systemu Patriot. Niemal na pewno były to elementy mobilnej eks-niemiecko-holenderskiej baterii Patriot na wozach MAN (Niemcy szkolący ukraińskie obsługi przywiązywali dużą wagę do akcji nocnych, związanych z przerzutem baterii w nieznane miejsce, działania z zasadzki i szybkim zwinięciem baterii).
Notabene Patriot pokazał w kilku zasadzkach, że system zakłóceń elektronicznych Ł175W Chibiny-10W nie zapewnia żadnej osłony indywidualnej (a miał zapewniać nawet zbiorową).
Wybrane okazje dla Ciebie