- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
1/3 floty wyparowało. Co dla Rosji oznacza utrata tankowców?
Autor. Wikimedia/Pete
Ukraińcy atakami na jednostki morskie na Morzu Azowskim nie tylko wprowadzają kolejny etap izolacji Krymu. Problem może być dotkliwszy dla Rosji i trwać długie lata.
Od 4 lipca Ukraińcy rozpoczęli intensywną kampanię uderzeń w rosyjskie morskie jednostki pływające po Morzu Azowskim. Ataki dokonywane są z użyciem bezzałogowców powietrznych, głównie typów FP-1/2. Dotychczas potwierdzone są nagraniami uderzenia w ponad 100 jednostek morskich, z czego około 90 to tankowce.
Wśród tankowców dominują jednostki klasy Wołga-Don Max, czyli statki, których zanurzenie nie przekracza 5 metrów, co pozwala na pokonywanie rzek Wołgi oraz Donu. Łącznie w całej Rosji służy około 340 różnych typów tankowców rzecznych. Wśród nich dominującym typem są jednostki Wołgonieft, których wciąż służy ponad 50 sztuk oraz typoszereg jednostek RST22/25/27, których liczbę aktywnych szacuje się na 80 sztuk.
Zdecydowana większość zbiornikowców jest przestarzała, zbudowanych jeszcze w latach istnienia Związku Sowieckiego. Według specjalistycznego portalu Paluba, średni wiek floty rzecznych tankowców wynosi 50 lat. Ponad 80% jednostek liczy więcej niż 40 lat (projektowane na 25 lat służby). W XXI wieku zbudowano jedynie … 14 statków.
Krwiobieg rosyjskiej logistyki
Transport rzeczny w Rosji odgrywa kluczową rolę w logistyce i transporcie, również produktów naftowych, surowej ropy, petrochemii czy produkcji olejów roślinnych. Rosjanie intensywnie wykorzystują bogactwo swoich rzek – głównie Wołgę, kanał Wołga-Don, Kamę do transportu towarów pomiędzy Morzem Kaspijskim, Morzem Bałtyckim i Morzem Azowskim i dalej w kierunku Morza Czarnego, a także pomiędzy głównymi ośrodkami przemysłowymi ulokowanymi nad brzegami tych rzek wewnątrz Rosji. Ze względu na odległości, niską jakość dróg i intensywne wykorzystanie kolei, rzeki są idealnym sposobem do utrzymania krwiobiegu logistycznego tego państwa. Z dobrodziejstwa tego korzystają również rosyjskie rafinerie. Tylko w rejonie nadwołżańskim operuje 5 dużych obiektów rafineryjnych, które pośrednio lub bezpośrednio używają Wołgi do transportu swoich towarów czy dostaw surowca. Wśród nich są m.in. rafinerie grupy Samarskiej (Kujbyszew, Nowokubyszewsk, Syzrań), rafineria Saratowska, Wołgogradzka oraz ta w Niżnym Nowogrodzie. Produkty tych rafinerii są transportowane na południe w kierunku Morza Azowskiego i dalej w kierunku Morza Czarnego.
Ukraińcy w nocy urządzili pogrom rosyjskiej floty cieni na Morzu Azowskim. 8 tankowców, masowiec i prom zaatakowany bezzałogowcami. Wczoraj w nocy były dwa. pic.twitter.com/RZbEoSkrUw
— Mariusz Marszałkowski (@MJMarszalkowski) July 7, 2026
W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że tankowce te nie są formalnie „tankowcami cieni”, jednak aktywnie wspierają ich aktywność. W normalnych, pokojowych warunkach zbiornikowcami rzecznymi spławiano produkty naftowe – głównie lekkie destylaty jak benzyny czy olej napędowy, w kierunku terminali eksportowych zlokalizowanych m.in. na Półwyspie Tamańskim w miejscowości Wołna czy do Portu Kawkaz. Tam tankowce rozładowywano, aby później tłoczyć produkty na większe jednostki pełnomorskie i wysyłać na eksport. W ostatnich latach, ze względu na ukraińskie uderzenia w bazy paliwowe i zdolności magazynowe tych instalacji, większą rolę odgrywać zaczęły transfery Ship-to-Ship (STS), czyli bezpośrednio ze zbiornikowców rzecznych na większe jednostki.
Rosjanie za pomocą statków rzecznych, poza paliwami, eksportują również produkty petrochemiczne, m.in. metanol czy oleje roślinne.
Deficyt tankowców - problem strategiczny
Intensywne wykorzystanie starych tankowców w ostatnich latach doprowadziło m.in. do katastrofy ekologicznej, kiedy w grudniu 2024 roku w czasie sztormu zatonęły dwie jednostki – Wołgonieft-212 oraz Wołgonieft-239. Statki przewoziły łącznie 7500 ton mazutu, z czego do morza wyciekło około 2500 ton, zanieczyszczając plaże Krymu oraz wschodnie wybrzeże Morza Czarnego. Katastrofa ta wywołała w Rosji dyskusje na temat fatalnego stanu floty rzecznej. Od tego czasu nie podjęto jednak żadnych kroków, które zmierzałyby do budowy nowych statków (poza inspekcjami i doraźnymi naprawami).
Obecne ukraińskie ataki na statki nie powodują w większości całkowitego zniszczenia jednostki. Jednak ze względu na ich wiek, brak wyspecjalizowanych stoczni oraz problemy finansowe samych armatorów, nawet niewielkie uszkodzenie może całkowicie wyłączyć taką jednostkę ze służby. Zbiornikowce to specjalistyczne statki. Ich wyposażenie, poza zbiornikami na produkt, składa się z sieci rurociągów, pomp, zaworów i systemów podgrzewania ładunku. Uszkodzenie jakiegoś elementu wybuchem głowicy drona może wpływać na funkcjonowanie całej jednostki. Dodatkowo, Ukraińcy starają się celować swoimi dronami w newralgiczne części tych jednostek – mostek oraz przedział maszynowni znajdujący się na rufie. Oba miejsca są kluczowe w działania zbiornikowców, a ich naprawienie bez kosztownych i długotrwałych inwestycji nie jest możliwe.
— Exilenova+ (@Exilenova_plus) July 12, 2026
Warto zwrócić również uwagę na fakt, że Rosjanie zwiększyli w ostatnim czasie wykorzystanie tankowców rzecznych do dostaw paliwa na Półwysep Krymski. Wydawało się dotychczas, że droga morska jest relatywnie najbezpieczniejszą formą logistyki na półwysep, po ograniczeniu wykorzystania szlaku lądowego przez obszar Zaporoża oraz po wprowadzeniu restrykcji związanych z transportem paliw po Moście Krymskim. Duża część floty tankowców właśnie w tym celu została skierowana z innych regionów Rosji na Morze Azowskie.
Utrata (stan na 13 lipca) ponad 90 tankowców z 340 będących na stanie, będzie dotkliwym ciosem dla Rosji w długiej perspektywie. Nie wszystkie 340 statków było zapewne sprawnych, część z nich musi przechodzić naturalne remonty, część z nich działa na innych obszarach, gdzie są niezbędne (np. Morze Kaspijskie), skąd nie da się ich przesunąć na inne odcinki.
W obliczu problemów związanych z kryzysem paliwowym wewnątrz Rosji, kłopotów z dostępem do cystern, wyłączeń awaryjnych poszczególnych rafinerii, brak znacznej liczby operacyjnie sprawnych zbiornikowców może dodatkowo wpływać negatywnie na rosyjską gospodarkę. Te wyłączone z użytku tankowce mogły również brać udział w awaryjnym imporcie paliw, pomóc zaspokoić rosyjski rynek wewnętrzny i załagodzić obecny kryzys. Na razie nie wygląda na to, aby Ukraińcy zakończyli swoją operację. Mimo iż celów na Morzu Azowskim jest coraz mniej, a akwen został tymczasowo wyłączony z logistyki rosyjskiej, to minionej nocy kolejnych 7 tankowców zostało dopisanych do listy trafionych. Rosjanie na razie nie znaleźli dobrego rozwiązania na zaradzenie temu problemowi. I nie wiadomo, czy w ogóle go znajdą.


