- WIADOMOŚCI
Uzbrojone pontony mają obronić rosyjskie porty. Wątpliwa skuteczność
Autor. Aleksandr Drozdienko
Rosjanie chwalą się zbudowaniem bezzałogowej, pływającej platformy, która po uzbrojeniu w moduł bojowy Narwal ma zabezpieczać porty oraz morską infrastrukturę energetyczną przed zagrożeniami ze strony różnego rodzaju dronów.
W tym wszystkim dziwne jest to, że prace nad nowym środkiem zabezpieczającym własną infrastrukturę morską nie zostały zlecone przez rosyjskie wojsko, ale przez gubernatora obwodu leningradzkiego Aleksandra Drozdienkę. Zwrócił się on w tej sprawie do lokalnych przedsiębiorstw mając wsparcie ze strony Rady Morskiej obwodu leningradzkiego.
Z opublikowanych zdjęć wynika, że powstało co najmniej sześć projektów koncepcyjnych, z których tylko jeden opierał się na łodzi motorowej – dwukadłubowej. Pozostałych pięć rozwiązań przypominało bardziej prostokątne lub kwadratowe pontony wsparte na czterech cylindrycznych pływakach, do których przyspawano kanciaste nadbudówki.
Autor. Aleksandr Drozdienko
Ze skąpych informacji przekazanych przez Aleksandra Drozdienkę wynika, że fizycznie została zbudowana tylko jedna platforma demonstracyjna o wymiarach około 4,6 na 2,4 metra oznaczona jako PLOT-47 (lub PLOT-40). Miała ona zostać wyposażona w moduł bojowy „Narwal”, który podobno „skutecznie poraził wszystkie cele symulujące drony powietrzne i morskie”. Testy przeprowadzono na jeziorze Ładoga w obwodzie leningradzkim.
Rozwiązanie zaproponowane przez Rosjan nie jest prawdopodobnie bronią ofensywną, ale defensywną. Sam kształt kadłuba świadczy o tym, że platforma PLOT-47 nie porusza się ze zbyt dużą prędkością oraz ma niewielką dzielność morską. Jest również prawdopodobne, że to, co zbudowano jest w ogóle pozbawione napędu i ma być doholowywane na miejsce z pomocą innych łodzi motorowych.
Autor. Aleksandr Drozdienko
Sam kształt nadbudówek przypomina bardziej siermiężne samochody pancerne doraźnie przygotowywane w rosyjskich fabrykach w czasie Rewolucji Październikowej, niż przemyślane jednostki pływające. Niektórzy komentatorzy opisują to rozwiązanie nawet jako „niewielki bunkier osadzony na pontonie”. Tym bardziej że w środku jest miejsce dla załogi, chociaż bez zapewnienia jej jakiegokolwiek komfortu. Rosjanie uważają bowiem, że „w przypadku obsadzania takich platform załogami pracującymi w systemie 12-godzinnych zmian, nie ma potrzeby tworzenia rozbudowanego zaplecza socjalno-bytowego”.
PLOT-47 i PLOT-40 nadają się więc jedynie do krótkookresowego tworzenia na wodzie wysuniętych stanowisk ogniowych, które mogłyby reagować na zbliżające się zagrożenie w dużej odległości od chronionej infrastruktury. Tego rodzaju inicjatywę leningradzkiego gubernatora można więc traktować jedynie jako swoisty akt desperacji. Drozdienko zaczął sobie bowiem zdawać sprawę, że nie może liczyć na ochronę własnej infrastruktury morskiej przez rosyjską marynarkę wojenną i wykorzystywane przez nią jednostki pływające. Dlatego postanowił stworzyć flotę własnych platform, które pozwolą wyeliminować zagrożenie ze strony ukraińskich dronów.
Autor. Rostiech
Skuteczność tego rodzaju rozwiązania jest jednak prawdopodobnie bardzo niewielka, szczególnie w odniesieniu do bezzałogowych statków powietrznych. Moduł Narwal jest bowiem oparty na karabinie maszynowym KORD 12.7×108 mm, który nawet wsparty głowicą optoelektroniczną nie ma precyzji do zwalczania szybkich i manewrujących dronów powietrznych. Jeżeli rozwiązanie to nie okazało się w pełni skuteczne na stabilnych platformach lądowych (w tym na pojazdach Typhoon-U i Typhoon-K), to na pewno nie sprawdzi się na kołyszących się platformach pływających.
Sam projekt pokazuje jednak, jak zmienia się podejście do ochrony portów i infrastruktury brzegowej. Przy obecnym zagrożeniu nie może się ona opierać jedynie na środkach rozmieszczonych już na samej infrastrukturze, ale również na platformach wysuniętych daleko do przodu, które jako pierwsze ostrzegałyby o zbliżającym się zagrożeniu.
Autor. Fot. Russss/Wikipedia
Koncepcyjnie przypomina to forty Maunsella wzniesione na morzu, w odległości wielu kilometrów od brytyjskiego wybrzeża, podczas II wojny światowej. Ich załogi podobno zestrzeliły dziesiątki niemieckich samolotów i latających bomb V-1 oraz zatopiły jeden niemiecki okręt. To, co testowano na jeziorze Ładoga takim skutecznym rozwiązaniem jednak na pewno nie jest.

