Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Pokémony pomagają dronom w nawigacji? Wątpliwości wokół popularnej gry

Dane zebrane przez graczy w grę mobilną Pokémon Go są prawdopodobnie wykorzystywane przy opracowywaniu systemu nawigacji dla dronów wojskowych wspomaganych sztuczną inteligencją.

Pokemony
Gra Pokémon Go może być użyteczna w naprowadzaniu dronów wojskowych
Autor. Maria Dura

Od samego początku jednym z największych problemów dla dronów wojskowych było ich pozycjonowanie w terenie. Naturalnym i najprostszym sposobem jest oczywiście wykorzystanie ogólnie dostępnego systemu nawigacji satelitarnej GPS. Wojna na Ukrainie pokazała jednak wyraźnie, że system ten można zakłócić, co bardzo często kończy się utratą drona lub nawet jego skierowaniem w inne miejsce.

Reklama

By temu zapobiec, postanowiono wprowadzić również system nawigacyjny, analizujący obraz terenu „widzianego” przez głowice optoelektroniczne, zintegrowane praktycznie na każdym bezzałogowcu. Problem jest w tym, że do takiej analizy potrzebne są dane o rzeczywistym wyglądzie danego terenu i to najlepiej jak najbardziej aktualne. Jak się okazało, takie dane znaleziono i to wcale nie w wojsku.

Coraz więcej źródeł wskazuje na to, że do przygotowania takiego systemu analizy opartego na sztucznej inteligencji wykorzystano materiały wygenerowane przez osoby grające w mobilną i darmową grę Pokémon Go. Gra ta polega, najogólniej mówiąc, na trenowaniu wirtualnych stworków i później wystawianiu ich do walk. Stworki te trzeba jednak wcześniej złapać, fizycznie wychodząc z domu i szukając ich w okolicy, poruszając się często w takich miejscach jak np. na lotniskach lub dworcach.

Gra wprowadzona w 2016 roku łączy więc świat wirtualny z rzeczywistym, nakładając obraz Pokémonów na obraz widziany z kamer telefonów komórkowych pozycjonowanych systemem GPS. Co więcej, od 2021 roku gracze byli zachęcani do nagrywania krótkich filmów wideo z miejsc, gdzie lokalizowali swoje Pokémony, za co byli nagradzani różnymi „bonusami”. Poinformowano ich bowiem, że „niektóre PokéStopy będą miały specjalny design, informujący o konieczności przejścia do ekranu skanowania rzeczywistości rozszerzonej (AR) i zbadania okolicy”. W ten sposób zaczęła się tworzyć ogromna baza danych obrazów zarejestrowanych z poziomu człowieka i dokładnie zlokalizowanych w terenie z datą wykonania filmu.

Nagrody okazały się na tyle skuteczną zachętą, że miliony graczy zajęły się nagrywaniem miejsc, gdzie odnaleźli swoje Pokémony. Teraz okazuje się, że z filmów tych zaczęto korzystać w procesie tworzenia Systemu Pozycjonowania Wizualnego, który określa położenie poprzez dopasowanie obrazu z kamery do przechowywanej w pamięci, trójwymiarowej mapy świata rzeczywistego. Jak się okazuje układ analizy oparty na sztucznej inteligencji potrzebuje do takiej analizy zaledwie dwóch punktów odniesienia, wyróżniające się w terenie. A takie punkty można bez problemu znaleźć w filmach zarejestrowanych właśnie przez graczy w Pokémon Go.

Reklama

Przejście od gry do bojowych dronów

Ta darmowa gra okazała się tak popularna, że kiedy saudyjska grupa Savvy Games Group (za pośrednictwem swojego oddziału Scopely) kupiła ją od działu gier dewelopera Niantic w 2025 roku (tworząc firmę Niantic Spatial), to musiała za nią zapłacić 3,5 miliarda dolarów. I była to dobra inwestycja, ponieważ pasjonatów poszukiwania Pokemonów w terenie jest nadal bardzo dużo. Dowodem na to był chociażby turniej Pokémon GO Fest zorganizowany w Grant Park w Chicago od 4 do 5 czerwca 2026 roku. W wydarzeniu tym uczestniczyło 717 tysięcy graczy, którzy odszukali ponad 100 milionów Pokémonów w całym mieście i 14 milionów tylko w parku. I tyle też miejsc zostało zarejestrowanych.

YouTube cover video

Teraz okazuje się, że firma Savvy, która odkupiła Pokémon Go, nawiązała również partnerstwo z firmą Vantor (specjalizującą się w tzw. „inteligencji geoprzestrzennej”), „aby dostarczyć kompleksowe rozwiązanie do pozycjonowania powietrze-ziemia, które umożliwi platformom powietrznym i naziemnym precyzyjną nawigację i koordynację w środowiskach bez dostępu do GPS”. Przy czym Niantic Spatial zajmuje się użytkownikami naziemnymi, natomiast Vantor – platformami powietrznymi.

YouTube cover video
Łącząc doświadczenie Niantic Spatial w zakresie lokalizacji naziemnej ze sprawdzonymi systemami lotniczymi Vantor i globalną bazą 3D, budujemy zintegrowaną sieć pozycjonowania, która działa w dowolnym miejscu… Nasz Duży Model Geoprzestrzenny (LGE) umożliwia tym systemom postrzeganie, pozycjonowanie i działanie we wspólnym układzie odniesienia – nawet gdy tradycyjny GPS jest niedostępny.
Brian McClendon - dyrektor ds. technologii w Niantic Spatial

Istotą tego pomysłu jest system nawigacji oparty na sztucznej inteligencji, który jest „trenowany” m.in. z wykorzystaniem danych tworzonych przez graczy Pokémon Go. Zabawa i gra nagle przemieniły się w coś o wiele bardziej niebezpiecznego. I stało się to bez wiedzy i zgody graczy. Oczywiście w oświadczeniu dla PC Gamer firma Niantic Spatial twierdzi, że „skanowanie terenu” zbierane przez Pokémon Go to tylko część danych wejściowych wykorzystywanych do trenowania modeli sztucznej inteligencji oraz że umowa o współpracy z firmą Vantor nie obejmuje udostępniania tych danych.

Dodatkowo umowa przejęcia Pokémon Go przez Scopely zobowiązywała do zaprzestania skanowania rzeczywistości rozszerzonej. Swoją opinię wyraziła również firma Vantor, która stwierdziła, że nie ma dostępu do rzeczywistych danych Pokémon Go, a jej algorytmy pozycjonowania dronów powietrznych bez sygnału GPS opierają się na własnych danych 3D, generowanych na podstawie zdjęć satelitarnych.

Trudno jest jednak przypuszczać, by z powodów etycznych zrezygnowano z bazy danych opartej aż na 30 miliardach skanów zrobionych przez graczy Pokémon Go i wykorzystanych do szkolenia systemów sztucznej inteligencji przez Niantic Spatial. Zgodnie z warunkami korzystania z gry Pokémon Go firma ta może zresztą robić z tymi skanami, co tylko chce. Jeżeli więc można na nich zarobić ogromne pieniądze, to nikt nie będzie miał skrupułów, by to wykorzystać.

Chyba że gracze się zdenerwują i wystąpią na drogę sądową, wskazując, że jako konsumenci zostali wprowadzeni w błąd.

Reklama

Zobacz również

WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!
YouTube cover video
Reklama