Więcej małych okrętów, czyli amerykańska flota przyszłości [ANALIZA]

4 października 2020, 08:48
Zrzut ekranu 2020-10-1 o 12.05.33
Eksperymentalny okręt bezzałogowy US Navy Sea Hunter / Fot. U.S. Navy, John F. Williams

Nie 355 ale prawdopodobnie nawet ponad 500 okrętów ma liczyć przyszła marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych, która powstanie do 2045 roku. Takie przynajmniej założenia przyjęto w  dwóch spośród trzech prac studyjnych przeprowadzonych na zlecenie Departamentu Obrony, do których dotarł amerykański portal Defense News. Potwierdza to wypowiedzi sekretarza obrony Marka Espera, który mówił o zmianach planów dotyczących U.S. Navy i zwiększeniu liczebności tej formacji.

Do określenia ostatecznego kształtu jaki miałaby mieć U.S. Navy około roku 2045 roku jeszcze nie doszło. Końcowe wnioski w ramach studium przyszłej siły marynarki wojennej (Future Naval Force Study) mają pojawić się pod koniec bieżącego roku. W jego ramach o stworzenie swoich wizji „idealnej” floty poproszono cztery podmioty: będące organem doradczym Sekretarza Obrony biuro oceny i ewaluacji programów - Cost Assessment & Program Evaluation (CAPE), sztab U.S. Navy i Instytut Hudsona. Floty te miały stoczyć następnie gry wojenne, a wnioski z nich znajdą odzwierciedlenie w ostatecznym raporcie i rekomendacjach. Na ich podstawie ma już być wnioskowany budżet U.S. Navy już na rok fiskalny 2022.

Portal Defense News dotarł do dwóch projektów amerykańskiej floty przyszłości i są one w ogólnych założeniach dość podobne. Można na tej podstawie zakładać, że nie będzie się też różnił od nich ostateczny raport ze studium. Jaka będzie więc przyszła marynarka wojenna USA?

Rozmiary

Obydwie „idealne floty” różnią się od siebie wielkością i mają liczyć między 480 a 534 jednostki pływające. W każdym z tych przypadków to jednak olbrzymi przyrost ilościowy w porównaniu z planowaną rozbudową floty do 2030 roku zakładającą liczebność 355 jednostek. Z tego, w połowie czwartej dekady tego wieku Amerykanie mieliby mieć między 316 a 358 okrętów załogowych wspartych przez jednostk bezzałogowe.

Lotniskowce i śmigłowcowce

Obydwa ujawnione plany zakładają redukcję liczby amerykańskich superlotniskowców z 11 do 9 egzemplarzy, co ma być jednoznaczne z możliwością utrzymania w gotowości jednocześnie ośmiu jednostek tej klasy (statystycznie jedna zawsze będzie znajdowała się na wymianie paliwa z rektora atomowego połączonej z gruntowną modernizacją, inne na dyżurach, albo w niższej lub wyższej gotowości do wyjścia w morze). Jednocześnie wg. CAPE utrzymana miałaby zostać liczba 10 dużych doków będących jednocześnie śmigłowcowcami desantowymi, chociaż Hudson Institute rekomenduje tu raczej rezygnację z pięciu takich jednostek i zastąpienie ich czterema dodatkowymi  lekkimi lotniskowcami. Te ostatnie nie są zresztą niczym nowym. U.S. Navy ma obecnie w linii dwie jednostki  - USS America i USS Tripoli - które powstały na podstawie projektu  typu śmigłowcowca desantowego (ulepszony typ Wasp), ale zostały ukończone bez doku desantowego i ze zmniejszoną powierzchnią pomieszczeń zaplecza medycznego. Zaoszczędzone miejsce zostało wykorzystane do zwiększenia hangarów i magazynów potrzebnych przy operacjach lotniczych. Chodzi tu zapewne o wygospodarowanie czterech stworzonych w ten sposób jednostek - zdolnych do przenoszenia stosunkowo licznych (dywizjon czyli połowa tego co przenoszą superlotniskowce) samolotów krótkiego startu i pionowego lądowania F-35B.

Flota desantowa i logistyka

Rekomendacje zakładają redukcję liczby dużych okrętów desantowych-doków z obecnej liczby 23 do 15-19. W zamian oba ośrodki rekomendują wybudowanie 20-26 lekkich okrętów desantowych. Wzrost liczby jednostek umożliwiających desantowanie ma odpowiadać potrzebom zajmowania wysp i tworzenia tam baz rakietowych przez U.S. Marine Corps, do czego ta ostatnia formacja już teraz się przygotowuje. Bazy te będą musiały być też zaopatrywane, czemu ma towarzyszyć zwiększona liczba jednostek logistycznych U.S. Navy. Wybudowanych ma zostać 19 albo 30 (w zależności od wizji) „małych okrętów logistycznych”. Wzrosnąć miałaby też liczba tankowców floty – do 21 a nawet 31 z obecnych 17. Wzrosnąć z 33 do 52 jednostek (Hudson Institute), bądź pozostać na tym samym poziomie (CAPE) miałaby liczba okrętów dowodzenia i wsparcia, w skład których wchodzą także duże jednostki towarowe, szybkie transportowce ekspedycyjne, ekspedycyjne doki przeładunkowe i mobilne bazy morskie.

Nawodne okręty bojowe

Obecna liczba dużych nawodnych jednostek bojowychw  zasadzie miałaby zostać zachowana. O ile jest ich dzisiaj 89 (krążowniki typu Ticonderoga i niszczyciele typu Arleigh Burhe), o tyle CAPE widzi w przyszłości ich liczbę minimalnie zmniejszoną (od 80 do 90 jednostek), za to wzmocnioną 65 – 87 dużymi korwetami „opcjonalnie załogowymi” albo wręcz bezzałogowymi – to jest największe novum jeśli chodzi o przewidywane nowe klasy okrętów nawodnych. Nawodną flotę bojową uzupełniać miałoby od 56 do 70 niewielkich nawodnych okrętów, co jest wzrostem założeń w stosunku do tych z roku 2016 (52 jednostki).

Flota podwodna

Niewielki wzrost miałaby odnotować flota amerykańskich uderzeniowych okrętów, których dotąd planowano mieć wsłużbie 66 (stan faktyczny na dziś to 57 okrętów). Jednostki te mają otrzymać wsparcie w postaci od 40 do 60 bezzałogowych wielkich pojazdów podwodnych, które wypełniałyby za nie najniebezpieczniejsze i najbardziej żmudne zadania, uwalniające okręty do przeprowadzania innych działań.

Koszty

Koszty na koniec wypada zadać podstawowe pytanie – ile to wszystko będzie kosztowało i czy Amerykanów w ogóle na to stać, szczególnie w dobie przewidywanego kryzysu. Plany U.S. Navy, dysponującej rocznym budżetem 207 mld USD, przy założeniu stabilnego finansowania i wymiany jednostek pływających przez lata, jest realny. Utrzymanie większej liczby okrętów także ma być możliwe, a to dzięki temu, że nowa większa flota wcale nie będzie zatrudniała większej liczby marynarzy. Przyczynią się do tego okręty bezzałogowe, ale także „opcjonalnie załogowe” (które docelowo mogłyby stać się z czasem bezzałogowymi). Wiele mniejszych jednostek ma cechować się niewielkimi potrzebami jeżeli chodzi o liczebność załogi. Jednocześnie jednostki te mają dysponować wysokimi zdolnościami, a to przez zastosowanie nowatorskich rozwiązań, nie tylko jeśli chodzi o cyfryzację i zdolność do sieciocentrycznego działania, ale także wykorzystanie nowych rodzajów stopów, uzbrojenia precyzyjnego, a także – Departament Obrony wymienia to w szczególności – statków powietrznych pionowego startu i lądowania nowych generacji. Prawdopodobnie będzie też chodziło o bojowe bezzałogowce zdolne do wspierania myśliwców i bombowców, które będzie można odpalać z pokładów stosunkowo niewielkich jednostek pływających (być może nawet korwet).

Wycofanie przynajmniej części wielkich i łatwych do zniszczenia celów, szczególnie lotniskowców i zastąpienie ich liczniejszymi i łatwiejszymi do rozśrodkowania mniejszymi jednostkami operującymi jako jedna wielka sieć, w skład które będą wchodziły też patrolujące statki powietrzne w tym liczne BSP, z pewnością będzie pozwalało na uniknięcie dużych strat spowodowanych oddziaływaniem broni masowego rażenia, której użycia może dopuścić się potencjalny przeciwnik. A tym tak wskazują wszystkie znaki, także plany co do kompozycji przyszłej floty – będzie Chińska Republika Ludowa.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 121
Reklama
erre
poniedziałek, 12 października 2020, 14:53

mimo gigantycznych sum i tak nie będą hegemonami oceanów, inne kraje też nie śpią (wyjątek nasz ojczyzna) i będą budować technologie anty-usa

Wania
niedziela, 18 października 2020, 10:33

Są i jeszcze długo będą. Jedyną konkurencja są Chiny i później długo nic. Rosja rozpaczliwie próbuje jeszcze remontować okręty z minionej epoki ale to już nie ta liga. Nawet lotniskowca nie mają. Chiny, Japonia, Francja Włochy czy GB w morskich działaniach mogą zapewnić swoim okrętom osłonę lotniczą. Od walk na Pacyfiku w czasie II wojny światowej wiadomo, że zespół okrętów bez wsparcia lotnictwa jest tylko ruchomym celem.

peel
sobota, 10 października 2020, 14:16

to szansa dla nas - możemy im zbudować jakieś np holowniki! PGZ raczej nie jest w stanie zbudować nawet holownika, trzeba by poprosić firmę prywatną, która jak zwykle - zbuduje w uzgodnionej cenie i w uzgodnionym terminie ... nuuuuda

andys
czwartek, 8 października 2020, 11:27

Jeśli okręty mają być małe, to pewnie będa miały stosunkowo mały zasięg działania. Jeśli tak, to potrzebne będa bazy w pobliżu potencjalnego przeciwnika. Z tym może byc kłopot (generalnie tendencja teraz jest taka, że gospodarze, małe państwa , nie rwą sie do goscinności, a jesli juz to starają sie znaleźc swoista równowage zyczliwosci w stosunku do potencjalnie konfliktujacych państw). Pewną propozycją moze byc zwiekszenie ilości okretów zaopatrzeniowych. Mogą pojawiać sie sytuacje (tak juz gdzieniegdzie jest) , gdy potencjalni przeciwnicy beda mieli sasiadujace z sobą bazy. Jesli ograniczymy obszar potencjalnego konfliktu do Pacyfiku, to rzeczywiscie lotniskowce moga byc zbyt duże, za mało odporne na współczesne rakiety i torpedy, zbyt kosztowne. Na Pacyfiku brakuje państw fanatycznie sprzyjających USA (to nie Europa Środkowa) i lekceważących interesy Chin. W sumie, zwiększanie ilości i efektywnosci małych okretów to wyraźny sygnał cofania sie mocarstw (i hegemona) do swoich granic morskich.

miki89
poniedziałek, 12 października 2020, 22:55

No taki przykład Polska, potencjalny sojusznik. USA ma bazy w Polsce, nie płaci za nie kompletnie nic. Sprzedaje uzbrojenie swojemu sojusznikowi za gigantyczne pieniądze nie transferując technologii. Równowaga życzliwości ;)

rgrggr
poniedziałek, 12 października 2020, 14:54

ja bym im sprzedał pływające T-72

oskarm
czwartek, 8 października 2020, 14:19

andys - W terminologii amerykańskiej małe okręty (Small Sufrace Combatant) to fregaty FFG(X) czyli powiększone włoskie FREMMy z silniejszą OPL.

andys
piątek, 9 października 2020, 09:08

Zmienia to istote sprawy? Może kolega wypowiedziałby sie na tematy podstawowe.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:00

Andys wiesz w ogóle co to FREMM?? Raczej nie bo bys nie pisał takich rzeczy:) A Amerykanie będą mieli je jeszcze powiększone.

andys
czwartek, 8 października 2020, 22:03

Popełniłem jakiś poważny bład?

Stefan
piątek, 9 października 2020, 13:29

Tak. Standardowa FREMM ma zasięg 11 tys. km czyli pół globu, a USA będzie miało większe jednostki. Dodaj do tego okręty logistyczne i opanowane dostarczanie zaopatrzenia na pełnym morzu. Gdzie widzisz problem zasięgu?

andys
piątek, 9 października 2020, 21:59

A gdzie samoloty, gdzie czołgi, gdzie "ta szara piechota"?

andys
wtorek, 13 października 2020, 14:08

I jeszcze jedno - zasieg to sprawa nie tylko mocy silników i ilosci okrętów podstawowych i współpracujacych. To również problem zapewnienia bezpieczeństwa tych okrętów w drodze do i z powrotem. Z oczywistych powodów okrety te nie bedą miały silnej obrony przeciw rakietom i samolotom, nie mówiąc już o okrętach podwodnych. Tworzenie konwojów moze być zawodne przy dzisiejszej technice wojskowej.

oskarm
środa, 14 października 2020, 11:48

Twierdzisz, że FFG(X) "nie bedą miały silnej obrony przeciw rakietom i samolotom, nie mówiąc już o okrętach podwodnych"? Czy dobrze ciebie zrozumiałem?

SZACH MAT
wtorek, 6 października 2020, 13:21

zapętlonej MW RP ( i nie tylko) w niemocy decyzyjnej , kompetencyjnej wykonawczej , finansowej ...proponowałbym na początek coś uniwersalnego realizującego działania w sferze militarnej i cywilnej a który można byłoby przystosowywać okręt w zależności wykonywanych zadań za pomocą specjalistycznych kontenerów , ze względu na koszt widziałbym tu niewielką jednostkę o tonażu rzędu 1000 ton ale żeby zapewnić jej odpowiednią dzielność morską widziałbym okręt w układzie katamaranu ( układ tnący fale ) ,jednostka na tyle byłaby zminimalizowana że jej wykonanie nie byłoby zbyt trudnym zadaniem dla naszych stoczni ale na tyle uniwersalna że gdyby nie doszło do efektu końcowego wykonania okrętu można ją byłoby odsprzedać z łatwością np armatorowi cywilnemu na jego potrzeby , widzę tu okręt zbudowany w idei jak USS SEA FIGHTER ..co prawda jest to okręt eksperymentalny ale w oparciu o jego idee ma być rozwijana Amerykańska Flota małych okrętów .Wracając do okrętu jego uniwersalność a zatem i genialność polega na prostocie jest on niczym pływająca hala z lądowiskiem ( który można dostosować do każdych zadań systemem specjalistycznych kontenerów zadaniowych czy zrobić z niego prom , czy pływający dok dla specjalistycznych aparatów podwodnych , okręt logistyczny , desantowy , OP, patrolowy ,Dowodzenia , WRE i Rozpoznania radioelektronicznego ,plot , minowania , wsparcia ,eskortowy ,rakietowy ,szpital ..... kwestia inwencji i pomysłów ..czemu bo idea prostoty tego okrętu daje mu możliwości modyfikacji poprzez wymianę specjalistycznych modułów kontenerowych poprzez posadowienie ich przez otwierany górny pokład który jest i lądowiskiem lub bramy grodziowe które są ,na rufie okrętu , czy burcie w zależności od zasobu portfela i chęci operatora można go cyklicznie rozwijać o coraz inne czujniki bez destrukcyjnej ingerencji w kadłub

JW 0000
wtorek, 6 października 2020, 11:03

Pojawia się szansa kupić używany lotniskowiec ! On się Polsce należy! Ha ,ha...

Marek1
wtorek, 6 października 2020, 14:54

Nawet nie podpowiadaj. Gniazdujące od 6 lat na Klonowej jednostki sprawne intelektualnie inaczej gotowe są jeszcze zapytać o to swych panów zza wielkiej wody.

Paranoid
poniedziałek, 12 października 2020, 18:29

To bardziej niż pewne, w końcu dwie fregaty z U.S. demobilu już mamy, więc ścieżki przetarte.

Darek
piątek, 9 października 2020, 16:27

Nie kompromituj się brakiem wiedzy.

Wacek
poniedziałek, 12 października 2020, 14:56

im głębiej w las tym ciemniej, a wiedza czasem idzie w las

Zawisza_Zielony
wtorek, 6 października 2020, 08:11

Mając na uwadze iż przyszły konflikt ma toczyć się na bezkresnym niemal Pacyfiku, pomysł większej ilości mniejszych okrętów nie jest tak niedorzeczny. Lepsza taka doktryna niż żadna...

Bryxx
poniedziałek, 5 października 2020, 20:45

A tak sie niektórzy śmiali tutaj z karakurtów.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:03

A co wspólnego maja jednorazowe karakurty z FFG(X) to ci juz w gotowcu nie napisali?

Wnuk Błochina
wtorek, 6 października 2020, 14:22

Tylko popatrz na flotę USA i ile tam jest burków i tico. Oni mają już 11 lotniskowców i masę dużych jednostek. A Rosja? Ma karakurty, bo po upadku zsrr nie mają już takich zdolności jak mieli grabiąc blok wschodni i byle Republiki.

GB
wtorek, 6 października 2020, 09:32

No bo przecież to śmieszne małe okręciki, łatwe do zatopienia. Okręty USNavy zaś operują jako system, gdzie jeden wspiera drugi itd. przy współdziałaniu z lotnictwem i rozpoznaniem.

ito
czwartek, 8 października 2020, 08:50

jestem ciekaw, czy marynarze z SMS Szent István też myśleli o MAS-15 jako o "śmiesznym, małym okręciku".

Davien
poniedziałek, 12 października 2020, 10:27

Na pewno, zwłaszcza że zeby nie błedy konstrukcyjne pancernika te dwie torpedy odpalone z kilkuset metrów by go nie zatopiły:) Ale rozumiem że że karakurty będa strzelały 3M54 i Oniksami z maks 40-50km do LGU będąc wykryte juz z 400km:)

ito
poniedziałek, 12 października 2020, 19:35

Jakie błędy popełniono w budowie USS Forrestall że o mały figiel nie zatopiła go POJEDYNCZA dziadowska, pięciocalowa rakieta? O jakich błędach w konstrukcji swoich lotniskowców amerykanie dowiedzą się dopiero po trafieniu? A karakuta strzelającego tak, jak powinien- z dużego dystansu, ukrytego choćby gdzieś przy brzegu cel zobaczy kiedy rakiety będą już w powietrzu.

Davien
wtorek, 13 października 2020, 09:04

Ito, USS Forrestal nie był zagrozony zatopieniem bo trafiła go pojedyncza Zuni bo wypadek nie stanowił zagrożenia dla pływalnosci okretu a pozar był na pokąłdzie startowym. Natomiast Karakurt ma zasieg wykrycia celu 50-60km bo dalej jego radary nie widza i tyle. Wiec z duzego dystansu sobie nie postrzela:))

ito
środa, 14 października 2020, 08:25

Zagrożenia dla pływalności Hooda tez nie było... prawie do końca. A Hiryu to właściwie nie zatopili Amerykanie tylko japońska marynarka, bo ciągle pływał. jakoś amerykańska marynarka w ocenie wypadku na Forrestallu rózni się od ciebie zdecydowanie (twierdzą np. że w wyniku walki z pożarem okręt omal się nie przewrócił- a mówimy o pełnym spokoju, zadnego przeciwnika, cały zespół pod ręką i dobra pogoda!). Co do karakutów- zasięg żadnego radaru okrętowego jeśli chodzi o wykrycie celów morskich nie przekracza 50 km. Kwestia horyzontu. A jednak okręty strzelają na znacznie większe odległości. Magia? Czy może raczej system rozpoznania pozahoryzontalnego (to, czego Polska nie ma).

czwartek, 8 października 2020, 08:45

Nieco ponad 100 lat temu wielkie okręty artyleryjskie były uważne za absolutnie nie do ruszenia i doskonale wyposażone do obrony przed "drobnoustrojami" w rodzaju torpedowców czy niszczycieli (działka relingowe, sieci i bąble przeciwtorpedowe) oraz zabezpieczone przed atakiem OP 9sieci przeciwtorpedowe, szybkość, manewr, eskorta). Torpedowce i niszczyciele uważane były za pozbawione szans zw konfrontacji z krążownikami pancernymi i większymi okrętami. W czasie IWW OP wręcz seryjnie zatapiały wielkie okręty, nawet nowoczesne pancerniki, jak się okazało, nie były w stanie uniknąć trafienia, i zatopienia, przez nawet miniaturowe torpedowce. W czasie IIWW, pomijając nowy czynnik jakim były samoloty, doszło do zatopienia pancernika przez niszczyciel dokonanego wyjątkowo podłej jakości torpedą.- a przy tym wszystki

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:09

A to ciekawe, niby jaki pancernik został zatopiony przez niszczyciel?? Bo chyba nie chodzi ci o dwa antyczne pancerniki Norge i Eidsvold

ito
poniedziałek, 19 października 2020, 15:28

Po raz kolejny- może tym razem moderator przepuści. 25X1944 USS Melvin (niszczyciel, jak najbardziej) wystrzelił 2 torpedy w kierunki IJN Fuso. Trafiła (albo wybuchła-- amerykańskie torpedy były bardzo zawodne) jedna, co wystarczyło by Fuso (jak najbardziej pancernik) malowniczo poszedł na dno. Braki w wiedzy, Davienku, jak zwykle.

Marek1
wtorek, 6 października 2020, 14:59

Nie bredź. Karakurty operujące w zasięgu brzegowej oplot i własnego lotnictwa, czyli do 300-400km od własnych wybrzeży są wartościowym śr. walki. BARDZO bym chciał, żeby PMW miała choćby ze 4 takie jednostki z rakietami manewrującymi klasy Kalibr. Śmieszą mnie dyletanci wyśmiewający ros. MW w sytuacji, gdy Polska NIE MA własnej.

rydwan
środa, 7 października 2020, 01:43

Tak wołodia maz racje ,lepszy kij w ręku niż pusta dłoń.

Marek1
czwartek, 8 października 2020, 22:59

... przeczytaj sam siebie. O ILE potrafisz ...

NoTak
poniedziałek, 5 października 2020, 20:15

Przeczytalem art i komentarze i uderzylo mnie jedno: nikt nie poruszyl, jako kluczowego, problemu "wkladki miesnej". Czyli czynnika ludzkiego, ktory mialby sluzyc na okretach. Juz dzisiaj w armii USA problemem multikulturowego srodowiska sa multikulturowe gangi. Dla ktorych taka baza wojskowa, czy statek, to miejce takie samo jak ich dzielnica, czy wiezienie: narkotyki, kontrola terytorium, itp. Ich nie obchodzi sluzba wojskowa dla kraju, tylko kasa, przewaly i wszelkiej masci rozrywka. A o ta na okretach naprawde trudno. Co im ze sprzedazy prochow i walkow na zaopatrzeniu, jesli nie ma klubow, w ktorych ta kase wydadza? A ci, ktorzy nie sa w gangach, czasem maja dziewczyne, narzeczona, zone, moze dzieci. No to jak dlugo beda chcieli plywac w oddaleniu od rodziny, zanim rodzina im nie wysle pozwu o rozwod? Albo oni odkryja, ze sa morskimi jeleniami? Az nie splaca kredytow? Nikt w miare normalny nie chce w nieskonczonosc plywac po morzu. Co oznacza, ze normalni raczej wczesniej niz pozniej odejda ze sluzby. Stracony czas i kasa na szkolenie, witajcie zieloni kadeci od mycia pokladow. Oczywiscie w USA do wojska b. czesto wstepuje sie po to, zeby zdobyc doswiadczenie, wyksztalcenie i kase na studia. Ale czy to jest sposob na wygranie czegokolwiek z Chinami, gdzie znajdzie sie calkiem sporo oddanych ojczyznie? Dlatego USA slusznie idzie w bezzalogowce sterowane przez sztuczna inteligencje. Poki co taka opcja wydaje sie jedyna sensowna. Dopoki Skynet nie stwierdzi, ze ma inny sposob na spedzanie swojego uptime :)

Marek1
wtorek, 6 października 2020, 15:05

W US Army, flocie i lotnictwie USA takie problemy są dosłownie marginalne. Wam się wydaje, że np. do US Navy może się dostać każdy z ulicy. Otóż NIE MOŻE. Filtr m.in. w postaci wielostopniowego wywiadu środowiskowego działa w US Navy/USMC/US Air Force sprawnie i skutecznie. Nieco gorzej jest w wojskach lądowych do których z reguły trafia tzw. słabszy asortyment rekrucki, ale i tam sobie nieźle radzą na poziomie unitarki, tak, że do dalszego szkolenia bojowego tzw. element już nie dociera.

NoTak
wtorek, 6 października 2020, 19:47

Nie, zebym chcial podwazac Twoja wypowiedz, bo ja swoja opieram wylacznie na info z sieci, a Ty moze masz jakies lepsze zrodlo informacji (podzielenie sie nim, o ile mozesz, to zawsze doceniana praktyka). Ale zapytanie w wiodacej wyszukiwarce: us navy morale problem gangs ; daje ciekawe rezultaty m. in. na stronie CNN. Albo inne zapytanie dajace: The FBI Announces Gangs Have Infiltrated Every Branch Of The Military (Business Insider, 2011). I jesli sie zacznie temat drazyc, to jest tego naprawde sporo. W to, ze filtruja kandydatow jak moga (a maja na to srodki), to nie watpie. W to, ze media szukaja chwytliwych tytulow z przeroznych politycznych powodow, rowniez nie watpie.

chateaux
czwartek, 15 października 2020, 03:51

Rzecz polega tylko na tym, że w amerykańskiej marynarce, wszystkie studia - o ile nie zostały wprost utajnione - są co do zasady jawnem bo powstały za pieniadze podatników. Amerykanie mają pieniądze i przede wszystkim chęć przeprowadzania takich studiów. Problemy społeczne występują w każdej bez wyjątku marynarce - tylko że dzięki ujawnianiu przez Amerykanów studiów o własnej marynarce, możesz o nich przeczytać w internecie. W przeciwieństwie do problemów innych flot.

gnago
wtorek, 6 października 2020, 07:26

Kwestia prania mózgu na unitarce i klasy podoficerów

Ciemny Lud
poniedziałek, 5 października 2020, 11:40

Dla PMW jednostki nie dłuższe niż 80 m. Dłuższe wejdą tylko do Gdańska, Gdyni i Świnoujścia.

Marek1
wtorek, 6 października 2020, 15:07

A wg. ciebie to niby GDZIE miałaby te jedn. zawijać ?? Do Sopotu ? Ustki ? Kołobrzegu ? Tam, gdzie nie ma praktycznie żadnego zaplecza serwisowo-logistycznego ?

Ciemny Lud
wtorek, 6 października 2020, 16:44

To powinno się pojawic. Gdansk-Gdynia z uwagi na bliskość Kaliningradu są do bani. A budować flotę na jeden port nie ma sensu. Co najmniej Kołobrzeg powinien byc rozważony jako baza alternatywna jeśli nie np.Darlowo (mogą tam wejść w glebie duze jednostki). Poza tym nie o full serwis chodzi ale o np.wymiane załogi, zatankowanie paliwa, wyładunek rannych etc. Zablokowanie Świnoujścia w przeciwnym przypadku spowoduje, że PMW od razu będzie na obcej łasce o ile wyjdzie z portu. Flota relatywnie małych jednostek 60--80m może być rozśrodkowania na Świnoujście, Darłowo, Ustke, Kołobrzeg, Władysławowo.

AlS
wtorek, 6 października 2020, 19:42

Dokładnie tak. Zresztą zaplecze serwisowe, o ile nie mówimy tu o suchym doku, mogą zapewnić mobilne warsztaty umieszczone w kontenerach samochodowych. Dla dokonywania ad hoc podstawowych napraw potrzebujesz dźwigu samojezdnego, kompletu spawarek, tokarki i frezarki, plus podstawowego zestawu części zamiennych. Większe uszkodzenia i tak wymagają dłuższego pobytu jednostki w porcie, więc tak czy owak, nawet z pełnym zapleczem serwisowym jednostka jest trwale wyeliminowana z walki.

MAZU
poniedziałek, 5 października 2020, 08:03

Mały czy duży to kwestia wtórna, istotne jest przenoszone uzbrojenie. Dobrze zaprojektowana jednostka o wyporności 1000 (tysiąca) ton może przenosić potężne uzbrojenie rakietowe oraz drony (latające, nawodne i podwodne), pozwalające kontrolować cały Bałtyk (inne morza nas na razie nie interesują). Projektowanie systemu jakim jest (powinna być) bojowa jednostka pływająca (BJP) zaczyna się od ustalenia z jakim wrogim uzbrojeniem BJP będzie walczyć, na jak duży akwenie i jaka będzie jej przeżywalność. To ABC doskonale znane naszej admiralicji (jak sądzę..). Osobiście stawiał bym na większą (1000 ton) wersję jednostki stelth klasy Sea Shadow, uzbrojoną w pociski rakietowe, drony, broń laserową i szybkostrzelne działka automatyczne z programowalną amunicją. Cena takiej jednostki zaprojektowanej i zbudowanej w Polsce to ok. 100 mln USD (bez uzbrojenia). Tego typu jednostka jest trudna do wykrycia (stelth plus aktywny kamuflaż) i zniszczenia oraz (co najważniejsze) posiada dużą siłę ognia. 20 (dwadzieścia) takich jednostek pełniących rotacyjne dyżury bojowe (min. 7 jednostek cały czas na morzu) zabezpieczy cały Bałtyk waz z polską strefą brzegową. Pozdrowienia od 7M. M

AlS
poniedziałek, 5 października 2020, 17:45

Sea Shadow to tylko prototyp. Ale dwukadłubowe okręty stealth służą już w marynarkach Chin i Tajwanu. O ile chiński Type-022 Houbei jest nieco za mały i nie wydaje się do końca przemyślany, tak tajwański Tuo Chiang jest już doskonale zaprojektowaną jednostką. Niewielką, bo mającą zaledwie 600 ton wyporności, ale mieszczącą całkiem pokaźny arsenał broni - 16 wyrzutni pocisków p-okr, w tym 8 naddźwiękowych, dwie wyrzutnie torped, armatę OTO Melara 57 mm i jeden system Phalanx CIWS. Do tego niezły zestaw czujników - radary, sonar holowany i optoelektronika. Osiągi też robią wrażenie - 45 węzłów tylko na dieslach, pełna operacyjność przy stanie morza 7. Tajwańczycy przygotowują teraz wersję opl z pionowymi wyrzutniami VLS Mark-41. To jest gotowiec dla polskiego programu Murena. Oczywiście ze zmianami, dostosowującymi uzbrojenie i środki samoobrony do specyfiki Bałtyku.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:20

I Tuo Chiang ma prawie zerowa OPL poza jednym Phalanx-em. Do tego istnieje w jednej sztuce. Jakbym chciał juz przeładowane bronia okrety to zdecydowanie wolę Sa'ar 6 od tej jednostki. tajwańczycy nie produkuja więcej tych jednostek, za to na ich bazie budują 12 jednostek OPV bez rakiet i działa 76mm

MAZU
wtorek, 6 października 2020, 14:42

Pełna zgoda, ale opisałeś uzbrojenie korwety typu Min Chiang, która jest wzorowana na mniejszym Tuo Chiang. Jedna i druga jednostka jest bardzo dobra i silnie uzbrojona. Niemniej, upieram się przy konstrukcji bardziej zbliżonej do Sea Shadow. Ma on dużo lepsze właściwości stelth (ma je). Na Bałtyku rzadko jest dobra pogoda, co powala się lepiej ukryć. Ideałem byłoby połączenie (większej) konstrukcji wzorowanej na Sea Shadow z uzbrojeniem z Min Chiang. Serdecznie pozdrawiam. M

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:21

Mazu, nei ma czegoś takiego jak Ming Cziang wiec nei zmyslaj. jedyną rozwojówką, jak można to tak nazwac typu Tuo Chiang są OPV

AlS
wtorek, 6 października 2020, 19:24

Chodziło mi o typ Tuo Chiang, który nazwany został zgodnie z imieniem pierwszej jednostki, bez wskazywania na konkretny okręt. Niemniej dzięki za korektę i uzupełnienie. Oczywiście można dyskutować na temat własności stealth każdego z rozwiązań, wiadomo że Tuo Chiang (jako typ), w którym wyrzutnie umieszczono na stropie nadbudówki i osłonięto jedynie w aspekcie bocznym, będzie mniej stealth dla radarów napowietrznych od okrętu, którego kształt odpowiada diamentowi znanemu z samolotu F-117, a uzbrojenie ukryto w strukturze. Podobnie zresztą jak na Visby. Oczywiście, że jednostki stealth mają sens na Bałtyku, do czego wcale nie potrzebują szkierowego wybrzeża, jak dowodzą niektórzy "wybitni znawcy" - jednostce stealth o wielkości małej korwety wystarczy clutter radarowy od wzburzonego morza, aby skutecznie ją ukryć przed wykryciem radarem na odległościach większych niż około 10 Nm. Moc radaru nie ma tu nic do rzeczy - im większa, tym więcej energii wróci do odbiornika w postaci zakłóceń od clutteru. Jedynie duża selektywność odbiornika, połączona z dobrym oprogramowaniem filtra, tu pomagają, ale znikome echo jednostki stealth bardzo utrudnia to zadanie. Szwedzkie Visby są niewidoczne dla radarów na odległościach powyżej 8 km przy wzburzonym morzu. Visby jako niewielka jednostka jednokadłubowa jednak nie najlepiej sobie radzi przy stanie morza większym niż 6. Lepsze są katamarany z kadłubami wave piercing, których zapadanie się na fali jest znacznie mniejsze niż w przypadku tradycyjnych konstrukcji. Zatem idealne byłoby połączenie stealth znanego z Visby z dwukadłubowym katamaranem, zapewniającym lepszą dzielność morską. Duża ilość takich jednostek, zdolnych operować tak jak dawniej kutry torpedowe i rakietowe - z portów rybackich, byłaby bardzo trudna do zwalczania przez przeciwnika. Również pozdrawiam, Al.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:25

AIS powstał jedynie prototyp tych korwet czyli Tuo Cziang, zadne inne jednostki tego typu nei sa budowane, za to buduja sobie serię OPV opartych o tą korwete ale bez rakiet i działa. I to tyle, bajek o Visby kolejny raz nei chce mi się juz obalac:) ale rozumiem ze ten całkiem spory, 72 netrowy okręt ma RCS mniejsze o kilka rzedów od F-22??

AlS
wtorek, 13 października 2020, 03:21

Odpowiadam tutaj. Dla twojej wiedzy o radarze na Su-35 - cytowana przez ciebie odległość dotyczy celów napowietrznych, a nie na tle morza. "Duża wpadka" kolego Davien, że mylisz tryb impulsowo-dopplerowski radaru z trybem SAR. Visby nie leci w powietrzu, gdzie jest niewiele zakłóceń, ale daje jedno z wielu odbić, jakie docierają do radaru od powierzchni morza, tym większych, im większy jest stan morza. Bryza to kolejny problem dla radaru - duża zawartość spreju wodnego w powietrzu mocno tłumi promieniowanie elektromagnetyczne przy powierzchni. Do obiektu napowietrznego możesz wysłać wiązkę o dużej energii i spokojnie analizować jej echo - jeśli nie ma dużego deszczu odbierane zakłócenia pochodzą dopiero od jonosfery. Na tle morza, nawet jeśli radar z Su-35 dostanie echo od łodzi o SPO 0,01 m2 z odległości 45 km, to jeszcze będzie musiał odfiltrować ten sygnał od otaczającego go echa fal, z których każda ma większą SPO. Fale są w ruchu, więc też mają swoje przesunięcie dopplerowskie, rozchodzą się w różnych kierunkach i nakładają, dając w rezultacie składowe harmoniczne i tworzą tzw. clutter. Potrzebujesz więc wyraźnego sygnału i dobrego komputera, który w tym szumie znajdzie powtarzający się wzór. Jednak jest haczyk, a miażdżące pana Nilssona pytanie brzmi - z jaką prędkością płynie ten okręt dając tak niskie echo? Na spokojnym morzu musi ledwo płynąć - echo radarowe kilwateru na dużej prędkości odpowiada za 100 m2/20 dBsm. Porównaj teraz z echem od fal, o którym pisałem wyżej. Poza tym: zespół masztów okrętu - ship mission system - typowo 35 dBsm/3 tys m2. Typowy kadłub daje 30 dBsm/1000 m2 (źródło: High Speed Marine Craft). Na Visby nie ma typowego masztu, radar jest ukryty pod kopułą, przejrzystą tylko dla częstotliwości Sea Giraffe. Czemu kadłub Visby nie może dawać porównywalnego odbicia do F-22? Nie wielkość jest problemem, jak wiesz wielki B-2 jest również znakomity w stealth. Visby ma nawet tą wyższość, że nie ma żadnej powierzchni prostopadłej, jak krawędź czołowa "chin" i krawędzie skrzydeł, nie ma ruchomych powierzchni aerodynamicznych oraz osłon ich siłowników, wystających ponad poszycie. Jest znacznie czystszy od samolotu pod względem geometrii. Zaprojektowano go zgodnie z kształtem "Hopeless Diamond" z F-117 - bez kątów prostych. Nawet oszklenie mostka wykonano ze szkła napylanego złotem i tlenkiem indu. Do tego budulec w postaci kompozytu węglowego, który daje znakomite tłumienie fal radarowych, z dodatkiem proszków ferrytowych w żywicy. Z praw fizyki wynika, że musi mieć niemal zerowe echo. Wcale jednak nie bronię Visby, co więcej - uważam, że jest de facto TECHNOLOGICZNYM GNIOTEM. Jestem w stanie uwierzyć w zapewnienia projektanta, gdyż mają one solidne podstawy teoretyczne. Ale wszystkie te zabiegi stealth psuje fakt, że jest to okręt jednokadłubowy. Jeśli płynie szybko po spokojnym morzu, daje podobny kilwater jak dużo od niego większy trimaran USS Independence! Czyli ma wtedy echo 100 m2. Więc jeśli już jednostka stealth, to tylko katamaran, lub trimaran wave piercing, dające znacznie mniejszy kilwater. PS. Jakim radarem? Dowolnym. Żaden radar nie wykryje czegoś co praktycznie nie odbija fal i kryje w clutterze. Visby miał parę razy problem w portach, kiedy przy manewrowaniu jego soczewki Luneburga chowały się za nadbudówką. Wtedy nie wykrywały go radary nawigacyjne nawet z kilkudziesięciu metrów! Są raporty na ten temat. Dlatego jednostkom Visby dodano cywilny radar nawigacyjny.

oskarm
czwartek, 8 października 2020, 14:17

AIS - niewidoczne z 8km? Chyba nawigacyjnych lub takich z lat 70-tych.

AlS
czwartek, 8 października 2020, 21:40

Cytat z Naval Technology. The design of the Visby aims to minimise the optical and infrared signature, above water acoustic and hydroacoustic signature, underwater electrical potential and magnetic signature, pressure signature, radar cross section and actively emitted signals. A stealth corvette of the YS 2000 design has a detection range of 13km in rough seas and 22km in calm sea without jamming. In a jammed environment, the Visby would be detected at a range of 8km in rough sea and 11km in calm sea. No dobrze, te 8 km przy aktywnym zakłócaniu. Skoro wiesz lepiej, to już twoja sprawa.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:37

AIS no to moze podasz jakim radarem było mierzone RCS dla Visby że im wyszło wielokrotnie mniejsze niż dla F-22?:) ale sobie policzmy: RCS dla korwety to pomiędzy 300 a 4000 m2 wiec dla Visby przy jej zapowiadanej 99% jego redukcji wynosi od 3 do 40m2. Dla twojej wiedzy radar takeigo Su-35 wykrywa RCS 0,01m2 na 45km. aha jakbys pytał to te 99% redukcji RCS z normalnego dla korwet to słowa Jana Nilssona, jednego z konstruktorów. Cos jeszcze do dodania? I ciągle czekam na ten radar jakiego uzyto do pomiaru RCS dla Naval technology.

Niuniu
poniedziałek, 5 października 2020, 02:12

A co z Zumweldami? A z LCS-ów rezygnują po tym jak jemeńscy pasterze kóz w sandałach jeden taki zatopili? A tak na poważnie to są jak na razie prace koncepcyjne. Zobaczymy co z tego zostanie jak politycy podliczą koszty coronovirusa i ogarną co zostało z amerykańskiej gospodarki. Sporo też zależy który ze sklerotyków walczących o przywództwo "wolnego świata" wygra listopadowe wybory. jednym słowem "pożyjemy, zobaczymy".

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:39

Niunius jak na razie to Huti jedyne co zyskali to uszkodzenie cywilnego katamaranu i odparowane stanowiska ich rakiet przez wkurzonych Amerykanów:) Nie zatopili zadnego LCS-a a co do sklerotyków to macie takeigo na Kremlu, któremu sie wydaje że jest wszechpotęzny:)) A Zumwalty mają sie całkiem dobrze, ciagle czekaja aż w Rosji zbudujecie choćby coś lepszego od pierwszych CG-47:)

GB
wtorek, 6 października 2020, 09:34

Nikt nie zatopił LCS. Coś ci się pomyliło.

Olać rustrolla
poniedziałek, 5 października 2020, 22:13

Niuniek. Po Białorusi przyjdzie kolej na Władykaukaz czy Władywostok? Kogo kremlowski miś panda ma teraz na celowniku, a propos trucia noviczokiem? Pożyjemy, i zobaczymy co zostanie z ruskiej pseudogospodarki?

AlS
poniedziałek, 5 października 2020, 18:44

„Zumweldy” to absolutny overkill dla wszystkiego co pływa dziś po morzach. 3 jednostki to w sam raz na dziś, jeśli doliczyć do tego niszczyciele Arleigh Bourke. Jemeńscy pasterze tylko uszkodzili jeden z takich niszczycieli, tchórzliwie zabijając kilkunastu marynarzy. Od tego czasu zmieniono RoE, dziś taka motorówka kamikaze zostałaby posiekana na sito przy próbie podejścia do okrętu. Mój kumpel z pracy, który kiedyś służył na brytyjskim OP HMS Trafalgar powiedział, że nigdy nie udawało im się podejść pod DDG- 54, z powodu systemu maskowania akustycznego Praire Masker na tych okrętach. Dla OP „Burki” są jak duchy. Skoro współczesny brytyjski OP ma problem, tym bardziej będą go miały wasze modyfikacje radzieckiej myśli technologicznej. Skoro nie spod wody, to nie macie jak ich zwalczać na otwartym morzu- wasze nosiciele nie podejdą na odległość strzału, a nawet jeśli, to „Burek” ma się czym bronić, rownież przed atakiem saturacyjnym. A teraz wytęż wyobraźnię i wyobraź sobie, że za formacją kilku „Burków” idzie niewidzialny dla wszystkich waszych czujników Zumwalt i wspiera je ogniem w razie potrzeby. Jedyne co wam pozostaje, to partyzantka na motorówkach w porcie.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:42

Jemenczycy nie uszkodzili Burke'a ten atak to było dzieło Al Kaidy a nie Huti. jedyne doświadczenie Huti z AB to jak próbowali jednego ostrzelac, a ten najpierw zestrzelił ich pociski z Chin a następnie rozniósł w pył stanowiska strzeleckei Huti. I nie był to na pewno tchórzliwy atak, zaczepiać najpotężniejsze obecnie okrety na morzu za pomoca kilku C-802....

AlS
wtorek, 13 października 2020, 01:06

Pisałem o "jemeńskich pasterzach" atakujących USS Cole, bez wnikania w ich przynależność plemienną, bo jak na razie to był jedyny skuteczny atak na ten typ okrętu.

gnago
wtorek, 6 października 2020, 07:30

Tchórzliwie ? Znaczy mieli wypłynąć swoim niszczycielem? Ups takich nie mieli to wypłynęli motorówką i z niesamowita odwaga zaatakowali , wszak seria z okrętu, z jakiejkolwiek broni pokładowej skończyłaby się zniszczeniem ich "jednostki bojowej"

Marek1
wtorek, 6 października 2020, 15:10

NIE myl żołnierskiej odwagi z fanatyzmem religijnego debila-terrorysty. Naprawdę NIE widzisz różnicy ?

ANTY RUSOFIL
wtorek, 6 października 2020, 14:25

Dla ciebie kolego to bohaterstwem jest Katyń i okradzenie Ukrainy z Krymu i donbasu?

AlS
wtorek, 6 października 2020, 12:10

Tchórzliwie, bo wtedy nie było jeszcze wojny w Jemenie (atak miał miejsce w 2000 r) i był to atak terrorystyczny, nie partyzancki. Atakujący wiedzieli, że nikt z okrętu, który wpłynął do Adenu tylko aby uzupełnić zapasy paliwa, nie będzie ich atakował. Dziś już tak nie atakują, bo wiedzą co ich czeka. Ci którzy zginęli na okręcie to w większości młodzież z amerykańskich uboższych rodzin, którzy wstąpili do wojska żeby uzyskać środki na studia w ramach programu Armed Forces Tuition Assistance. Twoja pochwała aktu terroryzmu jest co najmniej dziwna. Piszesz z Olgino?

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:45

AIS, to była Al Kaida a nie Huti, ot taka mała róznica. Huti to zaatakowali otwarcie pociskami pokr Burke i w zamian tak dostali w odpowiedzi że więcej jakos nie próbowali.

Burłak
poniedziałek, 5 października 2020, 12:22

Na razie wystarczyły modły Czeczeńcow i spłonął Kuzniecow, a dok zatonął. Jednym słowem "pożyjecie"?

Anty rusofil
poniedziałek, 5 października 2020, 10:52

Kto zatopił lcs? Ch6ba coś przeoczyłem, lub po prostu nie czytam sputnika. Lepiej zobacz co zostanie z rosyjskiej gospodarki. Hmm ale z jakuej gospodarki jak jej nie mają.

Andrettoni
poniedziałek, 5 października 2020, 01:56

Okrętów nie robi się z dolarów tylko ze stali. Jeżeli nie mają być papierowe to jest to gigantyczne przedsięwzięcie gospodarcze. Produkcja stali w Chinach jest 10 razy większa niż w USA i stanowi połowę światowej produkcji. To nie oznacza, że plan się nie uda - może być olbrzymim kołem zamachowym dla gospodarki. Jednak wymaga ti tytanicznej pracy, a nie pstryknięcia palcami.

Jacek
poniedziałek, 5 października 2020, 21:01

My też kiedyś produkowaliśmy dużo stali i co z tego? Produkcja ilościowa stali jako miernik potęgi gospodarczej sto standard lat 1945 - 1975. Niczego do dobrego nie wniosło. Co zaś do stanów to już raz pokazały że potrafią potokowo budować nie tylko transportowce ale i lotniskowce.

gnago
wtorek, 6 października 2020, 07:30

Zwróć uwagę na cenę stali teraz, zwłaszcza specjalistycznych

OptymistaPl
niedziela, 4 października 2020, 20:38

Ciekawe czy mówiąc o korwetach Amerykanie faktycznie myślą o okrętach do ok 100 m długości i 2000 ton wyporności, czy raczej korwetami nazywają pełnowymiarowe fregaty FREMM ;-)

Davien
niedziela, 4 października 2020, 23:52

Patrząc po liczbie to chyba chodzi o te FREMM-y.

Jabadabadu
niedziela, 4 października 2020, 20:16

Tak jak skończyła się era pancerników, tak kończy się era gigantycznych superlotniskowców. Cóż w tym dziwnego?

Infernoav
poniedziałek, 5 października 2020, 08:46

Ograniczenie liczby lotniskowców o dwa uważasz za jakiś wielki odwrót od lotniskowców? Nowe lotniskowce zabierają więcej samolotów więc nie potrzeba ich aż tyle. Poza tym wojna z Chinami będzie wojna do około ladu, z dużą ilością wysp. Potencjalna wojna. Będzie to nadal najgroźniejsza marynarka wojenna Świata. Jeśli do tego USA zacznie militaryzowac przestrzeń kosmiczną to nagle możemy mieć działa szynowe na orbicie.

Davien
niedziela, 4 października 2020, 23:52

Dziwne ze jakoś świat o tym nie wie i ciagle buduje nowe. No poza Rosją wiec jak widać....

GB
niedziela, 4 października 2020, 21:13

Przecież się nie kończy. Nowe lotniskowce są cały czas budowane, patrz nie tylko na USA, ale na Chiny i Indie.

Antex
poniedziałek, 5 października 2020, 00:39

Nawet Francuzi budują coś większego niż swoje dotychczasowe konstrukcje ...

lol
niedziela, 4 października 2020, 23:46

To sa ostatnie podrygi. Nadal cos tam buduja bo zaczeli taka panuyje koncepcja rozwoju floty w zasadzie tylko w Chinach. Ruscy pokazali przez rozwoj super i hipersonicznych pociskow przeciwokretowych przyszlosc. Amerykanska flota nie jest praktycznie w tym momencie obronic sie przed uderzeniem, szczegolnie masowym, pociskow typu Kalibr czy Onyks (szanse sami amerykane oceniaja na kilka do kilkunastu procent), a przeciez juz sa w arsenale Rosji pociski hipersoniczne, ktore moznaby w miare efektywnie choc na pewno nie w 100% niszczyc przy pomocy w zasadzie tylko broni laserowej, a to narazie jest w powijakach. Tak ze szanse na obrone przed bronia hipersoniczna w tym momencie sa na praktycznie 0 poziomie. Plus ruscy pokazali ze mozna jak nabardziej zbudowac efektywne korwety/fregaty wielozadaniowe o wypornosci do 2500 ton czy nawet ponizej 2000 przenoszace taka bron super i hiper. Takie cele naturalnie sa trudniejsze do wykrycia, a dysponuja mozliwosciami razenia nie wiele gorszymi niz duze krazowniki czy niszczyciele przy czym w wypadku utracenia jednostki nie jest to tak odczuwalne ja w wypadku wiekszych okretow (zarowno finansowo jaki w sensie zdolnosci bojowych floty). I jest jak Jabadabadu napisal, kiedys lotniskowce zakonczyly ere pancernikow, dzis male korwety/fregaty z nowoczesna super- i hipersoniczna bronia rakietowa koncza powoli ere lotniskowcow, a za iles tam lat cos tam skonczy ere tych okretow rowniez. Naturalna kolej rzeczy.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:50

Ostatie podrygi to mamy w Rosji która nie dość ze uziemiła sobie na dobre swój jedyny lotyniskowiec to nawet nowych nie potrafi zbudowac:) Kalibry i Oniksy nie są duzym wyzwaniem dla SM-2/6 i ESSM wiec daruj sobie żałosne bajki bo pojedyńczy Burke obroni się bez problemu przed kilkunastoma takimi pociskami. Rosja nie ma zadnych pocisków hipersonicznych, nad Cyrkonem ciagle trwaja testy a uzycie Awangarda oznacza taka odpowiedż że wam karaluchy w Moskwie wygina od promieniowania. Rosyjskie korwety maja podobna siłę ognia do innych korwet tych rozmiarów a wiekszych jednostek Rosja nie jest w stanie budowac:) Aha te "super" rosyjskie korwety musza podejść na jakieś 60-70km bedac widocznymi dla LGU na ponad 400km. Ale próbujcie , macie ich podobno duzo:))

GB
wtorek, 6 października 2020, 09:41

Jakie podrygi. Francuzi są następni w kolejce i właśnie podjęli decyzję o budowie lotniskowca. Od kiedy pociski hipersoniczne są wstanie trafić obiekt poruszający się? Wiesz że plazma uniemożliwia celowanie? Pociski hipersoniczne to mogą trafiać w cele stacjonarne. Rakiety Kalibr i Onyks nie są hipersoniczne, choć Onyks jest ponadźwiękowy. USNavy potrafi zwalczać takie pociski od dawna. Po drugie żaden rosyjski okręt nie podejdzie w warunkach wojennych na odległość która mu umożliwi wystrzelenie Onyksa bo wcześniej zatopią go samoloty z lotniskowca lub P-8. Te rosyjskie korwety są praktycznie bezbronne wobec starego Harpoona, co sam runet przyznaje. Korwety i fregaty znane są od dawna i one nic nie zakończyły. Bez osłony lotnictwa te korwety i fregaty to zwykłe cele.

Kot
poniedziałek, 5 października 2020, 12:14

To pomyśl jaka to siła 10 lotniskowców i każdy z 80 samolotami uzbrojonymi w rakiety hipersoniczne. To się nazywa wydłużenie zasięgu i elastyczności działania.

poniedziałek, 5 października 2020, 13:32

Troche złej pogody i ta siła nic nieznaczy. A narażona na ataki jest cały czas.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:52

Troche złej pogody i karakurty oraz 11356R będa sie bardziej martwic by nei zatonąc niz strzelać a jak pogoda będzie tak zła by LBU nei mogło operowac to Rosjanie z portu nosą nie beda mogli wychylic bo zatona.

Kot
poniedziałek, 5 października 2020, 14:03

Z tą pogodą to będzie, się musiał zwrócić do szamana z Syberii. Nie zawsze zła jest na zawołanie. Na atak za to będzie narazony ka, dy cel w zasięgu grupy lotniskowca. Chyba że czary też mają pomóc w tym żeby bez reakcji przyjęli ataki...

PW
niedziela, 4 października 2020, 18:39

SSN jest obecnie 50 a nie 57. caly plan jest b.ambitny. Obawiam sie ze US szybciej zbankrutuje. i wtedy po nas.

Davien
niedziela, 4 października 2020, 23:55

A to ciekawe bo jest 33 SSN klasy 688, 19 Virginii i 3 Seawolfy co daje 55 SSN-ów. I nie bój sie nie zbankrutuja:)

PW
poniedziałek, 5 października 2020, 09:48

wg wiki aktywnych aniolkow 688 jest 28 co do bankructwa w 2034 social security ma zbankrutowac

GB
wtorek, 6 października 2020, 09:45

No ale Rosja ma zaledwie 6 SSN w służbie (reszta jest w wieloletnich remontach i nawet nie wiadomo czy wrócą do służby), 3 - 971, 2 - 945A i 1 - 671. Do tego 6 SSGN, przy czym 5 z nich to 949, które same potrzebują eskorty i 1 - 885. Więc o co chodzi?

Wiki rules?
poniedziałek, 5 października 2020, 12:26

Wg Wiki? Nooooo, skoro takiego "autorytetu" używasz, to klękajcie narody. Aha, wg Wiki już w 2014 miały roztopić się wszystkie lodowce.

PW
poniedziałek, 5 października 2020, 19:55

JEDNAK 28 aniolkow. Opisane nawet w wiki jest co stalo sie ze wszystkimi przed uss providence. ergo tym razem wilki jest wiarygodna.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:55

No popatrz nawet twoja viki podaje 33 Los Angeles w słuzbie:)) Pomerdało ci sie z wycofanymi których jst 29:)

R
poniedziałek, 5 października 2020, 13:34

Dakladnie to samo zrodlo na ktore ekspert Davien sie powoluje.

Bursztyn
niedziela, 4 października 2020, 18:58

200 mld usd rocznie Spoko wystarczy

GieTek
niedziela, 4 października 2020, 18:12

Koncepcja podobna do realizowanej w naszej marynarce. Tyle, że u nas stawia się na holowniki.

PLAN
niedziela, 4 października 2020, 16:57

Czyli USA powiela obecną strategie chińskiej marynarki? Na to wygląda.

Bu ha ha
poniedziałek, 5 października 2020, 12:28

Czyli mając 11 lotniskowców USA "powiela" strategie Chin, które mają 2 lotniskowe, z czego aż jeden pływający?

PLAN
poniedziałek, 5 października 2020, 15:01

Dwa pływające. Lecz nie o obecną ilość chodzi a perspektywę rozkładu przyszłej floty. Chiny lekkie fregaty (korwety), fregaty, DDG lżejsze jak Type 052C/D/DG i DDG ciężkie jak Type 055, lotniskowce, LHD, LPD oraz inne okręty. USA dotychczas ciężkie DDG burke i krążowniki tico , lotniskowce, LHD/LHA oraz inne okręty. Perspektywa przejścia na bardziej lekkie okręty przez USA NAVY, to właśnie ścieżka jaką obecnie Chiny podążają.

123
poniedziałek, 5 października 2020, 07:39

good joke mate :D swiat zachodni kooiuje cos z najwiekszego na swiecie zlodzieja tech :D

klaun-szyderca
poniedziałek, 5 października 2020, 11:13

Jeśli tak to to sie wysypie ;) Będzie 'circular update detected' i system się wywali ;)p

Koldax
niedziela, 4 października 2020, 15:57

Czyli reasumujac utrzymają poziom uzbrojenia na podobnym pułapie co nasze wojsko. A już się obawiałem,że będą chcieli nas czymś zaskoczyć.

Ech
niedziela, 4 października 2020, 15:48

Chca rzadzic swiatem

Infernoav
poniedziałek, 5 października 2020, 08:47

Oni nim rządzili przez ostatnie 70 lat.

Stefan
niedziela, 4 października 2020, 12:53

Przy tym, kiedy piszą o dużych korektach mają na myśli wzmocnione fregaty Fremm... ciekawe czy buorąbpod uwagę faktyczne korwety w rodzaju Belh@rra. To byłoby interesujące, biorąc pod uwagę, że zasięg przy dużej ilości okrętów logistycznych przestaje być problemem.

kibic
niedziela, 4 października 2020, 12:42

Ten bezzałogowy okręt ze zdjęcia ma całkiem sporą obsadę, ale tak na poważnie, to całkiem ciekawie wygląda. Napis DARPA też robi wrażenie. Taki trimaran może być szybki i może mieć stosunkowo małe zanurzenie. Za to jak już przyjdzie mu płynąć w naprawdę cieżkich warunkach pogodowych, to może nie przetrwać. Ciekawe po co im tyle okrętów, w tym takie jak na zdjęciu? Może szykują się do obrony/odbijania różnych wysp (swoich i sprzymierzeńców) na Pacyfiku i Oceanie Indyjskim. Chińczycy są tam coraz bardziej pewni siebie. Poważna sprawa.

KOSOGŁOS
niedziela, 4 października 2020, 12:16

w tym wszystkim jest i wątek dla Polski ...a mianowicie Polska ma pozyskać 4 okręty KORWETY AMBASSADOR Mark 4 ( przenosi dodatkowo dwa drony ) z opcją budowy dodatkowych 4 w Polsce oraz 3 uniwersalne okręty SEA FIGHTER z opcją budowy dodatkowo 3 w Polsce ..to jeśli chodzi o maleństwa do 1000 ton dla Polski

AntyMon
poniedziałek, 5 października 2020, 12:33

Brednie. Po co ludzie wypisują takie bujdy? My i okręty? Uzbrojone? Nasza MW nigdy nie pozyska stricte bojowych okrętów! Właśnie MON postanowił "zajeździć na śmierć" siłownie Orkanów, żeby jak najszybciej "musieć" je zezłomować. Oczywiście b e z następców. Fałszywym argumentem będzie "wishfull thinking" o rzekomym "wkrótce będą nowe Mieczniki" .

asf
niedziela, 4 października 2020, 14:45

A skąd pochodzi ta informacja?

Bursztyn
niedziela, 4 października 2020, 13:32

Egipt kupił 4 sztuki Ambasador 3 za 1.3 mld usd 8x Harpoon, melara i falanx

Gość
niedziela, 4 października 2020, 12:11

Małe okręty bezzałogowe, to jest przyszłość.

Aurora
niedziela, 4 października 2020, 11:00

Czyli to Rosja ma rację budując swoje korwety i nie pchając się w wielkie okręty.

jg
poniedziałek, 5 października 2020, 12:57

Nie to Polska miała najwięcej racji bo nie budowała nie tylko lotniskowców, ale też okrętów załogowych (a Rosjanie budują). Czyli my od początku mieliśmy racje. Logiczne.

Potiomkin
poniedziałek, 5 października 2020, 12:38

Czyli Rosja nadal nie umie zrobić żadnego napędu by zbudować okręt większy niż korweta. Aha, Rosja chce budowac lotnisjowiec. Znaczy wg twojej teorii będzie musiał być rozmiarów korwety? Świetna teoria! Dzieci w przedszkolu są poważniejsze i mają bardziej wiarygodne teorie.

Davien
poniedziałek, 12 października 2020, 10:32

Napęd zbudować potrafią, to własnei z napędem dla korwet i fregat mieli problemy. Nie potraią za to budować juz większych okrętów:)

Davien
niedziela, 4 października 2020, 18:43

Tyle że rosyjskie korwety sa kilka razy mniejsze od amerykańskich "korwet"

xyz
niedziela, 4 października 2020, 11:51

Różnica tak naprawdę jest taka, że Rosji nie stać na taką produkcję i nie jest w stanie wybudować tych wielkich okrętów. W przedstawionym planie zaś Amerykanie pozostawiają ich część i uzupełniają to jednostkami mniejszymi.

czwartek, 8 października 2020, 21:52

roznica jest tak naprawde taka ze FR w przeciwiestwie do USA nie zaprowadza demokracji na calym swiecie wiec jej MW z lotniskowami nie jest potrzebna

Davien
niedziela, 11 października 2020, 22:58

I dlatego desperacko próbują naprawić swojego Kuzniecowa i ciagle chca budowac Sztormy. I pewnei dla obrony robia masę okretow nadajacych sie tylko do napadu ( karakurty itp):))

Marek
niedziela, 4 października 2020, 11:45

A czytałeś uważnie? Bo Amerykanie chcą sporo fregat, które zresztą kiedyś mieli w niemałej ilości. A to "trochę" większe okręty od korwet. Do tego jeszcze planują pływające okręty roboty. A to już zupełnie inna bajka. Inna sprawa co im z tego wyjdzie. Już raz wydumali sobie LCSy. Wyszły im z tego okręty nie wiadomo do czego, które kosztowały tyle ile trzeba zapłacić za normalne pełnoprawne fregaty.

Tweets Defence24