Niemieckie granatniki przeciwpancerne. Oferta transferu technologii do Polski [ANALIZA]

16 maja 2017, 16:06
Granatnik RGW-90 firmy DND - fot. comcam.pl
Granatnik RGW-90 firmy DND - fot. comcam.pl
Granatnik RGW-90 firmy DND - fot. comcam.pl
Produkcja granatników RGW-90 może być w 100% realizowana w Polsce - fot. DND
Reklama

Firma DND (Dynamit Nobel Defence) jest dostawcą broni przeciwpancernej, w jej ofercie znajdują się między innymi ciężkie granatniki Panzerfaust 3. Wraz z zakładami Mesko niemiecki koncern oferuje również granatniki RGW-90 i inne swoje konstrukcje polskim siłom zbrojnym w ramach postępowania na dostawy jednorazowych granatników przeciwpancernych dla Wojska Polskiego.

Koncern Dynamit Nobel Defence jest producentem rodziny broni przeciwpancernej dla piechoty oraz innych systemów, w tym opancerzenia reaktywnego dla niemieckich BWP Puma, zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia czy układów przeciwpożarowych wozów bojowych. Podstawowa działalność wiąże się jednak z bronią przeciwpancerną. W jej ramach zbudowano między innymi granatniki Panzerfaust 3T, które w najnowszych wariantach są zdolne do penetracji nawet metrowej grubości pancerza stalowego. Efekt ten uzyskano m.in. poprzez doskonalenie technologii kształtowania miedzianego stożka, który w głowicy kumulacyjnej zamieniany jest strumień metalu przepalającego się dosłownie przez opancerzenie celu.

Obecnie Dynamit Nobel Defence współpracuje z firmą Mesko SA. W jej ramach oferowany jest granatnik RGW-90HH. Wcześniej, przez pewien czas prowadzono kooperację z ZM Dezamet, a w jej efekcie opracowano między innymi głowicę do RPG-7 o kalibrze 110 mm z granatnika Panzerfaust 3. Dezamet współpracuje jednak obecnie z firmą Nammo i proponuje Wojsku Polskiemu granatniki M72 w najnowszej wersji. DND rozpoczął więc kooperację z Mesko.

Posiadamy od dawna szczegółowy plan transferu technologii dla granatnika RGW-90HH którego efektem ma być 100% produkcja w Polsce. Transfer technologii z Niemiec do Polski jest dla nas znacznie prostszy niż gdzie indziej, ponieważ oba kraje są w NATO, są w UE i w Strefie Schengen. Jest to sytuacja, która stanowi szansę nie tylko w zakresie dostaw dla polskich sił zbrojnych, ale również eksportu.

Wolfgang Böttger, dyrektor generalny Dynamit Nobel Defence

W rozmowie z Defence24.pl Wolfgang Böttger, dyrektor generalny Dynamit Nobel Defence zwraca uwagę na znaczenie transferu technologii. RGW-90 powstał w wyniku doświadczeń DND i sił zbrojnych wielu krajów związanych z eksploatacją granatników rodziny Panzerfaust, ale też lekkiej broni typu Armbrust. RGW-90 został opracowany w ramach programu o nazwie MATADOR (ang. Man-portable Anti-Tank, Anti-DOoR) w kooperacji izraelskiego koncernu Rafael, niemieckiego DND i singapurskich sił zbrojnych. Broń była wykorzystywana m.in. przez IDF w Strefie Gazy oraz przez Bundeswehrę w działaniach w Afganistanie. 

RGW-90 Polska
Granatnik RGW-90 firmy DND - fot. comcam.pl

RGW-90 to ręczny granatnik kalibru 90 mm wykorzystujący podczas startu system dwóch tłoków i przeciwwagi w postaci granulatu. Pocisk opuszcza lekką, kompozytową wyrzutnię dzięki silnikowi startowemu, który napędza dwa tłoki: jednym jest sam pocisk, natomiast drugi wypycha do tyłu przeciwwagę z granulatu o masie odpowiadającej pociskowi. 

Dopiero po opuszczeniu wyrzutni w pocisku uruchamiany jest rakietowy silnik marszowy. Dzięki takiemu rozwiązaniu można bezpiecznie strzelać z RGW-90 z zamkniętego pomieszczenia, o ile zachowana jest odległości 2 metrów od ściany znajdującej się za wyrzutnią. System ten zapewnia też niewielki odrzut i sygnaturę dźwiękową.

Prędkość pocisku w granatnikach jednorazowych DND jest stała i nadawana przez silnik marszowy. Dla RGW-90 wynosi ona około 240 m/s. Według przedstawicieli producenta relatywnie duża prędkość ułatwia prowadzenie celnego ognia. W standardowej wersji skuteczne rażenie celów jest możliwe na dystansie 15-400 metrów, natomiast przy użyciu systemu celowniczego DynaRange zasięg celnego strzału wzrasta o kolejne 200 metrów. Istnieje również wariant wyrzutni RGW-90 LRMP, wyposażony w głowicę programowalna o zasięgu 1200 metrów.

Granatnik waży 8,7 kg i mierzy metr długości, przy budowie szeroko wykorzystano kompozyty w celu ograniczenia masy i wymiarów broni. Wszystkie uchwyty, elementy systemu celowniczego i spustowego są w konfiguracji transportowej złożone a broń posiada dwa pasy transportowe: dłuższy i krótszy, dla łatwości operowania w warunkach bojowych.

Podstawowy wariant granatnika to RGW-90HH wyposażony w głowicę która w łatwy sposób może być ustawiona do działania przeciw celom silnie opancerzonym lub przeciw umocnieniom i sile żywej. Dzieje się to poprzez wsuniecie lub wysunięcie sondy zapalnika znajdującej się na czubku głowicy. Kiedy sonda jest wysunięta, inicjuje detonację głowicy w trybie HEAT (High Explosive Anti-Tank) czyli ładunku kumulacyjnego który zdolny jest do przebicia pancerza o grubości do 500 mm stali pancernej.

RGW-90 Polska
Granatnik RGW-90 firmy DND - fot. comcam.pl

W przypadku, gdy sonda zapalnika nie jest wysunięta poza głowicę, ładunek eksploduje z opóźnieniem względem trafienia w cel a więc działa w trybie HESH (High Explosive Squash Head). Jest to skuteczne w przypadku niszczenia ścian, czy rażenia lżej opancerzonych pojazdów. Detonacja HESH jest w stanie spenetrować żelbet o grubości 300 mm lub potrójną ścianę z cegły. W odróżnieniu od głowicy kumulacyjnej oddziałuje na cel nie roztopionego metalu, ale siłą detonacji i odłamków powstałych w jej wyniku z trafionej przeszkody.

Oprócz wersji HEAT/HESH stosowany jest również wariant RGW-90AS (ang. Anti-Structure) przeznaczony do niszczenia ścian i wykonywania przejść w konstrukcjach wzmocnionych budynków dzięki głowicy zdolnej do penetracji 800 mm żelbetu. Jest to broń która również posiada dwa tryby: standardowy służy do niszczenia umocnień i zwalczania siły żywej, natomiast penetrujący umożliwia niszczenie pojazdów opancerzonych lub tak zwany „Mouse-holing” czyli wykonywanie przejść w zbrojonych ścianach, na przykład w celu wkroczenia do budynku. Tego typu taktyka była stosowana np. przez izraelskie siły zbrojne podczas działań w Strefie Gazy aby uniknąć ostrzeliwanych ulic.

Trzeci typ głowicy to wariant programowalny użyty w najnowszych wyrzutniach RGW-90LRMP o zasięgu 1200 metrów. Głowica może być wykorzystywana w klasycznym trybie HESH do niszczenia pojazdów i budynków lub też w trybie „airburst” detonować w zaprogramowanej odległości w celu zwalczania siły żywej, np. po wniknięciu do budynku przez okno.

Perspektywy dla RGW-60 i RGW-110

Oprócz RGW-90 w ofercie DND znajdują się zacznie lżejsze, ważące niespełna 6 kg granatniki RGW-60 kalibru 60 mm. Jest to broń zoptymalizowana do zastosowania w warunkach działań w terenie zurbanizowanym lub nieregularnych, a mogąca znaleźć zastosowanie na przykład w Wojskach Obrony Terytorialnej. RGW-60 dostępne są z kilkoma wariantami głowic, w tym w wersji wielozadaniowej, posiadającej tryb kumulacyjny i odłamkowy. DND jest zainteresowany nie tylko produkcją w Polsce granatników RGW-90 na potrzeby zamówień MON, ale również wprowadzeniem Mesko do łańcucha dostaw dla odbiorców zagranicznych i sił zbrojnych Niemiec.

DND RGW-90
Produkcja granatników RGW-90 może być w 100% realizowana w Polsce - fot. DND

Jeżeli RGW 90 zostanie wybrany przez polskie Siły Zbrojne, to ma zostać spolonizowany, a rosnąca część jego produkcji będzie realizowana w Skarżysku-Kamiennej. Włączenie zakładów Mesko do łańcucha dostaw DND otwiera możliwość produkcji na rynki zagraniczne, ale również udziału w kontraktach dla Bundeswehry. Niemieckie siły zbrojne planują uzupełnić zapasy obecnie używanych wyrzutni RGW-90. W przypadku produkcji ich komponentów, a docelowo całych granatników w Polsce, możliwy jest udział w produkcji dziesiątek tysięcy RGW-90 dla Bundeswehry. W perspektywie jest też wprowadzenie następcy Panzerfaust 3 w Niemczech. Są to ogromne szanse dla zakładów należących do PGZ.

Wolfgang Böttger, dyrektor generalny Dynamit Nobel Defence

Obecnie koncern DND rozwija opracowany na potrzeby Bundeswehry granatnik RGW-110 który za 2 lat może trafić do seryjnej produkcji, zastępując w niemieckich siłach zbrojnych granatniki Panzerfaust 3. Pomimo wysokiej przebijalności są one krytykowane za duże wymiary i masę. Próby zastosowania w modernizacji tej broni lżejszej wyrzutni na bazie RGW-60 okazały się ślepą uliczką, ze względu na złe wyważenie takiego rozwiązania. Dlatego zdecydowano się na nową konstrukcję.

Projekt RGW-110 jest znacznie bardziej zwarty i poręczny niż Panzerfaust. Koszty produkcji obniża zastosowanie wielu komponentów z RGW-90. Ciekawą zaletą tego rozwiązania jest to, że przy głowicy średnicy 110 mm mamy o wiele więcej niż w RGW-90LRMP miejsca na mocniejszy napęd i nowe „sztuczki” (ang. Gimmicks) wewnątrz. Sama głowica jest całkiem nowym projektem o zmienionej geometrii, aby skuteczniej zwalczać cele wyposażone w nowoczesne, również kompozytowe pancerze pod każdym kątem. W maju odbyła się prezentacja skuteczności głowic tandemowych RGW-110 dla przedstawicieli sił zbrojnych z Niemiec i Azji. Produkt końcowy będzie gotowy do produkcji w przeciągu 2 lat.

Dyrektor generalny Dynamit Nobel Defence, dr Wolfgang Böttger

Nowy granatnik RGW-110 ma posiadać testowana obecnie głowicę o tym samym kalibrze 110 mm, ale wyższej niż obecnie stosowane w Panzerfaustach rozwiązania skuteczności w zakresie penetracji pancerza. Przy tym masa granatnika RGW-110 ma nie przekraczać 10 kg. Będzie to więc mniej niż w wypadku Panzerfausta 3, który zależnie od wersji wazy 12-14 kg. Jego długość będzie też znacznie mniejsza niż poprzednika. Jak podkreślał w rozmowie z Defence24.pl Wolfgang Böttger, dyrektor generalny Dynamit Nobel Defence, Mesko ma szanse stać się producentem komponentów a być może całych zestawów również na rynek niemiecki oraz do krajów trzecich. Nie jest również wykluczona kooperacja przy produkcji komponentów do nowych wyrzutni RGW-110, gdyż wykorzystano w nich wiele elementów wspólnych z RGW-90.

W takim przypadku Polska stałaby się dostawcą lub współdostawcą uzbrojenia dla sił zbrojnych Niemiec. Produkcja RGW-90 w Polsce może potencjalnie otworzyć nowe możliwości eksportowe. Jest to o tyle prawdopodobne, że Niemcy mają znacznie ostrzejsze podejście do wydawania zgód na eksport broni i uzbrojenia. Paradoksalnie, może się okazać, że łatwiej będzie eksportować „polskie” granatniki RGW-90 do krajów trzecich niż ich niemieckie odpowiedniki. Tymczasem obecnie rośnie zainteresowanie nowoczesną, lekką bronią przeciwpancerną i „przeciwstrukturalną” dla piechoty. Szczególne znaczenie mogą mieć rynki Azji, Bliskiego Wschodu ale również Ameryki Południowej.

Artykuł opracowano z wykorzystaniem materiałów Dynamit Nobel Defence.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 66
Reklama
Pieszy
sobota, 10 lutego 2018, 21:19

Imponuja mi parametry amunicji rzedu metra stali i podwojna glowica i zasieg i strzelanie z wnetrz i od gory, ale czy to szweckie czy niemieckie zestawy granatniki wyrzutnie sprzet czy w ogole produkty, powinny byc prod w Polsce, bo taniej i moze armia kupi mala serie. Ale zeby wyrzucac sprzedawc na zlom dobre rzeczy tylko dlatego ze nie potrafimy kupic do nich dobrej amunicji, czsem nowy celownik, rozumiem ze ktos to liczy, ale cofac sie w rozwoju i kupowac slabsze, rozsze i 100 000 sztuk? W wyniku jakiegos lobbingu, ..? Wszystko kupujemy drozsze, niech produkuja lepsza polska amunicjie, nawet na licencji lub w ofsecie, a jesli jest cos dobre samo sie obroni jesli beda u nas produkowac, bo nie zapominajmy rzadzi pieniadz i zysk, to zarobia wszyscy. A na targach mspo tez widzialem cos co robilo strumien na poltora metra albo wiecej....wiele lata temu.. Moze w ubieglym wieku, jesli jest transfer technologii i nam sie ja udostepnia korzystajmy ale po co kupawac rzeczy z lat wietnamu, albo lat 90.

Gall Anonim
środa, 17 maja 2017, 08:44

"Produkcja RGW-90 w Polsce może potencjalnie otworzyć nowe możliwości eksportowe. Jest to o tyle prawdopodobne, że Niemcy mają znacznie ostrzejsze podejście do wydawania zgód na eksport broni i uzbrojenia. Paradoksalnie, może się okazać, że łatwiej będzie eksportować „polskie” granatniki RGW-90 do krajów trzecich niż ich niemieckie odpowiedniki." Jak gościom z Dynamit Nobel Defence tak zależy na kontraktach eksportowych, to powinni podjąć współpracę przemysłową z zakładami Mesko bez względu na to czy RGW-90HH zostanie wybrany przez MON, czy też nie.

Z prawej flanki
środa, 17 maja 2017, 08:39

Niemcy to jednak nierozgarnięci są... O nowym granatniku dla WP słyszę od 10-ciu lat.I zapewne przez kolejne 10, nadal będziemy o nim tylko słyszeć, a nie zobaczymy...

z lewej flanki
środa, 17 maja 2017, 15:11

Ofertę granatników z DND widziałem po raz pierwszy na MSPO w Kielcach w końcówce lat 90-tych ubiegłego wieku. W prasie pojawiły się zachwyty, a ... uzbrojenia nie ma do dziś.

Afgan
środa, 17 maja 2017, 08:34

Jedyną przyczyną tego, że niemieckie koncerny chcą produkować u nas, to drakońskie obostrzenia na eksport niemieckiej broni za granicę. Po prostu Niemcom bardziej będzie się opłacało u nas produkować i eksportować ich broń wyprodukowaną w Polsce. Nie ma tu żadnych sentymentów i dobrej woli, a tylko czysty rachunek ekonomiczny. Jednak nie zmienia to faktu, że na obłudzie niemieckich polityków możemy w tej sytuacji skorzystać.

o co ci?
środa, 17 maja 2017, 19:41

Przyczyna nieistotna, jak towar dobry to tylko brać.

AA
środa, 17 maja 2017, 11:21

Nonsens, jakby tak było dawno już by u nas produkowali... ściema pod kontrakt, a montownie zawsze mogą sobie na Ukrainie czy innej Litwie otworzyć

Arek
wtorek, 16 maja 2017, 19:04

A gdzie rzetelny i długotrwały dialog techniczny z potencjalnymi dostawcami granatników ?

jurgen
środa, 17 maja 2017, 08:24

ale , ale - jaki dialog ? przedtem musi się jeszcze odbyć FAK - faza analityczno - koncepcyjna, równie rzetelna

roland
wtorek, 23 maja 2017, 18:21

Sprzęt bardzo dobry zarówno PzF 3 jak i RGW 90. Ale czy MON potrafi przynajmniej coś kupić i wprowadzić na wyposażenie czy tylko projekty, analizy, redefinicje, symulacje?

Kruk
wtorek, 16 maja 2017, 18:18

Wysokie nasycenie granatnikami przeciwpancernymi jest w przypadku Polski KLUCZOWE !

niki
wtorek, 16 maja 2017, 19:12

... albo ppk, który od granatnika jest o niebo skuteczniejszy bo celniejszy. Znacznie większy zasięg niz najlepszy nawet granatnik. Taki Spike SR kosi wszystko do 1500m i waży mniej niż Panzerfaust3.

Arek
wtorek, 16 maja 2017, 19:09

Znacznie bardziej istotne jest nasycenie Polski dialogami technicznymi na zakup owych granatników.

Ślązak
wtorek, 16 maja 2017, 17:41

To dobra oferta trzeba kogoś wybrać i brać się do roboty, żeby nie było można od 89 woksku granatników dostarczyć skandal ( najprościej było kupić nowe głowice do RPG-7 ale nawet tego nasze tegie głowy nie dały rady zrobić)

Sparky
wtorek, 16 maja 2017, 17:37

Ciekawa opcja. Ale... nie z Ameryki. ;(

b
wtorek, 16 maja 2017, 17:23

Mamy licencje na rpg mamy opracowany nowy efektor tandemowy mamy PCO zrobmy wlasny rpg po co kombinacjie.

jurgen
wtorek, 16 maja 2017, 17:21

prowadzono kooperację z ZM Dezamet, a w jej efekcie opracowano głowicę do RPG-7 o kalibrze 110 mm z granatnika Panzerfaust 3 To jak jest opracowany taki pocisk do RPG, to czemu go się w Polsce nie klepie w tysiącach sztuk?.

PRS
wtorek, 16 maja 2017, 23:03

Bo ,,prawa" mają Niemcy?

PRS
wtorek, 16 maja 2017, 23:08

,,W maju odbyła się prezentacja skuteczności głowic tandemowych RGW-110 dla przedstawicieli sił zbrojnych z Niemiec i Azji." Tak im zależy na kontrakcie i ,,kooperacji" a nie zaprosili nikogo z Polski... Szanujmy się i traktujmy poważnie.

ewa
środa, 17 maja 2017, 12:31

To już zaczyna być nudne. Ciągle wałkujemy te same tematy, jak nie okety to samoloty, jak nie rakiety to amunicja, czołgi, bwp i broń strzelecka. Można by pomyśleć że tworzymy armię od nowa bo nic w niej nie ma. Sam złom. Ciągle komentujecie zamiar zakupu który i tak nie dochodzi do skutku ale łykacie to jak pelikany i sami się nakręcacie. Sądzę że w MON i IU mają codzinnie niezły ubaw jak to czytają. Co jakiś czas coś rzucą w eter a wy łapiecie się jak motyle w siatkę. Ludzie, ONI mają z TEGO NIEŁĄ BEKĘ. śmieją wam się w twarz! i tak żadnych zakupów nie będzie a jeżeli już coś kupią to w małej ilości i jak najtaniej.

army populus
środa, 17 maja 2017, 21:17

100% racji zauważyłem to 2 lata temu. NIC się nie dzieje, modernizacja tylko pod publiczkę.

praawieanonim
wtorek, 16 maja 2017, 17:03

Nie lepiej kupić NLAW?

Marek1
wtorek, 16 maja 2017, 23:34

NLAW jako obecnie najlepszy ręczny(8.9 kg) granatnik ppanc z założenia jest niemożliwy do zaakceptowania przez MON ... Przyczyny zasadnicze braku możliwości zakupu są 3 : 1. Ogromny wzrost potencjału obrony ppanc WP po zakupie 1,5-2k NLAW. 2. Brak możliwości opanowania produkcji NLAW przez PGZ nawet po zakupie licencji. 3. Minister MON A. M

Willgraf
wtorek, 16 maja 2017, 17:03

proponuje wybrać tą ofertę oraz ofertę Ukraińską - tak dwie oferty.... to bardzo ważne te dwie oferty są najbardziej efektywne do rozwoju i transferu technologii, z Izraelskimi, Amerykańskimi wynalazkami radze dać sobie spokój, chytry dwa razy traci a to dotyczy oferty Izraelskie i amerykańskiej

magazynier
piątek, 19 maja 2017, 09:55

A nasi inżynierowie nie maja pomysłu na polski granatnik? Nowe modyfikacje Kałach sypią się jak gruszki. A modyfikacji rpg-7 niet. Trochę to dziwne.

mc
wtorek, 16 maja 2017, 16:49

A cena ?

Janusz z gorszego sortu
czwartek, 18 maja 2017, 09:27

M72 , produkowany w Polsce, ma kosztować 10.000 zł za sztukę. Pocisk do RPG-7 na rynku kosztuje kilkadziesiąt $. Czy Polska wprowadzi do WOT granatniki M72 zamiast RPG-7? Byłaby to największa bzdura w ciągu ostatniego ćwierćwiecza działalności MON. Należy wyprodukować lekkie, zbudowane z lekkich stopów wyrzutnie RPG-7 z celownikami kolimatorowymi oraz nową amunicję do tego granatnika , zamiast deliberować nad absurdalnie drogimi zachodnimi granatnikami. Można wyłącznie zastanowić się nad ppanc granatnikiem , mogącym przebić pancerz nowoczesnego MBT.

gość
niedziela, 21 maja 2017, 13:32

Granatnik to relatywnie tani system, który w sposób wydatni może zwiększyć możliwości naszych wojsk. Rozwijanie anachronicznych konstrukcji nie jest dobrym pomysłem, należy kupić licencje i spolonizować produkcję wówczas będzie to się ekonomicznie opłacało. Chyba, że ponownie nabędziemy tak jak miało to miejsce ze SPIKIEM 250 wyrzutni.

Azza
piątek, 19 maja 2017, 11:13

RPG7 i M72 to dwa inne granatniki, pocisk do RPG7 nie kosztuje kilkadziesiąt dolarów poszukaj zamówień.

nie Janusz
czwartek, 18 maja 2017, 22:29

Pocisk do RPG-7 kosztuje "kilkadziesiąt $" i tyleż jest warty.

anakonda
piątek, 26 maja 2017, 21:03

najlepsze na tym forum ostatnio jest to ze co nam kto zaproponuje to MON odrazu powinien to kupic najlepiej w ilosci nie mniejszej niz 1000.Pytanie brzmi jak idziesz do sopożywczaka to kupujesz wszystko co ci zaproponuja czy tylko to po co przyszedłeś?

K2
wtorek, 4 lipca 2017, 06:44

Odpowiedź jest prosta: kupujesz to co Ci jest potrzebne. A jeżeli nie masz kasy nie planujesz robić tort tylko pieczesz drożdżówkę lub po prostu nie wchodzisz do sklepu. Z drugiej strony zwróć uwagę jak zagraniczne firmy i koncerny doskonale są zorientowane czego potrzebują nasze SZ. Ktoś chyba musi im te informacje podawać.

Junger
czwartek, 18 maja 2017, 09:13

Czy ktoś posiada wiedzę w przedmiocie różnicy cen Rgw-90 i M72 Nammo?

marco
wtorek, 16 maja 2017, 16:36

Trzeba to brać i produkować w Polsca dla WP i na eksoprt zamiast manufaktury tego postsowieckiego złomu.

Hubert
wtorek, 16 maja 2017, 16:16

Brać, a nie jakieś słabe popierdułki w stylu M72. I do tego nowa amunicja do RPG7

Junger
wtorek, 16 maja 2017, 19:21

M72 plasuje się w tej samej kategorii granatników co rpg-18 mucha (rosyjska kopia), rpg-22 czy rpg-26. RGW-90 jest dwukrotnie cięższy i najpewniej też droższy, co wpłynie na jego liczbę. Stąd też - moim zdaniem - lepszym rozwiazaniem byłby tandem M72 Nammo do eliminowania spieszonej piechoty, gniazd km-ow, btr-ow i bwp-ow, a Nlaw do niszczenia czołgów.

Troll i to wredny
wtorek, 16 maja 2017, 21:45

Proste pytanie - wojna...ale z kim !? Z Rosją ?! Czyli - pierwszą fazę ataku stanowią środki napadu na które Siły Zbrojne RP nie są w stanie zareagować (o przeciwdziałaniu, czy zniszczeniu nie wspominając). Tradycyjne głowice w pociskach balistycznych, plus pociski samosterujące z lądu wody i powietrza. Straty wojsk FR zerowe. Druga faza ataku atak z powietrza środkami bezzałogowymi i zasobnikami (bombami) szybującymi. Straty w sile żywej minimalne do zerowych. Trzecia faza - atak artylerią dalekiego zasięgu +70 km - straty zerowe do minimalnych. Czołgi wejdą na szarym końcu, gdy granatników już nie będzie miał kto trzymać w łapkach. Pomijając absurd sytuacji , panzerfaust -3 to świetny granatnik, być może najlepszy na świecie... Szkoda, że Niemcy nie rozwijają ładunków termobarycznych (patrz oferta firm z FR).

prawieanonim
środa, 17 maja 2017, 20:07

Takiego ataku to mogą dokonać Amerykanie a nie zdemoralizowana i zdezelowana rosyjska armia.

xx
środa, 17 maja 2017, 11:42

Kiedy Rosja prowadziła w ten sposób konflikt i gdzie? Czy to jest taktyka Rosji, czy z jakiejś gry komputowej? Taki atak spowodowałby globalny konflikt, na który obecnie Rosji nie stać, zresztą jakie miała by z tego korzyści? Gdzie sprzedawała by swój gaz i ropę? Rosja nigdy tak nie zaatakuje, chyba że w akcie desperacji. Jeżeli byłby to konflikt globalny to Chiny, Indie siedziały by spokojnie? To nie czasy II wojny światowej. Europa nie jest mocarstwem militarnym. Rosja prawdopodobnie bardziej obawia się Chin niż Polski i NATO. Uderza tam gdzie okoliczności na to pozwalają: Gruzja, Krym, Ukraina. Teraz w kolejce Białoruś prawdopodobnie bez żadnego wystrzału. Dalej może państwa bałtyckie i na pewno nie poprzez frontalny atak, ale akcje dywersyjne wsparte mniejszością rosyjską w tych państwach plus inne działania destabilizacyjne.

mc
środa, 17 maja 2017, 11:18

Przykro mi (wcale nie) ale taki atak jest niemożliwy. Dlaczego - ponieważ otwiera drogę do pełnoskalowego konfliktu między mocarstwami. Właśnie dlatego Rosja "wymyśliła" system wojny hybrydowej. Start rakiet był wielokrotnie planowany i za każdym razem padała konkluzja: my wyślemy jedną rakietę jako ostrzeżenie, ale oni mogą wysłać wszystkie rakiety. Wojna której za bardzo nie widać - wojna hybrydowa, to połączenie wojny politycznej, informacyjnej i wojskowej (w tle oczywiście wojna gospodarcza). Biorąc pod uwagę to co się dzieje na Ukrainie jest to najbardziej efektywny system prowadzenia wojny. Przy niewielkim zaangażowaniu atakującego, atakowany musi być cały czas w gotowości, jest wyniszczany gospodarczo (wojna bardzo dużo kosztuje), jest wyniszczany politycznie (czołowe kraje UE są ZNUDZONE tą wojną). Jest tylko jeden problem. Taki numer w Polsce "nie przejdzie". Nie mogą wysłać rakiet i samolotów, trzeba wkroczyć czołgami, np. bunt żołnierzy z Okręgu Kaliningradzkiego i próba zajęcia Suwałk. Niestety znamy to z własnej przeszłości - "Bunt Generała Żeligowskiego". W takim przypadku (Rosja zaprzecza, że ma coś z tym wspólnego) Rosja proponuje ugodę, czyli zatrzymanie wojsk w miejscu w którym stoją (czyli zatwierdzenie że napastnik pozostaje na terenach które zdobył). W tym przypadku... musimy mieć bardzo dużą siłę "odporu", czyli możliwości niszczenia sprzętu i żołnierzy przeciwnika, bez czekania na ewentualną pomoc. W zasadzie taki scenariusz musieli przewidzieć Amerykanie, dlatego ich jednostki wylądowały w "Pribałtyce" i naszym "Przesmyku Suwalskim".

Homer
środa, 17 maja 2017, 11:05

Do "Trolla"; a gdzie ty widziałeś taką skuteczność wojsk rosyjskich? W Czeczeni, w Gruzji, w Syrii, nie bierzesz pod uwagę wielu czynników, w tym politycznych. Swego czasu ZSRR chciał załatwić konflikt z Chinami przez użycie broni atomowej i usłyszał od USA, że potraktują to jako agresję wobec nich i co ZSRR przystąpił do rozmów pokojowych.

Afgan
środa, 17 maja 2017, 08:28

W teorii może i tak, ale w praktyce to wyglądać będzie inaczej.............. Na ostrzał Iskanderami lub Kalibrami nie będziemy w stanie przeciwdziałać i faktycznie kluczowe cele mogą zostać w ten sposób wyeliminowane. Z całą pewnością Rosjanie chcieliby w ten sposób uziemić F-16 z pociskami JASSM, niszcząc pasy startowe w Krzesinach i Łasku (w skrajnej sytuacji te lotniska zostaną zaatakowane taktyczną bronią atomową). Ten atak z powietrza środkami bezzałogowymi i bombami szybującymi, to tutaj poniosło cie i to bardzo! Rosja nie ma bojowych dronów w służbie czynnej, a te posiadane to maszyny typowo rozpoznawcze/obserwacyjne. Druga faza to konwencjonalny atak lotniczy z użyciem głównie klasycznych bomb, w którym rosyjskie lotnictwo będzie podatne na przeciwdziałanie i nawet nasze Newy-SC, Kubiki i Osy zdejmą pewną liczbę ich samolotów. Jeżeli w pierwszym uderzeniu nie wyeliminują lub nie uziemią naszych F-16, to straty będą jeszcze wyższe. Jednak istotnie, samodzielnie takiego ataku nie jesteśmy w stanie odeprzeć, a to że zadamy straty, nie oznacza że odeprzemy atak i za cenę około 20, 30, a nawet i 40 Su-24/25/34 i tak cała infrastruktura w Polsce zostanie zniszczona, a dla Rosji takie straty własne są dopuszczalne. Dopiero wówczas tak jak mówisz, do pogrążonego w chaosie kraju wjechałyby wojska lądowe (najprawdopodobniej wsparte wywaleniem sporego desantu na tyłach, na przykład na zachód od Warszawy), co w cale nie oznacza, że nie byłoby zdolności do obrony. Czekałaby nas krwawa walka lądowa, przypominająca Aleppo, Gruzję, Czeczenie, Donbas, czy nawet czasy Powstania Warszawskiego, z walkami miejskimi i wysokimi stratami po obu stronach i oczywiście masakrze ludności cywilnej. To tak w skrócie charakterystyka hipotetycznego starcia zbrojnego z Rosją. Po około 3 tygodniach siły rosyjskie kontrolowałyby całość terytorium, jednak pewnie wyniszczająca wojna partyzancka trwałaby dalsze miesiące i ciągnęła za sobą straty liczone w tysiącach po obu stronach. Scenariusz mało optymistyczny zarówno dla nas jak i dla nich.

say69mat
środa, 17 maja 2017, 08:12

W trakcie II wś przemysł rzeszy wyprodukował w sumie 6 milionów p-faustów wszelkich wersji. I to niezależnie od 300 tysięcy wyrzutni typu Panzerschreck. Efekt ... kompletny brak znaczenia w wymiarze strategicznym. Obecnie efekt byłby podobny, gdyby tak - w reformatorskim zapale - potencjał sił zbrojnych zredukować do jednostek OT uzbrojonych we współczesny nam odpowiednik p-faustów. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że nikt o zdrowych zmysłach nie będzie szkolił dzieci do walki z wykorzystaniem tego typu uzbrojenia. Jak to miało miejsce w czasach niesławnej III rzeszy.

Ciekawe
środa, 17 maja 2017, 02:18

Jakoś takiej strasznej skuteczności Rosjan w Syrii nie widzę.

Marek1
środa, 17 maja 2017, 00:05

Troll - poziom umysłowego "patriotyzmu" prezentowanego przez MON nie pozwala zaważyć jakże prostej i realnej prawdy - gdyby jakimś cudem Kreml zechciał pełnoskalowo zaatakować Polskę, to armia FR jest w stanie w obecnych warunkach cofnąć cywilizacyjnie nasz Kraj o 70 lat wstecz nawet BEZ użycia wojsk lądowych(wejścia na teren RP). Rozumiem, że ta wstrząsająca prawda nie jest w stanie przedrzeć sie do zabetonowanych umysłów polityków wszelkiej maści rządzących RP, ale NIE zmienia to faktu, że taka opcja jest MOŻLIWA. Ps. Od miłośników haseł pt. "nie oddamy ani guzika" oczekuje tym razem merytorycznych pytań dlaczego w/w scenariusz jest możliwy zamiast inwektyw ...

olo5
niedziela, 21 maja 2017, 19:10

Ponoć Niemcy chcą się pozbyć swoich PF 3 i zastąpić je analogicznym, lecz jednorazowym w użytku RPG 110. Wiem jak to zabrzmi na tym form ale czyż nie lepszy PF 3 niż nasz wysłużony RPG 7 ?

Edw
poniedziałek, 22 maja 2017, 01:10

"lecz jednorazowym w użytku RPG 110. " Chyba jednak izraelskim RGW-110.

gość
niedziela, 21 maja 2017, 19:04

Polski MON planuje zakup jedynie 20 tyś sztuk tych granatników więc o realnym wzmocnieniu naszych wojski nie ma absolutnie mowy. Zapotrzebowanie jest przynajmniej na 100 tyś.

szczelba
piątek, 19 maja 2017, 14:41

Zdaje się, że GROM ma pewne doświadecznia z granatnikami - może WOT zapytałoby co się sprawdza w praktyce...

OiO
środa, 17 maja 2017, 10:45

Potrzeba nam nie jednego a trzech typów granatników wsparcia bo tak powinno się określać tę broń Na szczeblu drużyny lekkie w typie LAW 72 i cięższe w stylu RGW-90 czyli powinniśmy kupić przykładowo 8000 LAW 72 i 2000 RGW-90 taki system wykorzystuje na przykład US ARMY A na szczeblu plutonu jako broń wsparcia bezkonkurencyjny CARL GUSTAV

Zbulwersowany podatnik
środa, 17 maja 2017, 15:15

Zamiast RGW-90 proponowałbym jednak Panzerfaust3, z tym że LAW to powinna być masówka podobna do komara (ok. 100 tysięcy sztuk).

Jaxa
wtorek, 16 maja 2017, 20:28

Gdy się okazało że Polska może wybierać niekoniecznie niemiecki lub francuski wyrób (i nie tylko w tym temacie) to nagle dają nawet transfer technologii, dostawy do Bundeswehry i bóg wie co jeszcze. Dobra zmiana w praktyce powinna być zweryfikowana na poligonie i w księgowości. Tylko osiągi i koszty jako kryterium.

RETASTER
wtorek, 16 maja 2017, 20:18

Tylko nie niemieckie! to złom i szrot za wielka kasę. Następni po Francji co chcą się załapać na wielka kasę za bubel. Kto to kupuje? nikt. Mamy już opracowany granatnik: PIRAT. Przebija 700 mm stali pancernej. Ma bardzo nowatorską konstrukcję - przy jednej głowicy taka przebijalność to hit!!!. Trzeba go szybko wprowadzić w tysiącach sztuk a w kolejce już czekają kraje ościenne. Oczywiście Niemcy Francja i Izrael blokują jego produkcje jak tylko mogą ale MON dzięki naszemu najlepszemu ministrowi da radę przełamać ich lobbing. Tylko najlepsza nasza broń dla naszej nowej armii OT!!!

Marek1
środa, 17 maja 2017, 11:58

RETASTER - Skąd ty bierzesz te farmazony o osiągach NIEistniejącego w realu Pirata ?? ;))

MadMax
środa, 17 maja 2017, 10:17

PIRAT to o ile się nie mylę PPK, a nie granatnik. Do szkoły...

otta783
środa, 17 maja 2017, 08:39

Średnie. I trochę już nudne. Coś nowego pls.

Max Mad
wtorek, 16 maja 2017, 23:03

Poziom sarkazmu będzie ze 3.000 najbidnej.

niki
wtorek, 16 maja 2017, 20:04

Nie wiem czy w erze ppk jest sens kupować cieżki granatniki ppanc? Powinniśmy kupić (uzupełnić) naszą obronę i nowoczesny ppk wystrzliwany z nadramienia oraz wprowadzić masowo stosunkowo lekki i tani granatnik (np. M-72 Nammo). Era granatnika za pomocą którego walczono z chmarą czołgów już minęła. Taki Spike SR (waga ok 10kg) załatwi sprawę pewniej i z o wiele większej odległości. Javelin też jest bardzo ok. Do większości celów (kto, bwp, armatohaubice itp) wystarczy M-72 czy ogień z działka 30mm.

ronin33
środa, 17 maja 2017, 08:44

Nie skupiałbym się wyłącznie na czołgach. Niszczy też struktury. Brakuje tylko głowicy termobarycznej.

Podbipięta
środa, 17 maja 2017, 23:01

Burta bwp Puma jest odporna na ponad 500 RHA kumula tandemowego .Zgadnijcie dlaczego?... te zabawki tracą trochę racji bytu i dlaczego burta T 90 jest nieodporna na taki ostrzał i nie wytrzymuje trzy razy mniejszego kumula ?

Marek1
czwartek, 18 maja 2017, 09:41

Skąd Waćpan bierzesz te fantastyczne dane ?? Bwp Puma(wariant C) wyposażony jest w pancerz modułowy zapewniający rzeczywiście wysoki(jak na BWP) poziom ochrony balistycznej do poziomu powyżej 5, a przeciwminowej do poziomu powyżej 4a/b wg STANAG 4569. W wariancie najbardziej dopancerzonym C(Combat) dodaje się reaktywno-pasywne moduły opancerzenia boków kadłuba, przodu i boków wieży oraz stropów (kadłuba i wieży) o łącznej wadze około 11 t, mające wg. producenta zapewnić ochronę przed pociskami przeciwpancernymi kalibru do ~30 mm oraz granatami kumulacyjnymi współczesnej broni przeciwpancernej piechoty klasy RPG-29(raczej wątpię).

obserwator
wtorek, 16 maja 2017, 19:44

Nic ino brać. Tylko jeszcze zadbać o zdrową psychę osób która mają to celnie odpalić na pojazd jakiegokolwiek najeźdźcy, a z tym to już nie takie proste. Obserwuję jakie spustoszenie w niektórych mózgach czyni prowadzona przeciwko nam na pełną skale wojna psychologiczna, praktycznie nie zwalczana, i nabieram wątpliwości.

Smerf Maruda
środa, 17 maja 2017, 15:06

Czy jest coś mniej skomplikowanego niż wybór granatnika jednorazowego? Ile to lat trwa i będzie jeszcze będzie trwało? Uwaga, proszę notować podaję algorytm: 1. Określenie czy jedno czy wielorazowy. Jest (?) decyzja że jedno. Bo więcej strzelców itd ale nie to jest przedmiotem, to co poniżej można odnieść i do wielorazowego. 2. Zbieramy oferty. 3. Żądamy dostarczenia np 20 (tu wpisz dowolną liczbę) sztuk do testów w jednostkach. Robimy testy: strzelenie do celu typu: MBT z ERA, do odpowiednika BMP/BTR i do punktu umocnionego. Jakieś testy typu upadki sprzętu, ergonomia np. w pojazdach itd. 4. Mamy jakąś kolejność. Dalej dodajemy punkty za sprzedaż licencji/ produkcję w kraju, cenę, gwarancję, serwis itd. 5. Zapraszamy dwóch najwyżej punktujących producentów i kto da mniej zamawiamy. Kurtyna! O nowym granatniku czytam od 10? lat. Ile to jeszcze potrwa?

Azza
piątek, 19 maja 2017, 11:19

Problemem jest to, że u nas cały sprzęt jest do wymiany z małymi wyjątkami i wszystko musi być kompatybilne a jak ocenisz kompatybilność z pojazdem którego nie ma?

Maniek
czwartek, 18 maja 2017, 08:12

Według mnie wyjścia są dwa: - Mamy w wojsku niekompetentych idiotów, dla których w trosce o stołek ważniejsze jest gonienie króliczka niż jego złapanie - W wojsku są odpowiedni ludzie, ale jest tak mocno nasycone obcymi agentami, że nie ma możliwości sprawnego zwdrożenia żadnego z ambitnych programów modernizacyjnych. Nie wiem, która opcja jest gorsza

Tomy
środa, 17 maja 2017, 21:59

Dokładnie tak postąpiła US ARMY przy wyborze AT-4. Zajęło im to kilka miesięcy.

Tweets Defence24