- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- KOMENTARZ
Francja ma tylko 184 samoloty bojowe. Szef Sił Powietrznych ostrzega przed przeciążeniem
Francja dysponuje 184 samolotami bojowymi, a jej Siły Powietrzne i Kosmiczne już teraz działają ponad zakładane możliwości operacyjne. Generał Jérôme Bellanger, szef sztabu francuskich Sił Powietrznych i Kosmicznych, ostrzegł, że obecna flota jest niewystarczająca, by utrzymać potencjał odstraszania nuklearnego, chronić przestrzeń powietrzną kraju i jednocześnie przygotowywać się do konfliktu o wysokiej intensywności. Podczas przesłuchania parlamentarnego ujawnił, że francuskie samoloty myśliwskie są eksploatowane na poziomie przekraczającym o ponad 15% zakładane normy operacyjne.
Według danych przedstawionych podczas posiedzenia 14 października, pod koniec 2025 roku Francja dysponowała 112 samolotami Rafale, 50 maszynami Mirage 2000D oraz 22 myśliwcami Mirage 2000-5F. Bellanger przypomniał, że w szczególnie wymagającym okresie przed latem 2026 roku około 80% floty myśliwskiej było zaangażowane w zadania operacyjne. Francja prowadziła wówczas ćwiczenia związane z użyciem broni jądrowej, utrzymywała samoloty na Bliskim Wschodzie i na wschodniej flance NATO, uczestniczyła w manewrach na Wybrzeżu Kości Słoniowej, a jednocześnie chroniła własną przestrzeń powietrzną. Liczba misji stale rośnie, podczas gdy liczba dostępnych maszyn pozostaje ograniczona.
Francuski generał porównał również wielkość francuskiej floty bojowej z potencjałem innych państw. Według przytoczonych przez niego danych Grecja posiada około 240 samolotów bojowych, a Niemcy — 235. Rosja eksploatuje natomiast około 1200 takich maszyn, zaś Chiny — około 1800. Bellanger ostrzegł, że do 2030 roku Rosja może zwiększyć swoją flotę do 1500 samolotów. Liczby te nie odzwierciedlają bezpośrednio rzeczywistej skuteczności bojowej, ale pokazują dysproporcję liczebną, którą francuscy dowódcy muszą brać pod uwagę, planując długotrwałe operacje przeciwko potężnemu przeciwnikowi dysponującemu znacznym potencjałem militarnym.
Sytuacja nie ulegnie szybkiej poprawie. W 2027 roku Francja ma otrzymać zaledwie dwa dodatkowe samoloty Rafale, podczas gdy kolejne maszyny Mirage 2000 będą wycofywane ze służby. Choć 50 samolotów Mirage 2000D przeszło niedawno modernizację, która ma wydłużyć ich eksploatację poza rok 2030, nie rozwiązuje to szerszego problemu zbyt małej liczebności floty. Francja nadal inwestuje w coraz bardziej zaawansowane samoloty, jednak zastępowanie starszych platform nowszymi nie musi oznaczać zwiększenia liczby maszyn dostępnych do realizacji zadań operacyjnych.
Co po Rafale?
Przyszłość francuskiego lotnictwa bojowego staje się równie istotną kwestią. Po załamaniu się francusko-niemieckiego programu myśliwca w ramach projektu Future Combat Air System (FCAS) Paryż zamierza rozwijać samolot nowej generacji przede wszystkim w oparciu o krajowy potencjał przemysłowy. Bellanger potwierdził, że prace wykonane dotychczas w ramach FCAS zostaną wykorzystane w nowym programie. Przewiduje się, że przyszły samolot bojowy Avion de Combat du Futur (ACF) odbędzie swój pierwszy lot około 2040 roku, a docelowo będzie przenosił pocisk nuklearny ASN4G. Rok 2050 wskazano jako dalszą perspektywę realizacji programu.
Wcześniej Francja zamierza wprowadzić standard Rafale F5, przewidywany na okolice 2035 roku. Będzie on obejmował nowe technologie w zakresie napędu, sensorów, uzbrojenia oraz przyszłych systemów walki. Program nowego samolotu może nadal pozostawać otwarty na współpracę międzynarodową, jednak Paryż nie chce uzależniać jego rozwoju od zagranicznych partnerów. Francja stoi zatem przed dwoma równoległymi wyzwaniami: musi utrzymać wystarczającą liczbę samolotów Rafale i Mirage 2000, aby realizować obecne zobowiązania operacyjne, a jednocześnie finansować rozwój nowej generacji maszyn bojowych.
Ostrzeżenie Bellangera pojawia się w czasie, gdy Francja rozszerza swoje zaangażowanie militarne w Europie, utrzymuje operacje poza kontynentem i modernizuje swój potencjał odstraszania nuklearnego. Francuskie Siły Powietrzne i Kosmiczne muszą realizować wszystkie te zadania za pomocą floty, którą sam dowódca uznaje za zbyt małą. Nawet po wprowadzeniu Rafale F5 i przyszłego samolotu szóstej generacji Paryż nadal będzie musiał zmierzyć się z problemem liczby maszyn, które może wysłać do działań, utrzymywać w gotowości i zastępować w trakcie długotrwałych operacji. W związku z tym kolejna ustawa o programowaniu wojskowym będzie musiała uwzględniać nie tylko modernizację technologiczną, lecz także liczebność floty samolotów bojowych. Jak właśnie widzieliśmy, skala tych liczb jest naprawdę znacząca.
Szerszy kontekst
„Słowa o tym, że francuskim siłom powietrznym brakuje myśliwców, należy rozpatrywać w pewnym kontekście” – komentuje Jakub Palowski, zastępca redaktora naczelnego Defence24.pl. „Francja w swoich doktrynach zakłada możliwość prowadzenia działań obronnych, także na wschodniej flance, bez znacznego udziału USA względnie bez struktur NATO. To jednak mogłoby oznaczać pozbawienie nie tylko wkładu Stanów Zjednoczonych, ale też np. Turcji, a w skrajnym wypadku nawet i innych państw niebędących członkami UE” – wyjaśnia.
„Liczące mniej niż 200 wielozadaniowych samolotów bojowych francuskie siły powietrzne nie są jednak w stanie objąć roli samodzielnego lidera wschodniej flanki. Trzeba brać pod uwagę, że do wykonania miałyby zadania obrony terenu kraju i odstraszania nuklearnego, a także misje konwencjonalne. Paradoksalnie więc Francuzi mogą – i dają – dobry wkład do krytykowanego czasem w Paryżu NATO, ale z tym potencjałem ilościowym nie są go w stanie w żaden sposób zastąpić. Nawet więcej – niewielkie wzmocnienie liczebne przydałoby się francuskiemu lotnictwu przy założeniu działań w ramach NATO, a do roli przywódczej potrzeba by skokowego wzmocnienia zdolności. Można tu dać przykład Izraela, który ma ponad 300 myśliwców” – dodaje.


