Siły zbrojne

Czy drony-kamikaze zastąpią rakiety przeciwokrętowe?

Wyrzutnia amunicji krążącej Green Dragon zamontowana na niewielkiej jednostce pływającej
Fot. IAI

Użyte masowo morskiej drony kamikaze w wielu sytuacjach mogą zastąpić specjalistyczne rakiety przeciwokrętowe. Są bowiem tańsze, celniejsze, trudniejsze do zneutralizowania oraz mogą skrycie odszukać i zidentyfikować cel ataku.

Drony-kamikaze to specjalna odmiana bezzałogowych systemów latających, które mogą nie tylko prowadzić rozpoznanie, ale również niszczyć wykryte przez siebie obiekty przeciwnika w ataku „samobójczym". W tym celu na pokładzie bezzałogowców, poza systemami łączności nawigacji i obserwacji umieszczona jest również głowica bojowa. W zależności od zastosowanego ładunku wybuchowego drony kamikaze mogą być stosowane do zwalczania pojazdów opancerzonych, bunkrów lub siły żywej przeciwnika.

Jak dotąd korzystają z nich przede wszystkim wojska lądowe i specjalne, co było dobrze widoczne w czasie wojny w Górskim Karabachu pod koniec 2020 roku. Ale możliwości tego rodzaju uzbrojenia zostały również dostrzeżone przez niektóre marynarki wojenne, które zaczęły zamawiać drony kamikaze z myślą o ich zastosowaniu na jednostkach pływających. Szczególnie aktywna w tej dziedzinie jest izraelska marynarka wojenna i to z dwóch powodów.

Po pierwsze, siły morskie Izraela mają do czynienia z zagrożeniami wprost idealnymi do zwalczania dronami kamikaze. Są nimi przede wszystkim niewielkie, bardzo szybkie łodzie motorowe, często wypełnione materiałem wybuchowym, wykorzystywane do przeprowadzania ataków samobójczych przede wszystkim przez organizacje terrorystyczne. Po drugie, Izrael ma gotowe do zastosowania drony kamikaze, które już są produkowane seryjnie i co więcej sprawdziły się w faktycznych działaniach bojowych – przede wszystkim w czasie wojny w Górskim Karabachu.

Czytaj też

Dla nikogo nie było więc zaskoczeniem, gdy 1 lutego 2022 roku izraelski koncern IAI poinformował o podpisaniu dwóch kontraktów o wartości 100 milionów USD na dostawę amunicji krążącej dla nieokreślonych państw azjatyckich. W pierwszym przypadku chodziło o sprzedanie dronów kamikaze Harop w wersji morskiej i lądowej, bardzo dobrze sprawdzonych przez Azerbejdżan w karabachskiej wojnie z Armenią.

Mają one długość 2,7 m, rozpiętość skrzydeł 3 m iprzy masiec 135 kg mogą przenosić ładunek wybuchowy o masie 37 kg na odległość do 500 km. Są to więc stosunkowo duże, bezzałogowe statki powietrzne zbudowane w układzie kaczki z silnikiem umieszczonym z tyłu i śmigłem pchającym. Opracowanie wersji morskiej tego bezzałogowca było stosunkowo łatwe i polegało jedynie na dopasowaniu wyrzutni do warunków okrętowych oraz wprowadzeniu na okręt kanału łączności z amunicją krążącą.

YouTube cover video

Druga umowa zawarta przez IAI dotyczyła sprzedaży dla jednej z azjatyckich marynarek wojennych systemu ROTEM, opartego o zupełnie inny rodzaj amunicji krążącej, zbudowanej na bazie niewielkich kwadrokopterów, ważących zaledwie 6 kg. Wcześniej system ten był przeznaczony dla pojedynczego żołnierza, który w pakiecie otrzymywał dwa drony, pulpit kierowania, zapasowe baterie oraz ładowarkę.

Dzięki temu operator miał do dyspozycji amunicję krążącą, która mogła przebywać w powietrzu przez pół godziny przenosząc głowicę bojową o masie 1,2 kg lub ponad 45 minut, gdy na dronie umieszczono jedynie głowicę obserwacyjną. Każdy żołnierz uzyskiwał w ten sposób możliwość wykrywania, identyfikowania, śledzenia i atakowania potencjalnych zagrożeń, samemu pozostając w ukryciu.

Fot. M.Dura

Prace nad zintegrowaniem amunicji krążącej na pokładach własnych okrętów są także prowadzone w amerykańskiej marynarce wojennej. I w tym przypadku próbuje się korzystać z już opracowanych rozwiązań, odpowiednio jedynie je adoptując do potrzeb jednostek pływających. Sygnałem nadchodzących zmian w U.S. Navy był np. kontrakt o wartości 32 mln USD, który podpisano z koncernem Raytheon na dopracowanie dronów Coyote Block 3 (CB3). Drony rodziny Coyote zostały zaprojektowane w pierwszej kolejności do zastosowania na lądzie i do wykorzystania ze statków powietrznych. Ich cechą rozpoznawczą jest prostota konstrukcji i w pewnym sensie możliwość działania w roju.

Celem obecnych prac było przystosowanie tej amunicji krążącej do operacyjnego startu z bezzałogowych pojazdów nawodnych USV (unmanned surface vessels) i z bezzałogowych pojazdów podwodnych UUV (unmanned underwater vessel). Dodatkowo Amerykanie chcieli opracować: koncepcję użycia tego rodzaju uzbrojenia, odpowiednie procedury związane ze stosowaniem uzbrojonych systemów bezzałogowych oraz potrzebne do tego rozwiązania techniczne.

Wyrzutnia amunicji krążącej Coyote zamontowana na lekkim pojeździe wojskowym
Fot. Raytheon

Zastosowanie dronów kamikaze ma zapewnić platformom morskim dodatkowe zdolności wywiadowcze, obserwacyjne i rozpoznawcze ISR (Intelligence, surveillance and reconnaissance), jak również dać im zdolność do wykonywania precyzyjnych uderzeń na nawet niewielkie i szybkie cele, których pozycja przed startem dronów nie była znana.

Dlaczego amunicja krążąca?

Zainteresowanie amunicją krążącą przez coraz liczniejsze siły morskie nie jest przypadkowe. Jest to bowiem system uzbrojenia, pozwalający na atakowanie obiektów, których się wcześniej nie zlokalizowało i zidentyfikowało. Działa się więc bardzo często „w ciemno": albo wiedząc jedynie w zarysie, gdzie znajduje się cel ataku, albo wyczekując nad wskazanym miejscem do momentu, gdy ten cel się pojawi. Dzięki możliwości stosunkowo długiego i bezpiecznego przebywania w powietrzu operator ma bowiem czas i środki techniczne (głównie precyzyjny system obserwacji optoelektronicznej) do samodzielnego przeprowadzenia analizy sytuacji, rozpoznania przeciwnika i wybrania najbardziej optymalnych celów ataku.

Często uważa się, że drony kamikaze wypełniły lukę, jaka istnieje pomiędzy rakietami manewrującymi a uzbrojonymi, bezzałogowymi statkami powietrznymi. Tymczasem tak naprawdę mamy tu do czynienia z zupełnie nowym systemem walki, który dostarcza niespotykane gdzie indziej możliwości wykorzystującym go siłom zbrojnym. O ile bowiem rakiety manewrujące mają najczęściej już przed startem wybrany cel i mogą go zaatakować tylko jeden raz (trafiając lub nie), o tyle drony kamikaze w każdym momencie mogą zmieniać obiekt w jaki uderzą i czekają z atakiem na odpowiednią chwilę.

Daje to np. unikatową możliwość ograniczenia skutków ubocznych wybuchu, nie tylko dzięki mniejszej głowicy bojowej, ale również poprzez wybór kierunku nalotu i odpowiedniego momentu jego przeprowadzenia. W ten sposób można tak poczekać na moment uderzenia, by przyniósł on tylko zakładany efekt. Pomimo tego „wyczekiwania" drony kamikaze i tak znacząco skracają czas pomiędzy wykryciem celu i jego zaatakowaniem.

Dron Harop startujący z mobilnej platformy lądowej
Fot. IAI

Bardzo ważne jest dodatkowo to, że amunicja krążąca jak na razie działa praktycznie „bezkarnie". O ile bowiem rakiety manewrujące są już obecnie typowym celem powietrznym, podobnie jak stosunkowo duże, uzbrojone bezzałogowe statki powietrzne, o tyle, na wolne i małe drony kamikaze nie znaleziono jeszcze skutecznego środka przeciwdziałania. Istniejące systemy przeciwlotnicze i walki elektronicznej są oczywiście doraźnie przystosowywane do zwalczania małych bezzałogowców, jednak ich skuteczność nie jest w żadnym przypadku zadowalająca. Amunicja krążąca ma bowiem najczęściej bardzo mały obraz radarowy, wizualny i termiczny, co pomaga jej unikać przeciwdziałania ze strony obrony przeciwlotniczej.

Drony kamikaze są przy tym stosunkowo tanim systemem uzbrojenia precyzyjnego. Przede wszystkim nie muszą się one opierać na: kosztownym i trudnym do utrzymania w czasie walki, systemie wskazywania celów, ponieważ same taki system mają na swoim pokładzie. Po drugie są one budowane w dużej części z wykorzystaniem komercyjnych rozwiązań, które produkowane w dużych seriach, automatycznie znacznie obniżają ceny całego zestawu.

Zaletę dronów kamikaze jest także prosty system startu, który pozwala w niewielkim module uzbrojenia umieścić wiele bezzałogowców gotowych do użycia. Daje to możliwość wykonanego zmasowanego uderzenia, w tym również w postaci roju (gdy poszczególne drony współdziałają ze sobą koordynując lot względem siebie, dzieląc się informacjami oraz przejmując zadania w przypadku zniszczenia innego drona).

Amunicja krążąca ma jeszcze tę zaletę, że może przerwać zadanie i w zależności od konstrukcji: ulec samozniszczeniu w miejscu, gdzie powstaną jak najmniejsze szkody lub wracając na wskazane wcześniej lądowisko. Jest więc nawet szansa na ponowne użycie takiego bezzałogowca, po jego odzyskaniu i naładowaniu jego baterii. W przypadku rakiet i pocisków kierowanych takiej możliwości już najczęściej nie ma.

Morskie drony kamikaze – nie „czy?", ale „kiedy?"

Amunicja krążąca powstała w latach osiemdziesiątych jako wyspecjalizowane uzbrojenie do atakowania systemów przeciwlotniczych. Tak wąska specjalizacja wynikała z kosztów tego rodzaju dronów, które ograniczały ich ilość, a więc również dostępność, tylko do najważniejszych zadań. Jednym z takich priorytetowych zadań było właśnie torowanie drogi własnym, załogowym statkom powietrznym usuwając największe dla nich zagrożenie, jakim są ukryte zestawy przeciwlotnicze. W momencie rozpoczęcia nalotu, zestawy takie włączały stacje radiolokacyjne i zdradzając w ten sposób swoje pozycje były natychmiast atakowane przez przebywające w pobliżu i oczekujące na ten moment, systemy bezzałogowe.

Opracowana przez izraelską firmę Uvision dla okrętów wyrzutnia amunicji krążącej rodziny Hero
Fot. M.Dura

Drony kamikaze działały więc początkowo jak typowe rakiety przeciwradarowe (np. AGM-88 HARM) z tą różnicą że miały ponad pięciokrotnie większy promień działania (500 km w porównaniu do 111 km) i mogły przebywać po starcie w powietrzu ponad 2,5 godziny. Tymczasem rakiety antyradarowe po wystrzeleniu już nie mogły zawrócić. Amunicję krążącą można więc w pewien sposób porównać do miny lądowej lub morskiej, z tą różnicą, że jest ona umieszczona w powietrzu, działa „tylko" przez kilka godzin oraz reaguje na inne czynniki i z większej odległości.

W miarę rozwoju technologii i spadku kosztów systemów bezzałogowych zakres zadań wykonywanych przez drony kamikaze zaczął się gwałtownie powiększać, obejmując ostatecznie nawet atakowanie niewielkich grup żołnierzy. Dodatkowo zwiększa się zakres autonomii bezzałgowców, które nie tylko mogą już samodzielnie przeprowadzić procedurę startu i dolotu do rejonu misji, ale także odszukać założony cel i nawet przeprowadzić atak (co już podobno miało miejsce w 2021 roku w czasie działań w Libii).

Wszystkie te zalety „lądowej" i „lotniczej" amunicji krążącej zadecydowały, że zaczęto również myśleć o jej wykorzystaniu także w czasie działań morskich. Dlatego pomimo, że nikt jeszcze nie pochwalił się użyciem dronów-kamikaze na morzu to ten moment na pewno już niedługo nastąpi. Tym bardziej że systemy bezzałogowe na jednostkach pływających są wykorzystywane od dawna i to z bardzo dobrym skutkiem.

Dron Harop startujący z wyrzutni okrętowej
Fot. IAI

Drony morskie służyły jednak jak na razie głównie do prowadzenia obserwacji i rozpoznania: zarówno w odniesieniu do obiektów nawodnych, jak i celów lądowych. Co więcej udało się takie systemy bezzałogowe zintegrować z okrętowymi systemami walki, tworząc z nich „standardowe" źródło informacji, znacząco zwiększające świadomość sytuacyjną.

Wprowadzenie amunicji krążącej nie jest więc teoretycznie żadnym problemem, z tą różnicą że będzie ona wykorzystywana już jako ofensywny system uzbrojenia - równoważny innym zestawom rakietowym i artyleryjskim, znajdującym się na pokładzie. Drony kamikaze dają jednak zupełnie nowe możliwości okrętom - możliwości wcześniej niedostępne ze względu na ograniczoną na okrętach liczbę tzw. „kanałów kontroli ognia" (fire control channels). Generalnie oznacza to, że jeden zestaw lufowy lub jeden rakietowy system kierowania ogniem mógł zwalczać w danym momencie tylko jeden cel.

Można to zmieniać np. wprowadzając rakiety działające według zasady „wystrzel i zapomnij" (ale wtedy ma się niewielki wpływ na wybór celu i sposób prowadzenia ataku po odpaleniu pocisku) lub stosując tak wyrafinowane systemy kierowania ogniem jak amerykański Aegis. W systemie tym radarem obserwacji dookólnej można bowiem również naprowadzać pociski rakietowe. Jest to jednak kosztowne rozwiązanie, biorąc pod uwagę cenę rakiet wykorzystywanych w tak skomplikowanych, okrętowych systemach walki.

Tymczasem poważnym zagrożeniem dla jednostek pływających mogą być np. roje tanich, załogowych lub bezzałogowych, niewielkich, szybkich łodzi motorowych, które wyładowane materiałem wybuchowym są równie niebezpieczne, jak rakiety czy amunicja artyleryjska. Jest to np. taktyka od lat trenowana przez irańskie siły morskie oraz irański Korpus Strażników Rewolucji. Zwalczanie roju takich małych łodzi za pomocą standardowych rakiet przeciwokrętowych jest możliwe, ale nieefektywne. Z kolei systemy artyleryjskie są tańsze, ale w odniesieniu do tak małych i zwrotnych celów mogą być skuteczne jedynie z wykorzystaniem amunicji precyzyjnej.

Tymczasem drony kamikaze mogą pomóc w przeciwdziałaniu tego rodzaju zagrożeniom, dając możliwość obrony nawet na bardzo zatłoczonych akwenach morskich, gdzie użycie standardowego uzbrojenia rakietowego byłoby bardzo ryzykowne. Tymczasem amunicja krążąca pozwala na odszukanie, identyfikację konkretnego obiektu i jego zaatakowanie, gdy ten spełni wszystkie kryteria otwarcia ognia. Dodatkowo w powietrzu może się znaleźć bardzo wiele dronów kamikaze jednocześnie, dzięki czemu można prowadzić równolegle kilka procesów wyboru celu.

YouTube cover video

Specjaliści wskazują jednak również, że amunicja krążąca może być skuteczna nawet w odniesieniu do dużych okrętów. Ze względu na ograniczoną do kilku kilogramów głowicę bojową drony kamikaze nie mogą oczywiście zatopić jednostki pływającej mającej kilka tysięcy ton wyporności, ale mogą ją wyłączyć z walki i to na bardzo długi czas. Wystarczy tylko uderzyć na wybrane, wrażliwe punkty okrętu, by np. pozbawić go środków obserwacji technicznej i wystawić na atak innych , już o wiele groźniejszych środków rażenia – w tym rakiet przeciwokrętowych.

Amunicja krążąca a problemy moralne

Paradoksalnie problemem amunicji krążącej jest to, że podlega ona ciągłemu rozwojowi. Ten rozwój obejmuje bowiem także coraz bardziej zwiększającą się autonomiczność tych dronów, która już obecnie daje im możliwość samodzielnego identyfikowania poszukiwanego obiektu i jego zaatakowania. Teoretycznie oznacza to zbudowanie systemu uzbrojenia, które może zwalczać cele bez bezpośredniego nadzoru człowieka.

Wizja robotów wykorzystywanych do polowania na ludzi od dawna była wykorzystywana w filmach fantastyczno-naukowych i teraz dzięki dronom kamikaze może zostać urzeczywistniona. Nie można się więc dziwić, że prace nad autonomicznymi dronami napotykają na opór wielu organizacji, jako coś co może sprowadzić niebezpieczeństwo na ludzi. Tym bardziej, że drony kamikaze mogą być wykorzystywane w dużych ilościach i przeciwko konkretnym celom.

YouTube cover video

Pojawiają się więc kwestie odpowiedzialności moralnej oraz dyskusje nad prawami wojny. Inicjowane są nawet ruchy społeczne, mające przeciwdziałać zagrożeniom ze strony robotów, takich jak np. „stop killer robots". Protesty te nie są zresztą nieuzasadnione. W marcu 2021 roku doszło bowiem do ataku dronów na konwój libijskiej armii narodowej Haftara, w którym użyto prawdopodobnie tureckiej amunicjęi krążącej Kargu-2. Drony te mają możliwość działania w trybie autonomicznym i przypuszcza się, że właśnie taki sposób ataku wykorzystano w Libii. Byłby to więc pierwszy przypadek, w którym robot samodzielnie wykrył, zidentyfikował i zabił człowieka.

Drony kamikaze są więc systemem uzbrojenia, którego użycie powinno być obwarowane konkretnymi ograniczeniami. Często są one porównywane z minami lądowymi i morskimi, które również w jakiś sposób samodzielnie „decydują" o momencie zainicjowania wybuchu. O ile jednak miny najczęściej są umieszczane w konkretnym miejscu i czekają na „ofiarę", to drony kamikaze mogą taką „ofiarę" samodzielnie wyszukiwać, identyfikować i zaatakować.

W przypadku min przeciwpiechotnych ostatecznie uznano, że powinno się ograniczyć ich wykorzystanie ponieważ nie są one w stanie „ocenić", czy zbliżająca się osoba to żołnierz, czy też osoba cywilna. Jest bardzo prawdopodobne, że podobne restrykcje zostaną wprowadzone w przypadku działającej autonomicznie amunicji krążącej. Kluczowa będzie w tym przypadku kwestia sposobu rozróżniania celu ataku. Proces identyfikacji, który jest w miarę łatwy w przypadku instalacji wojskowych, w przypadku osób jest już o wiele bardziej skomplikowany. Będzie to szczególnie widoczne w konfliktach, w których strony walczące nie wykorzystują charakterystycznego umundurowania i oznakowania. Wtedy zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że atak może nastąpić na niewinne osoby.

Wieloprowadnicowa wyrzutnia opracowana przez chiński przemysł dla amunicji krążącej działającej w roju
Fot. China Military Drone Alliance

Błąd w wyborze celu może wystąpić z bardzo różnych powodów na każdym etapie procesu identyfikacji. Może on np. wynikać z błędu systemu obserwacji wykorzystywanego przez bezzałogowca, ze złego oświetlenia, powodującego niekorzystny układ cieni, ze złudnego charakteru otoczenia, które obiektom naturalnym nadaje cechy ludzkie, itd. Algorytm przetwarzający obraz może być w takim przypadku bezsilny i popełnić błąd powodujący niepożądane straty. Można temu zapobiec wykorzystując wnioski z testów i wstępnej eksploatacji, jednak należy zawsze pamiętać, ze działania bojowe są najczęściej nieprzewidywalne. System może więc nie mieć zakodowanych wszystkich możliwych rozwiązań i wtedy może dochodzić do niepożądanych sytuacji.

Dotychczas nie znaleziono odpowiedniego i akceptowalnego rozwiązania z tej sytuacji. Proponowany przez wiele organizacji zakaz lub ograniczenia w użytkowaniu amunicji krążącej jest praktycznie niemożliwy do wprowadzenia, biorąc pod uwagę już nagromadzone zapasy tego uzbrojenia, jak również jego rzeczywiście dużą wartość bojową. Nie można także wprowadzić nakazu „bezpośredniej kontroli człowieka" nad momentem ataku, ponieważ jak wskazują specjaliści „podważa on militarną użyteczność tej broni działającej w środowisku pozbawionym sygnału GPS lub poza zasięgiem systemów łączności, czyli dokładnie w takim rodzaj pola bitwy, na którym taka broń byłaby najbardziej użyteczna".

Drony kamikaze powszechnie wykorzystywanym systemem uzbrojenia

Zalety amunicji krążącej powodują, że świat dzieli się na kraje które to uzbrojenie już wprowadziły, i na kraje które to uzbrojenie niedługo wprowadzą. W pracach nad dronami kamikaze szczególnie duże osiągnięcia mają takie państwa jak Chiny, Izrael, Turcja, Tajwan i Stany Zjednoczone. Swoje rozwiązania oferują dodatkowo Iran, Rosja i Polska. Nad dronami kamikaze pracują także państwa, które zaczęły działać w tej dziedzinie po zakupieniu już gotowych rozwiązań. Tak jest w przypadku takich krajów jak: Azerbejdżan, Indie, Korea Południowa i Niemcy.

Bardzo często odbywa się to poprzez zaadoptowanie już istniejących, komercyjnych dronów, co znacząco ogranicza koszty badań i przyśpiesza ich zakończenie. Duże znaczenie ma w tym przypadku wybór odpowiedniej konstrukcji, którą będzie się później rozwijało i produkowało. Tylko niewiele państw decyduje się bowiem na prace nad całą gamą istniejącej amunicji krążącej.

Trzeba bowiem pamiętać, że w wykorzystaniu są zarówno duże drony kamikaze, jak izraelski Harop, które mogą w powietrzu przebywać przez ponad 6 godzin, ale również wykorzystywane przez Amerykanów i przekazane w darze Ukrainie bezzałogowce jednorazowego użytku Switchblade 300 (o zasięgu do 10 km), które mogą przebywać w powietrzu przez 15 minut oraz bezzałogowce Switchblade 600, mogące atakować cele w odległości 80 km latając przez 40 minut. Ta różnorodność dotyczy też kwadrokopterów, które mogą się różnić zarówno wielkością, autonomicznością, jak i masą przenoszonego ładunku bojowego.

Izraelski dron Green Dragon w postaci złożonej
Fot. M.Dura

Szczególnie bogate jest portfolio firm izraelskich. Poza sprzedanymi niedawno przez koncern IAI dronami Harop i ROTEM oferowane są jeszcze bezzałogowce Green Dragon i Mini HARPY. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z dronem o masie 15 kg, który może przenosić głowice bojową o masie 3 kg na odległość ponad 50 km przebywając w powietrzu przez ponad półtora godziny. Ponieważ jest to system bezzałogowy, który może latać na wysokości 1500 m jest on praktycznie nie do wykrycia przez systemy obserwacji optycznej. Zaletą tego rozwiązania jest prostota jego użycia. Dron Green Dragon statuuje bowiem z moździerzowych wyrzutni, które ważą z dronem nie więcej niż 25 kg. Proponuje się przy tym zestawy przeznaczone dla pojedynczego żołnierza, jak i moduły wieloprowadnicowe, które montuje się na pojazdach lub jednostkach pływających.

Drony kamikaze Mini HARPY są już większym rozwiązaniem, ponieważ w momencie mają masę 40 kg i przenoszą głowicę bojową o masie 8 kg. Mogą one już przebywać w powietrzu przez ponad 2 godziny atakując obiekty znajdujące się w odległości nawet 100 km. I w tym przypadku operator może utrzymywać dron na wysokości 1,5 km, zmniejszając prawdopodobieństwo jego wykrycia przez systemy opl, zachowując przy tym zdolność do kontrolowania sytuacji na ziemi.

Izraelska amunicja krążąca Mini HARPY
Fot. IAI

Możliwości izraelskiego przemysłu docenili Amerykanie, którzy mając własne rozwiązania zdecydowali się jednak na daleko idącą współpracę w dziedzinie amunicji krążącej (np. łącząc wybrane programy badawczo-rozwojowe). Świadczy o tym chociażby zakup przez korpus Piechoty Morskiej partii dronów kamikaze Hero-120, opracowanych i produkowanych przez firmę Uvision.

Są to niewielkie bezzałogowce o masie 12,5 kg, które przenoszą głowicę bojową ważącą aż 4,5 kg (stanowiącą jedną trzecią swojej wagi). Operator wykorzystujący tą amunicję krążącą może ją utrzymywać w powietrzu przez około godzinę i atakować cele w promieniu 40 km. Drony te startują z wyrzutni moździerzowej, dzięki rozkładanym w charakterystyczny sposób ośmiu statecznikom.

Izraelska amunicja krążąca Hero120 wybrana przez amerykańską piechotę morską
Fot. M.Dura

Izraelska firma Uvision proponuje również mniejszą wersje tego drona - Hero-30, który przed startem z wyrzutni moździerzowej (będącej jednocześnie kontenerem transportowym) waży zaledwie 3 kg. Pomimo tego może on przenosić głowice bojową o wadze 0,5 kg i zwalczać cele znajdujące się w promieniu 10 km przebywając w powietrzu ponad 30 minut.

Dużą ofertę jeżeli chodzi o drony kamikaze ma również Turcja- jednak największą różnorodność amunicji krążącej można zaobserwować w Chinach. Istniej tam bowiem wiele instytutów pracujących nad systemami bezzałogowymi, jak również przemysł, który od dawna zdominował rynek komercyjnych dronów. Praktycznie do każdego z nich można podwiesić ładunek wybuchowy i stworzyć z nich swego rodzaju „amunicję krążącą".

Wyrzutnia moździerzowa dla chińskiej amunicji krążącej S570, która jest kopią izraelskiego drona kamikaze Hero-30
Fot. China Military Drone Alliance

Często są one wierną kopią opracowanych w państwach zachodnich rozwiązań, o czym świadczy chociażby dron kamikaze S570 do złudzenia przypominający bezzałogowiec Hero-30. Chiński klon ma wagę startową 7 kg i może latać w promieniu 10 km przez około 25 minut. Są jednak również rozwiązania nietypowe, takie jak bezzałogowy pionowzlot CH817 (Cai Hong-817) pokazany po raz pierwszy na targach Airshow China 2021 pod koniec września 2021 roku. To niewielki dron, który może być przenoszony w plecaku przez pojedynczego żołnierza. Został on opracowany przez korporację CASC (China Aerospace Science and Technology Corporation), a właściwie wchodzącej w jej skład firmę CAAA (Academy of Aerospace Aerodynamics).

Jest to niewielki, cylindryczny moduł wykonany z lekkich stopów i materiałów kompozytowych, ważący zaledwie 0,85 kg. Jest on napędzany dwoma silnikami elektrycznymi poprzez dwa współosiowe wirniki o dwóch łopatach. Wirniki te można złożyć wzdłuż modułu kadłuba, co ułatwia transport dronów w niewielkich pojemnikach lub plecaku. Całość jest kierowana z niewielkiego pulpitu połączonego z goglami noszonymi przez operatora. System może poruszać się z prędkością 64,8 km/h przez około 15 minut przenosząc niewielką głowicę odłamkową.

Chińczycy mają także w ofercie amunicję krążącą o standardowej konstrukcji. Przykładem tego jest np. dron kamikaze CH901 startujący z wyrzutni moździerzowej. Może on być przenoszony przez pojedynczego żołnierza, ponieważ w momencie startu waży nie więcej niż 9 kg. Po starcie dron rozkłada swoje skrzydła i jest napędzany przez umieszczony z tyłu silnik z dwupłatowym śmigłem pchającym. Taki napęd pozwala na lot z prędkością do 120 km/h i atakowanie celów oddalonych o 15 km. Dron CH-901 jest w stanie wykryć cele w odległości ponad 1,5 km z wysokości 450 m.

Chińska amunicja krążąca CH901
Fot. M.Dura

Zaletą tego rozwiązania jest jego prostota i wszechstronność. Zestaw może być bowiem uruchomiony w czasie krótszym niż 3 minuty i przebywać w powietrzu przez kolejne 40 minut. Chińczycy proponują przy tym również wyrzutnię wieloprowadnicową, która może być montowana na lekkich pojazdach, jak również na niewielkich jednostkach pływających.

Podobną konstrukcję mają inne chińskie drony kamikaze:

  • bezzałogowiec RF70, który w momencie startu waży 7 kg i może działać przez ponad 60 minut na wysokości do 5000 m przenosząc ładunek bojowy 1,5 kg;
  • bezzałogowiec RF90, który w momencie startu waży 10 kg i może działać przez ponad 60 minut na wysokości do 5000 m;
  • bezzałogowiec RF200, który w momencie startu waży 20 kg i może działać przez ponad 120 minut na wysokości do 5000 m przenosząc ładunek bojowy 4,5 kg;
  • bezzałogowiec BG-201, który w momencie startu waży 3,5 kg przenosząc ładunek bojowy 0,5 kg;

Chińska oferta obejmuje jeszcze takie drony kamikaze jak: Dragon 60, Dragon 10 (przygotowany do startu z moździerzowego kontenera), CM-501 i WS-43.

Różne sposoby odpalania chińskiej amunicji krążącej RF90
Fot. China Military Drone Alliance

Nie tylko drony, ale również systemy antydronowe. Polskie zdolności

Zastosowanie dronów kamikaze znacząco zwiększa więc możliwości jednostek pływających, ale jednocześnie powoduje, że te same jednostki muszą również być przygotowane na odparcie ataku tego środka walki. Problem polega na tym, że takich systemów przeciwdziałania jak na razie nikt nie traktuje poważnie.

Jest to o tyle dziwna sytuacja, że ci sami wojskowi, którzy nie zamawiają systemów antydronowych, jednocześnie wskazują jak niebezpieczne stały się systemy bezzałogowe. Szczególnie głośni są w tym przypadku Amerykanie, którzy najprawdopodobniej byli już atakowani amunicja krążącą wyprodukowaną przez Iran. To właśnie dlatego generał Kenneth McKenzie, dowódca U.S. Central Command stwierdził, że amunicja krążąca jest "najbardziej niepokojącym taktycznym rozwiązaniem, od czasu pojawienia się improwizowanych ładunków wybuchowych w Iraku.

Trzeba więc zająć się zarówno pracami nad samą amunicją krążącą jak systemami antydronowymi. W bardzo dobrej sytuacji jest w tym przypadku Polska. Polski przemysł radiolokacyjny (przede wszystkim spółka PIT Radwar) potrafi bowiem bardzo szybko opracować system zakłóceń dużej mocy, który w miarę skutecznie zabezpieczy własne siły przed atakiem amunicji krążącej.

Wieloprowadnicowa wyrzutnia lądowa dla chińskich dronów CH801
Fot. China Military Drone Alliance

Z drugiej strony mamy też duże osiągnięcia jeżeli chodzi o amunicję krążącą. Grupa WB produkuje już bowiem seryjnie drony kamikaze WARMATE, które są już na wyposażeniu polskich sił zbrojnych i są wykorzystywane przez Ukrainę do walki z Rosjanami. Zaletą tego rozwiązania jest jego „wydajność". Dron o masie 5,3 kg może bowiem przenosić głowicę bojową ważącą 1,4 kg. Tak więc jedną czwartą jego masy stanowi ładunek użyteczny. Pomimo tego bezzałogowiec może przebywać w powietrzu przez około 70 minut latając w promieniu 15 km przy pułapie operacyjnym 3000 m. Jest to dodatkowo rozwiązanie bardzo łatwe w użycie oraz trudne do wykrycia.

Polska amunicja krążąca Warmate
Fot. M.Dura

Dron ma bowiem długość 1,1 m oraz rozpiętość skrzydeł 1,6 m i jest wyrzucany z łatwej do złożenia katapulty. Proponowana jest także wersja Warmate TL (Tube Launch), która może startować w pozycji złożonej z wyrzutni moździerzowej. Zmniejszono w ten sposób czas przygotowania zestawu do startu, ponieważ dron przed wypuszczeniem w powietrze, nie musi być składany ale sam się rozkłada automatycznie tuż po opuszczeniu kontenera startowego. Takie wyrzutnie moździerzowe można połączyć w wieloprowadnicowy moduł i zainstalować bez problemu na dowolnej jednostce pływającej.

Polska amunicja krążąca Warmate TL, przygotowana do startu z moździerzowej, przenośnej wyrzutni
Fot. M.Dura

Propozycja Grupy WB obejmuje także amunicję krążącą Warmate 2, która może już atakować cele głowicą ważącą 20 kg. Są to już jednak stosunkowo duże drony o długości 2,5 m oraz rozpiętości skrzydeł 2,5 m, które w momencie startu ważą 30 kg. WARMATE 2 mogą się poruszać z prędkością 150 km/h przebywając w powietrzu nawet przez 2 godziny i działając w promieniu 20 km. Do startu wykorzystywana jest wyrzutnia prowadnicowa, którą można zainstalować na pojeździe.

Wojna w Górskim Karabachu pokazała jak stosukowo niewielka przewaga technologiczna przełożyła się od razu na przewagę strategiczną. Wojna w Ukrainie ponownie potwierdziła wartość systemów bezzałogowych. Teraz jest czas,by wykorzystały to także polskie siły zbrojne: w odpowiedniej skali i przede wszystkim przy wykorzystaniu polskiego przemysłu.

Komentarze (7)

  1. PGR

    Okrety to chyba bedzie pierwsze miejsce w ktorym zacznie sie instalowanie na szeroka skale broni wysokoenergetycznych, moze gdyby to byly rozwiazanie podobne do rakietotorped? W ostatniej fazie ataku schodzilaby pod wode.

  2. hermanaryk

    Tak po prawdzie to manewrujące pociski przeciwokrętowe też są dronami kamikaze. Spełniają wszystkie warunki definicji takiego drona.

  3. były porucznik zmechu

    Eureka! Drony można wykorzystać bojowo! Jeszcze trochę i nawet na Marsa! Nooo, można, ale to jak leczenie witaminą C - rzadko zaszkodzi, tak samo jak nie pomoże na wszystko. To po prostu w miarę nowy /dla naszego MON/ środek budowania świadomości pola walki i lekkiego ataku. Środek idealny dla fellachów - nie mających dostępu do satelitów i bardziej ambitnych systemów przenoszenia uzbrojenia.. Nie oznacza to, że nie warto w nie inwestować i rozwijać. Wprost przeciwnie - jest to konieczne, tak jak broń osobista pilota, czy kierowcy. Ale samymi dronami walki się nie wygra, chyba że będzie to zaganianie zajęcy, w postaci lekkiej piechoty, czy niechronionych kolumn transportowych. Tak więc - może nie popadajmy w przesadę. Zróbmy tego tyle, aby było choć trzy na pluton /także dla WOT/, nie tylko latające i nauczmy się ich taktyki.

  4. Piotr Skarga

    Ciekawy artykuł. Ukazuje skuteczność, wszechstronność i powszechność tanich dronów potencjalnie w wersji morskiej. My - tradycyjnie dla "ekspertów" z MON - zacofani, opóźnieni - mimo sporego potencjału krajowego. Pomyśleć, że byliśmy światową potęgą w budowie szybowców i moglibyśmy być potęgą jeśli nie w systemach uzbrojonych to na pewno w systemach dozoru granic i dozoru morskiego. Wciąż jest też u nas luka w systemach zwalczania dronów - praktycznie całkowicie pomijanych dziś w MON!

    1. Valdore

      Panie Skarga, artykuł jedynie pokazuje że drony moga uzupełnić pociski pokr. w zwalczaniu drobnicy jak motorówki terrorystów czy piratów i tyle.

    2. Gryfin

      MON,to beton. Wszystko się tam dzieje za późno. Aktualna wojna jest dowodem na to,że rakiety są zbyt drogie,a szczególnie te precyzyjne. Ruski za 2. tygodnie wystrzelą się z wszystkiego,co produkował 20 lat. Rakiety owszem ale nie na taką skalę.

  5. VVV

    w jaki sposób trudniejsze do zniszczenia, oraz lekkie i wolne drony o mikroskopijnej glowicy mają zastąpić NSM lub RBS MK3? :D

  6. Valdore

    Zastąpić pocisków pokr na pewno nie zastapia z uwagi na mały zasieg dla 99% z nich i b. słabe głowice bojowe, moga byc natomiast przydatne przy walce z drobnicą jakiej uzywaja terrorysci czy piraci

  7. ito

    Odpowiedź na pytanie w tytule: z całą pewnością nie, tak jak pociski rakietowe nie zastąpiły torped, torpedy dział, czy też pociski manewrujące pocisków balistycznych. Uzupełnią je.