Siły zbrojne

Czas na Obronę Terytorialną

Fot. kpr. M.Banach/17WBZ
Fot. kpr. M.Banach/17WBZ

Rosyjska aneksja Krymu oraz pogłębiający się kryzys na wschodzie Ukrainy stały się istotnym impulsem do dyskusji nad sposobem wzmocnieniem polskiego systemu obronnego. Jednym z elementów tej dyskusji są deklaracje przedstawicieli władz państwowych zapowiadające zwiększenie kwoty wydatków na siły zbrojne do wysokości 2% PKB w budżecie 2016 roku. To dobry moment, aby wreszcie uwzględnić w potrzebach rozwoju polskiej obronności rozpoczęcie procesu budowy profesjonalnego systemu obrony terytorialnej.

Współczesna teoria i praktyka sztuki wojennej przekonuje, iż działania wojenne dzielą się na działania regularne i nieregularne. Pierwsze to starcia zwartych formacji w polu, w klasycznych warunkach podziału pola walki na strefę i zaplecze, drugie natomiast to przede wszystkim opór zbrojny na obszarach okupowanych przez przeciwnika (vide: profesor Stanisław Koziej, Teoria sztuki wojennej, Warszawa 2011).

Powyższa refleksja prowadzi nas do wniosku, iż optymalna struktura sił zbrojnych musi składać się z dwóch niezależnych od siebie, ale jednocześnie uzupełniających się co do roli i funkcji komponentów tj. profesjonalnej armii zawodowej oraz rezerwowej powszechnej armii terytorialnej (vide: profesor Józef Marczak i jego publiczny postulat budowy współczesnej Armii Krajowej).

Wniosek jest tym bardziej zasadny, iż Polska w  swojej aktywności międzynarodowej nie planuje prowadzenia agresywnej polityki zagranicznej wobec sąsiadów, tylko zgodnie z Konstytucją RP deklaruje, iż „Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium”(art. 5) oraz że „Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic” (art. 26). Z tego względu priorytetem polityki władz państwowych w obszarze bezpieczeństwa obronnego winno być zapewnienie bezpieczeństwa i nienaruszalności terytorium Polski, czyli gotowości do jego obrony w każdym czasie, w każdym wymiarze i w każdych szczególnie skrajnie niesprzyjających okolicznościach.

Czytając Clausewitza

Carl von Clausewitz w swoim fundamentalnym dziele „O wojnie” poświęca zagadnieniom obrony całą szóstą księgę. Istotne miejsce w przywołanej księdze zajmuje rozdział szósty poświęcony zakresowi środków obrony. Z punktu widzenia polskich rozważań dotyczących wyboru optymalnej strategii wojskowej w przygotowywaniu planu obrony państwa akurat ta część księgi powinna być szczególnie studiowana przez decydentów politycznych oraz strategów wojskowych.

Ci pierwsi powinni obowiązkowo zapoznać się z poglądami Clausewitza, aby mieć elementarną wiedzę na temat bezpieczeństwa obronnego państwa, ci drudzy z kolei po to, aby we współczesnym chaosie poglądów na temat koncepcji przygotowania państwa do obrony na wypadek potencjalnej agresji militarnej pamiętali o istnieniu niezmiennych (ponadczasowych) zasad sztuki wojennej.

Clausewitz nie bez przyczyny zaznacza w swoim wywodzie, iż: „Uważamy za użyteczne zastanowić się jeszcze nad zakresem środków, którymi rozporządza obrońca, mogących do pewnego stopnia uchodzić za filary jego budowy” i w pierwszej kolejności wymienia obronę krajową, a w dalszej kolejności twierdze, naród, powstanie narodowe czyli pospolite ruszenie oraz dopiero na końcu sprzymierzeńców.

Kolejność z pewnością nie jest przypadkowa, szczególnie jeśli dotyczy umieszczenia na ostatnim miejscu sprzymierzeńców (czyli obecnie deklarowanych sojuszników) jako elementu wzmacniającego system obronny państwa. W swej istocie sojusznicy jacy w trudnej chwili nie zawodzą, to państwa które z uwagi na swoje interesy (polityczne, gospodarcze, inne) są zdaniem Clausewitza „istotnie zainteresowani w utrzymaniu danego kraju”, dlatego też jak zaznacza „obrońca w ogólności więcej może liczyć na pomoc z zewnątrz niż nacierający” ponieważ „będzie on mógł tym pewniej na to liczyć, im ważniejsze jest jego istnienie dla wszystkich innych, to znaczy im zdrowszy i silniejszy jest jego stan polityczny i wojskowy”.

Wśród współczesnych czynników jakie przyczyniają się do podniesienia „wartości rynkowej” kraju, któremu należałoby udzielić pomocy w chwili zagrożenia należy wymienić: dotychczasową aktywność państwa na rzecz pokoju na arenie międzynarodowej, wewnętrzną stabilność społeczno-polityczną opartą na procedurach demokratycznych, umiejętność zbudowania własnego znaczenia geopolitycznego w regionie, zdolność do przyciągania zagranicznych inwestycji i przede wszystkim własną wiarygodność obronną.

Ta ostatnia z kolei jest warunkiem koniecznym udzielenia komukolwiek pomocy, ponieważ nie można jej udzielać komuś, kto sam we własnym zakresie nie dba wystarczająco o swoje bezpieczeństwo. Należy też podkreślić, iż z zasady bardziej opłacalnym dla każdego państwa jest sytuacja w której posiadamy sojusznika silnego, niż sojusznika słabego. Nie bez przyczyny więc twórcy Paktu Północnoatlantyckiego zapisali, iż: „Dla skuteczniejszego osiągnięcia celów niniejszego Traktatu Strony, każda z osobna i  wszystkie razem, przez stałą i skuteczną samopomoc i pomoc wzajemną będą utrzymywały i rozwijały swoją indywidualną i zbiorową zdolność do odparcia zbrojnej napaści” (art.3).

Z tego względu z uwagi na potrzebę posiadania wiarygodności obronnej oraz konieczność zachowania jak najdłużej zdolności do ciągłości działania na polu militarnym, a tym samym zdolności sojuszniczej, nowoczesne państwo XXI wieku musi posiadać clausewitzowską „obrona krajową” czyli współczesną obronę terytorialną (OT), a dokładnie cały kompleksowy system obrony terytorialnej. Do podstawowych zadań wojsk OT należy zaliczyć zapewnienie osłony terytorium kraju w tym szczególnie istotnych miejscowości, newralgicznych miejsc oraz elementów infrastruktury krytycznej państwa, lokalne wsparcie działań wojsk operacyjnych, przygotowanie i zabezpieczenie terenu do przyjęcia wzmocnienia ze strony wojsk sojuszniczych, ochronę ludności cywilnej oraz prowadzenie działań nieregularnych po zajęciu terytorium przez agresora (istotna rola wojsk OT: nie ma bezkarnego przebywania „zielonych ludzików” na zajętym terytorium).

Należy podkreślić, iż opieranie bezpieczeństwa militarnego państwa wyłącznie na armii zawodowej oraz uczestnictwie w układzie sojuszniczym (w przypadku Polski w NATO), bez zbudowania rodzimego systemu obrony terytorialnej jest niewystarczającym środkiem gwarantującym optymalne zapewnienie zdolności obronnej państwa w obliczu potencjalnej agresji militarnej. Pogląd ten absolutnie nie wyklucza, a wręcz determinuje potrzebę posiadania profesjonalnej armii zawodowej oraz konieczności dbania o rozwój zdolności militarnych Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także prowadzenia przez polską dyplomację zabiegów o możliwie jak największą obecność wojsk NATO w tym w szczególności wojsk Stanów Zjednoczonych na terytorium Polski.

Doświadczenia współczesne

Sceptycy i przeciwnicy idei budowy systemu obrony terytorialnej najczęściej podnoszą argument, iż rozwiązania takie były właściwie dla wojen w przeszłości i w dobie wysoce stechnologizowanych i zinformatyzowanych systemów walki są archaiką na współczesnym polu walki, a ponadto z góry narażają żołnierzy formacji terytorialnych na duże straty fizyczne oraz narażanie ośrodków kubatury miejskiej i wiejskiej na wysokie straty ludności cywilnej.

Argument ten biorąc pod uwagę aspekt wojskowy zagadnienia jest z gruntu fałszywy. Jeśli nawet przyjmiemy za punkt wyjścia rozważań odrzucenie dotychczasowego dorobku teorii nauk wojennych oraz związanej z tym współczesnej wiedzy wojskowej, za ideą tworzenia wojsk OT przemawia współczesna praktyka wojen. Przebieg walk w Czeczenii, Iraku, a przede wszystkim Afganistanie pokazuje, iż odpowiednio przeszkolone jednostki piechoty, wyposażone w nowoczesną broń lekką w tym przede wszystkim przenośne zestawy przeciwlotnicze i przeciwpancerne, wykorzystujące w sposób maksymalny zasoby przychylnych im lokalnych społeczności oraz uwarunkowań terenowych są w stanie prowadzić skuteczną walkę z najbardziej nowoczesnymi armiami świata.

To prawda, że w czołowym w zderzeniu z wojskowym kolosem, mniejszy gracz nie ma szans, ale sytuacja ta diametralnie zmienia się, kiedy strona słabsza unika czołowego starcia i „gryząc systematycznie po kostkach” może stopniowo doprowadzić do zachwiania równowagi wojskowego Krezusa. Kosztowna machina współczesnego mocarstwa militarnego może wykryć, zniszczyć lub zabić każdego.

Wystrzeliwanie wartych miliony dolarów pocisków precyzyjnych do pojedynczych jam w górach, podziemnych bunkrów w lasach, czy budynków w miastach jest z pewnością skuteczne, jeśli miarą skuteczności jest fizyczna likwidacja danego oddziału czy nawet pojedynczego żołnierza, ale per saldo jest to działanie bardzo kosztowne ekonomicznie i na dłuższą metę zabójcze dla gospodarki każdego współczesnego kraju prowadzącego wojnę w tak zglobalizowanym świecie jak dziś.

Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości wystarczy prześledzić przebieg konfliktów z ostatnich lat (vide: interwencja powietrzna Wielkiej Brytanii i Francji w Libii w 2011 roku i utrata przez te państwa zdolności do prowadzenia działań powietrznych i rakietowych po dwóch tygodniach, zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Afganistanie oraz aktualne zaangażowanie militarne Rosji na Ukrainie w wyniku którego z rosyjskiej giełdy w Moskwie w kilka tygodni wyparowało kilkadziesiąt miliardów dolarów, nastąpiło największe w historii osłabienie rubla w stosunku do dolara, a ceny wybranych artykułów żywnościowych wzrosły blisko dwukrotnie co w konsekwencji musi spowodować wzrost inflacji w Rosji w 2015 roku).

Argument dotyczący groźby strat wśród ludności cywilnej jest oczywiście wiarygodny, ale ma też znamiona zastraszenia psychologicznego ze strony agresora. Po pierwsze należy zauważyć, iż agresor jeśli już decyduje się na użycie sił zbrojnych to z pewnością nie będzie miał zamiaru oszczędzać ludności cywilnej, jeśli ta w jakikolwiek sposób uniemożliwiałaby mu osiągnięcie jego celów militarnych i politycznych (vide: doświadczenia bałkańskie lat dziewięćdziesiątych, obydwie wojny amerykańsko-irackie w Zatoce Perskiej, rosyjska interwencja w Czeczenii, obecny konflikt w Syrii, czy aktualne walki na wschodniej Ukrainie).

Ten szantaż skazuje ofiarę właściwie od początku na postawę kapitulacyjną, ponieważ alternatywą dla uniknięcia ofiar w obliczu agresji jest poddanie się woli agresora. Trudno też nie zauważyć, iż spolegliwa postawa wcale nie gwarantuje zaprzestania użycia przemocy wobec ludności cywilnej w przyszłości. Doświadczenia polskie w tej materii pokazują, iż bezbronność lub postawa neutralna w obliczu agresji, jeszcze bardziej rozzuchwala agresora (vide: przebieg wojny północnej na terytorium Polski 1701-1721, powstanie styczniowe 1863-65, okupacja niemiecka 1939-1945, rzeź Polaków na Wołyniu 1943-44, Powstanie Warszawskie 1944, okupacja rosyjska 1944-1953).

Podkreślmy jednak, iż optymalna skuteczność i wiarygodność wojsk OT uwarunkowana jest splotem kilku istotnych czynników, które muszą być spełnione równocześnie. Mam tu na myśli realizację przez państwo systematycznej edukacji obronnej w szkołach, organizację w skali państwa obowiązku powszechnego przeszkolenia rezerw osobowych (przynajmniej jego części męskiej) oraz posiadanie przez kraj narodowych zdolności produkcji broni w tym broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej. Mówiąc wprost postulat budowy systemu OT musi mieć oparcie na dwóch filarach: po pierwsze na przekonaniu Polaków, że narodowy wysiłek posiadania profesjonalnie przeszkolonych pod względem wojskowym współobywateli jest warunkiem koniecznym zachowania ich wolności oraz po drugie na posiadaniu przez państwo polskie odpowiednich podstaw materialnych w postaci środków walki, które skutecznie pozwoliłyby bronić się przed potencjalnym agresorem.

Istotnym wyznacznikiem wiarygodności systemu OT musi być jego organizacja dostosowana synergicznie do podziału administracyjnego państwa. Podstawowym elementem systemu powinny być samodzielne bataliony OT (miejskie, gminne, powiatowe) zorganizowane w brygady OT odpowiedzialne za obszary poszczególnych województw na poziomie których mogłyby funkcjonować zgodnie z proponowaną koncepcją Akademii Obrony Narodowej Terenowe Odziały Specjalne.

Etat każdego z batalionów (orientacyjnie 600-1000 żołnierzy) powinny stanowić m.in. pluton dowodzenia, organiczne struktury saperów, wywiadu, łączności, rozpoznania, niezależna sekcja bezzałogowych środków rozpoznawczych, trzy kompanie piechoty, sekcja przeciwpancerna oraz organiczna struktura logistyczna. Żołnierze OT muszą być w pełni umundurowani (w tym wyposażeni m.in. w kamizelki kuloodporne oraz noktowizory), posiadać na wyposażeniu broń indywidualną oraz przenośne środki przeciwlotnicze i przeciwpancerne.

Warunkiem sine qua non ich efektywności musi być ich regularne szkolenie i ćwiczenie. Z tego względu należy podkreślić, iż budowa systemu obrony terytorialnej w Polsce, będąca przedsięwzięciem o charakterze państwowotwórczym powinna potrwać nad Wisłą minimum 8 lat. Tylko takie zrozumienie problemu jest właściwym kluczem do zbudowania wiarygodnej strategii obronnej Warszawy. Innymi słowy wiarygodny postulat budowy efektywnego systemu OT nie może mieć charakteru partyjno-wyborczego.

Polskie atuty

Polska jak nikt inny we współczesnej Europie ma istotne atuty jakie sprzyjają budowie systemu obrony terytorialnej. Do najważniejszych z nich należy zaliczyć fakt, iż polskie jednostki specjalne należą do absolutnej elity światowej tego rodzaju wojsk. Nie mniej istotne jest doświadczenie polskich żołnierzy (według orientacyjnych danych blisko trzydziestu tysięcy) jakie nabyli w trakcie udziału w misjach stabilizacyjnych i realnych walkach w Iraku oraz w Afganistanie.

Pozwala to nam posiadać odpowiednie zasoby niezbędne do prowadzenia szkoleń rezerw osobowych, w tym szkoleń do prowadzenia działań nieregularnych. Posiadamy przy tym wystarczające rezerwy demograficzne populacji męskiej jakie potrzebne są do utworzenia jednostek OT. Co istotne nawet problem bezrobocia na tzw. ścianie wschodniej może okazać się atutem przy tworzeniu jednostek OT, ponieważ przedsięwzięcie to pozwoliłoby zagospodarować część społeczeństwa jaka obecnie jest wykluczona społecznie do działań o charakterze propaństwowym (skoro wydajemy często bezproduktywnie środki na tzw. aktywne formy zwalczania bezrobocia, to przeznaczmy część z nich na przygotowanie bezrobotnych do wykonywania zawodu żołnierza).

W Polsce działa kilkanaście organizacji paramilitarnych na czele ze Związkiem Strzeleckim „Strzelec” - OSW, które stanowią istotny potencjał społeczny jaki może być pomocny w budowie systemu OT. Jednocześnie - co jest fenomenem na skalę światową - posiadamy ogólnopolskie rodzime organizacje harcerskie (obecnie Związek Harcerstwa Polskiego oraz Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej) prowadzące działalność wychowawczą w duchu patriotyczno-obronnym w sposób nieprzerwany blisko stu lat. Polskim atutem jest nasz narodowy charakter, a szczególnie posiadana przez nas sztuka i umiejętność radzenia sobie w najtrudniejszych sytuacjach. W tym kontekście bardzo ważnym atutem jest także powszechna na tle innych krajów w Europie religijność Polaków oraz fakt, iż jesteśmy państwem jednolitym narodowo, czego zachodni Europejczycy zaczną nam już niedługo zazdrościć. Czas więc ku temu, aby znany każdemu dziecku w Polsce wers Roty Marii Konopnickiej „twierdzą nam będzie każdy próg” został zmaterializowany.

dr Artur Jagnieża


Autor jest absolwentem Wydziału Strategiczno-Obronnego AON oraz wykładowcą w Wyższej Szkole Nauk Społecznych „Pedagogium”;

 

Komentarze (73)

  1. brt2pp

    nikt mnie nigdy nie zmusi abym poszedł do wojska. Wojsko to nie fitness, wojsko to nie zabawa, wojsko ma nauczyć człowieka jak zabijać, jak zabijać na rozkaz, odruchowo a ja ... ja nie chce się tego uczyć, boje się tego jak to może mnie zmienić jako człowieka, to naprawdę aż takie dziwne ?

    1. Chochla

      Cytat z pewnego filmu: "smutna prawda jest taka, że ludzie, którzy nie potrafią zabijać zawsze będą ofiarami tych, którzy potrafią" A wiara, że czas pokoju, którym się obecnie cieszymy bedzie wieczny oznacza tylko, że nie uważałeś na lekcjach historii.

    2. Tomasz

      Jak nasza Ojczyzna ma się bronić skoro ludzie boją się broń do ręki wziąć. Ja mam jedną zasadę na wypadek wojny ,,Zabijaj albo bądź zabitym". Dla Ojczyzny zrobię wszystko dajcie broń i możliwość szkolenia tylko tyle od was chce. Zobaczcie ile ludzi zgineło za Polskę nie pozwólmy by ich trud poszedł na marne.

    3. kdk

      Wojsko ma nauczyć obrony kraju i wychować, zrobić z chłopca mężczyznę. Jak patrzę teraz na te fujary co nigdy w wojsku nie były to mi się łzy do oczu cisną. Zobaczcie sobie kabaret młodych panów - wojsko, najsmutniejsze jest to, że to na prawdę tak wygląda.

  2. keraj77

    tylko wiecie co Panowie wojna jak przyjdzie do Polski to na pewno nie ze wschodu,popatrzcie co sie dzieje u naszych zachodnich sasiadow, uslyszalem takie dosc trafne okreslenie-podmiana etniczna, a ci idioci z zachodu jescze sie z tego ciesza. Nie lubie ruskich od zawsze, byli wrogami naszego narodu ale obawiam sie,ze jezeli zachod nie otrzezwieje to albo moje dzieci albo moje hipotetyczne wnuki bede do ruskow spierdalac bo z europy nic nie zostanie-trzeci swiat i to w pelni muzulmanski. Oby Bog dal bym sie mylil, ale po 16 latach pracy na niemieckich budowach widze to w czarnych barwach.

    1. jacek

      Kolega mocno niedoinformowany. Według prognoz demograficznych za 20-30 lat w Rosji co czwarty mieszkaniec będzie muzułmaninem. W Niemczech co najwyżej co dziesiąty. Już dziś odsetek wyznawców Islamu jest w federacji Rosyjskiej wyższy niż we Francji czy Niemczech. W Moskwie mieszka więcej muzułmanów niż w Paryżu. Gdy patrze na takie wieloetniczne kraje jak USA, Kanada czy Australia to nie mam nic przeciw.

  3. Janek z 4panc

    Kto zapewni uzbrojenie dla obrony terytorialnej ? czy oni sami maja sobie kupować czołgi, transportery i samoloty ?

  4. MD

    Uważam ze takie szkolenia powinien przechodzić każdy zdrowy facet. Z tym ze takie szkolenia nie powinny polegać na wyrabianiu kondycji czyli bieganiu bez sensu bo to nie o to chodzi. Chodzi o to aby każdy facet w razie W wiedział co robić i umiał posługiwać się bronią czyli dużo teori ,taktyki i ćwiczeń na poligonie. Ważne tez aby te ćwiczenia nie trwały rok tylko były systematyczne ale krótkie np tydzień- 2 tygodnie , ile razy w roku to juz pozostawiam ekspertom. Sam nie bylem w wojsku i nie za bardzo mnie tam ciągło ,dlaczego? Bo kogo bawi bieganie co dzień w kółko czyszczenie kibli i traktowanie rezerwistów jak g.... a na końcu przez ten rok taki rezerwista ledwo się nauczył strzelać bo strzelnice ledwo na oczy widział. Odpowiednie podejscie to podstawa . Kiedy zapewnić odpowiednich instruktorów ,ciekawe zajęcia , które naprawdę coś dają, to połowa facetów traktowała by to za ciekawą przygodę i chętnie by w tym uczestniczyła. Rozbudowane harcerstwo to tez dobra opcja uczy dzieciaków patriotyzmu i wychowuje, w takie rzeczy warto inwestować duże pieniądze.

    1. stary

      "nie za bardzo mnie tam ciągło", "traktowała by to za ciekawą". Do nauki polskiego też "nie ciągło". A przecież Polaka poznaje się po mowie. To podstawa kultury. Pomijam już interpunkcję. A co do meritum wypowiedzi: brak kondycji fizycznej i umysłowej dyskwalifikuje kandydata na obrońcę ojczyzny.

    2. jasio

      "Chodzi o to aby każdy facet w razie W wiedział co robić i umiał posługiwać się bronią czyli dużo teori ,taktyki i ćwiczeń na poligonie. Ważne tez aby te ćwiczenia nie trwały rok tylko były systematyczne ale krótkie np tydzień- 2 tygodnie , ile razy w roku to juz pozostawiam ekspertom. " OK, ale kto za tego faceta utrzyma rodzinę? Bo pracodawca za bieganie po poligonie płacił mu nie będzie, a dzieci muszą coś jeść, więc wywali z roboty tego "zdrowego" faceta a przyjmie chuderlaka z kat. D i taki byłby efekt twoich pomysłów...

    3. brt2pp

      nikt mnie nigdy nie zmusi abym poszedł do wojska. Wojsko to nie fitness, wojsko to nie zabawa, wojsko ma nauczyć człowieka jak zabijać, jak zabijać na rozkaz, odruchowo a ja ... ja nie chce się tego uczyć, boje się tego jak to może mnie zmienić jako człowieka, to naprawdę aż takie dziwne ?

  5. brt2pp

    nikt mnie nigdy nie zmusi abym poszedł do wojska. Wojsko to nie fitness, wojsko to nie zabawa, wojsko ma nauczyć człowieka jak zabijać, jak zabijać na rozkaz, odruchowo a ja ... ja nie chce się tego uczyć, boje się tego jak to może mnie zmienić jako człowieka, to naprawdę aż takie dziwne ?

  6. jacek

    OT tak ale nie w kształcie proponowanym przez MON bo to kpina. OT 16 brygad wojewódzkich + 1 brygada obrony Warszawy co daje razem 17 każda po ok. 4 bat. co daje 68 batalionów obrony terytorialnej (dawne 49 województw + te 4 bat w stolicy pozostałe 15 w innych ważnych dla państwa miejscach rafinerie,lotniska itd) Przeszkolenie w ramach OT obowiązkowe dla mężczyzn trwało by to ok 3 mc regulował by ten czas dokładny program szkolenia ale to ok 3mc. 500*68bat=34000*4(turnusy szkoleniowe w roku )=136000 przeszkolonych osób. 34tyś + 7tyś żołnierzy zawodowych daje 41tyś w służbie czynnej żołnierzy OT.

  7. Paul

    Podzielam zdanie, ze poniewaz OT jest ponadczasowa, to politycy nie interesuja sie nia. Natomiast mowienie, ze to mieso armatnie, posylanie harcerzy itd nie ma sensu. Chodzi o stworzenie systemu, potencjalu obronnego, by miesem armatnim nie stali sie desperaci rzucajacy sie z kijami na czolgi - jak to onegdaj bywalo.

  8. zenek martyniuk

    Mam pytanie . A czy ZHP i ZHR nie przystąpiły do miedzy narodowego skautingu? Jeśli tak to, ta młodzież nie może być wykorzystana w działaniach wojennych , gdyż istotą skautingu jest pacyfistyczne podejście do jakichkolwiek sporów , nawet jeśli chodzi o społeczność międzynarodową

  9. lkjdsa

    Nie będzie żadnej OT. W ostatni Piątek miało miejsce spotkanie MON z organizacjami proobronnymi. To co zaproponował MON to czysta kpina i działania pozorowane i próba reanimacji trupa jakim jest NSR. Gen. Pacek od dawna wypowiada się, że na powstanie OT nie ma szans, bo nie ma woli decydentów. Politycy zwyczajnie boją się uzbrojonych, aktywnych społecznie i wyszkolonych ludzi. Poza tym w kampanii wyborczej ładniej wyglądają frazesy o polskiej tarczy, polskich kłach i tego typu bzdury. Koncepcja OT jaką promuje pan Szeremietiew czy Obronanarodowa.pl nie ma szans dopóki nie zmieni się klimat polityczny. mam tez przeczucie, że niestety taka OT zacznie powstawać kiedy obce wojska już będą w Polsce, ale oczywiście wtedy będzie za późno.

    1. dodając coś

      smutne

  10. user1

    Obrona Terytorialna - obroną terytorialną - ale w przypadku Polski z jej ukształtowaniem terenu bardziej bym poszedł w stronę porządnie wyszkolonych oddziałów coś w stylu pomysłu CIA na grupy "stay behind" ( stawianie opór sowietom w trakcie prawdopodobnej inwazji na kraje zach. w trakcie zimnej wojny ) co zresztą wzięło początek od naszego AK i działań brytyjskiego SOE w czasie IIWŚ . CIA spartoliło sprawę przy doborze członków tych grup co odbiło się im potem czkawką tak jak i oficielom w poszczególnych rządach Europy Zach. ( w sumie czy była to porażka ? W drugiej fazie grupy te miały doprowadzić do otrząśnięcia się społeczeństw z letargu i wyeliminowaniu partii komunistycznych i zostało to zrobione) Wystarczy ten pomysł doszlifować i wdrożyć w Polsce w ramach czarnego budżetu do którego nie mają dostępu osoby z kręgów politycznych i wojskowo/siłowych . Ukryte składy broni , wyszkoleni żołnierze mający wysokie morale , gdyż walczą w imię własnych idei o kraj ,a nie polityków i firm - to jest dużo groźniejsze dla potencjalnego agresora niż organizowane naprędce słabo zorganizowane i pozostawione same sobie oddziały partyzanckie . Takie polskie grupy "stay behind" od razu miały by dostęp do zgromadzonych wysokiej jakości materiałów wojennych , wiedziały by co mają robić i przede wszystkim mogą wkroczyć do akcji w ciągu kilku godzin niszcząc infrastrukturę przejętą przez wroga czy to zachodniego , południowego , północnego czy wschodniego ( bo jak niektórzy w Polsce zapomnieli mamy więcej granic niż tylko wschodnią ) . Z drugiej strony należy pamiętać ,że tak naprawdę w Europie Zach. nigdy oficialnie grup "stay behind" nie rozwiązano , nigdy też nie wypłynęła żadna informacja ,że przestały istnieć , a pamiętajmy ,że ostatnie zamachy były na krótko przed rokiem 1990 - konkluzja nasuwa się sama - istnieją dalej . W kraju takim jak nasz rozdartym politycznie , gospodarczo , militarnie jest masa ludzi , którzy mogą walczyć za ziemię , rodzinę , gdy zajdzie konieczność , a nie za władze , które są dla nich niczym coś co przychodzi i odchodzi wraz z płynącym czasem . W obecnej chwili można wyciągnąć tylko jeden wniosek z artykułów i komentarzy na defence24 - mamy armię , która posiada coraz więcej nowego sprzętu lecz tak naprawdę nikt u władzy nie ma lub nie chce mieć pomysłu na jej skuteczność i mobilność . Na samo słowo cyfrowe pole walki nasi politycy doznają drgawek , na samo pytanie kto dowodzi w trakcie konfliktu mamy wymijające odpowiedzi , na pytanie dlaczego zwalnia się z wojska żołnierzy , którzy zdobyli doświadczenie bojowe , a nie zamienia się ich masowo w instruktorów i doradców dla nowo werbowanych żołnierzy brak jest odpowiedzi - do tego jeszcze dochodzi sprawa Nangar Chel i wyroków dla żołnierzy - to naprawdę źle działa na armię i wystawia złe świadectwo decydentom od których zależy bezpieczeństwo Polski .

    1. cyfrowe pole walki

      kolego kochany , jak pół roku temu tu komentowałem przy okazji artykułu o NSR , to , że jako informatyk znający biegle angielski i rosyjski - powinienem być chciany przez armie , to mi trepy pewnie po zawodówce mówiły, że tacy jak ja powinni tylko rowy kopać, w przypadku W - z zawiści by mnie zagonili do kopania rowów, a sami by próbowali paroma słowami po angielsku wydukać coś, ale umieją jedynie f..you i one, two , three, cyfrowe pole walki - kolego, nie tylko politycy dostają drgawek, żołnierzy wielu też, nie mówie o elicie jak WAT ;) ale mówie o zielonych garnizonach pełnych gości po zawodówce którzy poszli do armii bo nigdzie indziej sie nie nadawali, a nie dlatego, że kraj kochają, ci ludzie z zawiści by zniszczyli tych co znają się na kryptologii, cyfrowym polu walki, dronach bo oni się nadają do wojny ale w XIX wieku, z cepem i muszkietem, znam paru strzelców czy ASGowców odrzuconych przez armię za zeza lub płaskostopie, jakoś sobie w lesie radzą, ale lekarz ich odrzucił ;) znam gościa którego odrzucono za poparzoną twarz, który w strzelcu był kilka lat i spał pod namiotem wiele nocy w terenie, przechodził dziesiątki kilometrów z plecakiem, no parodia, mnie odrzucili bo po skończeniu studiów wg. nich byłem za stary, a przecież nie kończy sie politechniki w wieku 19 lat ;) dodatkowo mam lekkie płaskostopie, jakoś po górach chodzę i w Tatry na urlopie chodzę i zdobywam szczyty bez problemu, ale WP mnie nie chciało te 10 lat temu po studiach, dziś trzepie kasę na informatyce, a jedyne co mam od kraju, to nękanie przez skarbówke

  11. rzadko się wypowiadam

    może raz na rok się wypowiadam, ale czytem regularnie ten portal, ostatnio wypowiadałem sie w artykule o nsr, znów mowa o obronie kraju, więc: - można napisać milion linijek tekstu co się proponuje a co nie, ale to nie ma znaczenia, bo ci co nami rządzą działają na szkode tego kraju a w interesie zagranicznych korporacji lub służb, duży poziom korupcji, powoduje, że nasze "elity" są jak paru znanych polityków, co najpierw tu niszczyli, a potem znaleźli się za granicą na posadkach, a decyzje jakie tu podejmowali wynikały z łapówek z innych krajów, - byliśmy potęgą a przez magnaterię i szlachty część nas rozebrano, potem walczyliśmy długo o niepodległość, potem wymordowano nasze elity, obsadzono kraj nie tymi co by o jego interes dbali, ale tymi co o interes cudzy dbają, > efekt - emigracja i ludzie co chcą wyjechać, uciec, którzy nie będą bronić, ---------------------- jak ja bym widział OT ? sam kilka lat byłem w strzelcu, sam za swoje ciężko zarobione pieniądze uczyłem sie strzelać, bezskutecznie staram sie o pozwolenie na broń, co robi kraj by mnie , trochę patriotę, zachęcić do bronienia go ? nic, robi wszystko by zniechęcić, nawet wojsko robi wszystko by żołnierzy kontraktowych zniechęcić i do emigracji zmusić, a co dopiero cywila , dla mnie dostęp do broni powinien być złagodzony - psychologiczne badania oczywiście powinny zostać, ale nie może być tak, że zda sie egzaminy, zaliczy psychologa, a komendant powie "nie", jesli obrona terytorialna, armia krajowa, whatever, miała by powstać, to np. powinienem w domu mieć kałacha, prawo zakupu do niego noktowizora, kamizelki, hełmu, stać mnie, zarabiam dobrze, państwo woli jednak moje pieniądze z podatków zabrać i dać politykowi na nową limuzyne, a kuzynom tego polityka pensje w ministerstwach gdzie nic nie robią poza chodzeniem do bufetu, te pieniądze co mi państwo zabiera, mógłbym wydać sobie na karabin, celownik, kamizelkę i np. uczestniczyć w ćwiczeniach takiej AK/OT, tylko co to państwo zrobi jeśli np. ktoś mi się włamie do mieszkania lub napadnie na moją matkę a ja obronię? to państwo mnie wsadzi a złodziejowi zasądzi ode mnie odszkodowanie - więc obywatel nie chce za taki kraj ginąć, ale to na początku napisałem - to wina "łżelit" , namiestników zaborców, nawet z żołnierzami rezerwy ten kraj ma problem - biorą do woja na kontrakt na kilka lat, potem wyrzucają jak niepotrzebny śmieć, zamiast np. takie osoby dawać na zaplecze techniczne, to takie osoby stają się nikomu nie potrzebnymi bezrobotnymi, jadą do UK na budowie robią, a potem nawet rezerwistów nie ma, ideą OT jest obrona lokalnej społeczności , tak? czemu, mimo pozornej niepodległości, w tym kraju to oddolnie ludzie muszą organizować to, co w wielu krajach jest wspierane odgórnie ? pytanie retoryczne, czemu ludzie którzy są w strzelcu, bawią się w ASG, kiedy stają się jak ja - dorosłymi 30-kilku latkami dobrze zarabiającymi , wykształconymi, znającymi języki - są niepotrzebni ? wojsko zawodowe za to tylko kombinuje jak mieszkanie dostać i na emeryture uciec, wojsko kontraktowe za to tylko boi się, że zostanie zaraz bezrobotne, a ja , który miałbym co bronić - bo dobrze zarabiam , gdyż mam dobrą prace w informatyce - nawet nie mogę mieć środków obrony przed agresorem ? znów powrót do pierwszej kwestii - kto rządzi i w czyim interesie, wiele rzeczy w PL stoi na głowie, gdyby nie to , że dobrze zarabiam to serio bym wyjechał jak 2.2 miliona innych, przez naście lat robiłem wiele dla kraju, kilka lat w strzelcu, kilka lat treningów, studia, uczciwa praca , praca w informatyce dla wojska (jako cywil), a i tak ten kraj ma mnie w dupie, jedyny kontakt z prawdziwą bronią to strzelnica, na której z mojej własnej kasy wydaję kilkaset złotych miesięcznie, okej, mnie stać, ludzi co zarabiają 2000 nie stać , a mnie stać by wydać np. 500 zł, tylko co z tego, skoro mogę zdać psychologa, mogę zdać egzamin z ustawy o amunicji, jak mi komendant powie "nie" (a broń wyda adwokatowi, sędziemu, prokuratorowi, posłowi), jeśli bym poszedł na ochotnika do wojska na ćwiczenia i powiedział "pojade na 2 tygodnie, dajcie mi postrzelać z granatnika, snajperki, spajka, pojeździć rosomakiem" to czy wojsko to umożliwi ? NIE, dadzą mi kałacha co sie rozpada z którego może wystrzele 5 pocisków (na strzelnicy za pieniądze prywatnie wystrzeliwałem z 200-300 pestek miesięcznie), będę sprzątał liście, na dodatek wyznaczą takie terminy po których stracę dobrze płatną prace, a na końcu wyrzucą mówiąc, że jestem niepotrzebny, a ja mimo szczerych chęci nawet nigdy koło prawdziwego czołgu nie stałem, nie mówiąc o jego obsłudze, prawdziwego kaemu nie dotykałem (no dobra, raz w strzelcu czyściłem PKM 15-20 lat temu bo jestem przed 40tką) , wezmą na 6 lat na kontrakt młodziaka , przemielą go,wyrzucą i zostanie sfrustrowanym emigrantem pracującym na budowie w Anglii , wściekłym na kraj że ten kraj go zrobił w balona, a ten młodziak po kontrakcie czemu nie zostanie na zawodowego do emerytury (nie po 15 latach) , mógłby być na zapleczu technicznym przecież, po co młodych do smarowania czołgu, przecież ponad 40-letnich zawodowych szeregowych można by do tego dać, a nie wyrzucać ludzi jak śmieci niepotrzebnych po tym jak oddali te 5,6 , 12 lat krajowi ? ja z kolei jako ja - jednostka - czemu ja za swoje ciężko zarobione pieniądze nie moge sobie w sejfie mieć w domu kamizelki, hełmu, M4 z celownikiem noktowizyjnym, będąc np. członkiem OT/AK ? ja mogę 10 tysięcy na to wydać lekko, ale nikt mi nie pozwoli, może boją się, że tacy jak ja nie daj boziu ustrzelą skorumpowanego urzędnika ? może to brutalnie cynicznie zabrzmi - ale żyjąc w warszawie widzę to czego dużo osób w kraju nie widzi - widzę duże puste osiedla apartamentowców gdzie budują mieszkania po 100 metrów kosztujące 2 miliony, te osiedla stoją puste, po coś jednak je postawiono, ISIS wzmacnia się w rejonie , Izrael się coraz bardziej boi... a my pracujemy do 67 bez opieki medycznej, wymieramy, a kto nie wymarł emigruje, jesli już glosujemy w wyborach to potem wynik wyborów nas dziwi, sędzia w sądzie nie patrzy na dowody, komornik zajmuje mienie wierzyciela a nie dłużnika, zachodnie markety nie płacą nawet grosza podatku, kowalski jest ścigany za darowiznę od cioci lub spadek, ludziom proponuje się kredyty na całe życie w zagranicznym banku który zysk wyprowadza z kraju, a w ministerstwach zarobki dyrektorów są takie, że ja tyle kwartalnie nie zarabiam jako informatyk mający dobre kontrakty... reszte sobie dopowiedzcie sami i porównajcie z tym czy historia z końca 18 wieku nie chce się powtórzyć, i kto w czyim interesie działa,

    1. dodając coś

      ktoś retorycznie pyta o to czemu taki wrzask na powrót do przymusowych ćwiczeń ? odpowiedź jest prosta - większość nie chce sie dawać mielić jako mięso armatnie, a patrioci co nawet by chcieli się szkolić - to im nie oferuje się nic, na takich szkoleniach zapewne poznałbym tylko grzybicę i uszkodzenia stawów od złych butów, kałacha z lat 60, hełm stalowy, bechatkę, nawet jak prywatnie posiadam dobre buty kupczaki, goretex wz 128, to i tak bym tego nie mógł użyć, nawet jak na strzelnicy mają M4 z EOTechem, to i tak by tego nie było, komplet z mulitcamu też prywatnie posiadam, dadzą to wziąć ? czy zniszczą mi nogi pogromcami stawów, zniszczą kręgosłup szyszakiem i dusicielkami abym na końcu zgnił w bechatce używanej i leczył sie rok z grzybic ? lepszy sort niż oni tam by mi dali - ja sam prywatnie z allegro kupiłem od specjalsów ;) wszelkie goretexy, dwsy posiadam, co mi ukochany kraj da ? zaloże taki dws to mandat mi dadzą na ulicy za noszenie umundurowania - dołując mój poziom patriotyzmu ? mam certyfikat TELC znajomości języka sojusznika, dadzą mi kontakt z wojakami zza oceanu ? na strzelnicy nieco osób takich jak ja jest, zarabiają jeszcze lepiej, ze swojej kasy kupują rzeczy na poziomie wyposażenia SOCOM, jak mają pozwolenie sprotowe wychodzone latami, to mają sprzęt klasy M4 z EOTem, Glock, USP, ci ludzie za swoją kase kupują multicam crye trudnopalny nomex, co im da WP jak ich powoła ? nic, stracą czas, ryzykując utratą pracy czy kontraktu (bo robią na kontraktach i nie ma zmiłuj bo jest kontrakt , umowa np. dla programisty i nie ma, że na 3 tygodnie ktoś mnie powołał - czas mam tylko w weekendy) nie dali by pouczyć sie jazdy rośkiem, więc mi mają mało do zaoferowania - a co mogą zaoferować ludziom co tylko marzą o emigracji, którzy nie mają ciągot patriotycznych ? NIC nie mają im do zaoferowania, poza postraszeniem, że będą mięsem armatnim za interesy panów posłów i urzędników , tylko więcej młodych będzie marzyć o emigracji, tylko macierzyński instynkt jest czymś co powoduje miłość za nic, w każdej innej miłości jest za coś, nawet patriotów ten kraj potrafi zniechęcić, jak przez ileś lat starań się jedynie ma podziękowanie w postaci kopniaka, tylko frajer i idiota zginie za skorumpowanego polityka, ryzykować życie można za coś/za kogoś co nas kocha, co my kochamy za to , że nam dobrze, do obrony terytorialnej polegającej na tym co NSR nie pójdzie nikt poza bezrobotnymi z okolic o dużym bezrobociu dla których to ostatnia deska ratunku, do obrony terytorialnej polegającej na tym, że mam w sejfie w domu Mini Beryla, AKMSa, M4, Glocka (nawet za swoją kase) i że bronię Polskiej niepodległości a nie skorumpowanych sługów zachodnich banków, że mam ćwiczenia sensowne gdzie dostane posiłek i dzień wolny w pracy i pouczę się np. jazdy pojazdami - ja bym poszedł, ale w życiu nie zaryzykuję nic dla panów którzy sami wyjechali na posadki do brukseli i upychają dzieci na zachodzie, nie zaryzykuję nic dla komendanta który za łapówke wypuścił włamywacza a jest komendantem bo jego tatuś nim był, nie zaryzykuję utraty pracy dla bycia czołganym przez parę tygodni by wystrzelić 5 naboi i zniszczyć stopy w butach których bym nigdy nie kupił po to by zapoznać się maską gazową którą prywatnie mam szafce w domu, ci którzy rozazują innym ginąć - sami pierwsi uciekną na zachód a ich dzieci już tam są, nie zaryzykuję nic dla dresiarza z mojego bloku który chciałby mnie okraść i wydać moje oszczędności na narkotyki, nie zaryzykuje dla jego dziewczyny która uważa mnie za frajera i z zawiścią patrzy na to, że mnie stać na coś, bo ja pracuję gdy oni tylko imprezują, oni dla mnie NIC nie zaryzykują, więc ja dla nich też nic, może w razie W to im pierwszym kulę trzeba sprzedać zanim zaczną grabić i gwałcić w chaosie, gdyby jednak ich zastrzelić podczas szabrowania, to synek sędziego sędzia by aresztował tego co broni własności, o ile jeszcze pan sędzia syn sędziego wnuczek prokuratora ludowego, by był w kraju, zaryzykowałbym dla mojego brata ciotecznego, dla jego matki, dla mojej matki, dla mojej dziewczyny, dla jej rodziców, zaryzykowałbym dla kolegów, tylko nam to państwo nie da możliwości, bo synek pana łoficera/sędziego, który jest łoficerem/sędzią, bo jego tatuś był w WSW/SB/PZPR, szuka pracy i dla tego synka miejscówka musi być i wyłączność na broń, w razie jakby ludność ciemiężona chciała buntu, a ja mimo, że nie wyemigrowalem tylko będę bardziej sfrustrowany - bo jeśli kochasz kraj a widzisz jak go niszczą, to tak jakbyś musiał patrzeć gdy ktoś bije twoje dziecko lub rodzica a sam siedział z rękami związanymi bezsilnie słuchając telewizyjnych dziennikarzy mówiących o przemocy wobec dzieci, jakiś czas temu zgłaszałem sie jako ochotnik - mieli mi do zaoferowania NSR w którym nauczyłbym się sprzątać liście w bechatce, jeść konserwy z szyszaka i rozkładać AKMS, natomiast w razie W mnie pierwszego by do kopania okopu posłali, w bechatce oczywiście, a synek pana oficera który jest synem pana oficera, próbowałby się dogadać w angielskim z oficerem US A, ale by nie umiał, a drugi synek pana oficera już by bilet do Londynu rezerwował, a na mnie by pierwsze bomby spadły, politycy dawno by już byli w Brukseli, w czasie jak ja bym kopał w bechatce okop duszony szelkami dusicielkami z AKM na plecach ale bez magazynka, moje prywatne multicamy i nomexy płonęly by w szafie zbombardowanego bloku z moimi rodzicami, a moi koledzy posiadający licencje sportową mieli siedzieli by w aresztach zastrzymani za wyjęcie broni sprotowej z sejfu przez policjanta, który dostał etat bo jego wujek... taka jest prawda, potem znowu naród 123 lata by walczył o to , co elity spierd***

  12. Kilo

    Ale jak pojawiła się wizja powrotu poboru to nagle awantura, że czego oni się w tym wojsku nauczą, jak w cywilu tacy za...iści... i broń już mają i całe "ochotnicze" struktury. Jest jakaś straszna, przedwyborcza jazda na to nieszczęsne OT które od początku, w dobie Facebook'a i internetu jest niczym innym jak przepisem na maszynkę do mięsa. CYWIL ma obowiązek uczestniczyć w obronie CYWILNEJ (a ilu z Was umie użyć gaśnicy, że o innych umiejętnościach wspomnianych np. przez "instruktora" nie wspomnę?). ŻOŁNIERZ ma uczestniczyć w obronie terytorium kraju, z narażeniem życia i zdrowia. "Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy". Niechby OC przestała być gromadą przerzucaczy papierków. Niechby cywile po pracy mogli uczestniczyć w akcjach Straży Pożarnej, pracy SORu czy karetek, patrolach wspólnych Policji w ramach straży sąsiedzkich. Niech podpatrują profesjonalistów, których w razie W zabraknie. A wtedy szybko z głowy uleciałyby chłopięce marzenia o bieganiu z "karabajnem" - za wyjątkiem grupy niereformowalnych, dla których jest airsoft, paintball i co tam jeszcze. A tych, co chcą walczyć - do wojska. Jak naprawdę są takimi smokami, to skończą w DWSie (czy jak to się teraz nazywa ) zanim się obejrzą. No chyba, że nie są.

  13. specjalista

    Zrobić to a nie gadac

  14. Słoń

    A kto ma tymi harcerzami dowodzić? Najmłodsi oficerowie rezerwy po SPR dobiegają 40 stki. Za 8 lat - 50 tki.

  15. gazek

    Obchodzenie się z bronią rożnego rodzaju (także Grom, Spike, granatnik, moździerz, karabin snajperski, mina), obsługa małych/micro dronów, obsługa sprzętu obserwacyjnego i radiolokacyjnego, orientacja w terenie oraz jego znajomość i podstawowy survival, podstawy walki wręcz itd. Program ująć w dobrą strukturę i zasilić odpowiednio kasą na ćwiczenia, instruktorów i sprzęt. Jednak szkoleni nie powinni być opłacani, korzyścią dla nich powinno być w zasadzie samo darmowe szkolenie.

    1. jasio

      oczywiście tę kasę, co ja tak rozrzutnie rozdajesz, płacisz Ty.

  16. wirgo

    No nareszcie pierwszy raz widzę że ktoś w artykule napisał ,że za stworzenie terroryzmu w Libii odpowiada Anglia i Francja która nie wiadomo dlaczego pomagała ile tylko można obalić terrorystom Kadafiego. No a teraz UE i NATO będzie musiała wydać miliardy na walkę z tymi islamistami w Libii zamiast pieniądze te przeznaczyć na inny cel np zdrowie czyli walka z rakiem i nowotworami

  17. SirAdi

    Bardzo ciekawa i generalnie trafna analiza tematu. Jednak pisząc o OT, autor zdaje się zapominać o jednym, bardzo istotnym aspekcie - mianowicie woli społeczeństwa do walki. W obecnej sytuacji, gdy średnia krajowa wynosi 3950 zł, ale realna mediana zarobków to 2000 zł (takie wynagrodzenie otrzymuje większośc Polaków), znaczna część społeczeństwa jest rozgoryczona i nie reprezentuje postawy patriotycznej. Według ostatnich badań, w przypadku zbrojnej agresji na Polskę, 19% obywateli wyjechałoby z kraju. A to tylko szacunki i z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że ten odsetek byłby wyższy. I to w mojej ocenie jest sednem tematu, gdyż trudno oczekiwać od ludzi aby bronili państwa które oferuje obywatelom tak mało (niskie zarobki, wysokie podatki, brak poczucia stabilizacji bytowej).

    1. maxx

      Panie SirAdi , prawdziwy z ciebie angielski LORD ...Większość Polaków otrzymuje 2000 zł wynagrodzenia miesięcznie... Mógłbys być politykiem już widzę jak obiecujesz zieloną wyspę a potem dasz dyla do Brukseli ... Nie wiedziałem ,że u nas jest tak dobrze i aż tyle większość z nas zarabia, My Już są Amerykany...

  18. zdz

    No to proponuję konkretnie : Prezydent wydaje dekret o powołaniu Ochotniczych Oddziałów Obrony Terytorialnej . Oddziały powstają w każdej gminie i są administrowane i finansowane przez gminne komórki Zarządzania Kryzysowego . Liczebność oddziałów nie jest limitowana . Finansowanie pochodzi w połowie ze środków gminnych , w połowie z dotacji centralnej . Uczestnictwo jest ochotnicze , dobrowolne i nieodpłatne . Wszystkie dokumenty powstałe w działaniu zyskują status "tajne" i nie podlegają przekazaniu nawet do jednostki nadrzędnej . Oddziały mają charakter rozproszony , na szczeblu powiatu i wyżej działają jedynie komórki koordynacyjne . Szef gminnej komórki Zarządzania kryzysowego jest administratorem oddziału , prowadzi rekrutację , zarządza archiwum , ma obowiązek zorganizowania i ochraniania magazynu broni i wyposażenia , zwołuje spotkania , organizuje szkolenia . Ma obowiązek nawiązania współpracy z najbliższą jednostką WP . Ćwiczenia z użyciem broni mogą byc prowadzone tylko pod nadzorem kadry i z wykorzystaniem ifrastruktury WP - nieodpłatnie . Szkolenia i spotkania powinny odbywac się w czasie wolnym od pracy na zasadzie dobrowolności i posiadać charakter niejawny . Broń i amunicja ma byc trwale przekazana nieodpłatnie z magazynów WP i składowana w odpowiednio zabezpieczonych magazynach gminnych oddziałów . Umundurowanie i wyposażenie indywidualne pochodzi z rezerw WP i Agencji Mienia Wojskowego i jest przekazywane częściowo odpłatnie członkom oddziałów . Dowódcy oddziałów i pododziałów są wybierani z grona zgłaszających się ochotników . Ochotnicy mają posiadać obywatelstwo polskie , książeczkę wojskową i udokumentować swoje doświadczenie wojskowe . Formacje Ochotniczych oddziałów Obrony terytorialnej mogą być użyte w razie katastrof i klęsk żywiołowych . I co Wy na to ?

    1. mar

      wolałbym sam se kupić broń MSB a nie dostać szrot kałach ze skrzynki,a nie muszę mieć jej lub przechowywać w domu bo nie czuje potrzeby posiadania broni mogę ją składować w depozycie. Arsenały przyszłego AK powinny być chronione przez policję i znajdować się przy komisariatach. Mogę wydać 6000 PLN na karabinek.

    2. Danziger Bowke

      Od kilku miesięcy mam pozwolenie na 7 sztuk broni palnej. W tym na 4 szt centralnego zapłonu dwie bocznego i jedną śrutówkę. Wszystko do celów sportowych. Na razie wykorxystałem dwie promesy na AK 47 i CZ 75 Shadow. Żeby osiągnąć stan dzisiejszy musiałem: Zapisać się klubu sportowego, pomagać w organizowaniu zawodów ( w wolne dni od pracy) wpłacić wpisowe 400 zł opłacić składki mile widziana płatność z góry za rok 240 zł brać udział w zawodach około 150 zł mc za 5 rodzai broni, zdać egzamin 500 zł, wyrobić patent kolejne 200, badani psychologa i psychiatry 600, złożenie dokumentów w WPA 200. Po otrzymaniu pozwolenia koszt broni AK 47 około 2500 zł pistolet CZ 2500 zł w każdy weekend z AK dwa magazynki po 30 szt amunicji razem 60 szt ok 60 zł do CZ 100 szt 9 mm ok 100 zł. Do tego żona grozi rozwodem

  19. Szeremietiew

    Dobijałem się o sformowanie OT od lat, tworzyłem ją gdy byłem w MON (1999) i protestowałem, gdy kolejni ministrowie obrony OT likwidowali. Usiłuję spowodować, aby wrócono do OT i ostatnio zapaliła się malutka lampka w tym ciemnym tunelu...?

    1. Podbipięta

      A ja od początku współtworzyłem ZS I monitowałem by stał się zalążkiem nowej OT.. Znajomy z lat minionych,Z szacunkiem,P.

  20. bluforce

    Stary odgrzewany kotlet profesora Marczaka. Obśmiany w nowocześnie i sprawnie zorganizownych krajach w związku z niezgodnością z międzynarodowym prawem konfliktów zbrojnych. Tak skonstruowana powszechna obrona cywilna to przyzwolenie na eksterminację zasobów naszego kraju. Nowoczesna obrona terytorialna to dedykowane do wcześniej zdefiniowanych zadań (a z tym powiązane wyposażenie struktura i personel) we wcześniej wskazanym obszarze. Przykłady: w rejonach przygranicznych zadanie rozpoznawcze, obrona kluczowych rejonów, zabezpieczenie wprowadzenia do walki jednostek operacyjnych a w głębi kraju zadania związane z ochroną obiektów poszukiwaniem i niszczeniem grup dywersyjno - rozpoznawczych zadania transportowe i szeroko pojęta logistyka. Tworzenie zunifikowanych brygad (teraz batalionów) OT od wszystkiego (czyli od niczego) już przerabialiśmy. Myślcie systemowo, partyzantka jest mało efektywna w obronie kraju i może być oceniana w kategoriach rozpaczy narodowej. do zabicia jednego żołnierza niemieckiego w czasie Powstania Warszawskiego trzeba było poświęcić życie ponad 1000 (tak tysiąca!) Polaków. Na to nie stać nawet Rosji.

    1. Tomek72

      Nie wiem po której stronie jesteś ... i skąd bierzesz te liczby. Jak widzisz alternatywę - także finansowo, bo nie stać nas na stały budżet wyskokości 4 czy 5 % PKB ... Jak Ci ruskie wejdą do domu, zgwałcą żonę albo córkę, zabiją syna to i za widły chwycisz - tylko, że widły są do przerzucania gnoju... W takich okolicznościach zmieniają się poglądy tych co nie chcą walczyć, lub chcą uciec (oby zdążyli zanim zamkną granicę). Dla mnie Szwajcaria jest tu wyznacznikiem, a oni każde EURo liczą dużo lepiej niż my i dlatego są DUŻO BOGATSI .... Jeden Finn zastrzelił 700 ruskich - przed wojną nie był wojskowym - był myśliwym (705 trafień śmiertelnych). Tylko, że na naukę jest czas w trakcie pokoju - pod okupacją jest jakby trochę trudniej http://pl.wikipedia.org/wiki/Simo_H%C3%A4yh%C3%A4 Dla mnie artykuł świetny.

  21. Adrian

    Rewelacyjny artykuł, oby nasi decydenci chcieli i byli zdeterminowani wdrożyć ten pomysł na OT, myślę że ten rok wyborczy jest dobrym czasem na wybranie ludzi odpowiedzialnych, którzy zapewnią nam bezpieczeństwo.

  22. JMK

    Artykuł pana Jagnieża to dowód , że MON nie panuje nad strukturami mobilizacji . A nawoływanie do angażowania organizacji paramilitarnych do celów wojskowych to już zupełne nieporozumienie i objaw zupełnego bezładu w MON. Zaangażujcie jeszcze firmy ochroniarskie !

    1. Takeha

      Firmy ochroniarskie juz sa zatrudnione :) Pinują naszych garnizonów :)

  23. bezksywy

    Bardzo dobry tekst, ale dla zasady tego portalu... - Brakował mi odniesienia do pierwszego króla Bolesława Chrobrego. Wiadomo chodzi o walki podjazdowe ze znacznie silniejszym wrogiem, ale i nie tylko. Zainteresowanych odsyłam do literatury. Dodam że wtedy analogicznie do dzisiejszych czasów: na wschodniej i zachodniej rubieży mocarstwo. - Bardzo wielu fachowców, a w szczególności teoretyków wojny/szeroko pojętych spraw obronności, polityki itd., powołuje się na postać Clausewitza. Natomiast praktycy, jeśli mówimy o XIX, bezapelacyjnie wybrali by Napoleona lub Bismarca. Dla mnie osobiście autorytetem w tej dziedzinie jest Napoleon. I podobnie jak w przypadku Chrobrego odsyłam do koniecznie fachowej literatury. A dla leniwych wystarczyć powinny wybrane cytaty. No i oczywiście fakt że to Napoleona nazywano "Bogiem Wojny" (przez duże B) Pozdrawiam

  24. AO

    Bardzo potrzebny tekst oparty na historii. Tytułem uzupełnienia: Naczelnik gen. Tadeusz Kościuszko w swym memoriale z 1788 domagał sie - obok stałej armii 100.000- utworzenia zbrojnej Milicji Powszechnej 500.000: "...Potrzeba wyciąga, aby obywatele sami opatrzyli sposób obrony swojej...uformowaniem milicji. Po wszystkich województwach, ziemiach, powiatach, - jeden regiment pieszy i drugi kawalerii. Oficerowie powinni być obierani na sejmikach. Każdy żołnierz powinien mieć wydanych kilkadziesiat ładunków i nosić mundur województwa..." Ma to być stała siła zbrojna ogółu Narodu, wszystkich stanów, gdzie szlachta stająca w pierwszym szeregu, swiecić miała przykładem masie obrońców, mieszczanom i chłopom. Gen.Kościuszko o powszechnym dostępie do broni palnej dla Polaków: Pierwsze zarządzenie Insurekcji po przysiędze na rynku w Krakowie 1794 "...wszyscy obywatele od 18 do 40 lat uzbroić się powinni w broń palną, piki i szable, i odbywać w niedziele i święta ćwiczenia." Armia Ochotnicza WP na Facebooku - zobaczcie i poczytajcie, zdjęcia, wizualki i filmiki, krótko i przystępnie opisane o co chodzi w tej całej Obronie Terytorialnej - przyczynek do dyskusji

  25. instruktor

    Wiecie że te całe wypociny o celownikach, kamizelkach, karabinach i strukturach szlag trafi jak po tygodniu zabraknie zaopatrzenia w wodę?A w Polsce czysta woda nadająca się do picia to spory problem. Bez prądu oczyszczalnie szlag trafi a bez nich szybko również cześć studni. Ludzie nie potrafią opatrywać ran czy oczyszczać wody, nie rozróżniają jagód czy grzybów jadalnych od trujących, nie potrafią się sensownie ubrać w stosunku do warunków klimatycznych i przetrwać chłodnej nocy, zbudować schronienia, nie potrafią rozpalić ogniska kiedy wokół wilgoć (a tak będzie w przypadku wojny). nie potrafią złowić ryby a o jej wypatroszeniu i oporządzeniu już nie wspomnę. Roztaczacie tu różne bajkowe wizje ale nawet nasze wojsko poza ustawionymi ćwiczeniami żyje sobie w ciepłych suchych i oświetlonych pokojach a sprzęt stoi po garażach. Artykuł zahacza zaledwie o dziedzinę a potem dryfuje w siną dal zostawiając OT daleko za plecami

    1. say69mat

      Jak się wydaje problem zabezpieczenia zaopatrzenia w wodę pitną to temat dla OC a nie OT. Z drugiej strony, wystarczy pojechać do UK, aby zauważyć istotne różnice w sposobie zabezpieczenia tzw infrastruktury wrażliwej. Czyli, ujęć wody pitnej, stacji transformatorowych, łączy telekomunikacyjnych itp itd.

    2. Stokows

      Fakt. Widziałem gdzieś takie fajne zdjęcie z poligonu na którym pod daszkiem stoi stół, na którym zołnierz składa karabin, obok stoi instruktor ze stoperem w ręku. Ciekawe jaki by miał czas leżąc w błocie i piachu, czy wogóle byłby w stanie poskładać ten karabin.