Geopolityka

Rumuński okręt pierwszy raz w Polsce [Defence24.pl TV]

  • Fot. MadFishDigital/Flickr

Mimo że granice lądowe Polski i Rumunii są oddalone od siebie tylko o około 100 kilometrów, to jednak podróż drogą morską między naszymi państwami wymaga odbycia rejsu dookoła Europy. Bałtyk nigdy nie był też akwenem na którym musiały operować rumuńskie okręty. Zawinięcie żaglowca szkolnego Mircea do Gdyni jest pierwszą wizytą rumuńskiego okrętu w Polsce.

Armatorem jednostki jest rumuńska Akademia Marynarki Wojennej „Mircea cel Batran” z Konstancy. To miasto jest również portem macierzystym żaglowca.

Czytaj też: Zbrojenie Międzymorza. Rumunia kupuje Patrioty [KOMENTARZ]

Mircea przeważnie odbywa swoje rejsy szkolne po Morzu Czarnym i Śródziemnym, stąd jest bardzo rzadkim gościem na północy kontynentu. Powodem, dla którego okręt zawitał na Bałtyk jest jubileusz stulecia Finlandii i zorganizowane przy tej okazji dwa zloty żaglowców w Kotce i Turku. Natomiast wizyta w Gdyni związana była z współpracą jaką realizuje rumuńska uczelnia z gdyńską Akademią Marynarki Wojennej. Jej efektem jest między innymi to, że na pokładzie tego żaglowca jeszcze w tym roku szkolić się będzie czterech polskich podchorążych.

Następnym po Gdyni portem do którego zawinie rumuński żaglowiec będzie Wilhelmshaven, gdzie zaokrętowanych zostanie 110 niemieckich kadetów. Nasi zachodni sąsiedzi do czasu zakończenia generalnego remontu Gorch Fock (II) są pozbawieni okrętu szkolnego. W myśl niedawno zawartej umowy przyszli oficerowie Deutsche Marine odbywać będą praktyki właśnie na Mircei. Decyzja ta jest racjonalna, biorąc pod uwagę, że są to jednostki niemal bliźniacze.

Okręt zbudowany został przez renomowaną stocznię Blohm & Voss z Hamburga. Należy on do znanej serii żaglowych barków szkolnych, które istnieją do dnia dzisiejszego. Zapoczątkował ją zwodowany w 1933 r. Gorch Fock (I), późniejszy radziecki Towariszcz. Następnie dołączyły do niego jeszcze dwie bliźniacze jednostki Horst Wessel (obecnie amerykański Eagle) oraz Albert Leo Schlageter (dziś portugalski Sagres). Czwartym był właśnie rumuński Mircea, którego kadłub zwodowano 22 września 1938 r., a banderę podniesiono 27 kwietnia 1939 r.

Mircea w Gdyni
Fot. A. Nitka

W związku z tym, że Rumunia w czasie II wojnie światowej opowiedziała się po stronie państw osi, w 1944 roku po zajęciu tego państwa przez wojska radzieckie, żaglowiec został zarekwirowany w ramach reparacji wojennych. Dopiero po dwóch latach w wyniku działań dyplomatycznych został zwrócony. W listopadzie 1965 roku o mało jego służba nie zakończyła się na wodach Zatoki Biskajskiej, kiedy to holowany na remont do hamburskiej stoczni okręt zerwał się z holu podczas potężnego sztormu i nie mając własnego napędu dryfował. Dopiero wysłanie sygnału SOS i pomoc innych jednostek pozwoliły doprowadzić go do Brestu.

Bukszpryt Mircei
Fot. A. Nitka

Wśród wielu rejsów szkolnych wart odnotowania z pewnością jest ten, który zawiódł go na drugą stronę oceanu do Stanów Zjednoczonych. Zawitał tam w 1976 r. w ramach Operacji Żagiel, organizowanej z okazji 200-lecia Stanów Zjednoczonych. Podczas parady w Nowym Jorku po raz pierwszy – i jak do tej pory ostatni – w jednym miejscu spotkały się wszystkie siostrzane jednostki: Towariszcz, Sagres, Eagle, Gorch Fock (II) (zbudowany w 1958 r. jako kopia przejętego przez ZSRR pierwowzoru) i Mircea. Przełom wieków był dla tej jednostki bardzo trudnym okresem. Pogrążone w kryzysie państwo nie miało środków na generalny remont, którego okręt wymagał. Ostatecznie fundusze na ten cel znalazły się, jednak remont realizowany przez stocznię Braila Naval Shipyard trwał bardzo długo - od 4 października 1994 r. do 29 kwietnia 2002 r.

Komentarze (2)

  1. hej żeglujże, żeglarzu

    Jak to brzmi? w odpowiedzi na wizytę chińskich okrętów w Petersburgu, do Polski zawinął rumuński żaglowiec...to zaiste symbol naszej polityki międzymorskiej, czekamy jeszcze na wizyty czeskich motorówek, słowackich kajaków i węgierskich dłubanek

  2. Arek

    Polska powinna zabrać Rumunom ten okręt