Reklama
  • WIADOMOŚCI

Klęska niemieckiego programu budowy fregat. Wybrano następcę

Egipska fregata rakietowa Al-Aziz (904) typu MEKO A-200EN. Wszystko wskazuje na to, że fregaty typu MEKO A-200 niedługo będą pływać również pod niemiecką banderą.
Egipska fregata rakietowa Al-Aziz (904) typu MEKO A-200EN. Wszystko wskazuje na to, że fregaty typu MEKO A-200 niedługo będą pływać również pod niemiecką banderą.
Autor. Andrzej Nitka/Defence24.pl

Niemieckie Ministerstwo Obrony zdecydowało o zakończeniu programu budowy sześciu fregat typu F126, który jeszcze kilka lat temu był przedstawiany jako przyszły filar Deutsche Marine. Powodem tej decyzji są wieloletnie opóźnienia, gwałtownie rosnące koszty oraz ryzyko związane z próbą ratowania projektu poprzez zmianę głównego wykonawcy.

Program F126 uruchomiono w 2020 roku. Zgodnie z pierwotnymi założeniami pierwsza jednostka miała osiągnąć wstępną gotowość operacyjną w połowie 2028 roku, a wszystkie sześć fregat miało trafić do służby do 2033 roku. Całość wyceniano na około 10 mld euro. W praktyce realizacja projektu napotkała jednak poważne trudności.

Reklama

Holenderska stocznia Damen Schelde Naval Shipbuilding, pełniąca rolę głównego wykonawcy, poinformowała niemiecki resort obrony, że nie będzie w stanie dostarczyć okrętów w uzgodnionym terminie ani w ramach przewidzianego budżetu. W odpowiedzi ministerstwo rozpoczęło analizę możliwości przekazania projektu niemieckiej grupie Naval Vessels Lürssen, należącej obecnie do koncernu Rheinmetall.

Przeprowadzone analizy wykazały jednak, że kontynuowanie programu oznaczałoby ogromny wzrost wydatków. Sam kontrakt na budowę sześciu fregat przez nowego wykonawcę miałby wartość około 15,2 mld euro. Po doliczeniu kosztów już wykonanych prac oraz dodatkowych umów wsparcia całkowite nakłady mogłyby przekroczyć 18 mld euro. Dodatkowo państwo niemieckie musiałoby zrezygnować z potencjalnych roszczeń odszkodowawczych wobec dotychczasowego wykonawcy.

Osiem nowych fregat zamiast sześciu

W miejsce anulowanego programu Berlin zamierza pozyskać osiem fregat MEKO A-200 DEU budowanych przez ThyssenKrupp Marine Systems. Nowe jednostki mają być przede wszystkim wyspecjalizowane w zwalczaniu okrętów podwodnych, co obecnie stanowi jeden z najważniejszych priorytetów niemieckiej marynarki wojennej oraz NATO.

Według Ministerstwa Obrony inspektor Deutsche Marine potwierdził, że fregaty MEKO są w stanie skutecznie realizować zadania związane z ochroną północnego Atlantyku przed zagrożeniem ze strony rosyjskich okrętów podwodnych. Okręty mają zostać wyposażone m.in. w nowoczesne sonary holowane firmy Atlas Elektronik, które znacząco zwiększą ich możliwości wykrywania i śledzenia jednostek podwodnych.

Koszt pierwszych czterech fregat szacowany jest na około 6,3 mld euro. Zakup kolejnych czterech okrętów, objętych opcją kontraktową, miałby kosztować około 5,3 mld euro. Łączna wartość programu może więc przekroczyć 11,5 mld euro.

Szybsze wzmocnienie floty

Decyzja o wyborze MEKO A-200 wynika również z chęci przyspieszenia modernizacji floty. Niemcy zamierzają wykorzystać sprawdzone rozwiązania opracowane wcześniej na potrzeby eksportowych wersji tego okrętu, ograniczając liczbę zmian i skracając proces budowy.

Pierwsza fregata nowego typu ma wejść do służby pod koniec 2029 roku. W tym samym czasie zakończy się modernizacja trzech fregat typu F123, które również otrzymają nowe wyposażenie do zwalczania okrętów podwodnych. Dzięki temu już od 2029 roku niemiecka marynarka będzie dysponowała czterema wyspecjalizowanymi jednostkami przeznaczonymi do działań przeciwpodwodnych.

Według niemieckich mediów zmiana kursu odzwierciedla nowe realia bezpieczeństwa w Europie. Fregaty F126 projektowano jako wielozadaniowe okręty zdolne do wykonywania szerokiego spektrum misji dzięki modułowej konstrukcji. W ocenie obecnych władz bardziej potrzebne są jednak jednostki dostępne szybciej i skoncentrowane na konkretnych zadaniach związanych z odstraszaniem Rosji oraz realizacją zobowiązań wobec NATO.

Reklama

Decyzja o zakończeniu programu F126 oznacza jeden z największych zwrotów w niemieckich planach modernizacji marynarki wojennej w ostatnich latach i pokazuje, że Berlin stawia na szybsze zwiększanie realnych zdolności bojowych kosztem bardziej ambitnych, ale ryzykownych projektów.

Reklama