Reklama

Prof. Jakubczak: W budowie systemu OT trzeba oprzeć się na sprawdzonych przykładach [SKANER Defence24]

1 stycznia 2020, 09:57

Myślę, że takim rozwiązaniem sprawdzonym, bo w sztuce wojennej najważniejsze są doświadczenia, które się sprawdziły, to było rozwiązanie zachodnioniemieckie w czasach kiedy funkcjonował Układ Warszawski. Niemcy wtedy mając na swoim terytorium 12 korpusów armijnych NATO, widziały potrzebę zaangażowania powszechnego społeczeństwa do obrony ich terytorium, więc utworzono obronę terytorialną. To jest w zasadzie doskonały przykład dlatego, że się sprawdził i tamta struktura zarówno organów dowodzenia, jak i funkcjonowania wojsk jest po prostu do wykorzystania — powiedział w programie SKANER Defence24 ekspert w zakresie bezpieczeństwa narodowego prof. dr hab. Ryszard Jakubczak.

Profesor Jakubczak stwierdził, że problem z budową sprawnego narodowego, systemu obrony terytorialnej w Polsce trwa nieprzerwanie od lat 50., gdy zaczęto budować po raz pierwszy Wojska Obrony Terytorialnej. Te same błędy mają być jego zdaniem popełniane nadal, przy budowie obecnych, nowych struktur WOT.

Tworząc pewne struktury musimy dokładnie określić pojęcia związane z tymi strukturami

- prof. dr hab. Ryszard Jakubczak

Ryszard Jakubczak podkreślił, że system obrony terytorialnej powinien być powszechny oraz mieć swoje organy dowodzenia w strukturze administracji państwowej. Obecna struktura WOT nie spełnia tych kryteriów, co zdaniem eksperta upodabnia je bardziej systemowo do wojsk wewnętrznych.

My nie mamy systemu obrony terytorialnej, chociaż jakieś podstawy tworzymy ku temu i w dość prosty sposób można ten system zbudować. Nie mniej po prostu mówiąc, że mamy Wojska Obrony Terytorialnej, to faktycznie ich nie mamy, tylko nazywamy je tak, dlatego, że WOT są wojskami systemu obrony terytorialnej. Jeśli tego systemu nie ma, to po prostu nie ma tych wojsk, są to wojska terytorialnej

- prof. dr hab. Ryszard Jakubczak

W odniesieniu do innych systemów obrony terytorialnej, które zostały wprowadzone i sprawdzone w innych państwach, omówione zostały systemy zachodnioniemiecki, szwedzki, finlandzki i szwajcarski pod kątem elementów, które mogą zostać wykorzystane i implementowane do polskiego, narodowego systemu obrony terytorialnej. 

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 163
zaq
czwartek, 23 stycznia 2020, 13:39

WOT to polska wersja irańskich Strażników Rewolucji tworzona na wypadek gdyby społeczeństwo i armia zbuntowały się przeciwko władzy. WOT wartości bojowej w starciu z regularną armią potencjalnego przeciwnika nie ma żadnej, może natomiast pełnić funkcje policyjne i tak też jest budowany WOT, zresztą kosztem wojsk operacyjnych.

Troll i to wredny
piątek, 17 stycznia 2020, 16:59

Mamy za sobą kryzys bałkański. Góry wysokie i 100 000 weteranów uzbrojonych w broń ciężką, broniących swojej ojczyzny... Mamy za sobą kryzys czeczeński. Góry wysokie i cały naród uzbrojony w co tylko się dało... Mamy za sobą kryzys gruziński...Góry wysokie i regularną armię, broniącą swojej ojczyzny... Mamy (historycznie) za sobą powstanie (partyzanckie) styczniowe. Mamy za sobą doświadczenia partyzanckie po 17 września 1939 r.... Mamy za sobą doświadczenia partyzanckie po 1944 r... Mamy za sobą akcję ,,Wisła" ... Gdyby WOT miały tajne struktury na najbardziej płaskim czołgowisku Europy, ale ...szkoda tych naiwnych życiowo istot. Oby nigdy nie dowiedzieli się jak dużymi są dzieciakami w konfrontacji z realiami współczesnych działań kontr partyzanckich. Szkoda ich wymordowanych rodzin.

oto jest pytanie
wtorek, 14 stycznia 2020, 05:25

finlandzki czy finski?

Oci
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 16:21

Akurat - jak chodzi o tamte czasy - doświadczanie Niemiec Wschodnich wydaje się być bliższe WOT pod względem wojskowym i politycznym. Chodzi o Kampfgruppen der Arbeiterklasse.

sk kołtun
niedziela, 12 stycznia 2020, 17:14

OT powinna mieć sprzet ciężki do transportu i choćby smigłowce. OT powinna szkolic z obslugi broni, ktora powinna byc powszechnie dostepna. Tak powszechnie dostepna jak tablety. OT ma nie zastępowac wojska a ochraniac cywili , zajmowac sie ochroną przed dywersją (np. nachodzcami rzucanymi po 2 - 3 mln) , działaniami porzadkowymi przed lub za linią frontu. (przy scenariuszu S3 ad arma przed i za może nie mieć znaczenia)

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 11:49

OT nie jest formacją mobilną, co lokalną. Znaczy się transport nie jest konieczny, bo w każdej terenowej lokalizacji masz automatyczną obecność i wsparcie od żołnierzy WOT. Tak, jakby tam stacjonował batalion komandosów wspierających działania twojej jednostki. ---------- Co do sprzętu mobilnego. Każdy środek mobilny zwiększa rzucanie się jednostek WOT w oczy wojsk wroga. WOT dla jednostek nacierających winien być niewidzialny z zasady. Policja ma S-70i. Więc starczy tylko dokupić kilka więcej S-70i dla policji, a starczy i dla WOT. Doświadczenia z bwp1 w policji i u komandosów pokazały na spektakularną porażkę w praktycznym użyciu bwp1. Dziś komandosi i policja stosują specjalnie opancerzone samochody terenowe z którymi bwp1 się nie równa w niczym. Policja właśnie zakupiła Tur-6. 1 Tur-6 na 1 brygadę WOT winien starczyć do możliwości wspierania wszystkich działań policji, lecz czy jest konieczny?

db+
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:17

Mój powiat ma powierzchnię ponad 600 km2 i leży na strategicznym podejściu do głównej przeszkody wodnej w Polsce. Przy tej powierzchni 1 żołnierz WOT przypada na jakieś 4 kilometry kwadratowe terenu. Tyle w temacie nasycenia terenu i automatycznej obecności. Szerokość frontu na kierunku natarcia przeciwnika to około 25 kilometrów. Głębokość obszaru na najważniejszym strategicznie kierunku to 50 km. Sądzisz, że da się to opękać bez środków transportu? Generalnie zgadzam się z Tobą co do jednego: WOT będzie niewidzialny dla nacierającego. Komary kąsające idącego przez bagno są uciążliwe, ale nie zatrzymają marszu. A większość z tych, które gryzą zginie. Przy obecnej koncepcji WOT sprowadza się żołnierzy tej formacji do roli tychże komarów. I nie jest to osobista wycieczka w kierunku żołnierzy WOT - mam do nich osobisty szacunek, choć umiejętności niestety pozostawiają jeszcze wiele do życzenia. Ale to akurat wina decydentów. I wybacz, ale Twoje porównanie kompanii WOT do batalionu komandosów jest jednym z lepszych żartów, jakie czytałem na tym forum...

Piotr ze Szwecji
wtorek, 14 stycznia 2020, 18:05

WOT został zaprojektowany właśnie z myślą, że nie będzie zatrzymywał żadnych marszów, a już absolutnie nigdy w żadnym wypadku gdziekolwiek poza terenem zurbanizowanym. Co do garnizonów miejskich WOT, w formie regularnej lekkiej piechoty, to takie nie zostały powołane do życia. Powód, to ciężka artyleria znajduje się tylko w jednostkach operacyjnych. Inna sprawa, że zmech to słaba formacja do walki na terenie zurbanizowanym w porównaniu z lekką piechotą. Piszesz @db+, że "Komary kąsające idącego przez bagno są uciążliwe" i trafiasz w samą dziesiątkę istnienia WOT. ---------- W czasie wojny informacja decyduje o życiu ludzkim, także żołnierzy, więc bym nie szukał w twoim miejscu, śmiechu na specjalizacjach żołnierzy WOT porównywalnych od zadań wojskowej policji, policji, policyjnych anty-terrorystów, ochroniarzy, niedzielnych komandosów (choćby tych cywilów szkolonych w byciu snajperami przez GROM dla WOT), żołnierzy zwiadu i rozpoznania (także artyleryjskiego), szczególnie jeśli żywisz prawdziwy szacunek dla munduru żołnierza-ochotnika WOT. Nigdy nie myśl, że WOT wybawi żołnierzy z innych formacji WP, z ich wszystkich zadań bojowych.

db+
środa, 15 stycznia 2020, 15:13

Mam nadzieję, że Dowódca WOT czyta Twoje posty. Z pewnością znajdzie w nich sporo nowości odnoście celu powołania i zadań swojej formacji.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 20 stycznia 2020, 09:12

Nie martw się. Nawet jeśli dowódca WOT nie wykorzystuje potencjału WOT w pełni. Póki formacja WOT jest nieregularną lekką piechotą, a nie zmotoryzowaną regularną lekką piechotą, to się to z czasem dotrze. Jeśli nie przed następną wojną z doświadczeń innych, to w czasie następnej wojny na własnych. 9 miesięcy to długi czas, by się nauczyć jak się kłania kulom po partyzancku, po niewłaściwej stronie frontu. Nie jest przypadkiem chodzenie chyłkiem i nauka unikania starcia, podstawową nauką w WOT?

konsul
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 00:32

i co może jeszcze okręty podwodne i lotniskowce ... ej kołtun

aaa
niedziela, 12 stycznia 2020, 12:33

W tej dyskusji wkradło się wiele merytorycznych błędów i nieporozumień. Zaczynając od ilości wojsk na terytorium RFN po zakończeniu wojny. Skąd się tam wzięło 12KA, ,tyle wojsk tam nigdy nie było i nie ma, to jakieś totalne nieporozumienie albo zwykle przejęzyczenie. Inną sprawą jest istnienie wojsko OTK w okresie zimnej wojny. W tym czasie siły zbrojne dzieliły się niejako na dwie zasadnicze części; czyli wojska operacyjne i wojska obrony terytorium kraju. Nasza doktryna wojenna zakładała użycie wojsk operacyjnych na froncie zewnętrznym, czyli poza granicami własnego państwa, tak były zorganizowane i tak szkolone. Musiały zatem istnieć jakieś siły wojskowe do brony terytorium kraju w sytuacji gdy naszych wojsk operacyjnych już tu nie będzie. Właśnie te wojska taką rolę miały do spełnienia,były to min. OPK kraju i inne formacje służące obronie wewnętrznej kraju. Nasza aktualna sytuacja operacyjno-strategiczna jest zupełnie inna, nasze wojska operacyjne mają bronić terytorium kraju i na dalekie wyprawy poza granice państwa raczej się nie wybierają. Co najwyżej będą związane walką z potencjalnym agresorem na froncie i w strefie przyfrontowej. Nie będą miały takich warunków ani możliwości aby dodatkowo zajmować się problemami na dalekim zapleczu frontu. Takie zadania ktoś musi wykonywać, będąc to tego odpowiednio przygotowanym technicznie, organizacyjnie i szkoleniowo. Dlatego budujemy WOT i nie jest ważne jak one będą się nazywały, ważne żeby wypełniały swoje funkcje na terytorium państwa . Nie ma takiej potrzeby aby brały na swoje barki cały ciężar obrony terytorium kraju. Rola jaka na dziś tym wojskom przypada w udziale jest diametralnie inna od tego do czego byliśmy przyzwyczajeni w przeszłości, ma być nie tylko inna ale wręcz nowatorska , dostosowana do czasów i wyzwań dnia dzisiejszego.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 12:10

Zgadzam się. Chyba zaczynam rozumieć te dziwne komentarze. Ci ludzie myślą na poważnie o sformowaniu drugiej regularnej armii, lecz terytorialnej? Masz rację, że to musi być przejęzyczenie z ich strony, bo to inaczej odlot. WOT nigdy nie był nawet pomyślany jako alternatywa wobec WP przy obronie kraju, a to by oznaczało, że oni chcą drugiego regularnego wojska polskiego. Jak w Iranie może, takiej armii strażników obywatelskich (ich) konstytucji? Niemcy też mieli takie wojska polityczne podczas ww2. Polska takowych nie potrzebuje, nawet nie terytorialnie, bo mamy do tego WP. WOT to specjalistyczna służba wojskowa, mająca na celu trzymanie terenu, który inaczej jest manewrem błyskawicznie zajmowany. Celem jest zmuszenie agresora do oddelegowania 20x większych sił zbrojnych od WOT do stacjonowania w każdym miejscu w Polsce i związanie tych sił tam w permanentnych garnizonach (według Pentagonu minimum 9 miesięcy zbrojnego oporu). To oznacza automatycznie mniejsze siły wroga na froncie i jego wolniejsze natarcie, bo musi często przechodzić w obronę i pacyfikację terenu. Temu miny, karabiny snajperskie i wyborowe i ppzr Piorun są dla przykładu w WOT priorytetowo, a nie celowniki laserowe, km:y, czy ppk Javelin/Pirat (z remote mam nadzieję). Wroga armia musi czuć, że teren jest jej odmawiany, lecz bez większych strat własnych WOT.

Lolo
piątek, 24 stycznia 2020, 01:35

9 miesięcy LOOOOL ale odlot. My nawet miesiaca sie nie utrzymamy.

Bever
niedziela, 12 stycznia 2020, 01:03

on prowadzi swoj wywod w kierunku obrony cywilnej kraju a to jest cos innegi niz wot ktore sa czescia sil zbrojnych pelniac niejako pomocnicza role obrony cywilnej w czasie pokoju.

ciekawy
sobota, 11 stycznia 2020, 18:20

Nie będzie ani powszechnej Obrony Terytorialnej ani powszechnego poboru do wojska. Nikt się na to nie zgodzi. Aż takiego zagrożeni wojną nie ma. Prawdopodobieństwo wybuchu wojny konwencjonalnej w Europie jest bliskie zeru . Jeżeli już ,to możliwe , choć trudno to sobie wyobrazić są działania hybrydowe, w celu zdobycia władzy przez stronnictwo , na usługach obcego mocarstwa. Wojska Obrony Terytorialnej to prewencja przed działami nieregularnymi. A będą przede wszystkim wykorzystywane jako pomoc w przypadku dużych zdarzeń kryzysowych. Spójrzmy choć na Australię. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi można by wykorzystać do gaszenia pożarów. Wybrano koncepcję na warunki Polskie najlepszą z możliwych i trzeba trzymać kciuki aby doprowadzono ją do końca,.Dyskusja o powszechnej obronie terytorialnej jest czysto akademicka i miałaby sens wtedy, kiedy istniałoby zagrożenie wojną tak jak przed 1989 rokiem, kiedy wybuch wojny w Europie był realny .

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 12:27

Koncepcja WOT jest nie tylko najlepszą z możliwych, lecz też optymalną (o dziwo nawet w kosztach). Dającą możliwość rozszerzenia WOT o autoryzowane przez MON milicje obywatelskie. Takie milicje mogą być dosyć powszechne i na wzór obywateli Szwajcarii trzymać karabiny w domu w stalowych szafkach. Tylko prawo trzeba zmienić na złość szalejących tłumom rozwścieczonych lewaków w Warszawie. Bez zmiany prawa, Polska zawsze będzie najbardziej rozbrojonym krajem Europy i najbardziej przez to narażona w czasie wojny na bezkarne mordy na swojej ludności cywilnej.

Obywatel wschód RP.
niedziela, 12 stycznia 2020, 11:45

Wieczny pokój to utopia tak jak wieczny socjalizm?!

Obywatel wschód RP.
niedziela, 12 stycznia 2020, 11:07

Witam, przypominam, że międzywojenna Europa też posiadała możliwość totalnego rażenia i zniszczenia w postaci broni chemicznej - wojna na dwa fronty też wtedy była utopią po przećwiczeniu tego w realu - I WŚ. I mimo to znalazł się taki mały kapral (imię znane Adolf H.) który w sposób konwencjonalny rozpętał II WŚ. Posiadanie silnej i szybkiej armii zdolnej do natychmiastowej reakcji na różne zagrożenia - również hybrydowe (tak ok. 120 tyś.) jest właśnie elementem straszenia i to dość skutecznego dla wszystkich którym się marzy powtórka z II WŚ. Zrozumiały to wszystkie narody Europy (Niemcy, Szwedzi, Duńczycy, cała pribałtka, Czesi, Słowacy ect.) poza Finami którzy jako jedyni nie zrezygnowali z utrzymania w wysokim stanie i mobilności armii - obecnie śpią w spokoju patrząc na FR jak zwykle z dużą dozą "przyjacielstwa".

iras
sobota, 11 stycznia 2020, 23:20

Co do prawdopodobieństwa wojny konwencjonalnej, to jej prawdopodobieństwo nie jest bliskie zeru. Co do pożarów w Australii, to właśnie niedopuszczanie do regularnych pożarów w tym kraju doprowadziło do takiej kumulacji. W latach siedemdziesiątych były tam dziesięciokrotnie intensywniejsze pożary. W XIX wieku podobnie. Aborygeni podpalali te tereny regularnie, a problem powstał po wkroczeniu białego człowieka.

Żołnierz wojsk operacyjnych
sobota, 11 stycznia 2020, 12:12

Trzeba oprzeć się na sprawdzonych przykładach jakim był obowiązkowy pobór do wojska i to przywrócić, anie wydawać pieniądze na tych weekendowych "ochotników" co w tygodniu pracują na etacie. W wojnie pożytku z nich nie będzie (chyba że jako mięso armatnie). Już by się w OSP bardziej przydali. P.S. Łaskawa moderacjo, dodajcie w końcu moją opinię bo już któryś raz piszę i nie chcecie mojego komentarza na stronie wyświetlić...

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 12:36

Nie tragizuj sytuacji z weekendowym szkoleniem WOT. Nie będzie jutro żadnej wojny, więc nie ma powodu do pośpiechu i wywalania ciężkich pieniędzy w błoto za dokładnie te same szkolenie. W czasie wojny WOT będzie nie do zastąpienia, bo dziury po WOT nie wypchasz na godzinę W byle cywilami z kałachami.

Rzyt
sobota, 11 stycznia 2020, 21:54

Pobór...tak na zasadzie armii Izraela...tak. jeśli tak jak było kiedyś ....żegnam ozięble.niech se 120 generałów broni kraju. Ochotników się nie czepiaj.ponosi cię wyobraźnia

Qwe
piątek, 10 stycznia 2020, 08:31

My nie mamy takich warunków geograficznych jak Szwedzi, Finowie i Szwajcarzy. Nie mamy też takich warunków geograficznych jak Afgańczycy i Irakijczycy, bo na te kraje powołują się fachowcy od WOT. Za wyjątkiem myśliwych z kół łowieckich, elitarne i drogie hobby, nie mamy społeczeństwa obeznanego z bronią palną. Jaki jest więc sens WOT w tej postaci, nie ma żadnego. Kraj potrzebuje rezerwy, to prawda, do prowadzenia konwencjonalnej obrony. Odbiciem jakiejś krytycznej instalacji w gminie, zajętej przez przebranych po cywilnemu spadochroniarzy wroga można powierzyc służbie kontrterrorystycznej policji, oddziałom specjalnym Żandarmerii wojskowej albo Straży Granicznej.

m p
piątek, 10 stycznia 2020, 17:18

Można powierzyć to specjalistom, prawda. Ale co jeżeli taka sytuacja zdarzy się w kilku miejscach w powiecie, a nie w kilku miejscach w kraju? A jakie to warunki geograficzne ma Irak? Ten kraj to faktycznie nieprzejezdna dżungla.

piątek, 10 stycznia 2020, 23:45

Dżungla może i nie. Ale w 40% pustynia. Klimat suchy lub skrajnie suchy. Średnia temperatura w lecie około 30 stopni.

m p
sobota, 11 stycznia 2020, 15:27

Owszem, tylko mamy tu opinię, że to super teren do walk partyzanckich. Ja bym już wolał rodzaj terenu jaki jest w Polsce, niż w Iraku.

Piotr ze Szwecji
piątek, 10 stycznia 2020, 13:32

W czasie wojny to zwiad, wywiad, naprowadzanie ognia artylerii WO, działania opóźniające na poruszających się kolumnach wroga (czytaj minowanie dróg, sabotaż linii kolejowych i ostrzał ruchu powietrznego), ochrona obiektów strzeżonych (obowiązek ochroniarzy przechodzi z WO do WOT), likwidacja administracji okupacyjnej, oficerów czy żołnierzy łączności (patrz: szkolone dwójki snajperów WOT). Ponadto WOT jest wypełnieniem braków osobowych sił policji, straży granicznej czy żandarmerii wojskowej i etc, co z resztą chyba widać, kiedy policja czy straż pożarna dzwoni w potrzebie o pomoc żołnierzy WOT. ---------- Ponadto się mylisz co do warunków geograficznych Polski. Polska ma na równinie europejskiej, poza licznymi rzekami, branymi tak zacięcie pod uwagę przez WO (gdzie te dywizyjne pułki inżynierów, które uczynią pewne odcinki rzek niemożliwymi do przebycia amfibiami w razie czego?), specyficznie trudny teren do przebycia przez wojska pancerno-zmechanizowane, zwany terenem zurbanizowanym. Ma go też dosyć sporo. To jak WO i WOT w ramach działań wojsk łączonych będą mogły razem wykorzystać teren zurbanizowany, pozostanie jeszcze do zadecydowania przez wojskowych strategów i planerów, bo WOT nie wystawia i nie szkoli żadnych garnizonów miejskich (raczej regularna lekka piechota z artylerią, by to była w miejsce dzisiejszej nieregularnej lekkiej piechoty z satfonami), ani planuje żadnej obrony większych miast. WOT, to twój niedzielny komandos/ochroniarz w każdym terenie z satfonem w ręku. Jeśli jesteś oficerem zawodowym, to chyba wiesz jak wykorzystać takie wsparcie na własnych tyłach, czy za plecami wroga na linii frontu, by zminimalizować straty własne, a zmaksymalizować straty wroga. Wielu żołnierzy WOT narzeka na czołganie się po lesie i różne chwyty wojsk specjalnych unikania konfrontacji z wrogiem (bo by chcieli sobie być zmechem i postrzelać sobie wroga), lecz właśnie uczą się przeżycia podczas operacji pacyfikacyjnej wroga, kiedy ten przechodzi tymczasowo z natarcia do operacji obronno-pacyfikacyjnych (tak jak Rosjanie zaczęli ćwiczyć takie drgawki w ostatnim roku). Trzeba przyznać, że nie każdy nawet zahartowany i doświadczony bojowo żołnierz zawodowy nadaje się mentalnie na komandosa. Może temu tyle kobiet, które dzielnie wychowały własne dzieci na patriotów w tej Polsce, w tym WOT? To jedyne prawdziwe Amazonki w całej Polsce.

db+
piątek, 10 stycznia 2020, 23:17

A widziałeś Ty kiedyś jakiś pododdział WOT na własne oczy? Te 20 paro letnie dzierlatki które widuję w kompanii z mojego garnizonu raczej jeszcze nikogo "dzielnie nie wychowały". Podobnie jak ich rówieśnicy z tej samej kompanii. Na pewno nie są to ludzie, którzy "nadają się mentalnie na komandosa". Niektórzy z nich mogą być niezłymi żołnierzami. Niektórzy. I jeszcze sporo muszą się spocić i nauczyć. Ot choćby, żeby potrafić odpowiedzieć na pytanie co to jest "Grom" a co to "Grot". Kiedyś spytałem. Był problem... To na początek. Dalej: Jak chcesz ogarnąć te wszystkie zadania, które opisujesz w pierwszej części posta mając 120 ludzi w powiecie? Przyjmijmy, że masz tam do ochrony 4 mosty. Strategicznie ważne. 30 ludzi na most. Bez żadnego odwodu. Dziel i rządź. Większość dużych miast w Polsce (ot choćby Warszawę) da się ominąć i odciąć. Nie trzeba ich wcale zdobywać, żeby wejść w głąb naszego terytorium. Jakich większych miast chcesz bronić na wschodnim brzegu Wisły? A do obrony ppanc w zasadzce terenowej warto by mieć jakieś środki ppanc. I przede wszystkim możliwość błyskawicznej zmiany pozycji. Na piechotę albo "Jelczem" niekoniecznie... I przestań wreszcie o tych telefonach satelitarnych. Nie ma łatwiejszego do namierzenia, zakłócenia czy zneutralizowania (w środowisku WRE) środka łączności niż telefon satelitarny. Polska to nie Sahara, żeby realizować łączność dalekosiężną.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:06

Pierwsze brygady WOT zostały sformowane. Brak im jednak 3 dodatkowych lat na szkolenia specjalistyczne. Jak rozumiem w czasie wojny strategiczne mosty się minuje, a na widok sił wroga, wysadza, a tych 30 ludzi rozpływa się w terenie bez śladu. Nie zgodzisz się, że telefon satelitarny jednak ma pewną przewagę, kiedy po 3 dniach ciężkich walk nie ma komu w Polsce zdawać raportów o ruchach wojsk wroga? Jaką według ciebie telefonię wykorzystują polscy operatorzy na misjach, choćby w Afryce, bo chyba nie dzwonią z komórek do Polski ze swoimi raportami? Po to w ppk używa się remote, by nie musieć błyskawicznie zmieniać pozycje, jak człowiek na którym ubranie się pali. Wróg może wjechać z jednej strony granicy i dojechać drugiej w 6 godzin autostradą, a WP wycofać się z Polski równie szybko. Co nie oznacza, że wróg posiada automatycznie administracyjną kontrolę nad wszystkimi ominiętymi miastami, mostami i etc, a bez WOT byłoby to automatyczne. Wróg po przeprowadzeniu ataku dla przykładu od jednej rzeki do drugiej musi przejść do działań obronno (WP)-pacyfikacyjnych(WOT). Potem zaś zostawić 20x więcej żołnierzy niż ochotników-żołnierzy WOT w garnizonach okupacyjnych w każdym powiecie (brygada na kompanię?), nim ruszy dalej w ataku do następnej rzeki... Zajęcia Krymu nie powtórzysz z WOT w Polsce. Nawet szybka manewrowa ofensywa, musi zmienić się w ślamazarne skurcze.

Qwe
piątek, 10 stycznia 2020, 21:34

Nie chcę siać defetyzmu, ale my mieliśmy już taki WOT w 1863 r. wspierany przez Francję i Austrię oraz dowodzony przez byłych oficerów armii carskiej. Rosjanie potrzebowali roku i 300 000 żołnierzy, żeby spacyfikować Królestwo Polskie. A teraz przenieśmy się do XXI wieku, z satelitami, dronami, systemami detekcji ruchu i tradycyjną rosyjską brutalnością, która nie zna granic. Nie jestem przeciwnikiem rozbudowy armii, jestem przeciwnikiem partyzantki.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:10

To, że ty jesteś, nie oznacza że wszyscy są przeciwnikami partyzantki. Ochotników nie zabraknie, ze wszystkiego tego skutkami. WOT może pomóc partyzantce w zmniejszeniu jej strat osobowych, a nawet uratować życie paru cywilów jak ty przed represjami okupanta.

Wiesław
czwartek, 2 stycznia 2020, 21:00

WOT wydaje mi się do strawienia ale pod warunkiem wstępnego przeszkolenia podstawowego w koszarach przez około 6 - 8 tygodni tak jak to przewiduje program szkolenia poborowych. Ci ludzie powinni być szkoleni w kompaniach szkolnych w/g standardów wojsk operacyjnych. Dopiero potem szkolenie specjalistyczne na określone stanowiska. Potem zgrywanie pododdziałów i po jakimś roku mamy jakieś zmilitaryzowane oddziały zdolne do zadań na własnym terytorium. Szczególnie ważne znaczenie ma tu obrona powietrzna i ewentualnie zwalczanie grup dywersyjnych. Wtedy przyda się ta zasada znajomości własnego terenu i daje to szansę na jakąś skuteczność. Tego typu pododdziały nie nadają się do walki w mieście ,ale doskonale sprawdzają się w zadaniach o znaczeniu lokalnym. To nie wojska operacyjne ale np. Idealnie mogą zabezpieczyć drogi marszu dla tych wojsk i służyć do ochrony obiektów. Zwracam też uwagę na brak wykorzystania dość dobrze wyszkolonych ochroniarzy z licencjami albo wpisem do ewidencji. To około 100 tyś ludzi. Środowiska ochroniarskie już wychodziły kiedyś z taką ofertą. Jest to o tyle istotne , że ludzie ci są już umundurowani i uzbrojeni. Mało kto to zauważa , bo ochrona kojarzy się z nieuzbrojonymi dziadkami z portierni czy sklepu. Są to często wyszkolone w konwojach zgrane zespoły gotowe do wzięcia przez MON czy MSW.

db+
sobota, 4 stycznia 2020, 10:48

W drugiej części Twojego posta poruszyłeś temat, który ja również sygnalizuję od początku istnienia WOT. Pracownicy agencji ochrony, SUFO czy OWC. To ogromna grupa ludzi wyszkolonych w działaniach ochronnych. Jeżeli głównym zadaniem WOT podczas wojny ma być ochrona zaplecza to dlaczego nie można do tego celu wykorzystać ludzi, którzy robią to na co dzień? Wszak i oni znają teren, na którym działają, są przeszkoleni z obsługi broni, działają w zgranych grupach. W tej chwili formacja, której dotychczasowy koszt pozwoliłby na zmodernizowanie wszystkich przywróconych ostatnio do linii czołgów T72 do poziomu równorzędnego z rosyjskimi wozami tej klasy dubluje działania innych służb. Nie tworzy żadnej nowej jakości. Jeżeli w poszukiwaniach zaginionego śmigłowca bierze udział kilkudziesięciu strażaków, policjantów oraz żołnierze WOT to jest to zabieg medialny. Nikt mi nie wmówi, że nie dało się do poszukiwań zaangażować dodatkowych 20 strażaków z OSP. Cy choćby znających teren mieszkańców okolicznych wiosek. Gdyby WOT dysponowały jakimś super sprzętem do poszukiwań to OK. Ale nie dysponują. I tak jest ze wszystkim. Ani to pełnowartościowe wojsko (uzbrojenie nie przystaje do wymogów aktualnego pola walki) ani straż pożarna (brak sprzętu i przeszkolenia) ani profesjonalne grupy poszukiwawcze (jak poprzednio). Ot takie doraźne pospolite ruszenie do wszystkiego, I do niczego Tylko szkoda, że kosztuje miliardy złotych. Te pieniądze można naprawdę wydać sensowniej.

marian
sobota, 4 stycznia 2020, 22:27

Panowie z agencji ochrony przeszkoleni? Pan kiedy był ostatnio w jakiejś jednostce? Przecież to jakieś dziadki z kałachami w ich wieku, a na biurach przepustek ewentualnie jakieś młodsze kobiety. Niby przed kim oni mają coś ochronić.

db+
niedziela, 5 stycznia 2020, 16:19

No tak się składa, że ostatnio jakby tak. W zasięgu 15 minut jazdy samochodem mam ich 5. Jedna ma pas patrolowy o długości 20 kilometrów. A nie jest największa. Jakoś emeryci temat ogarniają. I jest ich ze 4 razy więcej, niż dzieciaków z kompanii WOT, których widuję w weekendy. I wszyscy pochodzą "stąd". A większość z nich przesłużyła w wojsku po kilkanaście lat.

marian
niedziela, 5 stycznia 2020, 18:00

Jeżeli chodzi o samo zasygnalizowanie niebezpieczeństwa, to owszem dziadki mogą dać radę. Ale reszta moim zdaniem leży. Szczegóły, jeżeli Pan pozwoli pominę, bo to nie miejsce na takie wpisy.

gnago
piątek, 10 stycznia 2020, 14:45

Ta żyjesz chłopie filmami typu kung fu, te widowiskowe pojedynki ........ Ale to film Dziadek byleby wiedział z której strony lufa i umiał się jeszcze sprzętem posługiwać. To starczy . Zwłaszcza ze i sprzęt naszej armii w masie to starocie z czasów młodości dziadka

marian
sobota, 11 stycznia 2020, 01:37

My tu piszemy o firmach ochroniarskich, nie o armii. I sprzęt, proszę mi wierzyć nie ma tu prawie żadnego znaczenia.

db+
sobota, 11 stycznia 2020, 10:04

Ja akurat pisałem o OWC.

db+
niedziela, 5 stycznia 2020, 22:53

Czyli poza lekceważącym "dziadki" nie ma Pan nic do powiedzenia na ten temat. Szkoda.

Piotr ze Szwecji
piątek, 10 stycznia 2020, 13:47

Podobna sytuacja jak z myśliwymi. Te "dziadki" to pewnie też rezerwiści. WOT ma w swoich szeregach żołnierzy rezerwy i zawodowych, lecz to personel osobowy wydzielony z WO do WOT. Przeważnie jak rozumiem to saperzy i komandosi. WP musi zmienić system szkolenia rezerw, żeby zamiast "dziadków" były ponownie "dzieciaki". Oświata ma budżet 6% PKB i wojsko winno na tym też skorzystać. Nie?

marian
sobota, 11 stycznia 2020, 01:41

Tu nawet nie tak bardzo chodzi, że to są dziadki, ale o to, że procedury ochrony to mają chyba z czasów swojej młodości. No i rezerwistami, to oni byli może lata temu, dziś już raczej "w stanie spoczynku" ;)

db+
piątek, 10 stycznia 2020, 23:24

W moim (geograficznie) batalionie WOT nie ma ani saperów ani komandosów. Są za to goście z kwatermistrzostwa... Z dowódcą batalionu na czele. Jak ruszył nabór do Batalionu to wymiotło połowę stanów w logistyce w pewnej słynnej jednostce. I to bynajmniej nie Wojsk Lądowych... Taka sytuacja.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:17

W 2017 wojska specjalne otworzyły szkolenia cywilnych snajperów. Specjaliści, podlegają dowództwu brygady. W batalionie czy w kompani masz tylko strzelców wyborowych. Tak zawsze działa wojsko, też te regularne.

marian
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 22:31

No niestety nic więcej bardziej szczegółowego nie mogę (proszę nie mylić z "nie potrafię") w tym temacie napisać.

rafikzabki
czwartek, 2 stycznia 2020, 15:48

A skad niby wiadomo że system RFN się sprawdził skoro nigdy nie był testowany w czasie wojny? Sprawdziła się jedynie obrona fińska w walce z przeważającymi siłami. Czy była to zasluga ich OT czy regularnych wojsk tego akurat nie wiem ( czy może raczej dosyć powszechnego dostępu do broni i obeznania z nią lepszego niż sowieckich poborowych wśrod mieszkańców tego kraju?)

db+
czwartek, 2 stycznia 2020, 23:00

W przypadku Finlandii (wojna zimowa) decydujące były teren i pora roku. I doskonale dostosowana do tych dwóch czynników taktyka (motti). Wystarczyło jednak, że Rosjanie zbombardowali Helsinki i przenieśli wojnę w inny wymiar (atak na zaplecze i na cele cywilne) i było pozamiatane. U nas niestety, na płaskim jak stół Mazowszu czy nieco mniej płaskiej ale pozbawionej istotnych przeszkód wodnych Lubelszczyźnie tego wzorca nie da się zastosować.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:24

By skomentował takie pomysły jak ten chodzący wśród komentujących na Defense24.pl, że WOT, działający w terenie zurbanizowanym, ma się powsadzać w stare bwp1 i T72M. Wojska pancerno-zmechanizowane w wojskach operacyjnych ponoć nawet mają zakaz wjazdu w tereny miejskie, gdzie WOT działa, a ci wynalazcy chcą "uszczęśliwiać na siłę" WOT starym sprzętem zmechanizowanym. Pewnie żołnierz WOT ubrany w bwp1 czy w T72M, będzie szybciej śmigał po schodach wieżowca z rakietą Piorun na ramieniu... Bo windy chyba nie uniosą tych 20 ton bwp1... Nie wiedzą biedacy, że sprzęt zmechanizowany i teren zurbanizowany ma się jak pięść do nosa.

Obywatel-piechociniec-eks-wotowiec
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 16:23

Proszę wrócić ze Szwecji i wstąpić do WOT-RP.

piątek, 10 stycznia 2020, 13:47

Masz na myśli WOT-wojska cyberprzestrzeni?

Piotr ze Szwecji
piątek, 10 stycznia 2020, 13:40

I uczyć się czołgania w lesie i unikania walki z wrogiem, podczas działań pacyfikacyjnych wroga? A na poligonie podczas manewrów NATO, tylko stać przy jakimś budynku i szeroko uśmiechać się do żołnierzy NATO z innych krajów, albo czołgać się pod krzakami gdzieś w lesie, aby cię nie ujrzeli? Z moim wykształceniem pewnie byłbym tym ochotnikiem w WOT, co siedzi sobie wygodnie w namiocie maskowanym, pije sobie powoli gorącą kawę i od czasu do czasu przez Satfon składa raporty o ruchach wojsk, czy czegoś tam. Wiesz też, który z nas dwojga wówczas byłby absolutnym priorytetem do likwidacji przez wroga, wszelkimi możliwymi środkami napadu?

Obywatel-piechociniec-eks-wotowiec
piątek, 10 stycznia 2020, 19:39

Właśnie tak, zasmakował WOT po polsku - a co do wykształcenia to jestem prawnikiem i byłem 88-90 dowódca wozu dowodzenia w pułku zmech. tzw. Z a teraz 1,3 roku w WOT (stan zdrowia zaszwankował i skucha) -11 BOT z-ca dow. sekcji piechoty lekkiej. I tyle w temacie. Mam swoje niestety średnio optymistyczne zdanie (ze wskazaniem niestety na minus) na temat WOT-wydanie RP.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:26

W samym WP na razie tylko brygady czwartej formowanej dopiero dywizji są re-organizowane do standardów NATO. Nie zdziwiłbym się, gdyby regulamin wojskowy WOT, nie zmienił się trochę jeszcze, przed oddaniem formacji pod dowództwo WP. Rozumiem sytuację różnicy idei z praktyką, lecz pan sam winien móc jakoś sygnalizować w jednostce potrzeby pewnych zmian na lepsze. Mam nadzieję w duchu specjalizacji OT, a nie... kwatermistrzostwa, czy zmechu. Mam nadzieję, że pański stan zdrowia nie wpłynie na możliwość bycia niedzielnym "komandosem OT", pozdrawiam i życzę zdrowia. :)

sża
czwartek, 2 stycznia 2020, 12:54

Aby WOT miał sens, to szkolenie powinno trwać 6-miesięcy, z tego 2-miesiące to szkolenie podstawowe, a 4 -miesiące to szkolenie specjalistyczne w jednostkach liniowych [w tym 2-miesiące poligonów]. I z tak wyszkolonymi kadrami można wtedy organizować OT. Bo sorry, ale obecnie to jest tylko taka zabawa w wojsko. Jedni idą do WOT bo za wekend dają 500 zeta, a inni bo można sobie za darmo postrzelać i popływać na basenie, a jakieś 5% wierzy w to, że w razie W, to będą za nowe AK robić.

miki
czwartek, 2 stycznia 2020, 10:39

"finladzki"? Nie ma takiego słowa. Fiński.

Obiektywny
czwartek, 2 stycznia 2020, 10:30

Ot gawiedź tęczowo -czerwona zaatakowała p. Profesora. Sami mędrcy po leningradzkiej szkole. wojskowej.

db+
piątek, 3 stycznia 2020, 00:55

Nikt nikogo nie atakuje. Jak dyskutować z takim kwiatkiem: "My nie mamy systemu obrony terytorialnej, chociaż jakieś podstawy tworzymy ku temu i w dość prosty sposób można ten system zbudować. Nie mniej po prostu mówiąc, że mamy Wojska Obrony Terytorialnej, to faktycznie ich nie mamy, tylko nazywamy je tak, dlatego, że WOT są wojskami systemu obrony terytorialnej. Jeśli tego systemu nie ma, to po prostu nie ma tych wojsk, są to wojska terytorialne." Czyli innymi słowy: proponuje proponowany problem przedyskutować jako propozycje proponowanego problemu. Cytując klasyka. Też profesora zresztą.

Tor
czwartek, 2 stycznia 2020, 13:35

Prymitywna bez argumentowa krytyka.

lekomin
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:48

OT w obecnej postaci to jest czysta leningradzka myśl wojskowa

słuchacz
czwartek, 2 stycznia 2020, 06:33

,, czy ten człowiek słyszy co opowiada.. na dodatek pytajacemu o podbnej zanjomoście.. nieznajomości technik SEO nawet... jaki expert..jaki specjalista ?

mixter
czwartek, 2 stycznia 2020, 06:12

a na jakich systemach on ma sie wzorowac jak nigdy nie był w wojsku, nie składał przysiegi i sie na tym po prostu zupełnie nie zna... .. co to jest ???

ZZZZ
czwartek, 2 stycznia 2020, 05:22

Nie ma sprawdzonych przykładów, na których moglibyśmy się oprzeć, bo nie ma kraju na świecie, który by rozwijał mięso armatnie zwane WOT kosztem wojsk operacyjnych. To jest wyłącznie polski, a właściwie PiSowski pomysł na armię. Pomysł idiotyczny, nawiązujący do tradycji wysłania warszawskich, nieuzbrojonych dzieci na powstańcze barykady. W otoczonym przez przeciwnika mieście.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:33

Odezwał się następny genialny zwolennik operacji zmechanizowano-pancernych w terenie zurbanizowany. Nie wie, że w Polsce polski zmech nawet ma zakaz wjeżdżać swoimi bwp1 i T72M w teren na którym działa WOT. Tak, najlepiej przekazać te bwp1 i T72 dla WOT, niech budują w Warszawie z nich barykady, zawczasu. Na pewno bwp1 ani T72 nie pomogą dźwigać ppzr Piorun na najwyższe piętro wieżowca. Żadna winda nie udźwignie pomysłów tych geniuszy.

db+
czwartek, 2 stycznia 2020, 23:13

No popatrz, a amerykańskie czołgi zdobyły Bagdad w 2003 roku z marszu. Co prawda starły się tam z bardzo słabo uzbrojonymi fedainami, ale pod względem uzbrojenia ppanc nasze WOT nieszczególnie ich przewyższają. A jakoś nie widzę żołnierzy WOT wykonujących samobójcze ataki na czołgi. W odróżnieniu od fedainów... "polski zmech nawet ma zakaz wjeżdżać swoimi bwp1 i T72M w teren na którym działa WOT" A kto wydał taki zakaz? I z czego on wynika?

Piotr ze Szwecji
niedziela, 5 stycznia 2020, 12:07

Groźny, Czecznia? Rosjanie po nauczce reorganizowali swoje jednostki wojskowe. Polskie, poza formowaną 4 dywizją, nadal są zorganizowane jak za LWP. Odpowiedź jest więc... zdrowy rozsądek na brak reorganizacji choćby do standardów NATO, jeśli nie US Army? ---------- A co czołgów wroga i reakcji na nie z WOT, to odpowiedni oddział zawodowych saperów już został oddelegowany do WOT i będzie się tymi czołgami wroga bawił z fajerwerkami na wiwat. Amerykańskie czołgi jechały na Bagdad z dużą prędkością, kiedy te wroga w Polsce będą się wlekły z prędkością 4-6 km/h, bo z paranoi będą się zatrzymywali i sprawdzali każdy podejrzanie wyglądający krzaczek, bo ktoś nieprzychylny świeżego piachu rozrzucił im przy drodze. Jest więcej sposobów nieregularnych na podchodzenie czołgów, czy też czołgistów, kiedy ci wysiądą z czołgu z jakiegokolwiek powodu, bez samobójczych wyczynów regularnych żołnierzy.

Oooo
piątek, 24 stycznia 2020, 01:58

Teraz są czołgi takie że jeśli ten jest namierzany laserem ppk Pirat wieża obraca się automatycznie i wystrzeliwuje pocisk.

db+
niedziela, 5 stycznia 2020, 16:07

Poprosiłbym o konkret w temacie: "odpowiedni oddział zawodowych saperów już został oddelegowany do WOT ". Jaki oddział? Gdzie został oddelegowany? Jakie będzie miał zadania? Jakież to fajerwerki? Tylko proszę, nie zasłaniaj się tajemnicą wojskową. Bo to będzie na kilometr pachniało konfabulacją... Oczywiście. Rosjanie ędą się wlekli, zatrzymywali, wysiadali na fajkę.Bo Rosjanie nie maja pojęcia o taktyce. Obawiam się, że mosty w Dęblinie i Puławach będą w stanie opanować maks drugiego dnia natarcia. I wtedy wolałbym, żeby zaatakowało ich ze skrzydła jednocześnie 300 zmodernizowanych T72 niż wchodzących pojedynczo do walki kilka kompanii WOT bez broni przeciwpancernej.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 14:10

Od atakowania jest wojsko operacyjne. WOT nie jest od atakowania, tylko od działań nieregularnych, więc winien spowolnić marsz kolumny wroga, bez większego narażania życia żołnierzy WOT. Do tego WOT ma miny, będzie miał ppk (z remote mam nadzieję), ma Pioruny, czy celowniki laserowe i telefony satelitarne. Starczy by wyrwać z fajki Rosjan i wprowadzić w stan permanentnej paranoicznej psychozy, bo nic tak nie orzeźwia jak deszcz 155 mm pocisków lecących z 50 km odległości, czy parę lotniczych bomb termo-barycznych zrzuconych przez stealth F-35.

mietek
sobota, 4 stycznia 2020, 22:16

Pan Pior może źle się wyraził. Nie ma formalnego zakazu, ale nasz zmech nie jest uczony do walki w mieście. Może ta część zawodowa w jakimś stopniu, ale to tylko mały ułamek naszego zmechu.

db+
niedziela, 5 stycznia 2020, 16:33

Skoro część zawodowa to ułamek naszego zmechu, to co jest jego trzonem? I po co nam w takim razie OSPWL Wędrzyn?

marian
niedziela, 5 stycznia 2020, 18:07

Trzonem naszego zmechu, jak i większości wojsk operacyjnych jest rezerwa. To chyba oczywiste. Bez powołania rezerwy z koszar nie wyjedzie nawet jedna brygada, a rezerwa zmechu taktykę walki w mieście poznaje/poznała raczej "zapoznawczo". I to, że mamy "armię zawodową rozwijaną na czas wojny", co samo sobie przeczy, nie jest jakimś moim zdaniem, tylko oficjalną "definicją".

db+
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 00:15

Nie wiem skąd taka tendencja do wypowiadania autorytarnych stwierdzeń typu: "rezerwa zmechu taktykę walki w mieście poznaje/poznała raczej "zapoznawczo"". W ciągu ostatnich lat do rezerwy odchodzi średnio około 4 tysięcy ludzi. Część z nich to zmech. Są to ludzie, którzy spędzili w armii po kilka, kilkanaście lat. Byli zawodowymi żołnierzami. Odnoszę wrażenie, że ich znajomość taktyki walki w mieście przewyższa wielokrotnie poziom, jaki mogą osiągnąć żołnierze WOT przy obecnym cyklu szkolenia. Dodałbym przy tym, że WOT będzie walczył w mieście bez wsparcia ogniowego. Bo poza bronią ręczną nie dysponuje niczym innym. A rozwinięcie armii do stanu 1:2,5 na czas wojny nie jest niczym nadzwyczajnym. Problemem jest raczej to, że dla tych mobilizowanych żołnierzy jest raczej krucho ze sprzętem. Nie mówiąc już o rezerwach na uzupełnienie strat bezpowrotnych. I to jest największym błędem jakiego dopuszczano się od lat.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 14:20

Aby WOT walczył w mieście, stawiając twardy regularny opór, w miejsce samych działań nieregularnych, jak sam pan wspomniał musi mieć wsparcie artyleryjskie. WOT nie stworzy na razie żadnych garnizonów miejskich. Choć w ramach działań wojsk połączonych w Warszawie pewnie mogłoby dojść do takiej sytuacji. WOT przeprowadza ćwiczenia taktyki walki w mieście i możesz to obejrzeć na jednym z tych reportaży o wojsku z Telewizji Republika. Dosyć ciekawe ćwiczenia zresztą, bo WOT uczą zawodowi komandosi.

marian
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 11:58

Niech zmech to będzie 1/3 tych ludzi. Przez 10 lat to może 15 tyś. Z czego jak z każdej rezerwy stawi się może połowa. Przy czym o wyższości WOTu nic nawet nie wspominałem. A co do wsparcia ogniowego, to podobne prawdopodobieństwo braku wsparcia będzie miał WOT, jak i zmech. Czy dowódca kompani WOT mówi jakimś innym językiem, używa jakichś innych procedur, że nie dostanie wsparcia, jeżeli o to wsparcie poprosi, i jeżeli tylko będzie to możliwe?

mietek
czwartek, 2 stycznia 2020, 22:52

Tak, miasta uznawane są za teren nieprzejezdny, tak samo jak bagna. jeziora, rzeki i lasy. Ale z drugiej strony na miejskim asfalcie można pojazdy dopancerzyć, bo im dodatkowy ciężar tak mocno nie zaszkodzi.

Obywatel-piechociniec-eks-wotowiec
czwartek, 2 stycznia 2020, 20:05

Stalingrad - 1942, Wa-wa 44, Grozny - lata 90 XX w., Aleppo - Syria - 2019 - stan tych miast po walkach ulicznych z użyciem między innymi twego niechcianego zmechu. :0

iras
sobota, 4 stycznia 2020, 22:13

Nie wiem jak reszta, ale Warszawę atakowało też lotnictwo, a do stanu zerowego doprowadzono ładunkami wybuchowymi już po walkach. Przykładem Pałac Saski w którym oszczędzono tylko Grób Nieznanego Żołnierza.

Tor
czwartek, 2 stycznia 2020, 13:37

Racja

mar
środa, 1 stycznia 2020, 23:49

A kiedy CARLGUSTAV ? Jeżeli p-panc to Wiesel 2 z Piratem zamiast TOW produkcja na licencji w Gliwicach, zamiast wielkiej ilości JELCZy Javelin to szczyt marzeń. Natomiast WOT powinna być wzorowane na Czeczeńskich akcjach z pierwszej wojny i szturmu Groznego ze stycznia przez regularna armie zmech Rosji (brak obrony liniowej) luźne grupy myśliwych w akcji.

Adam
środa, 1 stycznia 2020, 23:30

Pytania z tezą. Tylko przytakiwać.

Carl von Clausewitz
środa, 1 stycznia 2020, 22:45

Pan Jakubczak, jak każdy teoretyk, jest niezwykle silnie przywiązany do terminologii. Dlatego nie chce przyjąć do wiadomości że współczesny WOT jest tym, co jest potrzebne i wystarczające. Gdyby przyjąć do realizacji jego wizję systemu OT, musiałoby dojść do gigantycznego marnotrawstwa sił i środków. Dowództwo OT w każdym powiecie ładnie wygląda na schemacie blokowym, ale jak się to rzuci na mapę Polski, to się okaże że w takim województwie śląskim, gdzie nie ma żadnego zagrożenia wojennego ze strony Rosji, trzeba by utworzyć 36 powiatowych dowództw OT z podległymi jednostkami (batalionami), czyli średnio licząc około 18 tysięcy żołnierzy. Zaś w województwie podlaskim, obszarowo podobnym ale o zagrożeniu inwazją ze wschodu nieporównywalnie większym, "tylko" 17 takich dowództw. Przyjęta i wdrażana obecnie struktura WOT jest optymalna z punktu widzenia potrzeb obronnych i możliwości armii ochotniczej ale nawet gdyby przywrócić pobór w jakiejś formie, nie miałoby sensu wdrażać wizji pana Jakubczaka. Setki tysięcy ludzi przywiązanych do swoich dowództw w powiatach nigdy nie zobaczyłoby wroga a jego flaga załopotałaby nad stolicą Polski. Lepiej byłoby skierować tych ludzi do wojsk operacyjnych gdzie mogliby zostać wykorzystani na prawdziwych kierunkach zagrożenia.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:42

Zgadzam się. Dodać należy, że WOT ma (albo winno mieć) rozluźnione wymagania od ochotników, niż wojsko, choćby w zdrowiu, czy wieku, czy w sprawności fizycznej. W końcu WOT nie ma być alternatywą wojska, tylko jego lokalnym wsparciem i nie tylko jego. Patrz policja, służba ochrony granic, etc. Taka regularna stanowa milicja jak ta z Texasu.

m p
czwartek, 2 stycznia 2020, 22:57

WOT to wojsko i wymagania ma takie same, a nawet większe niż siły operacyjne. Zawodowy w WOT ma takie same wymagania co każdy zawodowy. A żołnierz Terytorialnej Służby Wojskowej ma wyższe wymagania niż rezerwista wojsk operacyjnych. A rezerwa wojsk operacyjnych, to przecież większość tych wojsk operacyjnych.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 7 stycznia 2020, 14:11

To się zgadza. WOT formują żołnierze zawodowi i są etaty specjalistyczne w WOT, które mogą obsadzać tylko żołnierze zawodowi. WOT także działa jako nieregularna lekka piechota obrony terytorialnej, lecz według strategi asymetrycznej. Komandosi w WP także mają wyższe standardy nie tylko od rezerwistów, co i od innych żołnierzy zawodowych. Stąd też ta specyfika wojsk specjalnych w WOT w tej chwili. Przy formowaniu batalionów obrony niektórych miast (cięższy sprzęt jak Raki? Pilica?) to pewnie by zmieniło te wymagania o których piszę wobec części oddziałów WOT. ---------- Jednak chciałbym zauważyć, że nasz polski WOT nie formuje się wraz z komponentem stanowych milicji. To nie przeszkadza, raz WOT zostanie sformowany, by był takowych paramilitarnych formacji szkieletem w łańcuchu dowodzenia i wsparcia. Profesor Szeremietiew, jeden z profesorów wojskowych, domaga się właśnie takiej formacji milicji przy WOT, głównie ku odstraszaniu agresji. Według izraelskiej armii Polska potrzebuje około 5 mln uzbrojonych podczas pokoju (karabiny w szafach pancernych jak u Szwajcarów) przeszkolonych wojskowo cywilów, aby skutecznie móc się obronić jak Izrael. Izrael podczas wielu wojen pokazał jak skutecznie i elastycznie można używać wojsko operacyjne (a szczególnie jednostki pancerne) pod ochroną parasola wojska terytorialnego. Ktoś napisał zresztą, że Izrael i Szwajcaria nie tyle co mają wojsko, co są same wojskiem. W razie wojny 5 mln - 500 tys kałachów 4.5 mln niedoboru sztuk broni automatycznej w Polsce. Warto więc pomyśleć i o tym zawczasu. Pozdrawiam!

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:00

Zgadzam się z tezą że WOT jest potrzebny. I tylko z tym. Nie jest wystarczający bo nie jest ani powszechny jak powinien być ani uzbrojony poza jednostką. Na obecnym polu walki ustalenie faktycznych kierunków zagrożenia - a do uderzeń pozorowanych i to sporymi siłami Rosja przywykła - może być wykryte zbyt późno. Dla wojny hybrydowej i wysoko manewrowej jaką z pewnością będzie prowadziła Rosja niezbędne jest maksymalne nasycenie bronią całego społeczeństwa. Można to - jak kombinują Czesi aby przy okazji obejść unijne przepisy likwidujące dostęp do określonych typów broni - czyli posiadanie broni określonych typów połączyć z przynależnością do lokalnej formacji OT. Nie byłoby żadnego marnotrawstwa a wręcz oszczędności dla budżetu MON bo broń regulaminową czyli np GROT obywatele wstępujący do lokalnego OT kupowaliby sobie sami. Podobnie jak wyposażenie. Należy też bezwzględnie pozwolić na trzymanie broni w domu przez żołnierzy WOT. Co do struktury to nie wiem czemu lokalne oddziały nie miałyby wejść w skład większych formacji tylko dlatego że dotąd nie było to potrzebne. Skąd pomysł że Śląskie jest od Rosji bezpieczne? Bo leży dalej niż Białystok czy dlatego że separatyści piszą błagalne listy do Putina żeby nie bombardował Śląska? Śląsk to przemysłowe centrum i pomysł że Rosja oślepła na jedno oko i go nie zauważy ani nie bierze pod uwagę jest naiwny. Mam szczerą nadzieję że setki tysięcy ludzi nigdy nie zobaczy wroga ale dlaczego mamy skupiać się jedynie na województwach pogranicznych? Rosja pokazała że potrafi przeprowadzić desant na ogromna skalę i dalekie odległości a Polska nie leży ani od Rosji daleko ani nie jest trudno dostępna. Zatem nie zgadzam się niemal w żadnym punkcie. PS Nie sądzę żeby generał gdyby żył obecnie podzielał Twoje opinie.

iras
czwartek, 2 stycznia 2020, 22:42

Właściwie to nie byłoby żadne obejście przepisów unijnych z tą bronią samoczynną. Po prostu przepisy unijne na to pozwalają, jeżeli broń ta ma znaczenie dla bezpieczeństwa państwa. Swoją drogą jaki to u nas zamordyzm w tych sprawach, jeżeli dosłowne wprowadzenie dyrektywy unijnej zrobiło by w oczach przeciętnego Polaka raj dla posiadaczy broni.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 22:35

Gdyby jednak zatrzymać WOT i stworzyć dookoła niego autoryzowane przez MON organizacje wolno-strzeleckie? OT na 5 milionów strzelców winno już starczyć. MON prowadzi program budowy strzelnic w każdym powiecie. Tylko prawo doszyć dla milicji OT, tak jak to istniejące dla myśliwych.

Welease Woger
środa, 1 stycznia 2020, 21:39

Jawność WOT nie służy tej formacji.

iras
czwartek, 2 stycznia 2020, 22:45

Problem jawności przestałby istnieć jeżeli formacja ta stałaby się powszechna. To tak jakby za PRLu szukać kogoś kto w wojsku nie służył.

dim
czwartek, 2 stycznia 2020, 08:39

Jawność WOT jest kryminalnie głupia. Gotowe listy proskrypcyjne dla rosyjskiego okupanta, jak niegdyś ochotnicze uczestnictwo w legionach.

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 06:21

Jawność nie służy żadnej formacji. Ale dzisiaj pozyskiwanie informacji - zwłaszcza w Polsce - to niezbyt trudne zadanie.

zaskoczony
czwartek, 2 stycznia 2020, 06:13

.. Ty w ogóle wiesz co piszesz ? .. w jakim wojsku kiedykolwiek byłes.. dziennikarstwo puistynne czy prezbiteriańskie SEO ?

Welease Woger
czwartek, 2 stycznia 2020, 09:49

A ty wiesz o czym piszesz? Pomiajam te wielokropki wstawiane losowo w zdania, ale czepiasz się bez podania jakichkolwiek argumentów. Wyobraz sobie, iż "trochę" wiem na temat tej formacji i robienie z niej medialnej "spec-grupy" oraz epatowanie twarzami jej członków jest nieodpowiedzialne, zwłaszcza na i przy tzw. ścianie wschodniej naszego państwa i przy takim przepływie robotników "ze wschodu", z których część to prawdopodobnie 5-ta kolumna FR (tylko głupiec by nie wykorzystał takiej sytuacji).

Bibi
czwartek, 2 stycznia 2020, 04:05

I to powtarzam od poczatku. Żadnych uroczystych przysięg, żadnych zdjęć. Cała WOT musi być tajna w 100%.

db+
czwartek, 2 stycznia 2020, 23:16

Utajnić kilkudziesięciotysięczną ochotniczą formację której mottem ma być "zawsze gotowi, zawsze blisko"? Zaproponuj jak...

marian
niedziela, 5 stycznia 2020, 18:08

Poprzez powszechność tej formacji.

dim
środa, 1 stycznia 2020, 21:19

A gdzie konkrety ?

Autor
środa, 1 stycznia 2020, 18:46

Kolejny profesor dyskutujacy o OT a myslacy o obronie cywilnej z poprzedniego wieku

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:38

Zgadzam się. Obrona Cywilna winna być zastąpiona Ochroną Cywilną już dawno temu. WOT, jak jest, już dziś znakomicie wypełnia braki personalne służb mundurowych, przy pewnych akcjach wymagających zaangażowania znacznych sił ludzkich.

P.M.
środa, 1 stycznia 2020, 18:13

Wyciekają pieniądze, tworzone są fikcyjne funkcje (teoretyczna kadra), przy braku praktycznego wykorzystania w faktycznych walkach (gdzie te dziewczyny i chłopcy mają zdobywać praktyczne umiejętności do walki z komandosami wroga). Jeżeli opisane afery z obroną terytorialną są prawdziwe (np. pieniądze za gotowość do służby) to mamy problem. Jedynym dla nas rozwiązanie ( obrona terytorialna / kadra poborowa niezawodowa) jest wzorowanie się na armii izraelskiej, gdzie każdy poborowy (do końca wieku poborowego - dłuższy niż w naszym PRL-u) musi spełnić: 1) Szkolenie skoszarowane(ok. 1 miesiąca –sumaryczne- w każdym roku) na poligonie. 2) Program szkolenia zgodny z harmonogramem służby zawodowej. 3) W okresie służby okresowej tj. szkole poligonowe, niepłatne. 4) Za okres ww. służby poborowy posiada prawo do średniej pensji w swoim zakładzie pracy tj. Koszty szkolenia wojskowego ponosi przedsiębiorca (także prywatny). Jest to oczywiste zgodne z postawą obywatelską. 5) Koszty ww. szkolenia (broń tzw. osobista jest do dyspozycji cały rok u poborowego) ponosi państwo. Proponuję nie brać przykładu od innych krajów np. RFN z uwagi na ich zależności historyczno-społeczne jak i zależność od sąsiadów. P.S. Proponuję zastosować ww. schemat szkolenia (uwzględniając nasze realia społeczne) a skuteczność obrony terytorialnej będzie O.K. Cóż są mankamenty – nie można w tym systemie „kręcić lodów” – to co władza nie wie o co chodzi?

pragmatyk
czwartek, 2 stycznia 2020, 12:22

Od wieków popieram ,gdyż jesteśmy jak Izrael w strefie zgniotu płyt tektonicznych społeczności Europy.

KrzysiekS
środa, 1 stycznia 2020, 17:37

OT powinna wymagac wdrożenia MOSKITA i PIRATA jeżeli tego nie wymaga jest tylko narzędziem polityki.

Maniek
środa, 1 stycznia 2020, 16:25

Pan profesor, jak to zwykle bywa, zacytował jakieś ogólne pojęcia. Żadnych konkretnych wskazań. Więc albo jest takim fachowcem jak przeciętny "Kowalski", spec od polityki, religii i sportu albo redakcja dokonała debilnych skrótów jego wypowiedzi. Jednak z jednym należy się zgodzić. Systemu nie ma. Ale jak pan profesor jest taki mądry, to niech powie tylko, ile czasu, zajęło Niemcom budowanie u nich takiego systemu. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że zrobili to w ciągu trzech lat! A tyle jak na razie istnieją WOT. I do końca nie są uformowane wszystkie brygady. Więc niech pan profesor nie mądruje, bo jak się stoi z boku, to najłatwiej dawać "dobre rady"...

Stefan
środa, 1 stycznia 2020, 22:35

Pan profesor wskazał "sprawdzone rozwiazanie", ale jak sprawdzone? Czy wytrzymało ono próbę konfliktu zbrojnego? Zwlaszcza hybrydowego? Na calym świecie nie ma sprawdzonego rozwiazania obrony terytorialnej. Największe doświadczenia ma chyba Ukraina i tam powinniśmy szukać wzorów zagrożeń do opracowania. Po prostu musimy stworzyć własny, unikalny system, dostosowany do warunków geograficznych, politycznych, gospodarczych i społecznych. Obecny system zarządzania WOT nie jest docelowy i nie miał takim być. System niemiecki może być bazą, na której należy wypracować własne rozwiązania.

Marek
środa, 1 stycznia 2020, 22:16

Słuszna uwaga!

1231331
środa, 1 stycznia 2020, 14:22

TZN. Wojska Obrony Terytorialnej są tak naprawdę taką Polską Gwardią Narodową. Ale pomysł na WOT jest jak najbardziej słuszny i dobrze wykonywany. Oczywiście nie wszystko jest robione idealnie, ale w miarę dobrze i nie można się czepiać zbyt mocno tworzenia i organizacji WOT, bo dobrze, że w ogóle coś mamy. Trzeba się cieszyć.

bc
czwartek, 2 stycznia 2020, 02:55

Gwardia Narodowa USA to de facto drugie wojska lądowe o strukturze BCT identycznej jak "ekspedycyjna" USArmy uzbrojone w m.in w Abramsy i F22 głównie do obrony terytorium kontynentalnego USA. Oprócz nich istnieją jeszcze milicje stanowe bardziej zbliżone do WOT i 400mln sztuk broni u cywilów. Polski model WOT jest optymalny, zakładana liczebność również, na dublowanie zmechu jak wspomniani Niemcy(nawet na bwp1) nas nie stać a czasy(jak z radzieckiej doktryny która jest ciągle zaszczepiona wielu teoretykom) gdy dało się wygrywać dziesiątkami tysięcy piechoty z karabinami minęły. Terytorialność(kompania w powiecie itp.) i uwiązanie do statycznych punktów oporu w nizinnym terenie to niebezpieczny mit bo liczy się siła skoncentrowana w danym czasie na danym terenie a tą atakujący ma zawsze większą niż rozproszona obrona terytorialna i będzie ją rozbijał bez trudu. Zadania WOT to powinny być patrole, osłona, pilnowanie infrastruktury a za linią wroga nie bezmyślny statyczny opór a rozpoznanie, likwidacja zagrożeń i obrona cywili, wywieranie presji na linie zaopatrzeniowe, uderzanie małymi grupami i odskok jak duchy. Co można by dodać do koncepcji WOT to 1.Jak największe nasycenie bronią wsparcia w tym ppk i manpads. 2.Dodatkowe bataliony w miastach wojewódzkich o największej populacji. 3.Brygady z czasem powinny wystawiać bataliony manewrowe(na terenówkach i ciężarówkach) przydzielane do brygad wojsk operacyjnych(jako całość bądź kompaniami), te na wschód od linii Wisły(6-7) powinny dostać z czasem wycofywany sprzęt(zmodernizowane bwp1) dla takiego batalionu zmech. Problemem który musi być rozwiązany nie jest WOT ale rezerwa i ukompletowanie wojsk operacyjnych. Tu trzeba postawić na reformę i restart NSR z reklamą nie gorszą niż ma wot. Po maturze oferta 4+8?(1 rok akademicki od listopada-grudnia) tygodni szkolenia za x tys zł, punktów na studia, lat zwolnienia z pit, punktów na rekrutację do budżetówki etc. Kolejny problem do rozwiązania to kompletne rozbrojenie obywateli(ostatnie miejsce w europie! w państwie frontowym które prowadziło w historii z samą Rosją 23 wojny). Społeczeństwo(a nawet mundurowi) jest rozbrojone i zastraszone przez lata komunizmu że broń to zło które raz w roku samo strzela, normalizacja(do średniej europejskiej) dostępu do broni to najlepsza metoda samoobrony ludności podczas konfliktu i to nie przed armią wroga.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:50

Zgadzam się, szczególnie do potrzeby stworzenia batalionów w dużych miastach, lecz z małym ale. Zamiast tworzyć zmechanizowane bataliony na bwp1 przy brygadach WOT, w końcu WOT ma działać w terenie zurbanizowanym, czemu po prostu nie postawić na sformowanie obok 4 dywizji pancerno-zmechanizowanych, 4 zmechanizowanych dywizji rezerwy? W ten sposób wszystkie twoje pomysły zachowane, lecz zamiast żołnierzy-ochotników mamy rezerwistów, a bwp1 nie musi się obijać po terenie zurbanizowanym. Co myślisz o tym?

bc
czwartek, 2 stycznia 2020, 21:38

Bataliony manewrowe byłyby wystawiane z brygad WOT do brygad wojsk lądowych i tam działały już jak klasyczna piechota zmechanizowana(przerzucane razem z brygadą etc.). BWP1 stąd że będzie ich dużo wolnych a lepsze to(po modyfikacji) niż paka ciężarówki czy Hooker, potrzeba ok 6 takich batalionów po 3-4 kompanie(44-58szt). Wszystkie wirtualne formacje rezerwowe nie mają prawa zadziałać(może poza obroną w miastach), to nie 1914r szkielet i wsparcie musi istnieć, być zawodowe i zgrane. Nie potrzeba większej liczby dywizji, 4 silne(po 10-14btl) wystarczą, liczą się bataliony najlepiej w pełni zawodowe, NSR czy w ostateczności WOT.

Piotr ze Szwecji
sobota, 4 stycznia 2020, 02:14

WOT nie tworzy nawet batalionów lekkiej piechoty do obrony większych miast, a ty chcesz dodać bataliony zmechu, by sobie tam jeździli za kolumnami WP i zaprowadzali porządek wśród cywilów na tyłach w bewupach? Dowództwo WOT podczas formowania stosują inne procedury zakupów niż reszta wojska. Kupiliby prędzej ten najnowszy IFV i to by się humory na prawdę skisiły w zmechu na widok Ascodów czy Pum WOT:u. Żarty cię trzymają! WOT zresztą ma już wszystkie Jelcze, które potrzebuje do wszelkich przejazdów i przewozów. Też najnowsze. NSR nie wymaga jakiejś reformy przypadkiem?

bc
sobota, 4 stycznia 2020, 18:52

Przewidujesz atak z zachodu że teren na wchód od Wisły nazywasz tyłami? Nowe IFV w WOT?, obrona manewrowa na Jelczach? Kogo się tu żarty trzymają. Manewrowe pododziały zmechanizowane szczebla batalionu piechoty na wycofanych z WL BWP1 w części Brygad WOT co w tym dziwnego? Nie tak dawno na wschodzie istniały całe Brygady zmechanizowane OT, że o Heimatschutzbrigade m.in na Leopardach 1 w RFN nie wspomnę.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 14:50

Polska ma swoją geografię. To wschód-zachód równina. Zwana autostradą. ---------- Operacyjne wojska zmechanizowane nie ćwiczą i nie znają tej niemieckiej taktyki NATO ruchomej obrony manewrowej. WP tylko kopie statyczne doły strzeleckie dla czołgów. Dosłownie. ---------- Polski WOT ma dowództwo byłego komandosa. WOT to formacja nieregularna. WOT szkoli się w technikach walki nieregularnej. Ten kto chce wsadzać WOT w sprzęt zmechanizowany, bo gdzieś w innym kraju OT sformowano na regularną piechotę i dorzucono im sprzętu zmechanizowanego, jest dalece niepoważny. Według mnie takimi żartownisiami winien zająć się polski kontrwywiad i służby bezpieczeństwa wewnętrznego. ---------- WOT to jasno określony typ wojska i jasno określona asymetryczna strategia i taktyka walki. W USA prawie wszystkie dywizje mają batalion wsparcia komandosów. Przynajmniej ci Amerykanie w Polsce nie będą mieli mentalnych problemów czy to z uzbrojeniem WOT czy to z wykorzystaniem WOT:u.

bc
wtorek, 7 stycznia 2020, 00:03

WOT oprócz walki de facto partyzanckiej ma też współpracować z wojskiem operacyjnym czy przeciwdziałać desantom. I dlatego jakiś komponent manewrowy w każdej brygadzie powinien istnieć. WOT nie potrzebuje czołgów, armatohaubic etc. jak wspomniana OT. BWP1 z demobilu i moździerze dla kilku btl na wschodzie to jest max reszta ciężarówki i honkery.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 7 stycznia 2020, 14:27

@BC. Właściwie patrząc na sprzęt mobilny używany przez jednostki wojsk specjalnych przyznam ci rację. BWP1 nie nadaje się do tego nawet w policji, już nie pisząc o WOT. Potrzeba jest lekko opancerzonego kołowego samochodu terenowego i to takiego najlepiej takiego z rampą, jak mają anty-terroryści w policji. (Tur?) Według mnie WP winno mieć JLTV, a nie Honkery.

Peter
środa, 1 stycznia 2020, 21:51

Formacje typu WOT można sobie tworzyć w sytuacji, kiedy zawodowa armia jest wyposażona w najnowsze wzory uzbrojenia i odpowiednio wyszkolona. Niestety u nas zaczyna się wszystko od tyłu i to dosłownie. Powołuje się formację i kupuje jej sprzęt, którego nie mają czynne formacje. Ciekawe co zrobi MON, bo wielu żołnierzy zawodowych odchodzi do cywila jak tylko wysłuży 15 lat, bo nie do takiej armii się zapisywali...

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:56

Może to dla ciebie zaskoczenie, lecz wojsko buduje się od komponentu terytorialnego. Wiele krajów budowę swojego wojska zakończyło też na takim WOT, lekkiej piechocie terytorialnej, często wożonej nie na ciężarówkach, co terenówkach. Polska swoje ostatnie wojska plemienne miała w Pospolitym Ruszeniu. Po Zaborcach odziedziczyliśmy nie tylko garnizonową logistykę okupacyjnej armii operacyjnej, lecz i tak samo wyszkolonych żołnierzy. To przełożyło się w końcu na klęskę wrześniową, gdyż jak profesor w swojej wypowiedzi zauważył, tylko kraj imperialny stać na brak posiadania armii terytorialnej. Polska imperium była dawno temu, za czasów szlacheckich, lecz wtenczas było także Pospolite Ruszenie. USA jest imperium, a patrz w szeregach US National Guard są jak najbardziej stanowe milicje i nikt nie myśli o ich likwidacji.

comet
środa, 1 stycznia 2020, 20:41

Nic bardziej mylnego. WOT nawet nie stało obok Gwardii Narodowej. National Guard wywodzi sie wprost z milicji stanowych i wynika z federacyjnego charakteru USA.

Paweł 87
środa, 1 stycznia 2020, 19:04

Nie porównujmy naszego tworu do gwardii narodowej. Jak najbardziej wot jest ok tylko jeżeli chcesz mówić o wocie jako o gwardii narodowej to wiedz że żołnierz gwardii w USA przechodzi takie samo podstawowe szkolenie jak żołnierze kontraktowi

Stary Grzyb
środa, 1 stycznia 2020, 13:29

Szkoda tylko, że na naszym terytorium nie stacjonuje może nie 12, ale chociaż ze 6 w pełni rozwiniętych amerykańskich korpusów armijnych, łatwiej byłoby dywagować o najwłaściwszych wzorcach organizacji WOT. Z drugiej strony, rzecz jasna, problem jest, skoro Ochotnicze Straże Pożarne liczą ponad 150.000 ludzi (którym nikt nie płaci), a WOT, żołnierzom których się płaci, liczą w porywach nieco ponad 22.000 ludzi, czyli 7 razy mniej.

Robert
środa, 1 stycznia 2020, 21:06

Akurat za udział w akcji strażacy ochotnicy dostają tzw. ekwiwalent w wys. ok. 20 zł/h. Prawdopodobnie to jest właśnie powodem, że są oni sprawcami ok. 1/3 wszystkich podpaleń. Mam nadzieję, że ochotnicy WOT nie będą wywoływać wojen;)

Stary Grzyb
czwartek, 9 stycznia 2020, 21:01

No tak, 20 zł/h za udział w akcji daje paczkę średnio raz na parę lat, więc z pewnością z tego powodu OSP zajmują się głównie podpaleniami, a WOT będzie się zajmował wywoływaniem wojen. Krótko mówiąc, nie chlej tyle.

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 06:13

Chyba odkryłeś przyczynę dla której WOT jest rozbrajany po szkoleniu. Wiadomo że Polak gdy dostanie broń i nikt go nie pilnuje dostaje piany i leci na Moskwę ;-)

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 14:59

Nawet kiedyś to był nie Polak, lecz Rusek. Ukraińcy i Białorusini doznawszy słowiańskiego ducha wolności w Polsce, zawsze takimi uczuciami pałali ku swoim rosyjskim pobratymcom. Dymitriada 2?

ZZZZ
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:32

Gorzej, załatwia międzypokoleniowe spory o miedzę.

werte
środa, 1 stycznia 2020, 11:57

Lanie wody. Systemowe wręcz. Kolejny wykład o systemowej zmianie to zwykła strata czasu. Inny system nie rozwiąże żadnego problemu bo ludzie widzą że to tylko pudrowanie trupa. W Polsce wystarczy przywrócić prawo do broni lub powiązać je z obecnością (z określonymi typami broni) w formacjach OT jak mają to zrobić Czechy. Te same błędy co w PRL powtarzają ludzie który myślą tymi samymi kategoriami. Dopóki w Polsce nie zmieni się systemowe myślenie nie o strukturze a o obywatelach nie ma mowy o OT jakiej potrzebujemy. Rozbrojone formacje 24/7 poza jednostką nie mają żadnej wartości bojowej nawet jeśli będą sformowane wg wzorów RFN i w mundurach z epoki. Bo w RFN było jednak różne w podejściu do obywatela w tej kwestii. W Finlandii czy Szwajcarii jest szeroki dostęp do broni o czym ekspert wspomnieć nie raczy. Poza tym powszechność zakłada obowiązkowość a tego zdaje się budżet ani MON ani kraju nie przewiduje. Zatem najpierw rzeczy najważniejsze - czyli broń dla obywateli. Ustawa czeka już od 2017 roku w Sejmie. Choć w dzisiejszej sytuacji kraju powinna być i tak rozszerzona PS. W latach 50-tych nad Wisłą właśnie wykańczano ostatnich Żołnierzy Niezłomnych. Jak niby miała powstać faktyczna OT - i z kim - w sytuacji gdy ustawa zakazująca posiadanie broni dla Polaków oraz armia radziecka dbały aby Polacy nie mieli szans na powtórkę Budapesztu. Do dzisiaj nic się nie zmieniło w myśleniu decydentów choć Armia Czerwona wróciła do siebie. PS2 Jedynym celem tej dyskusji zdaje się jest oswajanie społeczeństwa z koniecznością powrotu powszechnego poboru choć pewnie w innej formie przy zachowaniu rozbrojonego społeczeństwa.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 15:09

Masowa cywilna OT może w czasie wojny być powołana do życia w oparciu o tworzone struktury WOT. 5 mln potrzeba do skutecznej obrony terytorialnej Polski, lecz w magazynach leży tylko 500 tys starych AK. Prawa jakoś zmienić trzeba. Może poprzez stworzenie autoryzowanych przez MON organizacji strzeleckich (jak myśliwi tylko od strzelnicy?)? Co do szkolenia, niby racja, lecz kiedy 2% ma MON, to szkolnictwo leży na całych 6%, więc strzelnice w każdym powiecie należy zbudować, a naukę podstawowego szkolenia wojskowego wprowadzić we wszystkich szkołach w Polsce. Mimo to potrzeba nadal zwiększenia sił zawodowych WP do stanu 200 tys, by Polska zaczęła być bezpieczna.

db+
czwartek, 2 stycznia 2020, 23:25

Naprawdę uważasz, że w realiach współczesnego pola walki piechur z Kałasznikowem (no niech będzie nawet z Grotem) może odegrać jakąkolwiek rolę poza rolą Poległego Na Polu Chwały? W dobie dronów, artyleryjskiej amunicji precyzyjnej, rakiet, samolotów, śmigłowców, środków rozpoznania satelitarnego... Już w czasach II RP zdawano sobie sprawę, że brygady ON w starciu z jednostkami regularnymi wspartymi bronią pancerną i artylerią są skazane na zagładę. Stąd opracowano dla nich inne założenia wykorzystania na polu walki na poziomie taktycznym.

Piotr ze Szwecji
sobota, 4 stycznia 2020, 02:44

W realiach nauki wojskowej istnieje rozróżnienie pomiędzy wojskami operacyjnymi i wojskami terytorialnymi. Milicje i WOT wpisują się w wojska terytorialne. Na poziomie taktycznym konfliktu asymetrycznego, nie ma regularnych starć WOT przy boku zmechu WP. Są one nieregularne. WOT to wojsko nieregularne. W czasach II RP sformowana OT jest podręcznikowym anty-przykładem, jak winno się formować i prowadzić OT. Mimo swoich braków w starciu bezpośrednim, to właśnie ci żołnierze przedwojennego OT tworzyli AK. Dlatego pierwszym elementem nowoczesnego WOT, było powołanie jego własnego dowództwa OT, którego przedwojenna OT nie posiadała ale AK już tak, i stworzenie nowego rodzaju sił zbrojnych, nieregularnego.

db+
sobota, 4 stycznia 2020, 13:09

I jeszcze jedno pytanie: dlaczego uważasz, że przedwojenna ON stanowi "podręcznikowy anty-przykład jak wino się formować OT"? Bo że użyto ich w wielu przypadkach niezgodnie z założeniem to fakt.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 5 stycznia 2020, 12:31

Powód jest dosyć prosty. Przedwojenna ON była formowana, jako lekka piechota, która mogła stawić opór natychmiast w reakcji na wrogie działania. To odpowiada dziś poziomowi reakcji tylko na te najlżejsze działania hybrydowe. To był poziom reakcji dzisiejszej luźno zorganizowanej milicji. Już jako lekka piechota przedwojenny ON nie był w pełni uzbrojony (patrz lekka artyleria lekkiej piechoty), a do regularnej walki potrzebna jest też cięższa artyleria. Wszystkie poprawki do tych historycznych problemów bierze WOT, włącznie z tym, że zakup zestawów nowoczesnej komunikacji satelitarnej i namiotów maskowanych był w zamówieniach WOT, nim zaczęto WOT formować. A gdzie były te radiostacje wojskowe w przedwojennej ON? WOT na razie także nie formuje garnizonów miejskich do obrony większych miast, a do ich wsparcia potrzeba byłoby Pilicy, Raków i etc. Tak, organizacja przedwojennej ON jest raczej najważniejszym gwoździem do jej trumny, niż braki w uzbrojeniu lekkiej piechoty, czy w końcu jej tragicznie złe wykorzystanie.

db+
sobota, 4 stycznia 2020, 13:00

Wybacz, ale tworzysz zupełnie nie poparte faktami teorie. WOT to piaty rodzaj sił zbrojnych, nie żadne wojsko nieregularne. AK tworzyli zarówno żołnierze ON jak i innych formacji przedwojennego WP. Na obronę Twojego twierdzenia wymień, proszę kilku wyższych dowódców AK, którzy wywodzili się z ON. Milicje może fajnie wpisują się w konflikty w Syrii czy Afganistanie, ale my raczej nie będziemy prowadzić wojny asymetrycznej. Jeżeli w ogóle grozi nam jakikolwiek konflikt zbrojny to pełnoskalowy. Zresztą tu byłbym sceptyczny, bo obecnie kraj można zdobyć nie uruchamiając żadnego czołgu. Wystarczy nabyć odpowiednie akcje na giełdach. Po co komu problemy z okupacją, skoro można transferować zyski z gospodarki wroga do siebie. Czyli pobierać pożytki nie ponosząc kosztów. A w konflikcie pełnoskalowym rola WOT sprowadzi się do zapełniania kwater na wojennych cmentarzach. A 60% poziom strat w tej formacji w pierwszej fazie starcia z rosyjskimi wojskami zmechanizowanymi (przejrzyj gry wojenne) spowoduje całkowity upadek morale i unicestwienie tej formacji.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 5 stycznia 2020, 12:48

Telefony satelitarne w miejsce radiostacji, ubrania i namioty maskowane, prowadzenie konfliktu według strategi nie manewrowej, lecz asymetrycznej są podstawowym filarem przetrwania formacji WOT ze zdolnością dalszego jej sprawnego istnienia i prowadzenia walki. Gry wojenne, najwyraźniej nie biorą w pełni poprawek na właściwe zastosowanie WOT, podczas jakiejkolwiek skali konfliktu. WOT dostanie jednak konieczne przeszkolenie specjalistyczne i wszelki potrzebny sprzęt, a nawet własne dowództwo, więc przetrwa. Ochotnicy z wysokim morałem znajdą się do przeszkolenia w miejsce ofiar złego dowodzenia, a w przyszłości WP ucząc się na własnych błędach (jak ci dowódcy AK) będzie potrafiło ten piąty rodzaj wojska też poprawnie wykorzystać bez stwarzania mu 60% niekoniecznych strat. W ramach WOT można powołać miejskie garnizony ochotników-żołnierzy albo rezerwistów, lecz one wymagają własnej artylerii (Rak, Pilica i etc). Także rozbudowy ochrony cywilnej w takim mieście. Ktoś nawet pisał o formowaniu batalionach na starych bwp1 i T72M przy nich, lecz według mnie to już czysta rezerwa WP byłaby.

db+
niedziela, 5 stycznia 2020, 17:25

Opowiadasz jakieś niestworzone historie. Maskowane mundury? Znaczy maskowane jak? Wielospektralnie? To jakby nic nowego. Czy niewidzialne? Kto takie ma? "dostaną", "znajdą się", "można powołać". Rozmawiajmy o tym co jest teraz. A w tej chwili mamy lekką piechotę bez broni przeciwpancernej, koncepcyjnie przywiązana do SRO, czyli nie działającą siłą większą niż kompania. Słabo wyszkoloną, przemieszczającą się zwykłymi, nieopancerzonymi ciężarówkami. Mimo upływu ponad 3 lat od rozpoczęcia formowania WOT i wydania na ten cel wielu miliardów złotych żadna z Brygad WOT nie osiągnęła jeszcze stanu gotowości.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 15:06

WOT jeszcze nie zakupił całego sprzętu. Żołnierze-ochotnicy nie zakończyli jeszcze wszystkich szkoleń specjalistycznych. To co mamy mieć, to nieregularna lekka piechota do działań nieregularnych w strategi asymetrycznej. Żadnych oddziałów zmechanizowanych OT podążającymi za wojskami operacyjnymi. Żadnych regularnych walk konfrontacyjnych, nawet z oddziałami logistycznymi. Ciężarówki Jelcz to cała logistyka brygad WOT. WOT ma jeno trzymać teren.

m p
sobota, 4 stycznia 2020, 14:50

A czy gry wojenne przewidują, że 90% sił operacyjnych nie wyjedzie nawet z koszar ?

db+
sobota, 4 stycznia 2020, 20:50

A skąd takie założenie?

m p
niedziela, 5 stycznia 2020, 18:17

A skąd Pan weźmie ludzi w pół dnia od rozpoczęcia wojny? Nie jestem specjalistą od gier wojennych, ale z tego co słyszałem, zakładają one, że armia jest już zmobilizowana, a sprzęt w większości sprawny. Na dziś to sprawdzenie gotowości jednego pułku dowodzenia spowodowało taką panikę i wrzaski w internetach, że nie widzę u nas pełnej mobilizacji nawet jakby ruski czekali 100 metrów za granicą w puszczy rominckiej.

db+
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 00:28

W grze wojennej można sobie poczynić dowolne założenia:). Wojna w dzisiejszych czasach nie wybucha w pół godziny. Przeciwnik też potrzebuje czasu na podciągnięcie wojsk na pozycje wyjściowe. Jest czas na reakcję, mobilizację, rozwinięcie, relokację. Kwestia strat podczas pierwszego uderzenia to inna sprawa. I tu pojawia się pytanie o zasadność przesunięcia Leo do Wesołej czy planowanie dyslokowania w Białej Podlaskiej brygadowego daplot i bzmech. Pozostawienie ich tam gdzie są to prawie pewne zniszczenie na podstawach a wycofanie podważa sens obecnej dyslokacji. No i cofające się wojsko to średnio budujący widok..

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 15:09

Temu programy modernizacyjne, chroniące przed napadem powietrznym są priorytetem.

m p
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 12:42

Owszem, ale czas naszej mobilizacji jest kilkakrotnie dłuższy od czasu rosyjskich przygotowań. I to w optymalnych warunkach. Jeżeli dodamy do tego czas zwłoki decyzji polityków ... W najbardziej optymistycznym wariancie zdążymy może ubrać rezerwę. Przecież sam nie wymyśliłem tego, że czas od mobilizacji do uzyskania gotowości jednostek to kilkadziesiąt dni.

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 21:05

Odpowiem jak pewnemu megalomanowi na forum: Niezbędne jest maksymalne nasycenie bronią całego społeczeństwa. Można to - jak kombinują Czesi aby przy okazji obejść unijne przepisy likwidujące dostęp do określonych typów broni - czyli posiadanie broni określonych typów połączyć z przynależnością do lokalnej formacji OT. Nie byłoby żadnego marnotrawstwa a wręcz oszczędności dla budżetu MON bo broń regulaminową czyli np GROT obywatele wstępujący do lokalnego OT kupowaliby sobie sami. Podobnie jak wyposażenie. Należy też bezwzględnie pozwolić na trzymanie broni w domu przez żołnierzy WOT. Koniec cytatu. Aby masowa cywilna OT miała sens musi być wcześniej szeroki program szkoleń - tego nie ma i nie będzie. Rząd i partia stoją na straży rozbrojonego społeczeństwa. Nie ma co budować strzelnic i liczyć że rząd sfinansuje jakieś szkolenia bo nie sfinansuje a gmin nie stać na takie wydatki w sytuacji gdy nie ma kasy na szkoły czy remont dróg. Aby cokolwiek się ruszyło należy zmienić ustawę o broni. Należy zdać się na Polaków którzy sami sobie zbudują strzelnice bez wsparcia z MON które i tak władze gmin omijają szerokim łukiem. Ale bez zmian w prawie o posiadaniu broni - i to takich które będą nie do obejścia przez MSWiA - przez obywateli o którym pisałem wcześniej nie ma co marzyć o jakiejkolwiek sensownej zmianie. Nie wiem na jak wielką armię zawodową nas stać, a ile przepadnie w gąszczu biurokracji po kolejnych reformach i czy powszechny pobór do zmodernizowanego OT czy WOT (bez dopłat, ale za to np z bronią wojskową w domu) nie byłby rozwiązaniem rozwiązującym niektóre problemy zaplecza i wsparcia wojsk regularnych.

Piotr ze Szwecji
sobota, 4 stycznia 2020, 02:50

Zgadzam się z panem. Ważne się nie poddawać. Kto wie, może w Polsce będziemy jeszcze kombinować milicję OT, jak i Czesi. Ciekawe czy im się uda zresztą, bo zawodowa część OT to u nich wręcz leży.

Mike
środa, 1 stycznia 2020, 22:48

Powtarzasz jakieś populistyczne hasła... każdy niekarany i zdrowy obywatel RP bez uproblemu uzyska pozwolenie na broń w pół roku...

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 10:40

każdy niekarany i zdrowy obywatel RP bez problemu uzyska pozwolenie na broń w pół roku - i to ja powtarzam populistyczne hasła? Niezłe. Co do faktów to realia są zgoła odmienne, a samo pozwolenie uznaniowe i reglamentowane. I to dla każdego rodzaju pozwoleń. W szczególności dla pozwoleń dla obrony osobistej. Te sa praktycznie niewydawane z kuriozalnych przyczyn. Sportowe obarczone są jak i reszta dodatkowo wadą powiązania z PZSS która to jako wybrana z niewiadomych przyczyn przez legislatora instytucja, jest nie wiadomo dlaczego bazą dla przepisów oraz luką prawna dla MSWiA do uwalania strzelców sportowych. Kolekcjonerzy mają teoretycznie łatwiej ale i tu jak w sportowym nie wolno używać legalnie broni do obrony domu i mienia. Co do zdrowia to mamy przykład kompletnego bagna legislacyjnego. Problemem bynajmniej niewymyślonym są badania psychiatryczne oraz schorzenia somatyczne czy inne nawet które w żadnym kraju nie dyskwalifikują obywatela a które MSWiA używa do regularnego odrzucania podań. Jeśli udało ci się zdobyć pozwolenie nie znaczy to że każdy niekarany i zdrowy - cokolwiek to wg Ciebie znaczy - obywatel RP ma takie same szanse. Kolejnym problemem są koszty które zawyżają dostęp dla wielu osób. Nie każdy chce kupić najdroższą broń i regularnie wydawać kasę na amunicję i strzelnicę. Czy znaczy to że nie ma mieć środków do obrony swojej i rodziny? Na koniec najważniejsze. Prawo do broni to nasze prawo przyrodzone a nie widzimisię tej czy innej władzy. Prawo to zostało nam odebrane i czekamy na jego przywrócenie w pełni a nie tylko dla wybranych, bogatych czy podobających się władzy. Bo gdy władza - w tym unijna - zmieni zdanie może nam odebrać nie tylko te ułomne przywileje które teraz obowiązują ale wszelkie prawa w tym zakresie. Co już się powoli dzieje przepisach ograniczających kolejne elementy dot. sprzętu i jego stosowania oraz przymierzają się do kwestii broni czarnoprochowej. W Polsce nadal przepisy są niejasne i restrykcyjne a pozwolenia - NA WSZYSTKIE KATEGORIE i TYPY BRONI - mogą być ustawą z dnia na dzień odebrane. I to nie są populistyczne hasła ale smutne fakty.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 stycznia 2020, 22:57

Smutne fakty, acz wszystkiego nie da się zrobić legislacyjnie w 4 lata. Nie tylko prawo do posiadania broni spotkał ten przykry los. Ochrona życia nienarodzonych ludzi, też zignorowana. Lista zaniechań PiS jest zresztą dłuższa. Lewica dochodząc gdziekolwiek do władzy zrazu wprowadza w życie wszystkie swoje drastyczne socjalistyczne wynalazki. Nieważne jak chore czy zwariowane. Odbiera ludziom ich przyrodzone prawa i wolności bez najmniejszego wahania. PiS dostał od Polaków drugą kadencję i nadal nie może przemóc się odwołać choć te najdrastyczniejsze z nich. Wielu zaczyna powoli utyskiwać, że PiS jest coś na bakier z konserwatyzmem. To jest też smutne.

werte
sobota, 11 stycznia 2020, 21:16

wszystkiego nie da się zrobić legislacyjnie w 4 lata - Kpisz Pan czy o drogę pytasz? Biedny PiS tyle miał do roboty a tu jeszcze zmiana ustawy a to przecież tyle roboty i nie wiadomo od czego zacząć. Temat przerobiono i przewałkowano na wszystkie możliwe sposoby. Ile było komisji z udziałem organizacji społecznych i strzeleckich w tym prasy branżowej i firm sprzedających broń kontra MSWiA i rząd? PiS pokazał że jak chce to ustawy pojawiają się rano a wieczorem są zatwierdzone. Ileż razy posłowie nie mieli nawet czasu żeby przeczytać co jest głosowane? I nie mówię jedynie o opozycji. Po prostu grzecznie naciskali guzik zgodnie z zaleceniami partii. Zatem to faktycznie kwestia jednego posiedzenia. Od ilu lat leżał w sejmie projekt wypracowany przez środowisko strzeleckie ustawy o broni i amunicji z roku 2016, opatrzony numerem druku sejmowego 1692? Przypomnę, że projekt został złożony przez ówczesnych posłów z klubu poselskiego Kukiz’15 w dniu 4 listopada 2016 r. Ale nie dajmy się zwariować że PiS kiedykolwiek miał czy ma zamiar zrobić jakiekolwiek zmiany w komunistycznym prawie. Poza absolutnie kuriozalnymi wypowiedziami eksministra Macierewicza o tym że Polacy nie dorośli do posiadania broni - co już praktycznie kładło kreskę na jakiekolwiek zmiany na lepsze we wszystkich kadencjach gdy władał będzie PiS - mamy absolutnie historyczną wypowiedź ministra Zielińskiego podczas debaty sejmowej - Otóż ja Panie pośle chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że w moim przekonaniu, i to jest filozofia, którą przyjął nasz rząd, rząd Pani Premier Beaty Szydło. Zresztą to jest odzwierciedlone w programie Prawa i Sprawiedliwości, który jest teraz programem rządu i jest konsekwentnie realizowany, za bezpieczeństwo obywateli odpowiada Państwo. Nie sam obywatel za swoje bezpieczeństwo tylko Państwo i stosowne służby, które to Państwo – Służby Państwowe, które to państwo powołuje. – wiceminister w MSWiA Jarosław Zieliński, Sejm 27 września 2017. W środę 16 października 2019 roku zakończyło się ostatnie posiedzenie Sejmu VIII kadencji. Oznacza to, że projekt ustawy o broni i amunicji, opatrzony numerem druku sejmowego 1692, przeszedł do archiwum. Nie zrobiono nic w tym zakresie i uwalono projekt obywatelski i poselski. Powrotu do tematu nie przewiduje się a MSWiA po zmianach w przepisach o obrocie bronią już kombinuje jak dopisać restrykcyjne zmiany unijne z ustawy zmieniającej dyrektywę Rady 91/477/EWG w sprawie kontroli nabywania i posiadania broni a zostawić te krajowe które są bardziej restrykcyjne niż całościowe przepisy unijne. Faktem jest że wprowadzenie w Polsce i tak krytykowanej ustawy ze zmianami dyrektywy rady byłyby o niebo lepsze niż obecne przepisy MSWiA. I dlatego nie ma na to szans. Jak widać potrafią gdy chcą momentalnie uchwalać ustawy a gdy chcą to kombinują nad unijnymi przepisami aby je wprowadzać wybiórczo. PS Nie zapominajmy że nie tylko PiS jest dwulicowy w temacie bo gdy poseł Jóźwiak go zaprezentował projekt w Sejmie, szef jego ugrupowania czyli Paweł Kukiz dostał niemal piany i przez chwilę wydawało się że wywali posła z partii. Zatem niechętnych polityków - i kłamliwych bo Kukiz pytany przed wyborami kreował się na zwolennika zmiany ustawy - było więcej nie tylko w partii władzy.

iras
czwartek, 2 stycznia 2020, 21:17

Święta prawda. Może tylko dodajmy, że do rejestru posiadaczy broni ma dostęp bardzo dużo instytucji, co praktycznie równa się z dostępem do tych informacji potencjalnych agresorów.

werte
piątek, 3 stycznia 2020, 20:51

Jakiekolwiek rejestracje to zawsze pretekst do restrykcji. Ale nawet w ojczyźnie drugiej poprawki legalny posiadacz jest weryfikowany a więc rejestrowany. W naszej sytuacji zgadzam się na wszelkie rejestracje ale prawo do posiadania musi być jednoznaczne i pozbawione elementu uznaniowości czy decyzyjności urzędnika. Możemy zdać 5 egzaminów ale nikt nie ma prawa mi odmówić lub dawać czasowo oraz móc odebrać jak dzisiaj na urzędnicze widzimisię. Brak suwerenności posiadaczy jest obecnie jednym z głównych - poza kosztami i uznaniowością - grzechów prawa o broni w naszym kraju.

iras
sobota, 4 stycznia 2020, 12:52

Rejestracja traci trochę na znaczeniu, kiedy większość posiada broń, choć konfiskata od większości też jest możliwa, choć trudniejsza. Podobnie jak anonimowość żołnierzy WOT przestałaby mieć znaczenie, kiedy formacja byłaby powszechna. Na dziś z powodu braku centralnego rejestru od połowy do 2/3 Nowozelandczyków udało się jeszcze zatrzymać w posiadaniu broń "szturmową"

Realista
środa, 1 stycznia 2020, 22:32

Gdyby mozna było wygrać wojnę przy pomocy broni strzeleckiej w rękach obywateli to nikt nie inwestowałby gigantycznych pieniędzy w inne rodzaje sił zbrojnych. Ale jest oczywiste ze strzelcy są całkowicie bezbronni wobec lotnictwa, artylerii rakietowej i lufowej, wojsk pancernych i specnazu. Dla poparcia tej tezy przypomnę tylko ze w 1939 roku 600 tys. uzbrojonych polskich żołnierzy poddało sie i trafiło do obozów jenieckich. To jest fakt łatwy do sprawdzenie. Lekka bron strzelecka okazała się bezużyteczna do odpierania ataków bombowców nurkujących, niemieckich czołgów i artylerii. Bron w każdym domu to zwykły mit. Zwłaszcza jak 90% tej broni to będzie bron krótka a reszta to bogata kolekcja, śrutówek i karabinków na wszystkie możliwe kalibry i rodzaje amunicji.

Mikry Mike
czwartek, 2 stycznia 2020, 10:22

Bawią mnie tacy eksperci, którzy perorują o tym jak to piechota jest niepotrzebna, piechota to przeżytek i samymi systemami artylerii rakietowej oraz najnowszymi samolotami wygrywa się każdy konflikt. Jakimś cudem najpotężniejsza armia świata ma od groma tych piechocińców biednych, z tymi karabinkami których tak bardzo Realista nienawidzi. Realista chyba nie czytał Clausewitza. Jego dzieło w wielu aspektach się zdezaktualizowało, ale nadal mówi prawdę w jednym. To trzy elementy wygranej wojny - należy zniszczyć siłę przeciwnika, złamać jego wolę do walki oraz.. zająć terytorium. Jeśli sądzisz, Realisto, że piechota jest niepotrzebna, bo samymi F-35 wygramy konflikt zbrojny, to nie mam dla Ciebie dobrej wiadomości. Ktoś musi zająć teren, który ostrzelałeś z artylerii, ktoś musi sprawdzić czy obiekty które zniszczyłeś ogniem kontrabateryjnym zostały faktycznie zniszczone. Ktoś wreszcie musi wejść do miast i je zająć, a puszczanie samych czołgów.. eh, tłumaczenie laikowi podstaw.

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 05:51

Realista? Raczej demagog. Mieszasz pojęcia dla uzasadnienie swoich tez czy czytanie ze zrozumieniem jest dla Ciebie zbyt trudne? Uproszczę. Lekka broń strzelecka nie służy do odpierania ataków bombowców, czołgów czy artylerii. Omawiamy problem Obrony Terytorialnej w kraju oraz formacje typu OT. Broń w rękach obywateli nie ma być panaceum na brak lotnictwa czy okrętów marynarki w regularnej armii. Broń w rękach obywateli to zmniejszenie zagrożeń zaplecza (w naszym wypadku bezbronnego WOT) i bezpieczeństwo cywilów. "Gdyby można było wygrać wojnę przy pomocy broni strzeleckiej" - Polska armia (bo cywile są bezbronni) wg żadnych analiz nie jest w stanie stawiać czoła rosyjskiej armii przez dłuższy czas o wygrywaniu wojny nie wspominając. I to dysponując nie tylko bronią strzelecką. Zatem argument nietrafiony podobnie jak garść przykładów które maja go uzasadnić. Karabiny i pistolety w domach nie mają zwalczać bombowców nurkujących ani czołgów T-14 ani rakier KALIBR czy ISKANDER. Karabiny i pistolety w domach dla OT i cywilów mają być bronią dla związania walką grup dywersyjnych - bo tymczasem nasza OT jest bezbronna - i odpierania napadów bandyckich w każdym domu w czasie obniżonego bezpieczeństwa kraju oraz wspierania w każdy inny sposób zaplecza. Skoro uważasz że broń strzelecka ma tak niską wartość bojową że żołnierze poddają się z miejsca to aż dziw że nadal jest używana przez wszystkie kraje na świecie. Czyżby żaden generał nie wiedział że żołnierz rzuca broń przy pierwszej okazji i poddaje się na widok bombowca czy czołgu? Co do całkowitego braku wartości bojowej broni strzeleckiej w rękach obywateli to pierwsi nie zgodzą się z tobą Finowe a zaraz potem Szwajcarzy. Bo czym innym jest zająć jakiś obszar a czymś diametralnie innym go utrzymać. W tym szeroki dostęp do broni na obszarach podbitych ma diametralne znaczenie. PS W innych krajach graniczących z Rosją np Estonii dostęp do broni oraz OT w ostatnich latach również został rozszerzony. PS 2 Ale w jednym masz rację. Broń w każdym domu to w Polsce tymczasem mit. Wpajano to w głowy nam od okupacji i dekad sowieckiego ucisku bo jakoś zawsze tak się składało że Polak z bronią był zagrożeniem dla okupantów i agresorów. Miło usłyszeć że nadal obawiają się tego nasi wrogowie.

ZZZZ
czwartek, 2 stycznia 2020, 11:34

Finlandia została zajęta przez Armię Czerwoną pomimo wysokiej kultury broni w społeczeństwie fińskim. A Szwajcaria nigdy nie miała możliwości udowodnić w praktyce słuszności trzymania broni w domu.

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 13:22

Kłamstwo i demagogia. Finlandia nie została zajęta przez Sowietów ani w 1920 ani w 1944. Została podbita i utraciła część kraju ale nie była zajęta ani okupowana. Nadto w 1956 ZSRR oddał Finom bazę morską Porkkala. Co więcej skoro chcesz porównywać Rosję która w roku 1920 miała ok 100 mln ludności z Finlandia która miała wtedy ok 3 mln obywateli to raczej powinienem Ci podziękować bo straty Armii Czerwonej w Finlandii przy tak wielkiej dysproporcji sił były kolosalne i sukcesy w walce Finowie bardzo często zawdzięczali właśnie broni strzeleckiej. Do legendy przeszły dokonania ich snajperów. Obecnie jej powszechność dzisiaj stanowi podstawę ich sił OT. Zatem dzięki za porównanie. A Szwajcaria równie dobrze może służyć jako argument za tym że nikt nawet po doświadczeniach w Finlandii i innych krajach okupowanych nie próbował udowadniać tego w praktyce.

ZZZZ
czwartek, 2 stycznia 2020, 20:18

Finlandia zawarła z Rosją pokój, na niekorzystnych dla siebie warunkach. A poziom jej uzależnienia od sąsiada ze wschodu przeszedł do historii wojskowości czy dyplomacji pod nazwą finlandyzacji. Sukcesy Finów w walce z Armią Czerwoną to mieszanina wysokiego poziomu kultury broni zwłaszcza wśród fińskich traperów, warunków geograficznych oraz klimatycznych, jakości umocnień Linii Mannerheima oraz ich poziomu zamaskowania, ruchliwości fińskich oddziałów, którą nadrabiały niedobór liczebny oraz taktyce i przygotowaniu Armii Czerwonej do wojny zimowej. Natomiast Szwajcaria ... Cóż, Szwajcaria zapewniała Hitlerowi w czasie II WŚ obsługę dewizową, czego skutkiem po wojnie była wypłata odszkodowań Izraelowi przez szwajcarskie banki. Hitler nie miał zamiaru jej podbijać a i do dzisiaj trudno znaleźć wśród jej sąsiadów chętnych do tego. Zbyt cenią sobie szwajcarską tajemnicę bankową, szwajcarskie kurorty czy po prostu spokojny acz pracowity sposób życia, aby napadać na ten bardzo prosty do sparaliżowania i zajęcia kraj.

m p
czwartek, 2 stycznia 2020, 00:47

Czy można zaryzykować twierdzenie, że gdyby nie broń strzelecka w rękach obywateli Ukrainy, to to państwo byłoby już częścią Rosji? Myślę, że tak. Przypomina mi się scena, kiedy nowy prezydent tego kraju jedzie w okolice walk i każe jednemu z obywateli odłożyć broń i zaprzestać walki. Broń strzelecka w rękach zwykłych ludzi nie jest do walki z rakietami, ale do obrony swojego domu przed każdym wrogiem. Czasem jest to obca armia (wtedy jest przesrane), ale czasem może to być własny rząd (politycy są przecież przekupni, mogą być zastraszani, szantażowani itp.), lub zwykły, pospolity przestępca. --- A poza tym, to jak obywatel ma broń prywatnie, to po ubraniu munduru, kiedy staje się małym, prawie nic nie znaczącym trybikiem wielkiej machiny, przynajmniej wie co z tą bronią może zrobić, zanim w boju nie zdobędzie praktyki. --- A jeżeli chodzi o 1939 rok, to trochę jednak bardziej złożony temat, niż różnica w uzbrojeniu.

środa, 1 stycznia 2020, 20:38

Podzielam w pełni. Niestety nasi decydenci tego nie rozumieją... a szkoda. Powinno być jak najwięcej uzbrojonych obywateli z możliwościami i zachętą do szkolenia i podnoszenia umiejętności strzeleckich...

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 05:59

Wystarczy dostęp z jasnymi przepisami prawa którego nie da się obejść jak obecnie. Mam na myśli sytuację gdy MSWiA cały czas kombinuje jak interpretować ustawę albo ją zaostrzyć czy wręcz zlikwidować. Gdy zniknie zagrożenie ciągłego naruszania naszych praw Polacy sami stworzą sobie możliwości, zachęty nam nie potrzeba a umiejętności przyjdą z czasem.

iras
środa, 1 stycznia 2020, 19:28

"W Polsce wystarczy przywrócić prawo do broni lub powiązać je z obecnością (z określonymi typami broni) w formacjach OT jak mają to zrobić Czechy. " - dziś oficerowie rezerwy (którzy nigdy nie byli zawodowymi), którzy w wojsku w razie mobilizacji lub wojny mają niby uczyć i prowadzić strzelania, nie mają w cywilu nawet prawa do kupna kbks. Taką mamy patologię.

werte
czwartek, 2 stycznia 2020, 06:09

To fragment problemu o którym wspominam. Obywatel - nieważne z jakim życiorysem- jest postrzegany jako zagrożenie dla MSWiA. Dostęp do broni to faktyczny probierz stosunku władzy do obywatela. PS Prawdziwą patologią jest że Polak nie może kupić sobie nie tylko broni ale wręcz wyposażenia ochronnego dla siebie i rodziny na czas nalotów czy ataku gazowego.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 5 stycznia 2020, 12:58

Patrząc na kraje Europy Zachodniej, multikulturalizm nie jest sukcesem. Obywatel więc, może być bojownikiem ISIS. Nawet tacy byli w Polsce, kraju doświadczonego polsko-polskimi konfliktami od 100 lat. Temu milicje, według mnie, winny być autoryzowane przez MON, a organizacje być spójne z kulturą i wartościami większości obywateli. Patologią jest brak właśnie takich słowiańskich/szlacheckich organizacji w Polsce od 300 lat, bo nawet sama Konstytucja 3 Maja pogodziła się w końcu swojego czasu z potrzebą istnienia w Polsce Pospolitego Ruszenia.

werte
sobota, 11 stycznia 2020, 21:41

"Obywatel ISIS" w społeczeństwie multikulti jest faktycznie zagrożeniem dla niewielkiej relatywnie grupy obywateli i to jedynie w krajach UE. Dlaczego? Ano dlatego że wraz z multikulti weszło restrykcyjne prawo rozbrajające społeczeństwa krajów Europy Zachodniej. W rozbrojonym społeczeństwie "Obywatel ISIS" czyje się jak ryba w wodzie. "Obywatel ISIS" w społeczeństwie nie hołdującym bzdurnym zakazom i strefom gun free (jak Izrael czy niektóre stany w USA) zwykle ma bardzo krótką karierę terrorysty i kończy z kulą w głowie zanim zdąży dorzucić przymiotnik określający Allaha. OC czy milicja o której mówimy i jak ją widzę formacja zdecydowanie sformalizowana w strukturze obronnej kraju. Ale nie zgadzam się z teorią że powinna być całkowicie impregnowana na obywateli spoza większościowego kręgu kulturowego w Polsce. To nie będzie ani dobre dla żołnierzy ani w zgodzie z tradycją polską. Do naszych zrywów obronnych i narodowościowych na przestrzeni dziejów dołączało wielu naturalizowanych Polaków bez korzeni w naszym kraju i z odmienną kulturą. A nawet ci którzy Polakami nie byli wcale nawet naturalizowanymi. I odwrotnie wiele naszych zrywów obronnych i narodowościowych na przestrzeni dziejów upadło z powodu sprzedawczyków, łajdaków i zdrajców którzy byli Polakami z dziada pradziada i wyznawali tę samą religię. Nie tędy droga. Choć bynajmniej nie nawołuję do formowania jednolitych etnicznie jednostek OC w Polsce np z czeczeńskich partyzantów. Ale nie ma co zawczasu stygmatyzować konkretną osobę bo wrzucając do jednego worka z religią "Obywatela ISIS" i polskiego Tatara popełnisz wielki błąd.

iras
niedziela, 5 stycznia 2020, 18:28

Obywatel może być bojownikiem ISIS, może być ruskim szpiegiem, faszystowskim fanatykiem, ale to są chyba rzeczy karalne. Ale jeżeli obywatel jest muzułmaninem, żydem, gejem, lubi putina, nie lubi żydów, nienawidzi komuchów, a nie robi nic niezgodnego z prawem, to bez żadnych problemów powinien mieć prawo do kupna nowoczesnej broni palnej do obrony życia własnego i swojej rodziny. A jeżeli użyje tej broni niezgodnie z prawem i kogoś zamorduje, to niech obywatel zgnije w więzieniu, a nie żeby potem zabierać broń innym praworządnym obywatelom.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama