- WIADOMOŚCI
Niezapowiedziane manewry NATO nad Polską. Gen. Drewniak: Pokaz siły nie widziany od dawna
Autor. st. sierż. Rafał Samluk / Combat Camera / zoom.mon.gov.pl
Nietypowa i znacząco wzmożona aktywność wojskowego lotnictwa Sojuszu Północnoatlantyckiego w polskiej przestrzeni powietrznej przykuła uwagę analityków oraz obserwatorów. Brak wcześniejszych oficjalnych komunikatów oraz unikalny zestaw poderwanych w powietrze maszyn wskazują na niezapowiedziany sprawdzian gotowości bojowej lub istotną zmianę polityki informacyjnej NATO – wskazuje w rozmowie z Defence24.pl generał bryg. pil. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych.
Unikatowa mozaika w powietrzu. Od F-35 po maszyny SIGINT
We wtorek obserwowaliśmy niespotykaną aktywność lotnictwa NATO nad Polską. W jednym czasie ćwiczyło kilkadziesiąt maszyn, z uwzględnieniem maszyn bojowych, rozpoznawczych i wsparcia.
Podczas operacji nad Polską pojawiła się flota o wysoce specjalistycznym charakterze. Obok wielozadaniowych myśliwców F-35 oraz samolotów wczesnego ostrzegania i dowodzenia AWACS, w powietrzu odnotowano obecność latających cystern oraz rzadko widywanych maszyn rozpoznania radioelektronicznego (SIGINT) i walki elektronicznej, zbudowanych na bazie kanadyjskich samolotów biznesowych Bombardier.
„Nie pamiętam od dłuższego czasu, może poza samym początkiem wojny na Ukrainie, tak specyficznego zbioru samolotów w jednym miejscu. Nie chodzi tu tylko o samą liczbę maszyn, ale przede wszystkim o ich unikatową specyfikę. Mówimy o cysternach, AWACS-ach, rozpoznaniu oraz o bardzo rzadkich samolotach walki radioelektronicznej na bazie Bombardiera. Taki mix w naszej przestrzeni powietrznej zdarza się niezwykle rzadko” – podkreśla gen. bryg. pil. rez. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych.
Odejście od dwuletniego cyklu planowania
Rutynowe ćwiczenia NATO są z reguły przygotowywane i wprowadzane w życie z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Towarzyszą im oficjalne komunikaty, nadane kryptonimy oraz akcje informacyjne skierowane do opinii publicznej. Tym razem działania przeprowadzone zostały bez tradycyjnej otoczki medialnej.
Zobacz też 
„NATO ma stały zwyczaj, że ćwiczenia są planowane w cyklu co najmniej dwuletnim. Znamy ich kryptonimy, nazwy, a przed ich rozpoczęciem publikowane są komunikaty ostrzegające o ruchach wojsk. Tutaj nic takiego nie nastąpiło. To oznacza dwa możliwe scenariusze: albo mieliśmy do czynienia z działaniem ad hoc, wynikającym z bieżącego planowania operacyjnego, albo z głęboką zmianą polityki informacyjnej Sojuszu” – wyjaśnia gen. Drewniak.
Trzy cele sojuszniczego pokazu siły
Zgrupowanie w tak krótkim czasie tak skomplikowanego komponentu lotniczego realizuje jednocześnie kilka kluczowych zadań. Po pierwsze, to sprawdzian systemów dowodzenia. Realny test procedur i wymiany danych w czasie rzeczywistym między różnorodnymi platformami bojowymi i rozpoznawczymi. Po drugie, niesie wymiar społeczny, czyli wykazanie fizycznej obecności Sojuszu na wschodniej flance, co buduje poczucie bezpieczeństwa wśród obywateli państw granicznych. Ostatni element to sygnał strategiczny. Manifestacja zdolności do natychmiastowej mobilizacji najnowocześniejszych zasobów, skierowana bezpośrednio do władz w Moskwie.
„Pokazujemy, że w krótkim czasie jesteśmy w stanie wygenerować potężne siły, w tym myśliwce F-35. Nasze systemy zarządzania i dowodzenia działają bez zarzutu, a Sojusz jest gotowy do natychmiastowej odpowiedzi” – podsumowuje były Inspektor Sił Powietrznych.


Wybrane okazje dla Ciebie