Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

Kolektywna obrona NATO to mit? Jednoznaczna odpowiedź przedstawiciela Sojuszu

NATO Baltic Air Policing
NATO Baltic Air Policing
Autor. NATO/X

„Niezależnie od całej retoryki politycznej, jeśli spojrzy się na realną politykę, budżety czy faktyczne zaangażowanie, nie mam żadnych wątpliwości co do oddania Amerykanów sprawom NATO (…) W Sojuszu panuje jasne przekonanie, że bezpieczeństwo Europy opiera się na wspólnym zaangażowaniu wszystkich stron” – mówi w rozmowie z Defence24 Marcos Perestrello, Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO.

Reklama

Czy w przypadku realnego zagrożenia państwa oddalone od Rosji o tysiące kilometrów staną w obronie wschodniej flanki NATO? Czy kolektywna obrona Sojuszu i słynny Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego to niezawodny mechanizm, czy jedynie deklaracja na papierze? Odpowiedzi na te i inne pytania udziela Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO Marcos Perestrello.

Marcos Perestrello - Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w rozmowie z red. Michałem Górskim
Marcos Perestrello - Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w rozmowie z red. Michałem Górskim
Autor. Iman Djelassi

Michał Górski, Defence24: Zacznijmy od omówienia tego, czym jest Zgromadzenie Parlamentarne NATO. Jakie są jego główne zadania? W jaki sposób ta instytucja może mieć realny wpływ na rzeczywistość i nasze bezpieczeństwo?

Marcos Perestrello, Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO: Dyplomacja parlamentarna ma kluczowe znaczenie dla wypracowania wspólnego stanowiska wśród parlamentarzystów, którzy podejmują najważniejsze decyzje w każdym z naszych państw – państw sojuszniczych.

Reklama

Drugim istotnym aspektem jest to, że poziom parlamentarny umożliwia uprzywilejowaną ścieżkę do nawiązywania relacji z państwami, które nie należą do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Mowa o partnerach na całym świecie. Ukraina jest tego doskonałym przykładem. Przez wiele lat rozwijaliśmy silne partnerstwo z Ukrainą, które umocniło się po 2014 roku i aneksji Krymu, a w szczególności w 2022 roku, po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Zdołaliśmy zbudować bardzo bliskie relacje z Radą Najwyższą Ukrainy (Werchowna Rada), co miało kluczowe znaczenie dla ugruntowania w państwach sojuszniczych jasnego przekonania, że musimy udzielać Ukrainie silnego wsparcia.

Warto również pamiętać, że to poziom parlamentarny odpowiada za zatwierdzanie budżetów, tworzenie prawa dotyczącego zamówień publicznych czy budowanie stanowiska politycznego ponad podziałami partyjnymi. Podsumowując, rola parlamentarzystów w utrwalaniu wartości NATO oraz relacji z partnerami jest prawdopodobnie jednym z najważniejszych zadań, jakie realizuje Zgromadzenie.

Czy Zgromadzenie Parlamentarne NATO ma również swoją rolę do odegrania w utrzymywaniu relacji transatlantyckich?

Jest niezwykle ważnym miejscem spotkań z amerykańskimi i kanadyjskimi kongresmenami oraz kongresmenkami, a to ma ogromne znaczenie dla umacniania tych relacji.

W ostatnich latach przeżywaliśmy wiele momentów napięć między sojusznikami, z których część wynikała ze stanowiska obecnej administracji USA wobec relacji dyplomatycznych i jej postrzegania stosunków międzynarodowych. W kontekście tych napięć rola członków Kongresu Stanów Zjednoczonych była kluczowa dla zapewnienia i utrzymania silnych więzi po obu stronach Atlantyku.

Reklama

Podam konkretny przykład. Na początku tego roku, w styczniu, po pewnym wzroście napięć wokół Grenlandii, Zgromadzenie zdołało wydać oświadczenie podpisane przez parlamentarzystów z obu stron Atlantyku – Amerykanów, Kanadyjczyków oraz wielu Europejczyków. Dotyczyło ono konieczności zapewnienia zbiorowego podejścia do bezpieczeństwa w Arktyce oraz bezwzględnej potrzeby poszanowania integralności terytorialnej i suwerenności państw. Było to skierowane bezpośrednio w kontekście Grenlandii. Dla duńskiego parlamentu niezmiernie ważne było wówczas dostrzeżenie jasnego stanowiska Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, wspartego przez amerykańskich kongresmenów, w kwestii ich suwerenności, integralności terytorialnej oraz potrzeby stworzenia w ramach Sojuszu mechanizmów na rzecz bezpieczeństwa Arktyki. Wkrótce potem NATO opracowało przejrzystą strategię bezpieczeństwa dla tego regionu. To konkretny przykład tego, co potrafimy osiągnąć.

Czy wspomniana współpraca z kongresmenami dotyczyła zarówno Demokratów, jak i Republikanów?

Porozumienie, o którym mówię, zostało podpisane przez kongresmenów z obydwu partii – opierało się na ponadpartyjnej zgodzie. Jedną z ważnych kwestii, o których możemy wspomnieć, jest właśnie silne, dwupartyjne poparcie, jakim NATO oraz relacje transatlantyckie cieszą się zarówno w Senacie, jak i w Izbie Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych.

W kwietniu byłem w Waszyngtonie. Miałem tam okazję spotkać się z wieloma amerykańskimi kongresmenami i senatorami. Ich stanowisko jest jasne. Jeśli spojrzymy na politykę Stanów Zjednoczonych względem NATO – choć Amerykanie wymagają więcej od Europejczyków i od Kanady — wszyscy dziś zgadzamy się co do tego, że istnieje potrzeba zwiększenia i przyspieszenia inwestycji w obronność i bezpieczeństwo regionu euroatlantyckiego zarówno w Europie, jak i w Kanadzie. Amerykanie pozostają silnie zaangażowani w wypełnianie wszystkich zobowiązań, które przyjęli w ramach Sojuszu.

Reklama

Niezależnie od całej retoryki politycznej, jeśli spojrzy się na realną politykę, budżety czy faktyczne zaangażowanie, nie mam żadnych wątpliwości co do oddania Amerykanów sprawom Sojuszu. Wybrzmiało to wyraźnie w lipcu tego roku podczas szczytu NATO w Ankarze. Doszło tam do jednoznacznego potwierdzenia zobowiązań wynikających z Artykułu 5, który stanowi kamień węgielny Sojuszu — mówi on, że atak na jednego z sojuszników jest atakiem na wszystkich, a wszyscy mają obowiązek wesprzeć i pomóc zaatakowanemu państwu.

Owa deklaracja z Ankary, złożona przez szefów wszystkich państw członkowskich NATO, była w mojej ocenie jasnym potwierdzeniem zaangażowania w Sojusz ze strony wszystkich jego członków.

Nawiązując do wspomnianego przez Pana artykułu 5., przejdźmy do kwestii obrony zbiorowej w NATO. Ciekawi mnie, jak ten temat wygląda z perspektywy Portugalii. Jak Rosję i stwarzane przez nią zagrożenia postrzega się w kraju oddalonym od niej o tak wiele kilometrów?

Kiedy spojrzymy na wschodnią granicę Europy, widzimy znaczącą obecność sił z wielu państw, niekoniecznie wschodnioeuropejskich. Portugalskie F-16 realizują misję Baltic Air Policing. Kilka lat temu te same myśliwce zabezpieczały przestrzeń powietrzną nad Arktyką. W Rumunii stacjonują wojska lądowe z Portugalii, a niedawno portugalska marynarka wojenna była obecna na Litwie. Kilka lat temu portugalskie fregaty brały udział w operacjach NATO na Morzu Bałtyckim. Widzimy tam też siły hiszpańskie.

Reklama

Wśród rządów, parlamentów i obywateli państw sojuszniczych panuje jasne przekonanie, że bezpieczeństwo Europy opiera się na wspólnym zaangażowaniu wszystkich stron. A jeśli ktoś miał co do tego wątpliwości, z pewnością pozbył się ich, gdy odczuł skutki wojny w Ukrainie: wzrost cen ropy i zbóż, wyższe koszty życia czy wpływ napływu milionów uchodźców i migrantów z Ukrainy.

Powiedziałbym więc, że rządy często obawiają się braku wystarczającego zaangażowania ze strony innych tylko dlatego, że tamci leżą nieco dalej od granicy. Jednak wszystkie sygnały, które widzę, oraz badania opinii publicznej pokazują, że te obawy są bezpodstawne. W całej Europie istnieje silne poczucie odpowiedzialności za wspólne bezpieczeństwo.

Marcos Perestrello - Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w rozmowie z red. Michałem Górskim
Marcos Perestrello - Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w rozmowie z red. Michałem Górskim
Autor. Iman Djelassi

Pytanie, czy takie poczucie będzie nadal obecne. W kilku państwach niedługo odbędą się wybory parlamentarne, które mogą sporo zmienić w sposobie postrzegania kwestii bezpieczeństwa i sojuszów…

W wyniku manipulacji w mediach społecznościowych, szkodliwych wpływów naszych przeciwników oraz wykorzystywania dezinformacji w całej Europie obserwujemy wzrost znaczenia prorosyjskich partii skrajnie prawicowych. Można je znaleźć w wielu krajach.

Reklama

Podczas dzisiejszego (19.10.26 – red.) posiedzenia Międzyparlamentarnej Rady Ukraina-NATO w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego NATO wspomniano o oświadczeniu i rezolucji przyjętych w jednym z niemieckich landów, gdzie wygrała AfD. Dotyczyły one konieczności wstrzymania wsparcia dla Ukrainy. To bezpośredni efekt działalności skrajnie prawicowych, prorosyjskich ugrupowań, które zyskują wpływy w niektórych krajach europejskich.

Nie zapominam o tym, jak przed 2022 rokiem partie Salviniego we Włoszech oraz sam Salvini byli blisko związani z Putinem. Jak ugrupowanie Le Pen we Francji było blisko z Moskwą i Putinem. Zerwali te relacje — a przynajmniej udają, że to zrobili — ponieważ po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, Putin stał się w Europie tak niepopularny, że utrzymywanie z nim jawnych kontaktów było dla nich niezwykle szkodliwe.

Ta bliskość jest niebezpieczna. Stanowi ona rezultat działań hybrydowych, które Rosja prowadzi w krajach europejskich. Powinniśmy znacznie lepiej przeanalizować, jak się przed nimi bronić, ponieważ ingerencja w nasze procesy demokratyczne ma charakter ciągły.

Reklama

W Wielkiej Brytanii mówi się już otwarcie o rosyjskim wpływie na referendum, które doprowadziło do wyjścia tego kraju z Unii Europejskiej, co osłabiło zarówno Zjednoczone Królestwo, jak i samą UE. Rząd Mołdawii oparł się próbie wpłynięcia przez Rosję na wybory w 2025 roku, choć tam również widoczne były ślady rosyjskiej ingerencji w proces wyborczy. Ofiarą rosyjskich nacisków padły także wybory w Rumunii. Z kolei na Węgrzech w ostatnich wyborach prorosyjski premier poniósł dotkliwą porażkę.

Tego rodzaju ingerencje i wpływy widać w całej Europie. Nie mają one nic wspólnego z odległością od granicy. Są elementem rosyjskiej strategii dążącej do osłabienia zachodnich instytucji oraz rządów, aby osiągnąć własne cele — obecnie zniszczenie i podbicie Ukrainy, a w dalszej perspektywie rozszerzenie swojej strefy wpływów i umocnienie pozycji globalnego mocarstwa, którym — na nasze szczęście — Rosja przestała być już wiele lat temu.

Czy ten rosyjski wpływ na infosferę jest też dostrzegalny w Portugalii?

To nie jest aż tak jednoznaczne. Jeśli chodzi o same ingerencje w wybory, nie dostrzegamy ich. Nasz proces wyborczy w swojej konstrukcji opiera się na metodach tradycyjnych, papierowych, dlatego znacznie trudniej w niego zaingerować niż w systemy bardziej zdigitalizowane.

Reklama

Mogę jednak powiedzieć, że tutejsza skrajna prawica jest bardzo mocno powiązana ze skrajną prawicą we Francji i we Włoszech — blisko jej do Le Pen oraz do Salviniego. W mediach społecznościowych stosuje tę samą strategię, z której korzystają ugrupowania skrajnie prawicowe bliskie Rosji. Nie wahają się manipulować informacjami, używać kłamstwa jako broni czy produkować fake newsy i fabrykować fakty.

Nie mogę z pełną stanowczością potwierdzić, że to bezpośredni rezultat rosyjskich wpływów, ale stosują dokładnie te same metody — zwłaszcza w mediach społecznościowych — co partie zbliżone do Rosji.

Na koniec pytanie o niedawne wystąpienie gen. Grynkewicha w Warszawie dotyczące „teorii zwycięstwa” NATO nad Rosją. Czy Pańskim zdaniem nie zabrakło tam informacji o przeciwdziałaniu rosyjskim akcjom hybrydowym?

Wierzę, że naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie (SACEUR) w swoim przemówieniu chciał przede wszystkim przypomnieć, że NATO jest skutecznym sojuszem obronnym, który od niemal 80 lat odpowiada za utrzymanie pokoju, integralności terytorialnej i suwerenności swoich członków.

Reklama

Gen. Grynkewich w swoim wystąpieniu skupił się przede wszystkim na działaniach wojskowych. Miałem okazję go słuchać podczas Warsaw Security Forum i odniosłem wrażenie, że jego głównym celem było uspokojenie nastrojów. Chciał nie tyle wywołać beztroskę, ile zapobiec nadmiernej panice i przekazać: „Wojna nie jest tak blisko i nie jest nieunikniona”.

Ale aby to osiągnąć, musimy nieustannie wzmacniać naszą zdolność do odstraszania. I nie miejmy wątpliwości: jeśli ono zawiedzie, obronimy się. Wymaga to jednak rozwinięcia potencjału obronnego – nie ma bowiem skutecznego odstraszania ani obrony bez odpowiednich zdolności wojskowych i zaplecza przemysłowego, które je zasila. Sądzę, że to właśnie było kluczowe przesłanie wystąpienia gen. Grynkewicha. Wpisywało się to w ustalenia ze szczytu w Hadze, gdzie podjęliśmy zobowiązania w sprawie wydatków na obronność oraz w Ankarze, gdzie potwierdzono przekształcenie deklaracji w realne zdolności.

Powtórzę, wojna nie jest blisko i nie jest nieunikniona, ale aby jej zapobiec, musimy być w stanie skutecznie odstraszać. Nie miejmy wątpliwości — jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy się bronić i zrobimy wszystko, co konieczne. To tutaj gen. Grynkewich użył obrazowego sformułowania „3B”: zablokować block), stępić atak blunt) i rozbić wroga break), jeśli okaże się to niezbędne.

Reklama

Wracając do Pańskiego pytania, ochrona przed zagrożeniami hybrydowymi nie stanowiła głównego punktu jego przemówienia, ale to tak jak ze wszystkim, chociażby z naszą rozmową — nie da się omówić wszystkich tematów jednocześnie. Generał SACEUR podkreślił po prostu, że z wojskowego punktu widzenia musimy mieć pewność, iż jesteśmy w stanie utrzymać pokój w Europie, co stanowi nadrzędny cel NATO.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama