- WIADOMOŚCI
NATO rozpoczyna negocjacje o zdolnościach obronnych na 2029 r. Pięć celów
W Brukseli ruszyły rozmowy o nowych wymogach wojskowych dla wszystkich 32 państw NATO. Negocjacje w ramach Procesu Planowania Obronnego NATO mają wyznaczyć cele zdolnościowe na 2029 r. i określić, jakie siły oraz sprzęt musi zapewnić każde państwo członkowskie.
Niemiecki generał Christian Freuding, inspektor Bundeswehry, stwierdził w czerwcu 2026 r., że „wszyscy 32 sojusznicy zgadzają się”, iż Rosja może mieć zdolność do inwazji na państwo NATO w 2029 r. – pisze Politico. Podobne oceny formułowali wcześniej minister obrony Niemiec Boris Pistorius i inni dowódcy. Rozmowy, oparte na konsultacjach z 15 urzędnikami i dyplomatami, skupiają się na pięciu kluczowych obszarach. Debata ma uwzględniać również zmieniającą się rolę USA w bezpieczeństwie europejskim oraz formułę NATO 3.0.
5 głównych założeń
Zwiększenie odpowiedzialności
Sojusznicy muszą najpierw ustalić, ile wojsk i sprzętu w ogóle chcą zapewnić. Historycznie utrzymywano wymóg 18 rezerwowych brygad (po około 5 tysięcy żołnierzy każda) przeznaczonych na misje kryzysowe poza terytorium NATO, takie jak Afganistan czy Kosowo. Presja USA na większą odpowiedzialność Europy może jednak doprowadzić do zmiany kursu w tym zakresie. Francuski admirał Pierre Vandier, naczelny dowódca NATO ds. transformacji, podkreśla, że celem powinno być przeprowadzenie „cyklu transformacyjnego, a nie tylko sięgnięcie po gotowe rozwiązania z półki”. W dyskusjach pojawia się też kwestia przyspieszenia samego procesu planowania – ze względu na tempo innowacji – oraz konwencjonalne wsparcie dla mocarstw jądrowych, czyli USA i Wielkiej Brytanii.
Rola USA
Drugim elementem jest aktualna polityka Stanów Zjednoczonych i częściowe zmniejszenie zaangażowania na Starym Kontynencie. To zmusza Europejczyków do samodzielnego zastępowania ich alternatywami. Camille Grand, były wysoki urzędnik NATO, zauważa, że dawniej „USA wypełniały luki”. Dziś trzeba przejść od sztywnych wymogów sprzętowych do celów operacyjnych, na przykład niszczenia rosyjskich stanowisk dowodzenia, co daje większą elastyczność. Zamiast tysięcy kosztownych pocisków Tomahawk można rozważyć masę tańszych rozwiązań. Koszty dla Europy szacuje się na setki miliardów euro.
Regionalizacja bezpieczeństwa
Od 2022 r. Sojusz przesunął ciężar na wschodnią flankę, a ostatnio także na północ w związku z bezpieczeństwem Arktyki. To z kolei spotyka się z głosami sprzeciwu państw południa Europy, które także wskazują na swoje problemy w basenie Morza Śródziemnego. Argumentują to obecnością rosyjskich najemników i budową baz w Libii, ryzykiem wykorzystania migracji jako narzędzia presji, wzrostem aktywności okrętów podwodnych oraz atakami dronów na statki handlowe na Morzu Czarnym. NATO formalnie deklaruje, że nowy plan obejmie wszystkie te zagadnienia.
Rola bezzałogowców na polu walki
Wojna w Ukrainie pokazuje wzrost roli bezzałogowców na polu walki oraz znaczenie wielosettysięcznych armii. Admirał Pierre Vandier wskazuje, że Rosja produkuje ok. 9 mln dronów rocznie i wymaga od NATO „całkowicie radykalnego wysiłku”. Sojusz musi znaleźć równowagę między systemami autonomicznymi a czołgami i artylerią. Każde państwo europejskie stara się analizować zmiany na froncie, które często następują z tygodnia na tydzień. To sprawia, że nie udało się wypracować jedynego, uniwersalnego modelu, który byłby zdolny odpowiedzieć na wszystkie potrzeby.
Wnioski z Ukrainy
Na koniec są wnioski z wojny w Ukrainie. Sojusz chce korzystać z ukraińskich doświadczeń. Jednocześnie dowództwo przestrzega przed bezrefleksyjnym kopiowaniem formy walki. Generał Alexus Grynkewich, naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie, mówił w Parlamencie Europejskim i na Warsaw Security Forum o nowej „teorii zwycięstwa”, która ma opierać się na trzech głównych założeniach: odparciu pierwszego uderzenia, zbudowaniu przewagi nad przeciwnikiem, a następnie precyzyjnych uderzeniach na kluczowe pozycje wroga. „Z tego konfliktu wynikają ogromne lekcje, które musimy przeanalizować, ale nie chcemy prowadzić wojny tego typu” – podkreślił Grynkewich.



