Kanada: Kobieta zastępcą szefa sztabu generalnego

10 marca 2021, 10:18
7649906660_00814f40c6_c
Fot. Lance Cpl. Robert Bush/U.S. Marine Corps (domena publiczna)
Reklama

Zastępcą szefa sztabu generalnego kanadyjskiej armii została po raz pierwszy kobieta, generał broni Frances Allen. To część zmian zachodzących na tle wydarzeń w siłach zbrojnych, które media określają jako kryzys.

Generał broni Allen pełni decyzją ministra obrony drugie co do ważności stanowisko w kanadyjskiej armii. Dotychczas była przedstawicielem Kanady w kwaterze głównej NATO w Brukseli, a jeszcze wcześniej - dyrektorem generalnym ds. cyberprzestrzeni i operacji zarządzania informacją w resorcie obrony.

Kanadyjska armia przechodzi obecnie poważny kryzys związany z zarzutami wobec najwyższych rangą dowódców w sprawach o molestowanie i niewłaściwe odnoszenie się do kobiet. W ubiegłym tygodniu, po zaledwie miesiącu pełnienia funkcji szefa sztabu generalnego, ustąpił admirał Art McDonald. Prowadzone jest wobec niego dochodzenie, podobnie jak wobec poprzednika na tym stanowisku, generała Jonathana Vance. Jak informowała agencja The Canadian Press, zarzuty wobec Vance’a mają dotyczyć m.in. e-maili wysyłanych do podwładnej w 2012 r.

Poprzednik Allen na stanowisku zastępcy szefa sztabu generalnego, generał broni Mike Rouleau, były szef oddziałów specjalnych, nie został awansowany na szefa sztabu, jak to się zazwyczaj dzieje w kanadyjskiej armii, ale – jak wskazywały media - zostało mu powierzone stanowisko doradcy.

Premier Kanady Justin Trudeau mówił we wtorek, że jest bardzo zadowolony z tego, iż w kanadyjskiej armii "silna kobieta" zajmuje tak wysokie stanowisko. Podkreślił, odnosząc się do trwających postępowań w sprawie zarzutów o niestosowne zachowanie, że "zadaniem każdego, kto pełni funkcję przełożonego w armii, jest takie działanie, by rozwiązać problemy stawiane przez molestowanie i dyskryminację w wojsku".

Trudeau zapewnił, że rząd przyśpieszy decyzje, których celem jest zapewnienie bezpiecznego miejsca pracy i potępił wszelkie działania, które mają na celu zastraszenie osób informujących o nieprawidłowościach. Trudeau odniósł się w ten sposób do raportu telewizji Global News, o oficerze, który chciał poinformować ministerstwo obrony o przypadku molestowania seksualnego przez McDonalda, ale został skierowany gdzie indziej, a potem był nękany telefonami z groźbami i ostrzeżeniami co do dalszej kariery.

Reklama
Reklama

Parlamentarna komisja obrony prowadzi własne dochodzenie w sprawie obecnego kryzysu. Były wojskowy ombudsman Gary Walborne powiedział niedawno parlamentarzystom, że ostrzegał resort obrony już trzy lata temu o problemach z nieodpowiednim zachowaniem wśród wojskowych, w tym – związanych z gen. Vance’m. Jak informowała telewizja Global News, Walbourne nie mógł wszcząć dochodzenia na własną rękę, ponieważ nie uzyskał zgody od osoby, która skierowała się do niego ze skargą, na dalsze przekazanie informacji, poza tym nie miał kompetencji do zajmowania się przypadkami molestowania. W poniedziałek komisja zdecydowała się zaprosić nowych świadków w sprawie, w tym ministra obrony Harjita Sajjana oraz oficera, który po zasygnalizowaniu problemu miał otrzymywać telefoniczne groźby.

Sprawa ma wymiar polityczny, część problemów była sygnalizowana już podczas rządów liberałów i premiera Justina Trudeau, więc parlamentarzyści chcą się dowiedzieć, dlaczego sprawie nie nadano biegu. Jednak np. gen Vance był nominowany na stanowisko szefa sztabu podczas rządów konserwatystów, gdy ministrem obrony był Jason Kenney, obecny premier Alberty, a część dochodzenia komisji będzie dotyczyć także dokumentów sprzed zmiany rządu w 2015 r.

Zaledwie pod koniec października ub.r. kanadyjska armia opublikowała dokument w sprawie zmian, które – jak wówczas mówił gen. Vance – mają doprowadzić do "kulturowej zmiany", niezbędnej do właściwego funkcjonowania armii w długim terminie. W raporcie wskazuje się na wartości ważne dla wojska i etykę, Vance pisał wówczas w komentarzu, że "musimy tworzyć taki klimat w całej instytucji, gdzie niewłaściwe zachowania nie są minimalizowane, ignorowane czy usprawiedliwiane".

Również jesienią ub.r. kanadyjski urząd statystyczny opublikował badanie, które wskazywało że 68 proc. kadetów w obu kanadyjskich szkołach wojskowych było ofiarami molestowania lub było świadkami takich przypadków.

Wcześniej, w 2015 t. była sędzia Sądu Najwyższego Kanady Marie Deschamps zredagowała raport w sprawie molestowania seksualnego w armii, wskazując m.in. na brak możliwości składania raportów przez ofiary i rozliczania osób odpowiedzialnych.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
Roman
środa, 10 marca 2021, 12:09

Ale może też warto przypomnieć, że te "wyczyny" kanadyjskich oficerów jak najbardziej naganne i godne potępienia to i tak są nieporównywalne z tym czego dokonywał w w pierwszej dekadzie XXI wieku płk kanadyjskiego lotnictwa Russell Williams, uznawany w swoim czasie za jednego z najwybitniejszych kanadyjskich lotników, dowódca bazy RCAF w Trenton w Ontario, pilot samolotów którymi podróżowali m.in. premierzy Kanady, królowa Elżbieta II i inne osobistości. W rezultacie śledztwa i procesu sądowego został skazany na dożywocie za zabójstwa dwóch kobiet (w tym jednej podwładnej), wielokrotne gwałty i nadużycia seksualne wobec podwładnych kobiet (sąd doliczył się skrupulatnie aż 82 takich przypadków). Na podstawie historii Russella Williamsa powstał w Kanadzie bardzo głośny film pt Oficer i morderca. Jak jednak widać w kanadyjskich siłach zbrojnych w dalszym ciągu odkrywane są paskudne sprawki wielu wyższych oficerów

niedziela, 14 marca 2021, 17:19

O ile wiem to wojsko zawsze latało za babami. W końcu nie ich wina, że obecnie mają baby nawet w koszarach.

rED
środa, 10 marca 2021, 12:04

Pewnie już wcześniej była brana pod uwagę ale bali się Trumpa?

Tweets Defence24