Geopolityka

Waszyngton poprze Ukrainę „w obliczu trwającej agresji Rosji”

Fot. Departament Stanu USA/Flickr
Fot. Departament Stanu USA/Flickr

Sekretarz stanu USA Antony Blinken podczas rozmowy telefonicznej z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułebą w środę potwierdził poparcie Waszyngtonu dla integralności terytorialnej Ukrainy „w obliczu trwającej agresji Rosji” – podał w komunikacie Departament Stanu.

Blinken „wyraził zaniepokojenie stanem bezpieczeństwa we wschodniej Ukrainie i złożył kondolencje z powodu niedawnej utraty czterech ukraińskich żołnierzy” – napisano w komunikacie.

Szef amerykańskiej dyplomacji nawiązał w ten sposób do zeszłotygodniowej wiadomości Sztabu Operacji Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy, który poinformował o śmierci czterech ukraińskich żołnierzy w ostrzale w Donbasie na wschodzie Ukrainy. To najwyższa dzienna liczba zgonów od czasu zawarcia porozumienia o zawieszeniu broni w lipcu ubiegłego roku.

Szef sztabu generalnego sił zbrojnych Ukrainy generał Rusłan Chomczak powiedział we wtorek, że Rosja zwiększa liczebność swych wojsk przy granicy z Ukrainą. „Stwarza to zagrożenie dla militarnego bezpieczeństwa państwa” – ocenił generał.

Natomiast były szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin powiedział, że eskalacja konfliktu w Donbasie na wschodzie Ukrainy potrzebna jest prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi do „targowania się” z nową administracją USA. Dodał, że zaostrzenie konfliktu jest świadome i Putin chce na tym skorzystać.

Powiedział w telewizji Dom, którą uruchomiono z myślą o mieszkańcach terenów niebędących pod kontrolą Kijowa, że Putina nie interesują mieszkańcy tych terytoriów.

Reklama
Reklama

„Przysłano mi z Ługańska ogłoszenie, które wisiało na klatce schodowej, w którym napisano, że obywatele zarejestrowani na terytorium Ukrainy, czyli mają na myśli terytorium przez nas kontrolowane, uważani są w Ługańsku za obcokrajowców. Trwa taka pełzająca aneksja, która dla Rosji jest grą, a tych, którzy są w Donbasie, będzie kosztować bardzo dużo” – oświadczył Klimkin.

Według Ołeksija Arestowycza, doradcy ukraińskiej delegacji w trójstronnej grupie kontaktowej ds. uregulowania konfliktu w Donbasie, Rosja „będzie atakować Ukrainę co najmniej przez najbliższych 10 lat”. Arestowycz stwierdził w telewizji Ukraina 24, że Moskwa będzie wykorzystywać siłę militarną, dyplomatyczną, informacyjną i gospodarczą.

Trwające od 2014 roku walki między siłami ukraińskimi a wspieranymi przez Rosję rebeliantami na wschodzie Ukrainy pochłonęły – jak się ocenia – ponad 13 tys. ofiar śmiertelnych.

26 marca w ostrzale w Donbasie zginęło czterech ukraińskich żołnierzy. To największe jednorazowe straty od początku rozejmu, który wszedł w życie pod koniec lipca ubiegłego roku.

Źródło:
PAP

Komentarze