Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Polskie MiG-29 nie dla Ukrainy. Kto w Europie może je chcieć?

Fot. KGG1951/Wikimedia/CC BY-SA 4.0
Fot. KGG1951/Wikimedia/CC BY-SA 4.0

„W Europie istnieje duże zainteresowanie polskimi myśliwcami MiG-29 i w ten czy inny sposób znajdą one swoje miejsce w europejskim systemie bezpieczeństwa” – powiedział Stanisław Wziątek, wiceminister obrony narodowej w radiu TOK FM. O jakie kraje może chodzić?

„Zainteresowanie nimi jest duże w Europie więc ja jestem przekonany, że te MiGi będą miały swoje miejsce w szeroko rozumianym systemie bezpieczeństwa Europy” – powiedział wiceminister w rozmowie z radiem TOK FM 8 lipca. Jednocześnie zadeklarował, że propozycja dla Ukrainy także nadal jest na stole i wyraził nadzieję, że uda się wymienić myśliwce na technologie dronowe.

Reklama

Zastanówmy się jednak nad tym, jakie inne europejskie państwa mogłyby być zainteresowane MiG-ami-29, tak żeby znalazły swoje miejsce w „europejskiej architekturze bezpieczeństwa”. Dużego wyboru nie ma. MiG-29 służy dzisiaj w dwóch państwach, które Polska mogłaby wziąć pod uwagę. Pierwszą jest sojusznicza Bułgaria, drugim bardziej kontrowersyjna Serbia.

Bułgarzy pomimo zakupu eskadry 16 F-16C/D Block 70, nadal eksploatują teoretycznie eskadrę MiG-ów-29. To typowa wersja dla sojuszników z demoludów, czyli 9.12. Na papierze samolotów tych Bułgarzy posiadają 12, w tym dwa dwumiejscowe. Realnie jednak sprawnych jest maksymalnie kilka sztuk. Bułgaria boryka się z utrzymaniem swoich MiG-ów w sprawności z uwagi na niemożność współpracy z rosyjskim producentem. To problem znany także w Polsce. W przeciwieństwie do Bułgarii jednak Polska ma bydgoskie zakłady WZL Nr 2, które wypracowały własne technologie i dostęp do części zamiennych. Z tego powodu bułgarskie MiG-i przechodziły jakiś czas temu prace serwisowe i remontowe w Polsce, co pozwoliło na ich utrzymanie w sprawności.

MiGi są potrzebne Sofii do czasu osiągnięcia gotowości operacyjnej dostarczanych właśnie F-16. A zatem potrzebne są jeszcze przez kilka lat. Dokładnie takimi resursami dysponują jeszcze polskie samoloty.

Drugim państwem jest Serbia. Państwo to zamówiło eskadrę 12 francuskich Rafale, jednak jak na razie eksploatuje eskadrę MiG-ów-29 (11 sztuk) oraz 17 bombowych J-22 Orao. Teoretycznie polskie MiG-i mogłyby ułatwić serbskim MiG-om doczekanie do czasu pojawienia się następcy. Ten kierunek jest jednak mało prawdopodobny z kilku względów. Po pierwsze, Serbowie współpracują z Rosją i Białorusią, mogą więc mieć wsparcie z tamtych producenckich kierunków. Po drugie, sprzedaż broni Serbii, która zachowuje się niejednoznacznie względem Rosji i nadal niekiedy z nią sympatyzuje, mogłaby wywołać spory na łonie NATO.

Trzecim europejskim krajem jest wreszcie sama Polska. Warszawa potrzebuje tych samolotów do czasu osiągnięcia wstępnej gotowości operacyjnej przynajmniej przez jedną eskadrę nowych samolotów (F-35 i FA-50), a najlepiej dwóch. Zgodnie z planem pierwsza eskadra F-35 uzyska status gotowości w 2027 roku. Przynajmniej do tego czasu MiG-i-29 są więc bardzo potrzebne. Szczególnie że mamy do nich kadry, infrastrukturę, uzbrojenie umożliwiające wykonywanie niektórych zadań i części zamienne.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować