- WIADOMOŚCI
Ostrzega Polskę i Europę. Były szef BBN: Przewaga jest po stronie Federacji Rosyjskiej
Autor. Staff Sgt. Robert Adams / Wikimedia Commons / Public Domain
W dniach 23–25 października, w Łodzi odbywały się XIII Igrzyska Wolności. Jednym z uczestników był Jacek Siewiera, były szef BBN. Wyraził on między innymi opinię o tym, że Rosja ma na Ukrainie przewagę technologiczną w powietrzu, a także wyjawił, dlaczego Ukraina za wszelką cenę nie chce oddać Rosji Donbasu. Ostrzegał również Polskę i Europę.
„Przewaga jest po stronie Federacji Rosyjskiej"
Jacek Siewiera, były szef BBN, był jednym z gości XIII Igrzysk Wolności w Łodzi. Wśród wielu poruszanych kwestii, Siewiera zwrócił uwagę na to, że Rosja ma dziś nad Ukrainą przewagę w powietrzu, co według jego oceny jest dość wyraźnie widoczne.
„Jeśli chodzi o domenę powietrzną i uderzenia z powietrza, to niewątpliwie przewaga jest po stronie Federacji Rosyjskiej. Silniki odrzutowe w Chinach i Rosji są produkowane w znacznie większej liczbie. Mało tego, pod względem technologicznym, zasięgu podzespołów oraz możliwości przenoszenia większych ładunków Rosjanie rzeczywiście dysponują większym potencjałem, przynajmniej na ten moment. Uzyskali przewagę technologiczną” – wyjaśniał były szef BBN, Jacek Siewiera.
Dlaczego Ukraina nie chce oddać Donbasu?
Były szef BBN zwrócił również uwagę na to, jak istotny dla rozmów o pokoju jest Donbas. Siewiera wskazał, że zarówno wysokie uprzemysłowienie regionu, jak i szereg bogactw naturalnych tam występujących, nie stanowią jedynych powodów, dla których Ukraina wzbrania się przed przekazaniem tego terytorium Rosjanom.
„Ukraińcy nie chcą oddać tego terenu nie tylko ze względów gospodarczych, ale przede wszystkim dlatego, że znajdują się tam umocnienia, które są w stanie powstrzymać Rosjan” – tłumaczył Jacek Siewiera.
Chodzi przede wszystkim o umocnienia w Słowiańsku i Kramatorsku, ale też w Drużkiwce i Konstantynówce, które tworzą „pas twierdz” rozciągający się na 50 kilometrów i fortyfikowany przez Ukrainę od 2014 roku.
Wśród Ukraińców panuje niebezzasadne przekonanie o tym, że utrata tych terenów mogłaby się wiązać w przyszłości z kolejną napaścią Rosji na Ukrainę, która tym razem byłaby o wiele trudniejsza do powstrzymania.
Europa pominięta w negocjacjach?
Jacek Siewiera wyraził również obawę o to, że strona europejska może zostać całkowicie pominięta podczas negocjacji pokojowych, którym patronować chcą Stany Zjednoczone. Co więcej, Rosja zaproponowała, żeby w negocjacjach udział wzięły Chiny, nie przewidując przy tym miejsca przy stole dla Europy.
Rezultat rozmów USA, Rosji i Chin najprawdopodobniej byłby niekorzystny nie tylko dla Europy, ale przede wszystkim dla samej Ukrainy. Na chwilę obecną jest jednak za wcześnie, by wyrokować w tej sprawie, jednak Jacek Siewiera stanowczo ostrzega Polskę przed ewentualnymi konsekwencjami:
„Jeśli my, jako Polacy, nie chcemy nigdy więcej stanąć w historii w sytuacji, w której bezpieczeństwo – jak w Jałcie – zostanie podzielone ponad naszymi głowami przez inne mocarstwa, to nie możemy dopuszczać do sytuacji, w której to samo będzie dotykać Ukrainy. Bo następni jesteśmy my” – mówił były szef BBN.



