Białoruś: prezydent rozmawia z opozycjonistami

11 października 2020, 09:37
1024px-Protest_actions_in_Minsk_(Belarus)_near_Stella,_August_16
Fot. Максим Шикунец, praca własna, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International, Wikimedia Commons
Reklama

Nie trzeba skupiać się tylko na konstytucji, na problem trzeba patrzeć szerzej - powiedział Alaksandr Łukaszenka na sobotnim spotkaniu w areszcie KGB z białoruskimi opozycjonistami. Nagranie ze spotkania opublikował w Telegramie kanał prezydenckiej służby prasowej Puł Pierwogo.

"Kraj żyje pod hasłem o dialogu. Pomyślałem, w związku z pretensjami waszych zwolenników, że najbardziej radykalne propozycje we wszystkich kwestiach... Nie trzeba skupiać się tylko na konstytucji... Połowa tutaj, z tego co wiem, to prawnicy i dobrze wiecie, że konstytucji na ulicy się nie napisze... Patrzę na to szerzej, próbuję przekonać nie tylko waszych zwolenników, ale też całe społeczeństwo o tym, że na problem trzeba patrzeć szerzej" - powiedział Łukaszenka na nagraniu ze spotkania.

Wcześniej kanał poinformował, że Łukaszenka przez cztery i pół godziny rozmawiał ze znajdującymi się w areszcie przedstawicielami Rady Koordynacyjnej i zjednoczonego sztabu. "Cel prezydenta to usłyszenie opinii wszystkich" - zaznaczono. Oznajmiono przy tym, że uczestnicy rozmowy wspólnie zdecydowali o utrzymaniu w tajemnicy treści rozmowy.

W sobotę odbyła się też pierwsza rozmowa Swiatłany Cichanouskiej z przebywającym od czterech miesięcy w areszcie mężem Siarhiejem. "Dzisiejsze wydarzenia to wynik naszego nacisku. Tym spotkaniem Łukaszenka potwierdził istnienie więźniów politycznych, których wcześniej nazywał kryminalistami. I jeśli chciał pokazać gotowość do dialogu, to powinien natychmiast uwolnić więźniów politycznych. Dialogu nie prowadzi się w więziennej celi" - oceniła Cichanouska. "Mówi o konstytucyjnej reformie, ale robi to tylko, żeby osłabić nasz protest. Będziemy nadal stanowczo obstawać przy swoim i pokojowo walczyć o nowe wybory" - oświadczyła.

Członek opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Paweł Łatuszka, komentując w serwisie Telegram spotkanie, zaapelował, by "nie wierzyć w ani jedno słowo i działanie Łukaszenki". "Posadził za stołem negocjacji więźniów politycznych, których jeszcze wczoraj oskarżał o przestępstwa gospodarcze. To wydarzenie oficjalnie potwierdza nie tylko fakt istnienia więźniów politycznych na Białorusi, ale też to, że białoruskie protesty działają. Działają i tworzą dla władz poważne trudności" - oznajmił. "Łatwo jest przeprowadzać okrągły stół z ludźmi, którzy są zakładnikami" - dodał.

Według Łatuszki "Łukaszenka był zmuszony, by usiąść za stołem negocjacyjnym z ludźmi, których sam wsadził za kraty". "W jego państwie wszystko trzeszczy w szwach: gospodarka się wali, system bankowy też, rozpada się wojskowe wsparcie, zagraniczna polityka poniosła fiasko, nastąpiła pełna izolacja" - podkreślił. "Legalnie wybrany prezydent nie potrzebuje spotkań w areszcie, by podejmować decyzje" - wskazał.

Przy stole znajdowało się, oprócz Łukaszenki, co najmniej 12 osób - pisze niezależny portal TUT.by, powołując się na zdjęcie ze spotkania. Był tam m.in. niedoszły kandydat w wyborach prezydenckich na Białorusi Wiktar Babaryka i jego syn Eduard, prawniczka, członkini Rady Koordynacyjnej Lilija Ułasawa, biznesmen Juryj Waskrasienski, politolog i technolog polityczny Wital Szklarau. Na zdjęciu widać też prawnika Ilję Saleja - podaje Radio Swaboda.

Adwokat Babaryki Alaksandr Pylczenka powiedział portalowi RBK, że nie wiedział o planowanym spotkaniu z Łukaszenką. Dodał, że widział Babarykę w piątek. Również adwokat Szklaraua przekazał TUT.by, że w piątek odwiedzał politologa w areszcie i nie było żadnych informacji o planowanym spotkaniu.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
*Niezalezny obserwator*
poniedziałek, 12 października 2020, 14:33

Scenariusz najbardziej racjonalny: Łukaszenka będzie stopniowo i powoli zmuszany do podzielenia się władzą z nową opozycją. Opozycja nie będzie pro zachodnia ani pro rosyjska. Będą musieli zachować równowagę przez dłuższy czas. Będą musieli tak grać do momentu aż Kreml straci opcję militarną. Podobny scenariusz jak to było w Polsce.

bob
niedziela, 11 października 2020, 20:20

Patrząc na te demonstrację , jeżeli ktoś przeżył już wiele , wiele wiosen życia można zastanowić się gdzie ci wszyscy ludzie którzy codziennie niby demonstrują pracują? Czyli rozumiem ,że wygląda to tak wstają rano o świcie zasuwają do pracy potem po 8 godz tyrania ( większość ludzi zasuwa od świtu do zmroku) robią obiad i zajmują się domem i dziećmi, a potem mają jeszcze tyle siły i energii aby brać udział w wielogodzinnych demonstracjach...To kto w końcu płaci tym ludziom aby zawodowo manifestowali do czasu aż wygra akurat nasz kandydat opozycyjny bo wtedy dopiero wybory nie będą sfałszowane... Za komuny też ludzie demonstrowali, ale wtedy nikt nie był zadłużony po uszy w każdym demokratycznym banku... Jak już kiedyś , Łukaszenka nie będzie prezydentem, a władzę przejmą pseudodemokraci to z takimi demonstrantami banki,komornicy , lichwiarze ,specialiści od czyszczenia mieszkań, demokratycznie wybrani opozycjoniści rozprawią się znacznie sprawniej aniżeli jakiś tam reżim Łukaszenki... A i jeszcze jedno koronowirusa jakoś tam nie widać na tych demonstracjach...

Gość
niedziela, 11 października 2020, 19:36

Łukaszenka w mojej opinii jest skompromitowanym politykiem i nikt poważnie myślący o Białorusi nie będzie z nim rozmawiał.

Keras
niedziela, 11 października 2020, 17:48

Tak wygląda białoruska demokracja. Prezydent samozwaniec rozmawia z opozycją w więzieniu. W Rosji opozycjonisci są częstowani herbatą z nowiczokiem.

razdwatri
niedziela, 11 października 2020, 16:27

Dni Łukaszenki są policzone . Pytanie tylko co dalej ? Czy Putinowi uda się go pokojowo zastąpić zaufanym namiestnikiem czy też potrzebne do tego będzie zajęcie militarne Białorusi , oczywiście w obronie przed wrażym NATO .

Raczej nie
poniedziałek, 12 października 2020, 09:56

Rosja już nigdzie się nie liczy nawet w Karabachu wszyscy uczestnicy przestali już na nią zwracać uwagę skończyła się kasa skończyły wpływy jak zawsze i wszędzie

Piotr ze Szwecji
niedziela, 11 października 2020, 13:07

Swiatłana Cichanouska jest demokratycznie wybranym prezydentem Białorusi, nic więc dziwnego, że kraje EU z wielką powagą zwracają się na demokratycznego reprezentanta Narodu Białorusi. Niestety, lecz hospodar Łukaszeka okazał się być takim prawdziwym rosyjskim bohatyr, którego zapamiętane dokonanie życiowe będzie: okradzenie bezbronnej kobiety. Zaprawdę Łukaszenka na cele propagandowe, aby utrzymać się przy władzy do następnych wyborów, potrzebuje wsparcia choć części opozycji. Pokazać społeczeństwu białoruskiemu, że jakiś dialog przez niego autentycznie jest prowadzony. Do następnych wyborów propagandą zapewnić stabilność wewnętrzną. Brutalnie zaś spacyfikować wszystkich, którzy się wyłamią spod propagandowego dialogu, domaganiem się powtórzenia wyborów. Nie trzeba być geniuszem, by przewidzieć, co ten dyktator planuje. Kwestią jest co inteligentni ludzie zrobią by pokrzyżować mu szyki i pomóc Narodowi Białorusi pozbyć się tej postkomunistycznej sitwy fałszującej wybory.

x
niedziela, 11 października 2020, 11:48

Cały problem jest w tym, że albo będzie chwiejny, kombinujący, kłamliwy Łukaszenka, albo jakiś prosowiecki słup. Innej opcji nie jestem niestety sobie wyobrazić.Fakt, że Łukaszenko działa sam bo popełnia dużo taktycznych i wizerunkowych błędów wskazuje na to, że nie ma poparcia w Putinie i ruscy dają mu się jeszcze bardziej pogrążać. Maja już pewnie jakiś plan podmiany Łukaszenki na swojego słupa.

Tweets Defence24