Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Dymisja ministra obrony. Afera w Estonii na 70 milionów euro

Flaga Estonii na tle panoramy miasta - zdjęcie poglądowe
Flaga Estonii na tle panoramy miasta - zdjęcie poglądowe
Autor. Envato

Estoński minister obrony Hanno Pevkur, podał się do dymisji po tym, jak kontrola estońskiego odpowiednika NIK wykryła nieprawidłowości na kwotę aż 70 milionów euro. Sprawa dotyczy zamówienia wadliwej amunicji artyleryjskiej dla Ukrainy.

Estoński minister podał się do dymisji

Jak podaje Kyiv Independent, 2 września estoński minister obrony, Hanno Pevkur, podał się do dymisji. To pokłosie nieprawidłowości wykrytych przez Krajową Izbę Kontroli (estoński odpowiednik NIK) w związku z kontraktem podpisanym przez resort obrony jeszcze w 2024 roku.

Jak wynika z ustaleń Eesti Ekspress, w 2024 roku Estonia zawarła umowę z zarejestrowaną we Włoszech Datasel S.R.L., należącą do indyjskiej firmy Neco Defense Munitions. Kontrakt opiewał na kwotę 70 milionów euro, a pieniądze na jego pokrycie pochodziły z unijnego Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju.

Reklama

Opóźnione dostawy wadliwej amunicji

W ramach rzeczonego kontraktu, Estonia miała nabyć amunicję artyleryjską dla Ukrainy, która zmagała się wówczas z jej poważnymi niedoborami. Estońskie Centrum Inwestycji Obronnych (RKIK) przekazało część pieniędzy z góry, później mierząc się z poważnymi opóźnieniami w realizacji kontraktu. Według ERR News, Estonia przekazała aż 59-60 milionów euro z planowanych 70 milionów.

Pierwsza partia amunicji dotarła do Estonii dopiero w 2025 roku, jednak jak informuje dalej Eesti Ekspress, pociski były „bezużyteczne”. Jednym z najbardziej zaskakujących elementów afery jest fakt, że firma Datasel nigdy nie sprzedała żadnego pocisku artyleryjskiego, o czym estoński resort obrony miał być poinformowany.

Reklama

Jeżeli zaczynam budować dom i zatrudniam firmę, która nigdy wcześniej nie wybudowała żadnego domu, pojawia się uzasadniona wątpliwość, czy ten dom w ogóle zostanie ukończony” – komentował Elmar Vaher, aktualny dyrektor RKIK. Cała sprawa wyszła na jaw 28 sierpnia, kiedy to estońska Krajowa Izba Kontroli opublikowała alarmujący raport dotyczący wydatków państwa na obronność. Sprawą zajęła się już estońska prokuratura. Krajowa Izba Kontroli dodaje przy tym, że „istnieje ryzyko, że koszty w wysokości około 70 mln euro będą musiały zostać pokryte z estońskiego budżetu państwa kosztem innych zaplanowanych wydatków”.

„Lider musi mieć siłę i odwagę, by wziąć odpowiedzialność"

Minister obrony Hanno Pevkur powiedział, że nie miał wiedzy o nieprawidłowościach wynikających z podpisanego kontraktu. Uznał jednak swoją odpowiedzialność polityczną. „Lider musi mieć siłę i odwagę, by wziąć odpowiedzialność także wtedy, gdy nie jest to odpowiedzialność osobista, ale służy wyższemu celowi – ochronie państwa. Innymi słowy, choć minister nie liczy skarpet i nabojów ani nie prowadzi negocjacji kontraktowych, uwagi Krajowej Izby Kontroli dotyczące przede wszystkim działalności Sił Obronnych i RKIK rodzą pytanie o odpowiedzialność polityczną. Dlatego uważam za właściwe, by dziś wziąć polityczną odpowiedzialność za cały sektor obronny i w odpowiednim dla premiera momencie przekazać pałeczkę ministra obrony.” – pisał na swoim Facebooku były już minister.

Składając rezygnację, Hanno Pevkur stwierdził, że w jego mniemaniu resort pod jego kierownictwem dobrze przygotował Estonię do stawienia czoła potencjalnym wyzwaniom. Zaapelował także o kontynuowanie działań wspierających Ukrainę. „Estonia jest dziś chroniona lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Życzę sektorowi obronnemu siły i powodzenia, ponieważ Estończycy muszą mieć pewność co do wyposażenia i zasobów Sił Obronnych, a także nadal niezachwianie wspierać Ukrainę, ponieważ w ten sposób pomaga ona również zapewnić nasze bezpieczeństwo” – oznajmił Pevkur.

Reklama
Zobacz również

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować