Egipt bez bazy wojskowej w Sudanie Południowym

7 czerwca 2020, 11:09
170916-F-MI569-1193 (1)
Fot. Staff Sgt. Michael Battles, US CENTCOM

Nie będzie egipskich baz wojskowych w Sudanie Południowym, zapewniają obecnie tamtejsze władze. Starając się tym samym utrzymać dobre relacje dyplomatyczne zarówno z Egiptem, jak i Etiopią w dobie narastającego kryzysu wokół potencjalnej budowy przez stronę etiopską wielkiej zapory na rzece Nil.

Jak podkreśliło południowosudańskie ministerstwo spraw zagranicznych nie osiągnięto żadnych porozumień z Egiptem w zakresie stacjonowania na terytorium kraju obcych wojsk. Co więcej, dyplomaci południowosudańscy, przebywający w Addis Abebie podkreślili, że ich państwo nie stanie się przyczółkiem do prowadzenia jakichkolwiek działań militarnych wymierzonych w Etiopię.

Według wcześniejszych i obecnie zdementowanych doniesień medialnych, egipskie wojsko miało uzyskać dostęp do południowosudańskiej infrastruktury w miejscowości Pagak i tam dokonać rozbudowy instalacji militarnych. Przypuszczano, że na terytorium Południowego Sudanu miało pojawić się ok. 250 egipskich żołnierzy. Przy czym nie sama liczba wojskowych, ale ich ulokowanie było kluczowe. Albowiem dla władz w Kairze, oznaczałoby to uzyskanie bazy w bliskiej odległości od terytorium Etiopii. Szczególnie, że egipscy politycy zaznaczali w przeszłości, że są w stanie użyć wszelkich narzędzi do przeciwstawienia się negatywnym skutkom przejęcia kontroli nad wodami Nilu przez Etiopię.

Zachowanie neutralności w narastającym napięciu na linii Egipt-Etiopia przez Sudan Południowy wynika m.in. z faktu, iż oba wspomniane kraje wspierają obecny proces pokojowy w tym państwie. Tym samy, dla władz w Dżubie istotnym pozostaje utrzymanie dalszej pomocy ze strony zarówno Egiptu, jak i Etiopii. Jednakże, jest to o tyle coraz trudniejsze, gdyż Etiopia zamierza zgodnie z planami realizować swoją olbrzymią inwestycję infrastrukturalną, związaną z budową tamy na Nilu (tzw. GERD w rejonie Guba) – mają być potencjalnie największą tego rodzaju budowlą w Afryce.

Zaś strona egipska postrzega tego rodzaju zmiany w systemie rzecznym w tym rejonie świata za bezpośrednie wyzwanie dla bezpieczeństwa państwa. Przede wszystkim z racji możliwości ograniczenia zapasów wody z Nilu, od których obecnie jest zależny Egipt. Tym samym, Egipt wywiera presję na Etiopię, a w orbicie dwóch rywali do kontroli nad wodami Nilu znajdują się inne państwa, w tym oba państwa sudańskie. W celu uniknięcia konfliktu, w cały spór włączyły się również w ostatnim czasie Stany Zjednoczone. Jednakże, począwszy od początku 2020 r. panuje niejako impas, a strona etiopska nie zmierza spowolnić swoich działań.

JR

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
Niuniu
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 14:39

Tama w górnym biegu rzeki zawsze ma wpływ na to co się dzieje z tą rzeką poniżej tamy. A Nil to główna zyciodajna arteria wodna Egiptu. Cała produkcja żywności skoncentrowana jest wokół tej rzeki. Brak okresowy wody w niej to klęska dla całej gospodarki żywnościowej jednego z najludniejszych państw świata. Powstanie zapory wodnej i wielkiego zbiornika wodnego na Nilu poza granicami Egiptu jest dla egipcjan nie do zaakceptowania. I jest to niewątpliwie potencjalne żródło pierwszej wojny we współczesnym świecie o dostęp do słodkiej wody. Egipt jest regionalnym mocarstwem militarnym. Ma najliczniejszą i zapewne najsilniejszą w Afrycę armię. I zapewne nie zawach się jej użyć jeśli uzna za realne zagrożenie podstaw swego bytu czyli dopływ na wód do dolnego biegu Nilu. A ma po temu stosowne środki.

Karol
niedziela, 7 czerwca 2020, 21:04

GERD to nie jest potencjalny projekt, tylko projekt realizowany w praktyce. Problemem jest zmniejszenie przepływu Nilu poniżej zapory w okresie napełniania zbiornika.

Roman
niedziela, 7 czerwca 2020, 18:34

Trzeba tu jednak jednoznacznie podkreślić, że konflikt dotyczący tamy i powstającego tam olbrzymiego jeziora zaporowego dotyczy Nilu Błękitnego. Sudan Południowy jest państwem, które nie ma jakiejkolwiek styczności z wodami Nilu Błękitnego. Przez Sudan Południowy przepływa bowiem Nil Górski i dalej Nil Biały, który dopiero w okolicach Chartumu i Omdurmanu na terenie środkowego Sudanu łączy się z Nilem Błękitnym. Ewentualna baza wojsk egipskich w Sudanie Południowym, gdyby rzeczywiście powstała miałaby znaczenie raczej symboliczne. Dostęp do niej Egipt miałby tylko drogą lotniczą i to tylko przy zgodzie władz Sudanu na przelot samolotów egipskich nad swoim terytorium, a z tym może być różnie lub okrężną drogą przelatując nad terytorium Czadu i Republiki Środkowo-Afrykańskiej aby dostać się do Południowego Sudanu, który zdaje sobie sprawę, że jego naturalnym sojusznikiem w tamtym rejonie może być tylko Etiopia, a nie odległy Egipt. Wydaje się więc, że pomysły Egiptu aby wykorzystać w jakiś sposób tereny Południowego Sudanu dla oddziaływania na Etiopię są mrzonkami.

Kapustin
niedziela, 7 czerwca 2020, 18:04

Najwieksza klęską ekologiczną byla Budowa tamy na Nilu w Asuanie przez RUSKICH tama na błękitnym Nilu napędzi hydroelektrownie i żadnych szkód nie będzie dla Sudanu i Egiptu

Zecik
niedziela, 7 czerwca 2020, 14:36

Co raz bardziej widać, że nie ropa, złoto tylko woda będzie przyczyną natępnych wojen.

Tweets Defence24