Armie Świata: Siły Obrony Węgier [Defence24 TV]

29 stycznia 2021, 09:28

Kolejna część cyklu "Armie Świata" poświęcona jest Siłom Obrony Węgier. Obecnie ich zdolności są mocno ograniczone, zarówno pod względem liczebności, jak i stopnia nowoczesności posiadanego sprzętu. Jednakże, w ostatnich latach władze Węgier rozpoczęły zakrojony na szeroką skalę, dynamiczny program modernizacji armii, który może doprowadzić do skokowego zwiększenia jej potencjału w ciągu kilku lat.

Węgry zakładają, że najpóźniej do 2026 roku osiągną udział wydatków obronnych na poziomie 2 proc. PKB (możliwe, że ten wskaźnik zostanie uzyskany już wcześniej, w 2023 roku). Tempo wzmacniania zdolności obronnych jest dynamiczne, bo w 2015 roku nakłady na obronę wynosiły mniej niż 1 proc. PKB, w 2019 - 1,22 proc. PKB a w 2021 są szacowane na 1,66 proc. PKB.

image
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl 

To pozwala na zwiększanie liczebności armii, równolegle z jej modernizacją. Trzon węgierskich sił zbrojnych stanowią wojska lądowe, zgrupowane wokół dwóch brygad zmotoryzowanych i brygady sił specjalnych, wraz z jednostkami wsparcia. Dziś ich wyposażenie stanowi głównie sprzęt posowiecki, ale poczynione w ostatnich latach zakupy czołgów Leopard 2A7HU (pierwsze, "pomostowe" Leopardy 2A4 już dostarczono), haubic PzH 2000 i bwp Lynx pozwolą na przezbrojenie co najmniej znacznej części tych jednostek.

image
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl.

Modernizowana jest również intensywnie broń strzelecka i indywidualne wyposażenie żołnierzy. Innym priorytetem jest obrona powietrzna. Zestawy przeciwlotnicze Mistral zostały ulepszone, a w ubiegłym roku zakupiono system NASAMS, który zastąpi posowieckie systemy Kub.

image
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl

Dopełnieniem węgierskiego procesu modernizacji są zakupy statków powietrznych: śmigłowców Airbus Helicopters H145M (20 sztuk, w tym w wersji uzbrojonej) i H225M Caracal, a także brazylijskich samolotów transportowych Embraer C-390.

Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl

Warto zauważyć, że Węgry znaczną część, a być może nawet większość zakupów uzbrojenia dokonują w zachodniej Europie (śmigłowce, broń pancerna). Nie oznacza to jednak, że jest to jedyny kierunek, bo broń strzelecką pozyskano w Czechach, uzbrojeniem systemu OPL krótkiego zasięgu są amerykańskie pociski AMRAAM i AMRAAM-ER, a samoloty transportowe zakupiono w Ameryce Południowej.

image
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl

 

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Zoomer
piątek, 19 lutego 2021, 02:28

Nic o zakupach w Rosji Putina? Jakieś helikoptery?...

Piotr ze Szwecji
piątek, 29 stycznia 2021, 17:44

Niefortunna sytuacja jak na Słowacji i w Czechach. Pozostałe kraje V4 posiadają razem potencjał odpowiadający potencjałowi Polski. Sojusz V4 podwoił by potencjał Polski. Acz potencjał potencjałem, a zasoby co innego. Każdy z tych krajów winien wystawić odpowiednią ilość brygad WOT. Do tego powinien wystawić po 4 dywizje wojsk lądowych i wzmocnić swoją obronę powietrzną. To nie są wielkie ilości wojska. Połowa ich dywizji w każdym z tych krajów może być na czas pokoju w 90% zwinięta w rezerwę. Czechy i Słowacja powinny oprócz 3 dywizji zmechanizowanych posiadać 1 dywizję piechoty górskiej. Węgry najwyraźniej najlepiej pasują ze swoją brygadą wojsk specjalnych do stworzenia sobie dywizji kawalerii powietrznej. Piechota Górska i Kawaleria Powietrzna będą potrzebować w krajach V4 także pewnej ilości śmigłowców uderzeniowych. Dobrze byłoby mieć lokalny sojusz wojskowy V4. To by uprościło współpracę naszych zbrojeniówek, czy harmonizację wspólnych zakupów sprzętu, co przekłada się na niższą cenę i w ramach offsetu transfer nowych technologii do naszych przemysłów narodowych. Niestety element przemysłowy rozwoju gospodarczego z jakiegoś powodu nie jest ważny dla polskiego rządu i dyplomaci MSZ biegają za egzotycznymi sojusznikami jak Turcja czy Szwecja (problemy kadrowe? cudzoziemscy lobbyści?). Kraje V4 już mają umowę harmonizującą zakupy amunicji. Szkoda, że się tego fundamentu nie rozbudowuje. Regionalny sojusz oparty o silny komponent terytorialny z odpowiednią siłą wojsk operacyjnych zapewniłby niepodległość krajów V4 bez potrzeby dalszych gwarancji z dalekich stron. Także taki sojusz to fundament możliwego bezpośredniego sojuszu krajów V4 z USA. Może przydałaby się do tej układanki też Chorwacja (sąsiad Węgier) z powodu jej dostępu do Adriatyku?

Piotr ze Szwecji
sobota, 30 stycznia 2021, 16:32

Pakt Militarny V4. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Polska 12 dywizji (w tym 1 piechoty morskiej, 1 piechoty górskiej, 1 powietrzno-desantowa i 1 kawalerii powietrznej). Czechy 4 dywizje (w tym jedna piechoty górskiej) i Słowacja to samo. Węgry 4 dywizje (w tym 1 kawalerii powietrznej). W sumie 24 dywizji, każda dywizja po 10-12 tys żołnierzy czyli około coś ponad 240-268 tys żołnierzy. Z tego po 1-2 dywizje na Węgrzech, Czechach i Słowacji zwinięte w 90% w rezerwie, a w Polsce 4 dywizje zwinięte w 90% w rezerwie. Dywizje niewyszczególnione winny być dywizjami pancerno-zmechanizowanymi lub zmotoryzowanymi. Głównie siły lądowe z wyjątkiem 1 polskiej dywizji piechoty morskiej. ---------- Rozwinięciu tej siły zbrojnej winno towarzyszyć rozbudowanie potencjału przemysłowego krajów V4. Do polityków krajów V4 musi w końcu dotrzeć, że masy niewyszkolonych wojskowo i przymusowo wziętych w poborze cywilów nie będą niszczyć masowo czołgów wroga koktajlami Mołotowa zrobionymi z kartofli pozyskanych z lokalnych przemysłów rolniczo-turystycznych. To nie te czasy. To nie ta technika. Dowożenie zaś przeszkolonych rezerwistów na linię frontu też może się nie udać jak pokazuje użycie dronów w Karabachu. Szczególnie nieodpowiedzialna polityka obronna Czech stawiająca na stworzeniu malusieńkiej armii ekspedycyjnej winna budzić trwogę w Słowacji, Polsce, Węgrzech, a nawet w samych Czechach niepomnych co już raz w ich Sudetach się wydarzyło, a historia lubi się powtarzać. Polscy politycy ignorują rozwój przemysłu lub zapewnienia finansowania WP na odpowiednim poziomie (4% PKB). To budzi trwogę. 5 lat mija. Od przegranej w 3 dni w 2015, jak teraz czytałem artykuł w Interii o ćwiczeniach z 2020, dzięki zakupom nowoczesnej broni, ma być przegrana w 5 dni. Po obejrzeniu filmów na YouTube z ćwiczeń Anakonda 2020, nie mam wątpliwości, że to jest wynik szkolenia w przestarzałych sowieckich taktykach naszych generałów i sztabowców. Wojska nie nasyconego dronami czy plot i bez rozwiniętych dodatkowych dywizyjnych komponentów. Wynik braku śmigłowców szturmowych (4 dywizje mamy + 25 BKP) do szybkiego niszczenia sił pancernych wroga z powietrza. Wynik stawiania na mobilność w miejsce odporności na rażenie. Wynik sprzętu, który można opisać w znacznej swojej ilości jako modyfikowany-muzealny. ---------- Według mnie naprawa winna iść tak: sojusz V4, inwestycje krajów V4 w przemysł (także cywilny) i modernizacja i zwiększenie wojska. Zakupy FMS winny trafić na czerwoną kartę spalonego ministrów MON krajów V4. Projekt Kryl bez udziału Słowaków i Czechów jest przykładem złych rządów, złej dyplomacji i złej woli politycznej w budowanie silnej Polski, Polski lidera przemysłowego i wojskowego swojego własnego regionu w Centralnej Europie. Kryl bez współpracy z Czechami i Słowakami skończy równie marnie jak Rosomak. Nikt go na świecie poza WP nie kupi, co będzie czyniło konstrukcję droższą, unikalną i z większymi problemami w razie wojny w pozyskaniu do nich części zamiennych. A tak, kto wie, być może i Węgry by pozyskały te polsko-czesko-słowackie Kryle dla swojej drugiej brygady zmotoryzowanej, która nie ma żadnej własnej brygadowej artylerii dziś. Szczególnie, jeśli kraje V4 rozwiną swoje armie do rozmiarów sugerowanych przeze mnie, to sprzęt produkowany w krajach V4 w ramach sojuszu V4 może stać się szczególnie atrakcyjny w pozyskaniu i w użyciu w krajach V4. Tylko trzeba do tego sojuszu V4 wpierw! My zaś w ramach V4 mamy jeno umowę o wspólnych zakupach amunicji. Niestety.

Ginawa
poniedziałek, 1 lutego 2021, 04:28

Najpierw scagna bym Piotera ze Szwecji do Polski.

reht
piątek, 29 stycznia 2021, 10:46

jak na 10-milionowy kraj to siły te są ŻADNE. Jedynym sensownym posunięciem dla tak małych krajów jest tworzenie kolektywnej obrony w oparciu o brygady międzynarodowe z możliwością ich szybkiego przerzucania w rejony zapalne w ramach całego tzw. 'trójmorza'. W myśl zasady - jeden za wszystkich - wszyscy za jednego. Każdy kraj z osobna skazany jest na pożarcie w przypadku konfliktu z armią o potencjale Rosji. Razem - można się długo i skutecznie bronić.

Ginawa
poniedziałek, 1 lutego 2021, 04:29

Trojmorze nie istnieje poza fantazja. Za to Wegry sa w NATO i UE,

poniedziałek, 8 lutego 2021, 11:14

I co z tego ze sa w NATO. My też jesteśmy a w razie W nikt sie na zachodzie nie ruszy. Sytuacja ident jak w 39tym. Trawestujac babcię Pawlakową: sojusz sojuszem a granat w kieszeni trzeba mieć

Tweets Defence24