Armie Świata: Marynarka Wojenna Francji [Defence24 TV]

11 grudnia 2020, 08:15

Francuska marynarka wojenna uważana jest za najlepiej wyszkoloną, wyposażoną i najaktywniej działającą w Europie. Jest to możliwe przede wszystkim dzięki wsparciu własnego ministerstwa obrony.

Reklama

W Francji jakoś nikogo nie dziwi, że francuska minister obrony Florence Parly regularnie odwiedza stocznie z produkcją wojskową oraz bazy morskie należące do Marine nationale. Tylko w poprzednim miesiącu, pomimo nawału pracy i epidemii koronawirusa, Parly była obecna:

  • zarówno 6 listopada w Tulonie - podczas przekazania marynarce wojennej atomowego okrętu uderzeniowego „Suffren”, typu Barracuda,
  • jak i 13 listopada w Lorient - przy wodowaniu ósmej i ostatniej zamówionej fregaty wielozadaniowej „Lorraine” typu FREMM.

Jest to wyraźny dowód na to, jak poważnie francuskie ministerstwo obrony traktuje swoją marynarkę wojenną oraz jakie ma w odniesieniu do niej ambitne plany. Zgodnie z nimi Marine nationale ma być nie tylko przygotowana na odparcie ewentualnego ataku przeciwnika, ale również na uczestniczenie w złożonych operacjach z sojusznikami z Unii Europejskiej i NATO oraz na współdziałanie z zewnętrznymi partnerami takimi jak np. Australia, czy Indie. Dotyczy to zresztą działań zarówno na i pod powierzchnią morza, jak i w przestrzeni powietrznej, kosmicznej i cybernetycznej.

image
Grafika: K. Głowacka / Defence24.pl

By taka wszechstronność była możliwa francuska marynarki wojennej jest nieustannie modernizowana, w taki sposób, aby poszczególne programy się zazębiały. Dając marynarzom nowoczesne systemy do wykonywania zadań a przemysłowi i instytutom naukowym środki na utrzymanie się i dalsze prace.

Modernizacja francuskich sił morskich może pozytywnie zaskakiwać konsekwencją działań oraz rozmachem – widocznym pomimo współczesnych ograniczeń budżetowych. Składa się na to wiele czynników, w tym również to, że zadania dla Marine Nationale zostały zdefiniowane już w białej księdze do spraw obronności z 1994 r. Dokument ten, opracowany po przemianach, jakie nastąpiły w 1989 roku,  do dzisiaj stanowi punkt odniesienia w realizacji zadań,  bez względu na opcję polityczną rządzącą w danym momencie we Francji. Gwarantuje to ciągłość rozwoju armii i pewność zamówień dla przemysłu obronnego.

Jeżeli więc 25 lat temu uznano, że francuskie siły zbrojne powinny być przygotowane: nie tylko do obrony żywotnych interesów Francji, ale również interesów obszaru europejskiego oraz obrony pokoju i prawa międzynarodowego na świecie, to jest to do dzisiaj uwzględniane:

  • w programie modernizacji marynarki wojennej,
  • w programie szkolenia wojsk,
  • jak również w realizowanych na co dzień misjach wojskowych.

Francuskiej marynarce wojennej niewątpliwie pomaga również, że jest to formacja pełniąca ważną, o ile nie najważniejszą rolę w realizowaniu czterech głównych zadań stawianych przed francuskimi siłami zbrojnymi. A są nimi:

  • odstraszanie, które jest podstawowym elementem strategii obronnej Francji. Odpowiada za nie przede wszystkim marynarka wojenna - w postaci strategicznych sił oceanicznych i okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi
  • zapobieganie, którego celem jest uniknięcie rozwoju sytuacji kryzysowych lub konfliktowych i które w dużej mierze polega na stałej obecności okrętów na morzu;
  • projekcja siły, niezbędna dla nadania wiarygodności strategii prewencyjnej, która jest dziś priorytetową funkcją konwencjonalnych sił okrętowych;
  • ochrona terytorium i ludności.

W realizacji tego rodzaju zadań Francja ma pełną autonomię samodzielnie opracowując zarówno platformy, jak i większość niezbędnego dla nich uzbrojenia – w tym jako jedyna w Europie poza Rosją - produkując międzykontynentalne rakiety balistyczne z głowicami jądrowymi oraz rakiety manewrujące.

image
Fot. K. Głowacka / Defence24.pl

Nie oznacza to oczywiście pełnej dowolności w realizacji planu zakupów i francuska marynarka wojenna musiała również podporządkować się ograniczeniom budżetowym. Dotknęło to nawet najważniejszego elementu sił odstraszania – atomowych okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi. I o ile jeszcze w 1995 roku Francja miała sześć takich jednostek typu Le Redoutable, co pozwalało na stałe przebywanie w morzu trzech z nich, to obecnie są już tylko cztery boomery typu Le Triomphant, z których dwa są permanentnie na misjach. Pod tą liczbę będzie także podporządkowany program budowy nowej generacji okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi, który już się zresztą we Francji rozpoczął.

Jak na razie nie ma również szans, by ponownie wrócić do liczby dwóch aktywnych lotniskowców. Świadczy o tym chociażby rozpoczęty w tym roku  program budowy następcy dla „Charles de Gaulle” (również o napędzie atomowym). Ustalony tymczasowy harmonogram wyraźnie wskazuje bowiem, że jego budowa zacznie się nie wcześniej niż w latach 2025 – 2030, a zakończy około 2036 roku. Nie będzie więc on wprowadzony pod koniec służby obecnie wykorzystywanego lotniskowca.

Pomimo tych ograniczeń finansowych nie ma jednak żadnych obaw, by w jakiejkolwiek domenie francuskich sił morskich nastąpił zastój, a jakiś rodzaj okrętów przestał mieć zdolność do realizacji stawianych mu zdań. Francuzi doskonale bowiem pamiętają, że okręt należący do marynarki wojennej jest częścią terytorium państwa, pod którego banderą pływa. Dlatego dbają, by ich jednostki pływające były wizytówką zarówno Francji, jak i francuskiego przemysłu zbrojeniowego i w sposób konsekwentny, bez przerwy, wprowadzają nowe okręty.

image
Francja zamierza wprowadzić w sumie osiem fregat typu FREMM: sześć w wersji ZOP i dwie w wersji przeciwlotniczej. Fot. M.Dura

Jeżeli kończy się więc program budowy ośmiu fregat typu FREMM, to automatycznie rozpoczęto budowę pięciu średnich fregat FDI (frégates de défense et d’intervention) znanych również pod eksportową nazwą Belh@rra. Co ważne, pierwszy z tej nowej generacji okrętów ma zostać przekazany do Marine nationale już w 2023 r. I nie ma tu znaczenia, że FREMM-y są dużymi okrętami uderzeniowymi o wyporności około 6000 ton, a FDI będą mniejsze o wyporności 4400 ton. Nowe fregaty będą bowiem również silnie uzbrojone i dodatkowo będą szczególnie przygotowane do działań interwencyjnych – charakterystycznych dla czasów pokoju.

Ważne jest również zupełnie nowe podejście do samej konstrukcji okrętu, jego projektowania i budowania. Nie bez powodu Belh@rry określane są jako „cyfrowe fregaty”. Zastosowane w nich rozwiązania konstrukcyjne pozwalają bowiem na ciągłe dostosowywanie się do zmian w technologii i wymaganiach operacyjnych, a także przetwarzanie coraz większej liczby danych, pozwalając tym samym na stawienie czoła zarówno obecnym, jak i przyszłym zagrożeniom.

Równolegle z okrętami bojowymi trwa także proces modernizacji okrętowych sił patrolowych i pomocniczych. I ten proces jest ściśle nadzorowany przez francuskie ministerstwo obrony. Świadczy o tym obecność minister Parly 18 maja 2020 roku w Saint-Malo na uroczystości położenia stępki pod pierwszy z sześciu zamówionych, zamorskich okrętów patrolowych POM (patrouilleurs outre-mer), które mają wzmocnić siły Marine nationale w Nowej Kaledonii, Reunion i Polinezji. Będą to jednostki o długości około 80 m i wyporności 1300 ton.

image
Dzięki nowemu programowi budowy dziesięciu oceanicznych okrętów patrolowych będzie można zastąpić m.in. wysłużone, francuskie korwety Aviso A 69. Fot. M.Dura

Uruchomiony został również program budowy dziesięciu oceanicznych okrętów patrolowych po podpisaniu kontraktu 23 października 2020 roku z koncernem Naval Group. W ich produkcję od 2022 roku mają być zaangażowane stocznie w Breście, Cherbourgu, Boulogne i Saint-Malo. Powstaną w ten sposób okręty o długości 90 m i wyporności około 2000 ton, które zastąpią obecnie wykorzystywane korwety Aviso A 69 i trzy okręty patrolowe służb publicznych z Cherbourga.

Minister Parly była także 18 maja br. w stoczni w Saint-Nazaire uczestnicząc w uroczystości cięcia blach okrętu „Jacques-Chevallier”. Jest to pierwszy z czterech zamówionych tankowców zaopatrzeniowych sił typu BRF (bâtiments ravitailleurs de forces) o wyporności pełnej około 31000 ton, który ma zostać dostarczony do Marine nationale już w 2022 roku.

image
Cztery już budowane tankowce zaopatrzeniowe sił typu BRF (bâtiments ravitailleurs de forces) o wyporności pełnej około 31000 ton mają zastąpić przestarzałe już konstrukcyjnie okręty typu Durance. Fot. M.Dura

Kolejną inicjatywą osobiście uruchomioną przez francuską minister obrony 27 października 2020 roku jest nowy program „przyszłościowy system zwalczania min” SLAM-F (Système de lutte anti-mines futur). Ma on pozwolić marynarzom na prowadzenie operacji przeciwminowych bez wchodzenia do strefy zagrożenia tylko poprzez wykorzystanie zdalnie sterowanych dronów podwodnych i nawodnych.

Efektem tych prac, zgodnie z programem modernizacji francuskich sił zbrojnych na lata 2019-2025, ma być pozyskanie:

  • ośmiu systemów dronów przeciwminowych (z których cztery mają być dostarczone do 2024 r.),
  • od czterech do sześciu okrętów wojny minowej BGDM,
  • oraz pięciu nowej generacji okrętów-baz dla płetwonurków minerów dostarczonych do 2030 roku. 
image
W ramach już uruchomionego programu „przyszłościowy system zwalczania min” SLAM-F (Système de lutte anti-mines futur) francuskie niszczyciele min typu Eridan mają zostać zastąpione przez nowej generacji okręty działań przeciwminowych. Fot. M.Dura

Modernizując siły okrętowe Francuzi nie zapominają o lotnictwie morskim. Sygnałem tego może być chociażby decyzja o zakupie trzech nowych samolotów wczesnego ostrzegania Hawkeye dla lotniskowca „Charles-de-Gaulle”, które poza zwiększonymi możliwościami bojowymi mają być również zdolne do tankowania w powietrzu, a więc dłuższego prowadzenia operacji. Pierwszy taki samolot ma się pojawić już 2028 roku. Poważnym wzmocnieniem dla Marine Nationale będzie dodatkowo zakup systemów nadzoru morskiego Falcon 2000.

Te dalekosiężne i dobrze finansowo zabezpieczone plany wcale nie oznaczają, że francuska marynarka nie boryka się z problemami. We Francji są np. trudności z naborem chętnych do służby, a więc również ukompletowaniem załóg, szczególnie przy silnej konkurencji sektora prywatnego. Próbuje się temu zaradzić organizując system dwuzałogowy, jak również wprowadzając różne zachęty finansowe.

image
Fot. K. Głowacka / Defence24.pl

Nie zmienia to jednak w żadnym przypadku faktu,  że francuska marynarka wojenna uważana jest za najlepiej wyszkoloną, wyposażoną i najaktywniej działającą w Europie – również dzięki wsparciu własnego ministerstwa obrony.

Sytuacja ta może się zmienić dopiero, gdy Brytyjczycy wprowadzą do służby swój drugi lotniskowiec typu Queen Elizabeth.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
DaV
czwartek, 17 grudnia 2020, 15:40

1 lotniskowiec, który kiedyś trafi na remont modernizację i przez na 2 lata im "wypada". Gdy czytam o francuskich okrętach, to zawsze odbiegają in minus uzbrojeniem od konkurencji, chociażby rosyjskiej czy chińskiej. Symbolem tego są fregaty La Fayette, które w MN są słabiej (symbolicznie) uzbrojone niż w wersjach eksportowych.

Ech
poniedziałek, 21 grudnia 2020, 21:45

A w czym to niby jest lepszy rosyjski lotniskowiec? W zatapianiu własnego doku czy w topieniu własnych samolotów?

as
wtorek, 15 grudnia 2020, 23:24

Wszystkiego najlepszego. I oby w razie czego nie było tak jak w 1940, kiedy to Francja miała armię chyba silniejszą niż obecnie.

Czarny Ziutek
niedziela, 13 grudnia 2020, 14:21

Można by się pokusić o komentarz że armia francuska jest najnowocześniejsza w Europie. Będzie on pasował zarówno do dziejszej sytuacji jak i do tej sprzed 81 lat. Tylko co z tego jeśli brak ducha w narodzie? Najnowocześniejszy sprzęt i brak chętnych do obsługi. Tak to we Francji już było i zdaje się że tak nadal jest.

Wrt
poniedziałek, 14 grudnia 2020, 17:14

Tak, bo w Polsce jest duch ze ho ho. Najlepszy nasz duch jest do kłótni, podkablowania sąsiada i zniszczenia tego, co należy budować w mozole, a i jeszcze polski duch jest dobry w przechwałkach, napinaniu sie i bufonadzie. A prawda jest prosta: PKB miasta Paryż to dwa PKB Polski. Bez przemysłu, kopalń i rolnictwa. Tyle na temat ducha.Dzis nie duchy sie liczą a otwarty łeb i pracowitość.

gliwiczanin
niedziela, 13 grudnia 2020, 15:15

U nas też nie ma ''ducha w narodzie'', a co gorsza nie mamy sprzętu. Pomimo chęci zwiększenia armii to dalej brakuje chętnych zarówno do regularnej armii jak i wot-u oraz NSR. Z roku na rok będzie zresztą coraz gorzej bo mniej młodych ludzi będzie chciało służyć w służbach mundurowych.

Sebastian
poniedziałek, 21 grudnia 2020, 15:49

I nie ma potrzeby się napinac. Jesteśmy karłem militarnym i niech tak zostanie, bo pieniądze są ważniejsze na inne cele

StrzelecV
sobota, 19 grudnia 2020, 10:32

Jeśli dalej będzie kulało wychowanie bez wartości patriotycznych i religijnych oraz bez szacunku dla rodziców czy pokoleń przodków walczących za ojczyznę to stan państwa będzie się pogarszać. Stop ideologizacji młodzieży, czas na solidne wychowanie i konsekwentną pracę dla dobra wspólnej Polski.

Z prawej flanki
sobota, 12 grudnia 2020, 23:17

Francja w ogóle może być wzorem jeśli chodzi o rozwój Sił Zbrojnych- punktuje u nich konsekwencja, ciągłość decyzji, planowanie długoterminowe. Tylko pozazdrościć.

Amx
sobota, 19 grudnia 2020, 10:45

Dokładnie, a co do naszej sytuacji to nie tylko ja mam mam takie wrażenie, że ktoś celowo opróżnia/ wpływa na większość programów modernizacyjnych aby Polska nie była przypadkiem silniejsza i bardziej niezależna niż obecnie.

Andrettoni
sobota, 12 grudnia 2020, 18:43

No tak, taka armia, że trzeba było podzielić materiał na części... Gdyby reszta UE miała takie podejście to nie potrzeba by USA.

Kris
piątek, 11 grudnia 2020, 18:25

Aż chciałby się powiedzieć "Brać wybierać decydować i niczego nie żałować!" ......

Autor
piątek, 11 grudnia 2020, 09:57

Pierwszy raz zamiast czytać artykuł odsłuchałem go na youtubie i nawet fajnie się słuchało

rED
piątek, 11 grudnia 2020, 09:37

Laurka po tym jak będą z dwóch wraków robić jeden OP. Ciekawe.

Tweets Defence24