Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Ukraina czarną dziurą dla Rosjan. Rekord rosyjskich strat we wrześniu

ukraina
Rekordowe straty Rosjan wynikają m.in. z lepszej taktyki, jaką stosują Ukraińcy
Autor. Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy

NATO szacuje, że Rosja utraciła we wrześniu ponad 50 tysięcy żołnierzy, z czego ponad połowa zginęła. To rekordowa liczba w 2026 roku.

Reklama

Według danych NATO, do których dotarła agencja Bloomberg, rosyjskie straty we wrześniu 2026 roku przekroczyły 50 tysięcy, z czego ponad 28 tysięcy to żołnierze zabici. W ocenie natowskiej, w tym samym czasie Ukraińcy mieli utracić „tylko” 5000 żołnierzy. Jest to więc stosunek większy niż 10 do 1. Co ważne, szacunki te w odniesieniu do Rosjan pokrywają się z ocenami ukraińskiego Sztabu Generalnego, który potwierdził wyeliminowanie w ciągu poprzedniego miesiąca 46 230 Rosjan (wliczając w to osoby zabite, ranne i wzięte do niewoli).

Dane przekazywane codziennie przez Ukraińców są więc wiarygodne, co nie jest dobrą informacją dla Kremla. Wynika z nich bowiem, że straty Rosjan z miesiąca na miesiąc rosną, co w żaden sposób nie przekłada się na zdobycze terenowe. Tylko od stycznia 2026 roku (gdy wyeliminowano 31 710 Rosjan) te straty zwiększyły się aż o 46%. Rekordy są zresztą „bite” praktycznie każdego miasta. W lipcu 2026 roku było to 42 860, a w sierpniu 42 020.

Ten przyrost widać chociażby przy analizie strat dziennych, które od miesięcy utrzymywały się na poziomie 1200-1400 osób. Jednak we wrześniu się to wyraźnie pogorszyło. Najpierw 17 września Ukraińcom udało się wyeliminować 1960 Rosjan, a 27 września padł rekord całej wojny, gdy ta liczba urosła do 2090. Ta granica 2000 była zresztą przekroczona wcześniej tylko 3 razy i wszystkie te przypadki były w 2024 roku. Ale w październiku 2026 roku nie jest dla Rosjan wcale lepiej. Poziom 1900 osiągnięto bowiem 1 października, 2020 – 5 października i 1930 – 11 października.

Reklama

Te straty wynikają jedynie z „mięsnych szturmów”, ponieważ w tym czasie nie zanotowano jakiegoś zwiększonego poziomu niszczenia rosyjskich czołgów i pojazdów opancerzonych. Przykładowo, rekordowego 28 września Ukraińcom udało się zniszczyć tylko 1 czołg i 8 transporterów, natomiast 5 października – 2 czołgi i 4 pojazdy.

Dlaczego rosyjskie straty rosną?

Informacja o tak szybko rosnących stratach Rosjan jest bardzo ważna dla Ukraińców. Na początku tego roku ocenili oni bowiem, że gdy uda im się miesięcznie eliminować 50 tysięcy rosyjskich żołnierzy, to definitywnie podważą zdolność Rosji do dalszego prowadzenia wojny. Według ukraińskich szacunków rosyjski sztab generalny ma bowiem zdolność do mobilizowania rocznie około 300 tysięcy osób, czyli 25 tysięcy miesięcznie.

Rosja od grudnia 2025 roku nie ma więc możliwości uzupełniania swoich stanów osobowych, przy prowadzeniu swojej „ofensywy” na obecnym poziomie i w tym samym stylu. Rosjanie mają więc poważny i realny problem, ponieważ ukraińskie szacunki opierają się na danych dobrze zweryfikowanych i często potwierdzonych materiałem wideo. Problemem Kremla nie jest jednak jedynie duża liczba zabitych rosyjskich żołnierzy, ale również niemożność wytłumaczenia ich zdobyczami terenowymi. Bo tych zdobyczy tak naprawdę nie ma.

Reklama

Dodatkowo rosyjskie dowództwo wiedziało doskonale, jakie śmiertelne skutki przyniesie prowadzona przez nie tzw. taktyka infiltracji. Wysyłanie pojedynczo żołnierzy bez wsparcia artyleryjskiego, bez osłony ciężkiego sprzętu i najczęściej pieszo przez strefę śmierci o szerokości nawet kilkunastu kilometrów musiało przynieść tragiczne skutki. I przyniosło. Na to wszystko nakładają się naciski z góry, by „ofensywa” była kontynuowana i by można było Putinowi zameldować o jakimkolwiek sukcesie. W ten sposób nawet przejęcie małej, kilkudomowej i zniszczonej osady obwieszcza się jako strategiczny sukces.

Na rosnące straty wpływa również coraz słabsze wyszkolenie rosyjskich żołnierzy przy coraz większym doświadczeniu ukraińskich obrońców. To doświadczenie oraz odpowiedni sposób prowadzenia walki powoduje, że większość Rosjan ginie w ogóle nie widząc przeciwnika. Dodatkowo nawet jeżeli dojdzie do starcia, to coraz częściej Ukraińcy sami przerywają walkę i czekają, aż artyleria i drony udzielą wsparcia. Walki są bowiem prowadzone pod stałym nadzorem z powietrza systemów bezzałogowych i to wsparcie przybywa bardzo szybko.

Z kolei Rosjanie działają w oddaleniu od własnych pozycji, które muszą się znajdować poza strefą śmierci, a więc kilkanaście kilometrów dalej. Wsparcie dronów może więc nadejść o wiele później, a dodatkowo nie ma możliwości ewakuacji rannych. I to wszystko przekłada się na wyższe straty.

Reklama

Demograficzne dno równie wielkim problemem jak straty

Tak wysoki poziom strat jest dla Federacji Rosyjskiej nie tylko poważnym problemem militarnym, ale również demograficznym. W dniu 13 października Ukraińcy poinformowali bowiem o wyeliminowaniu od 24 lutego 2022 roku 1555700 Rosjan. A to oznacza zniknięcie w Rosji ponad dwóch roczników rosyjskich mężczyzn. Według nieoficjalnych ocen, w 2025 roku urodziło się bowiem 1,19 mln dzieci, z czego 606–608 tysięcy to byli chłopcy (około 51%).

Ta liczba urodzeń zmniejszyła się zresztą o 4% w porównaniu do 2024 roku i jest najniższa w dziejach współczesnej Rosji. Wcześniej najgorszy był bowiem rok 1999, kiedy to na świat przyszło 1,214 miliona dzieci. A przecież Kreml w 2025 roku „oszukał” statystykę, ponieważ w 2025 roku doliczył sobie dzieci urodzone na Krymie, włącznie z Sewastopolem. Być może to właśnie z powodu tej złej sytuacji rosyjski urząd statystyczny Rosstat od 2025 roku utajnił dane dotyczące wskaźników urodzeń, śmiertelności i liczby ludności.

Liczba 1,19 miliona urodzeń stanowi więc nowy historyczny rekord, jednak Kreml wcale nie zamierza się nim chwalić. Putin wie bowiem doskonale, że na Ukrainie giną ludzie najczęściej w wieku produkcyjnym. Wcześniej nie było z tym problemu, ponieważ nabór do służby kontraktowej opierał się na rekrutacji ochotników, zachęcanych do tego finansowo. Tempo tego naboru jednak wyraźnie spadło i to o około 10%. To właśnie dlatego rosyjski sztab generalny przygotowuje się do ogłoszenia mobilizacji, co pozwoli mu wysłać na wojnę dodatkowych 300 tysięcy mężczyzn.

Reklama

Będą to jednak ludzie z przymusu, często „siłą” oderwani od pracy. I nikt nie wie, czy rosyjski przemysł jest na to przygotowany.

Zobacz również
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama