- WIADOMOŚCI
Fedorow: minister, który chce zmienić wszystko
Niemal miesiąc po objęciu stanowiska przez Mychajła Fedorowa w ukraińskim Ministerstwie Obrony coraz wyraźniej widać, że jego nominacja nie była jedynie kosmetyczną zmianą personalną, lecz sygnałem głębokiej próby przebudowy całego systemu zarządzania wojną. W kraju, który od lat żyje w cieniu rosyjskiej agresji, każde takie przesunięcie budzi emocje, ale tym razem skala oczekiwań jest wyjątkowa.
Fedorow jest najmłodszym ministrem obrony w historii niepodległej Ukrainy i pierwszym, który do tego resortu przyszedł bez klasycznego wojskowego życiorysu, za to z opinią skutecznego reformatora i wizjonera technologicznego. Jego wcześniejsze osiągnięcia w Ministerstwie Transformacji Cyfrowej – stworzenie platform e-usług, cyfrowych rejestrów, rozwiązań wspierających administrację oraz projektów technologicznych dla armii – sprawiły, że władze i część środowiska wojskowego uwierzyły, iż właśnie on może nadać wojnie nową dynamikę.
W rozmowach z dziennikarzami „Ukraińskiej Prawdy” wielu żołnierzy przyznaje, że od dawna nie widzieli wśród polityków osoby, w którą pokładano by tak silne nadzieje. Co istotne, ta wiara pojawia się nawet wśród ludzi, którzy przez lata wojny stali się skrajnie sceptyczni wobec obietnic składanych przez cywilnych decydentów. Jeden z oficerów, który jeszcze niedawno współpracował z najwyższym dowództwem, stwierdził półżartem, półserio, że jeśli w poprzednich latach pewne postacie były „nadzieją roku”, to teraz Fedorow jest „nadzieją całego następnego etapu wojny”.
Zaskoczenie i kalkulacja polityczna
Zmiana na stanowisku ministra obrony na początku 2026 roku była dla wielu nieoczekiwana. W kuluarach mówiono, że dotychczasowy szef resortu dopiero zaczynał orientować się w złożonej strukturze ministerstwa i relacjach z wojskiem. Tymczasem prezydent zdecydował się na ruch, który część rozmówców interpretuje jako przyznanie, że sytuacja na froncie jest na tyle trudna, iż wymaga niestandardowych rozwiązań.
Według jednego z wysokich rangą oficerów cytowanego przez Ukraińską Prawdę, państwo znalazło się w momencie, w którym nie wystarczy już tylko reagować na działania Rosji. Konieczne jest przejęcie inicjatywy, a do tego potrzebny jest ktoś, kto myśli w kategoriach systemowych, a nie wyłącznie wojskowych procedur. Właśnie w tej roli wielu widzi Fedorowa.
Zobacz też

Jednocześnie pojawia się pytanie, dlaczego zmiany objęły resort obrony, a nie najwyższe dowództwo armii. Część rozmówców dziennika uważa, że nowy minister ma w perspektywie kilku miesięcy przeprowadzić swoisty audyt skuteczności całego aparatu wojskowego. Inni są zdania, że prezydent nadal ufa obecnemu głównodowodzącemu, a Fedorow ma raczej wzmocnić jego zaplecze niż stać się alternatywą.
Wejście z impetem
Od pierwszych dni po nominacji Fedorow pokazał, że nie zamierza pełnić roli biernego administratora. Wszedł do resortu z wyraźną intencją zmiany zasad gry pomiędzy ministerstwem, Sztabem Generalnym i samymi żołnierzami. W jego wizji minister obrony nie jest jedynie osobą odpowiedzialną za kontrakty i zakupy, lecz centralnym elementem całej wojennej pionowej struktury państwa.
Podczas zamkniętego spotkania z dziennikarzami, o którym pisze „Ukraińska Prawda”, Fedorow przez kilka godzin opowiadał o swoich planach. Najwięcej mówił o dronach, systemach bezzałogowych, tanich rakietach przeciwlotniczych i technologii jako narzędziu, które może zrównoważyć przewagę liczebną przeciwnika. Jednocześnie przyznał, że w takich obszarach jak mobilizacja czy fortyfikacje potrzebuje czasu, by zgromadzić pełne dane i zrozumieć skalę problemów.
W środowisku wojskowym robi wrażenie fakt, że nowy minister bardzo dobrze orientuje się w realiach pola walki. Wie, czym jest tzw. „kill zone” i jak wpływa ona na skuteczność artylerii, rozumie słabości obecnych systemów obrony przeciwlotniczej w starciu z dronami typu Szahed, a także podkreśla konieczność masowej produkcji prostych i tanich środków rażenia.
Wojna jako system danych
Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Fedorowa jest jego przekonanie, że każdą aktywność można mierzyć i optymalizować. Chce, aby decyzje w armii były podejmowane w oparciu o dane, statystyki i realne wyniki, a nie wyłącznie o raporty pisane „pod oczekiwania przełożonych”.
Ta filozofia ma wielu zwolenników, ale też budzi obawy. Wojna to nie tylko liczby, lecz także morale, inicjatywa i zdolność improwizacji. Istnieje ryzyko, że jednostki, które wykonują ciężką, niewdzięczną pracę na konkretnych odcinkach frontu, będą wypadać gorzej w rankingach niż wyspecjalizowane zespoły uderzeniowe, które same wybierają cele. Ale większa przejrzystość i szybkość procesów jest konieczna. Wielu żołnierzy ma dość sytuacji, w których sprzęt trafia do jednostek po miesiącach, a nikt nie potrafi jasno wytłumaczyć, dlaczego.
Dużym echem odbiła się decyzja Fedorowa o powołaniu na doradców znanych wolontariuszy i blogerów wojskowych. Dla części generałów jest to sygnał, że minister nie zamierza ograniczać się do opinii zamkniętego kręgu wojskowych elit. Dla innych – powód do niepokoju, bo oznacza wprowadzenie do systemu ludzi spoza tradycyjnej hierarchii.
Jednak żołnierze z frontu często mówią wprost: to właśnie fundacje i inicjatywy obywatelskie przez lata ratowały ich w momentach największych braków sprzętowych. Dlatego obecność tych osób w otoczeniu ministra odbierają raczej jako szansę niż zagrożenie.
Oczekiwania prostych żołnierzy
Im dalej od Kijowa i gabinetów, tym mniej mówi się o strategiach, a więcej o codziennym przetrwaniu. Dla wielu żołnierzy kluczowe są kwestie bardzo przyziemne: czy będą mieli czym walczyć, czy dostaną żołd pozwalający utrzymać rodzinę, czy system mobilizacji będzie sprawiedliwy.
Dowódcy liniowi podkreślają, że nawet najlepsze drony nie zastąpią piechoty. Ukraina, ich zdaniem, zbliża się do momentu, w którym problem niedoboru ludzi stanie się jednym z największych wyzwań wojny. Dlatego od Fedorowa oczekują nie tylko technologicznych innowacji, lecz także realnej poprawy warunków służby. Nie ma złudzeń, że próba przebudowy tak skomplikowanego organizmu jak ukraiński system obronny odbędzie się bez konfliktów. Nowy minister będzie musiał zmierzyć się z oporem części aparatu wojskowego, który przywykł do dotychczasowych zasad. Mimo to nawet najbardziej sceptyczni rozmówcy „Ukraińskiej Prawdy” przyznają, że powodzenie Fedorowa leży w interesie wszystkich. Jeśli uda mu się choć częściowo zrealizować swoje plany, Ukraina może zyskać cenną przewagę – niekoniecznie w postaci spektakularnych zwycięstw, lecz w zdolności do długotrwałego oporu.
Wojna prawdopodobnie nie skończy się szybko. Ale jeśli dzięki nowemu ministrowi państwo stanie się bardziej zorganizowane, sprawniejsze i mniej chaotyczne, to – jak mówią żołnierze – już samo to będzie zwycięstwem. Choćby na jeden kolejny dzień.


WIDEO: Lwy Północy. Siły Obronne Finlandii | Czołgiem!